piątek, 15 lipiec 2011 08:29

Przemysław Sieradzan: Geopolityka - obraz rzeczywistości

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

geopreal


  dr Przemysław Sieradzan

Recenzja: Leszek Sykulski, Geopolityka, czyli pochwała realizmu. Szkice teoriopoznawcze, Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2011, 160 ss.

Co łączy amerykańskiego geostratega z RAND Corporation, analizującego rozmieszczenie baz wojskowych w zapalnych regionach świata i prawosławnego mistyka, zgłębiającego w zaciszu klasztornych murów arkana geografii sakralnej? Czy marzący o odbudowie Imperium Brytyjskiego kontynuator myśli Halforda Mackindera, postrzegający dzieje ludzkości jako starcie cywilizacji Lądu i Morza oraz postmodernista dokonujący feministycznej dekonstrukcji patriarchalnego dyskursu stanowiącego intertekstualny fundament amerykańskiej nauki o stosunkach międzynarodowych mają ze sobą cokolwiek wspólnego? Choć trudno w to uwierzyć, wszyscy oni parają się niewyobrażalnie szeroką i pojemną dziedziną wiedzy o nazwie GEOPOLITYKA.

Termin „geopolityka” z pewnością jest nadużywany w publicystyce oraz literaturze popularno-naukowej i naukowej. Często – w zależności od kontekstu – stosuje się go wymiennie z pojęciami „stosunki międzynarodowe”, „paradygmat realistyczny w stosunkach międzynarodowych” czy nawet... „polityka zagraniczna”. Można zaryzykować stwierdzenie, że „geopolityka” należy do najbardziej niedookreślonych i rozmytych pojęć jakie znają szeroko rozumiane nauki społeczne. Może się to wydać paradoksalne, ale bynajmniej nie wynika to z braku definicji. Tych jest wręcz nadmiar! Cóż jednak z tego, skoro poszczególne definicje wykluczają się wzajemnie, albo też posiadają całkowicie odmienne desygnaty.

Słabością geopolityki – niezależnie od tego, czy uznamy ją za odrębną dyscyplinę naukową, subdyscyplinę, interdyscyplinarną dziedzinę wiedzy, paradygmat badawczy, ideologię czy sztukę – jest szeroko pojęta sfera metodologii. Choć nie brakuje publikacji, artykułów i dyskusji panelowych poświęconych statusowi ontologicznemu i narzędziom poznawczym geopolityki, często można odnieść wrażenie, że refleksje teoretyczne w małym stopniu znajdują swój wyraz w analizach praktycznych. Większość polskich publikacji poświęconych geopolityce mogłoby z równym powodzeniem zostać wydrukowanych pod szyldem politologii, stosunków międzynarodowych, geografii politycznej czy nauk wojskowych. Nie umniejsza to w żadnym razie wartości tych prac czy nie deprecjonuje środowiska geopolityków polskich. Pytanie o diferentia specifica geopolityki pozostaje jednak nierozstrzygnięte. Geopolitycy polscy z braku jednoznacznie określonych metod badawczych często posługują się intuicją, która każe im np. uznawać Zbigniewa Brzezińskiego za geopolityka, podczas gdy np. Josepha Nye’a już nie. Niezależnie od trafności poszczególnych intuicji, nie zastąpią one rzetelnego namysłu nad ontologią i metodologią geopolityki. Bez refleksji teoretycznej geopolityka pozostanie domem pozbawionym fundamentów, a jej adeptów część uczonych będzie zbywać uśmiechem politowania. Broszura Geopolityka, czyli pochwała realizmu. Szkic teoriopoznawcze z pewnością jest istotnym krokiem ku stworzeniu fundamentów metodologicznych geopolityki polskiej.

Praca Leszka Sykulskiego należy do bardzo nielicznych na polskim rynku wydawniczym opracowań poświęconych problematyce metodologii badań geopolitycznych. Autor jest założycielem Instytutu Geopolityki w Częstochowie, sekretarzem Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego (oraz pierwszym prezesem tej organizacji) a także redaktorem naczelnym „Przeglądu geopolitycznego”. Należy do wąskiego grona polskich badaczy i analityków, którzy w swoich pracach podejmują problemy teoretyczne i metodologiczne geopolityki, rozumiejąc ich fundamentalne znaczenie dla tej dziedziny wiedzy. Opisywany przeze mnie tekst niewątpliwie stanowi bardzo cenny wkład w teorię geopolityki.

Autor jest znakomitym znawcą problemów geopolityki. Ogromna wiedza autora, jego znawstwo tematu i oczytanie w literaturze przedmiotu są widoczne w każdym fragmencie tekstu. Nie zakwestionuje ich nawet najbardziej krytyczny czy złośliwy czytelnik. Praca – choć niewielka objętościowo – napisana została w oparciu o bardzo bogatą bibliografię (co jest swoistym znakiem firmowym publikacji Instytutu Geopolityki). Zawiera także bezcenny dla polskiego czytelnika aneks – wykaz najważniejszych publikacji z zakresu geopolitki klasycznej powstałych do 1945 roku.

