wtorek, 29 lipiec 2014 06:13

Błażej Popławski: Jabłko niezgody. O książce M.F. Gawryckiego 'Kopciuszek - historie prawdziwe. Konkursy piękności jako zjawisko polityczne'

Oceń ten artykuł
(1 głos)

konkursy_pieknosci


  dr Błażej Popławski

Recenzja: Marcin Florian Gawrycki, Kopciuszek – historie prawdziwe. Konkursy piękności jako zjawisko polityczne, Wydawnictwo: Adam Marszałek, Toruń 2014, 412 ss.

Według części feministek konkursy piękności dowodzą uprzedmiotowienia kobiet w celach komercyjnych. To banalne, męskie święto próżności. Dla politologów – a zapewne i dla politolożek – te same wydarzenia są spektaklami politycznymi, a także rodzajem „miękkiej” dyplomacji.

Imperializm kulturowy

Konkursy z tzw. „wielkiej czwórki” – Miss World, Miss Universe, Miss Earth, Miss International – uznać można za interaktywną mapę imperializmu kulturowego i postkolonialnych interwencji, reinterpretowaną przez pryzmat bieżącej sytuacji politycznej. Gdy USA angażowały się w konflikty w Azji Południowo-Wschodniej, reprezentantki Korei i Wietnamu zyskiwały sławę konkursową – choć laurów zwycięstwa nie zdobywały. Przykładów takich mnożyć można bez liku. Najbardziej upolitycznionym konkursem, według Marcina Floriana Gawryckiego, jest Miss Universe. Widowisko to najszybciej otwiera się na egzotykę, co autor „Kopciuszka. Historii prawdziwych” tłumaczy dążeniem północnoamerykańskich firm do podboju nowych rynków. Nie o urodę więc chodzi, lecz o politykę i gospodarkę.

Latynoamerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego odtwarza socjogenezę konkursów piękności. Ten wynalazek nowoczesnego Zachodu przedstawiony został jako spektakl polityczny, czasoprzestrzeń, gdzie ciało kobiece zyskuje nowe znaczenia. Ciało stanowi scenę, na której – jak pisze M.F. Gawrycki „materializuje się władza społeczno-polityczna”. Płeć, podobnie jak piękno, zyskuje znamiona performatywności, czyli jest odgrywana w zależności od kontekstu – kulturowego, społecznego, a także i politycznego. Proces ten nie obejmuje zatem jedynie seksualizacji ciała, ale wiąże się z odgrywaniem sensu wspólnoty, do której należą zarówno kandydatki jak i widzowie. Przedsięwzięcia tego typu są także spektaklami (re)konstrukcji państwa narodowego oraz równoległego procesu komercjalizacji nacjonalizmu.

Antropolodzy zwracają uwagę, że wybór kobiety najpiękniejszej zwykle podporządkowany był kryteriom szeroko rozumianej „higieny i zdrowia społecznego”, takim jak płodność i czystość. Z czasem warunki te ulegały zmianie – liczyło się kryterium lokalności (reprezentantki wspólnoty) oraz statusu cywilno-prawnego (kobiety niezamężne, przedstawicielki klasy średniej). Dziś nie oczekuje się od kandydatek zachowania dziewictwa – śledząc wypowiadane przez nie soteriologiczne deklaracje, dojść można do wniosku, że czystość przetrwała jedynie w umysłowej tabula rasa.

Rasa, klasa i piękno

M.F. Gawrycki podkreśla, że w społecznościach przechodzących gwałtowną modernizację konkursy stawały się łącznikiem między modną na Zachodzie eugeniką a nacjonalistyczno-imperialistycznym projektem budowania silnego narodu. Autor analizę swą opiera na przykładach z globalnego Południa i USA.

Warto zauważyć, że czystość i piękno to pojęcia względne – w wielu kulturach bardziej ceni się hybrydyczność, metysaż i „rasową demokrację”. „Celem organizatorów tego wydarzenia [wyborów Most Beautiful Girl in Nigeria, jak pisze M.F. Gawrycki] jest stworzenie wyidealizowanej nigeryjskiej kobiecości, która ma wpisać się w dyskurs potwierdzający istnienie państwa narodowego. Trwa więc proces negocjacji między nacjonalizmem kulturowym a kosmopolityzmem, z którego wykuwa się królowe piękności zdolne do rywalizowania na arenie światowej”.

Autor unika wytłumaczeń monokauzalnych. Podkreśla, że konkursy piękności mogą jednocześnie promować kilka rodzajów dyskursów. Przykładowo, wybory najpiękniejszej Brazylijski łączyły trzy konkurencyjne aspekty tożsamości narodowej: katolicki (obrona tradycji), liberalny (egalitaryzm, przekroczenie barier rasowych i klasowych) i naukowy (ukazanie postępowości narodu).

