wtorek, 20 sierpień 2013 09:59

Rafał Zgorzelski: Libijska rewolucja w oczach brytyjskiego reportera

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Libia_w_ocz_foto  Rafał Zgorzelski

Recenzja: Hilsum Lindsey, Burza piaskowa. Libia w czasach rewolucji, Wydawnictwo Sonia Draga, Kraków 2013, 336 ss.

Finał panowania Muammara Al-Kaddafiego, zasiekanego przez rewolucyjnych bojowników po 42 latach sprawowania rządów w Libii, był dla niego, i niektórych uczestników jego świty, bo przecież część wywinęła się od kary, w porę przechodząc na stronę opozycji – bolesny. Szczątki Brata-Przywódcy, przekonanego do ostatniej chwili o tym, że naród libijski go kocha, zbezczeszczone dodatkowo przez rewolucjonistów, spoczęły, niczym kości dzikich zwierząt, w piaskach Pustyni Libijskiej. A może dodatkowo rozrzucił je po niej gibli – wiatr nadciągający ze strony, w którą należy się modlić, jak nazywają szalejącą po pustyni burzę Libijczycy?

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych arabskich dyktatorów, przez dziesiątki lat pan i władca decydujący o życiu bądź śmierci swoich rodaków, wzniecający światowe pożary, popierający reżimy oraz pławiący się w luksusach, odizolowany od realnego świata oraz żyjący własnymi wizjami i urojeniami – został odsunięty od władzy przez własny naród. To prawda, że wspierany przez lotnictwo NATO, lecz jednak przede wszystkim przez Libijczyków.

W jakich okolicznościach Kaddafi stracił władzę, cześć i życie?

Jak wyglądały jego ostatnie chwile?

Jakie wydarzenia poprzedziły te tragiczne dla niego w skutkach konsekwencje?

Jak wyglądała Libia pod rządami Brata-Przywódcy oraz za czasów rewolucji?

Kwestie te opisuje w książce-reportażu, zatytułowanej Libia w czasach rewolucji. Burza piaskowa Lindsey Hilsum, redaktorka działu wydarzeń międzynarodowych brytyjskiej telewizji Channel 4 News. Warto dodać, że L. Hilsum posiada doświadczenie w relacjonowaniu tego rodzaju wydarzeń – opisywała m.in. wojnę w Iraku, Afganistanie i Kosowie. Śledziła z dużym zainteresowaniem Arabską wiosnę w Egipcie oraz Bahrajnie. Publikowała teksty i reportaże z bitewnych pól w „Sunday Times” oraz „Guardianie”. Lindsey Hilsum była też naocznym świadkiem libijskiej rewolucji. Swą pierwszą, błyskotliwą dodam, książkę napisała na podstawie telewizyjnych reportaży oraz opowieści zwykłych i niezwykłych, a więc tych, którzy współtworzyli reżim bądź też pozostawali do niego w głębokiej opozycji, Libijczyków.

Książka została napisana w rytmie zenga-zenga, słynnej już mowy Muammara al-Kaddafiego, w której odgrażał się przed całym światem, że wykarczuje rewolucję z korzeniami bez okazywania żadnej litości jej uczestnikom. W sposób bardzo żywy, obrazowy, błyskotliwy. Czytając kolejne strony odnajdziemy klimat libijskiej rewolucji, przeżywając wraz z autorką publikacji wydarzenia, których stała się uczestnikiem oraz wnikliwym obserwatorem. To jednak publikacja, która opisuje złożone koleje reżimu al-Kadaffiego, uwielbianego przecież przez długi czas przez Libijczyków do jego kompletnego upadku – tak moralnego, jak i fizycznego. Przywódcę socjalistycznej rewolucji i wielkich nadziei oraz w kontraście popadającego w coraz większą utopię satrapę zawiadującego coraz bardziej paranoicznym i skorumpowanym kraju, w którym życie dla zwykłych ludzi stało się przekleństwem.

Książka zawiera też wiele pikantnych szczegółów z okresu poprzedzającego wybuch rewolty oraz uwidacznia pierwsze rozczarowania po upadku M. Kaddafiego, rozterki Libijczyków zaangażowanych w antyreżimowy zryw czy właśnie o taką Libię walczyli. Pokazuje też wystawne życie orędowników M. Kaddafiego, którzy nie śmieli mu mówić tego, co się dzieje wokół bądź też nie mieli w tym żadnego interesu oraz codzienny los przeciętnych Libijczyków pod rządami Brata-Przywódcy.

L. Hilsum porusza wiele ciekawych wątków, nie jest bynajmniej zbyt łaskawa dla krajów zachodnich, które w okresie władztwa M. Kaddafiego cechowała zmienna w uczuciach postawa od miłości do nienawiści do miłości i nienawiści. Książka ta pokazuje jak polityka oraz interesy gospodarcze wzajemnie się przeplatają, wpływając na postawy wielkich mocarstw, które mając je na względzie, nie zawsze kierują się przy podejmowaniu kluczowych decyzji wyświechtanymi frazesami w postaci demokracji i praw człowieka. Więcej na ten temat dowiemy się z tej publikacji.

Libijska rewolucja miała szczególny charakter. Ujmuje to najlepiej w słowach L. Hilsum: Powstańcy arabskiej wiosny 2011 roku z sąsiedniej Tunezji i Egiptu usunęli swoich zniedołężniałych przywódców, ale pozostawili w mniejszym lub większym stopniu nienaruszoną państwową infrastrukturę. W odróżnieniu od nich w Libii dokonała się prawdziwa rewolucja, w wyniku której wywrócony i wyrwany z korzeniami został cały aparat państwowy.

Warto do tej książki sięgnąć, naprawdę.

Pozycja do nabycia w księgarni internetowej Wydawnictwa.

Czytany 3812 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04