Praca Leszka Sykulskiego jest raczej rozbudowanym esejem naukowym niż rozprawą posiadającym konkretną tezę. Ze wstępu do pracy możemy się dowiedzieć co nie jest celem autora („dostarczenie jednej i nienaruszalnej wizji geopolityki, a tym bardziej świata, czy też rzeczywistości politycznej”), nie znajdziemy jednak odpowiedzi na pytanie co jest celem. Moja uwaga bynajmniej nie ma charakteru zarzutu – esej jest formą szlachetną, mającą swoje źródła w erudycyjnych, dygresyjnych tekstach Michaela de Montaigne’a. Podobny charakter nosi Geopolityka, czyli pochwała realzmu. Praca bez wątpienia jest erudycyjna, a jej lektura to prawdziwa mini-uczta intelektualna (mini – z uwagi na objętość). Jej autor demonstruje wiedzę z zakresu przeróżnych dziedzin – od matematyki, przez fizykę teoretyczną i cybernetykę, aż po kulturoznawstwo. Swoboda, z jaką przywoływane są przykłady należące do różnych sfer ludzkiej działalności intelektualnej jest zaiste imponująca. Bardzo wyraźna jest fascynacja autora podejściem holistycznym i postulatem unifikacji nauk, o czym świadczyć mogą liczne odniesienia do dzieł klasyków ogólnej teorii systemów i odwołania do Immanuela Wallersteina. W obliczu znacznej liczby poruszonych problemów i skromnej objętości dzieła nie udało się niekiedy uciec przed powierzchownością – w przypadku eseju naukowego jest to jednak nie tyle mankament, co raczej nieodłączna cecha charakterystyczna tego gatunku pisarstwa.

Wątpliwości budzi tytuł pracy. Słowa „pochwała realizmu” sugerowałyby aksjologiczny charakter pracy. Trudno podważyć fakt, że większość geopolityków klasycznych zajmowała stanowisko realistyczne. Współcześnie nietrudno wymienić wiele wyjątków od tej prawidłowości, poza tym istotą nauki nie powinno być jednak „chwalenie” czy „ganienie” kogokolwiek. Książka nie jest jednak głosem w dyskusji między idealistami a realistami, będącej głównym wątkiem anglosaskiej nauki o stosunkach międzynarodowych. Jest niemal całkowicie wolna od aksjologii, a wątek „pochwały realizmu” powraca wyłącznie w kontekście powiązań między geopolityką i etyką.

Najciekawszą i najlepiej dopracowaną częścią pracy są dwa pierwsze rozdziały. Rozdział pierwszy jest ambitną (może zbyt ambitną jak na objętość pracy) próbą przedstawienia teorii wiedzy naukowej „w pigułce”. Celem rozdziału drugiego jest określenie geopolityki z punktu widzenia filozofii nauki i znalezienia dla niej miejsca na mapie wiedzy ludzkiej. Rozdział trzeci jest nieco bardziej konwencjonalny – przedstawione w nim zostały główne paradygmaty geopolityce (zdefinowane jako „style myślowe”). Klasyfikacja dokonana w rozdziale ostatnim jest dyskusyjna – wątpliwości budzi uznanie Realpolitik za paradygmat równorzędny z organicyzmem czy poststrukturalizmem.

Malkontenci z pewnością wytkną autorowi, że wymienione przez niego metody badawcze można z powodzeniem stosować we wszystkich naukach społecznych. Czy to jednak rzeczywisty zarzut? W moim przekonaniu nie. Uważam, że interdyscyplinarny charakter jest siłą, a nie słabością geopolityki. Warte uwagi są fragmenty pracy poświęcone technikom kartograficznym oraz potęgometrii, a także refleksje na temat specyfiki tekstów analitycznych.

Ogromną zaletą pracy jest rzetelność i obiektywizm. Autor zadeklarował się we wstępie jako zwolennik neoklasycznej szkoły geopolityki, jednak w tekście nie sposób dostrzec jednostronności czy jakichkolwiek stereotypów albo uprzedzeń. Skrajnie odległy w swych założeniach od neoklasycyzmu kierunek myśli geopolitycznej jakim jest poststrukturalizm został opisany równie rzetelnie i kompetentnie, jak bardziej tradycyjne nurty myślenia o wzajemnych relacjach przestrzeni i polityki.

Czy można polecić pracę Leszka Sykulskiego czytelnikowi rozpoczynającemu dopiero swą przygodę intelektualną z geopolityką? Tak, o ile czytelnik ten posiada wiedzę ogólną (nie tylko z zakresu nauk społecznych) oraz dysponuje solidnym przygotowaniem akademickim. Książka nie ma charakteru popularnonaukowego – pełna jest terminologii naukowej i nierzadko dość hermetycznych pojęć. W dobie dominacji wtórnego analfabetyzmu jest to niewątpliwa zaleta – naukowa terminologia skutecznie odstrasza wszelkiej maści profanów, którzy sięgnęli po tę pozycję skuszeni magią słowa „geopolityka”.

Autor słusznie umieścił w podtytule pracy słowa „szkice teoriopoznawcze”. Książka jest bardzo skromna objętościowo – poruszone w niej problemy zostały jedynie zarysowane, co nie może pozostawiać niedosytu. Polskie środowisko geopolityczne potrzebuje jak powietrza solidnego opracowania metodologicznego. Praca Leszka Sykulskiego to smakowita przystawka, która wyostrzy apetyt geopolityków polskich, niecierpliwie oczekujących na danie główne.

Inna recenzja tej książki: dr Tomasz Klin: Geopolityka, czyli realzim


Czytany 4712 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04