W dziejach konkursów piękności, jak twierdzi M. F. Gawrycki, wyraźne jest przesunięcie punktu ciężkości z urody fizycznej w kierunku piękna niosącego określone znaczenie, z estetyki w stronę ideologii politycznej. „Jak wprowadzić modernizację bez westernizacji? Konkursy piękności tworzą przestrzeń, w której m.in. trwają negocjacje wzajemnie zachodzących na siebie procesów globalizacji i lokalności, które mimo deklarowanej ostrości podziałów na Wschód i Zachód, w rzeczywistości są mocno zamazane”.

Już sama idea „standardów piękna” stanowi tak naprawdę kolonialne wyobrażenie o nim. Kryteria rasowe miały w modelu tym porządkować przestrzeń, wprowadzać różnice i sankcjonować rzekomą nieskazitelność. Wszak przed rozpadem Imperium Brytyjskiego reprezentantki kolonii, biorące udział w zmaganiach międzynarodowych, musiały mieć białą skórę. Dziś oczywiście sytuacja się zmieniła, ale… zawodniczki, aby móc podjąć walkę o koronę, chcąc nie chcąc, zmuszone są podporządkowywać się owym „standardom piękna”, co często może oznaczać swoistą apostazję wobec rodzimych kanonów kobiecości i seksualności. I tak Miss Nigerii Abgani Darego, którą wybrano w 2001 r. na Miss World, we własnym kraju okrzyknięto „białą kobietą w czarnej skórze”. Opinię tą wygłaszali zarówno przedstawiciele zislamizowanej północy, jak i chrześcijańsko-animistycznego południa. Według pierwszej grupy, Nigeryjka wzięła udział w karnawale zepsutej, okcydentalnej kultury – drudzy skupiali się na zdradzie kanonów piękna lokalnego. Gdy kolejne wybory Miss World 2002 roku zdecydowano zorganizować w Abudży, w prasie lokalnej pojawiły się artykuły w sposób ironiczny charakteryzujące stosunek muzułmanów do konkursów piękności. Na północy kraju wybuchły zamieszki, w których śmierć poniosło ponad 200 osób. Wypadki te dowodzą jak ogromne ładunki emocjonalne mogą być wyzwalane podczas wyborów.

M. F. Gawrycki pokazuje, jak różne państwa starają się rozwiązywać ten tożsamościowy dylemat. Przykładowo, w Nigerii organizowane są zarówno wybory skierowane na zewnątrz (Miss Nigeria), jak i do wewnątrz, aby zaspokoić lokalne, stanowe gusta (Queen Nigeria). W RPA doby aparheidu przez kilka lat przeprowadzano konkursy dla białych i czarnych, a organizatorzy Miss Universe zgadzali się na udział dwóch reprezentantek kraju. Z kolei w Tanzanii konkursy piękności są legalne w części kontynentalnej, a prawnie zakazane na muzułmańskim Zanzibarze. Rozwiązania takie dowodzą iluzoryczności idei subsaharyjskich „tęczowych narodów”, postkolonialnych społeczeństw a priori wolnych od podziałów rasowych.

Brzemię nowoczesności

W wielu krajach pozaeuropejskich – np. w Egipcie – konkursy piękności stają się narzędziem emancypacji kobiet, wprowadzają je do sfery publicznej. Są także potwierdzeniem nowoczesności wspólnot, a także symbolem etnicznej czy narodowej dumy. W Ghanie konkursy piękności odbywają się do momentu odzyskania niepodległości – od samego początku wpisano je w projekt konstruowania państwa narodowego, zwalczającego trybalizmy. „Ghańskie piękno było redefiniowane tak, żeby wyglądać bardziej kosmopolitycznie, odpowiadając zachodnim standardom, choć jednocześnie starało się zachowywać elementy własnej tradycji i kultury, żeby wyglądać dostatecznie egzotycznie”. Ambicje te przyczyniać się mogą do tzw. samoegzotyzacji – celowej imitacji piękna bon sauvage. Często zabieg taki oznacza jednak arbitralny wybór danej kultury etnicznej za reprezentatywną dla narodu, jak to miało miejsce choć podczas konkursu Miss Office de la Radio et Television du Mali. Konsekwentnie zwyciężały w nich mieszkanki południa kraju, wywodzące się głównie z ludów Bambara. Widowisko demokratyczne zamieniło się w plemienny festyn.

Trzecioświatowe konkursy piękności, jak trafnie pokazuje M. F. Gawrycki, z poszukiwaniem autentyczności kulturowej niewiele mają wspólnego, a często zastępują jeden rodzaj przemocy symbolicznej innym. Wielokrotnie wkrada się do nich groteska i zwykła głupota. Jakże inaczej interpretować urządzane w Wybrzeżu Kości Słoniowej konkursy Miss Authentica, których głównym celem jest zaznajomienie ludzi ze szkodliwością używania danych kremów do wybielania skóry i promowanie produktów firm konkurencyjnych? „Kopciuszek – historie prawdziwe” dowodzi, że banalne z pozoru zjawisko skrywa wiele znaczeń i kontekstów.

Wspólnoty (ponad)państwowe

Dla wielu społeczeństw konkursy piękności mogą stanowić erzac święta narodowego. Przykładowo, pierwszy konkurs Miss Universe Nigeria zorganizowano w 1957 roku, a zatem trzy lata przed uzyskaniem niepodległości. Podobnie wybory najpiękniejszej kobiety z Sudanu Południowego urządzane były jeszcze kilka lat przed proklamacją nowego państwa. Uczestniczyła w nich diaspora mieszkająca w USA i Kenii. Głosując, w sposób symboliczny dawali oni wyraz swemu patriotyzmowi i sprzeciwowi wobec polityki Chartumu. Z kolei zwyciężczynie stawały się automatycznie rzeczniczkami ruchu niepodległościowego.

W podobny sposób warto spojrzeć na inne konkursy – organizowane w przestrzeni narodowej, ale służące manifestacji emocji luźno z nacjonalizmem związanych. M. F. Gawrycki przytacza szereg przedsięwzięć tego typu – zupełnie nieznanych w Polsce, a ważnych dla mieszkańców globalnego Południa. Przykładowo, Miss Landmine Angoli opiera się idei świadomej ekspozycji niepełnosprawnego ciała, mającej na celu promocję nie tyle piękna, co zagrożonego prawa do człowieczeństwa. W podobny sposób należy interpretować wybory Miss HIV Stigma Free zapoczątkowane w Botswanie, a organizowane także m.in. w Nigerii i Ugandzie – dzięki konkursowi osoby chore na AIDS stają się społecznie widoczne, znika ich stygmat, a zyskać mogą szacunek. Innym konkursem, wskazującym, że piękno nie jest pojęciem odnoszącym się jedynie do „doskonałości” fizycznej są wybory Miss Genocide w Namibii. W konkursie udział biorą przedstawicieli grupy etnicznej Herero, którą nieomal wyeksterminowali Niemcy w okresie kolonialnym. Herero – jak pisze M.F. Gawrycki – „świadomie połączyli dwa sprzeczne pojęcia: piękna i śmierci. Żywe ciała królowych piękności były bowiem dowodem, że ofiary przeżyły swoje ludobójstwo, że w ich ciałach dokonuje się odrodzenie ich narodu i własnej kultury”.

Uprowadzenie pięknej Heleny

Eris, grecka bogini niezgody podczas wesela Tetydy i Peleusa rzuciła w stronę biesiadników jabłko niezgody. Na jabłku wyryty był ponoć napis: „dla najpiękniejszej”. Wybuchł spór. O miano królowej piękności konkurowały Hera, Atena i Afrodyta. Wygrała ta ostatnia, po tym jak przekupiła jurora – pomogła Parysowi porwać Helenę. Mit założycielski konkursów piękności jasno wskazuje, że widowiska te od zarania wiele z obiektywizmem wspólnego nie miały…

„Kopciuszek – historie prawdziwe. Konkursy piękności jako zjawisko polityczne” to pierwsza w Polsce synteza poświęcona temu zagadnieniu. M. F. Gawrycki w sposób erudycyjny łączy warsztat badacza stosunków międzynarodowych oraz analityka przemian wzorów kultury w erze globalizacji (żałować można tylko, że autor nie zdecydował się na umieszczenie w pracy materiału ikonograficznego – z pewnością zdjęcia najpiękniejszych kobiet Globu uatrakcyjniły znacząco lekturę…). Warto książkę tą polecić każdemu, kto uporczywie doszukuje się wdzięku w brutalnej geopolityce, a czasem zapomina o ideologii dyskretnie skrytej w kanonach piękna.


Autor: dr Błażej Popławski, historyk i socjolog, członek Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego, prowadzi blog: www.afrykanista.pl

Pozycja do nabycia w księgarni internetowej Wydawnictwa Adam Marszałek.

Czytany 6471 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04