piątek, 18 lipiec 2014 06:05

Błażej Popławski: Druga Algieria. O książce Afganistan 2001-2013 Jean-Charlesa Jauffreta

Oceń ten artykuł
(1 głos)

okladka_Jauffret


  dr Błażej Popławski

Recenzja: Jean-Charles Jauffret, Afganistan 2001–2013. Kronika przepowiedzianego braku zwycięstwa, przeł. Ewa Cylwik, Jolanta Sheybal, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2014.

„Dla kartezjańskiego umysłu Afganistan jest nie do ogarnięcia”, twierdzi Jean-Charles Jauffret. Książka francuskiego historyka, wbrew podtytułowi, nie jest tylko „kroniką przepowiedzianego braku zwycięstwa”. To także krytyczna analiza zaangażowania się mocarstw zachodnich w geopolityce globalnego Południa – od czasów Algierii do Afganistanu.

Między Paryżem a Waszyngtonem

Jean-Charles Jauffret jest profesorem w Instytucie Nauk Politycznych w Aix-en-Provence, gdzie prowadzi Katedrę historii wojskowej, obrony i bezpieczeństwa. Kieruje programem badawczym „Wspomnienia żołnierzy francuskich z wojny w Algierii” w Krajowym Centrum Badań Naukowych (Centre National de la Recherche Scientifique). Jest autorem kilkunastu prac z dziedziny dziejów wojskowości, zwłaszcza francuskiej sztuki wojennej – m.in. Soldats en Algérie 1954–1962: expériences contrastées des hommes du contingent (Paris 2000). W 2010 roku opublikował Afghanistan 2001–2010, Chronique d'une non-victoire annoncée, którą rozwinął w recenzowaną La guerre inachevée – Afghanistan: 2001–2013.

Główną zaletą książki jest odczarowanie amerykocentrycznej narracji o konflikcie afgańskim. Autor obnaża ideologiczny kontekst zaangażowania USA w wojnę, balansowanie przez Waszyngton na obrzeżach prawa międzynarodowego, tradycję traktowanie sojuszników jak wasali. Wykazuje także szereg błędów popełnianych Amerykanów – od kwestii strategii i taktyki militarnej, przez dobór sprzętu wojskowego do ignorancji osób odpowiedzialnych za szkolenie żołnierzy, edukację uwzględniającą specyfikę kulturowo-społeczną Afganistanu.

W miejsce amerykańskiej narracji o bellum iustum, krucjacie przeciwko międzynarodowemu terroryzmowi, J.-Ch. Jauffret wprowadza dyskurs odmienny, aczkolwiek także zaangażowany. Jego praca odzwierciedla francuską perspektywę konfliktu. Autor nie jest jednak rzecznikiem Quai d’Orsay. Widać to nawet w dość makabrycznej dedykacji umieszczonej na początku książki: „Pozbawionym kończyn, twarzy, rannym, wdowom i sierotom po żołnierzach poległych za Francję w kampanii afgańskiej”. Poetyka skandalu niektórych fragmentów pracy nie przeczy jednak rzetelności całości wykładu.

W książce przeczytać także można: „Francuska interwencja w Afganistanie zakrawa na paradoks. Z jednej strony Francja wykorzystuje teren operacji afgańskich jako witrynę wystawową dla produkowanego przez siebie sprzętu wojskowe na sprzedaż. Z drugiej – unika angażowania się na pierwszej linii, starając się jednocześnie wykazać swoją użyteczność w terenie. A wszystko w celu uniknięcia niewygodnej dla władz debaty publicznej na temat przeciągającego się konfliktu. Tak więc Afganistan jest wyjątkowy od czasu Algierii”.

J. Ch. Jauffret potrafi zdystansować się wobec poprawności politycznej, uzasadniającej zaangażowanie się Paryża w kolejne konflikty na rubieżach świata. Przytacza liczne świadectwa służących w Afganistanie żołnierzy francuskich. Jasno widać w nich ambiwalentne postrzeganie konfliktu, rosnącą niechęć społeczeństwa wobec wysyłania francuskich kontyngentów do Azji. Siły te – co należy dodać – zostały wycofane z Afganistanu w kwietniu 2012 r. Wydarzenie to powinno skłaniać autora syntezy do dokonania bilansu zaangażowania Francuzów. Mimo zawartej w tytule cezury kończącej pracę – roku 2013 – J.-Ch. Jauffret nie podsumowuje udziału kontyngentów francuskich w misji. Kończy swą narrację de facto na połowie roku 2012.

Wojenna komparatystyka

Jak to możliwe, że nieposiadający ciężkiej broni i rozproszony przeciwnik trzyma w szachu wyposażone w najnowsze technologie armie zachodnie? Czy na podstawie afgańskich doświadczeń należy przedefiniować pojęcie walki, uwzględniając w szczególny sposób czynnik ludzki? J.-Ch. Jauffret znajduje odpowiedź na te i inne pytania w XX-wiecznych dziejach wojskowości. W sposób oryginalny i zaskakujący czytelnika wykazuje podobieństwa między konfliktem w Afganistanie a wojną w Algierii (1954–1962).

Podobieństwa te obejmują m.in.: chwiejną państwowość, rolę religijnego konserwatyzmu i rywalizacji etnicznych czy znaczenie surowców. W przypadku obu wojen zaplecze logistyczne znajdowało się poza granicami kraju ogarniętego konfliktem – w Tunezji i Maroku dla Algierczyków, w Pakistanie dla talibów.

Po wykazaniu podobieństw autor wylicza także różnice. Przykładowo, oceniając znaczenie identyfikacji narodowej, komentuje: „choć pod tym względem istnieje pewna różnica: patriotyzm algierski – po wyeliminowaniu konkurencji messalistów i wybiciu się na czołową pozycję groźnych bojowników kabylskich – wolny był od walk plemiennych i etnicznych partykularyzmów”.

Większość porównań dotyczy techniki wojny asymetrycznej i taktyki partyzanckiej afgańskich mudżahedinów i algierskich dżundi. J.-Ch. Jauffret pasztuńskich zwiadowców porównuje do musabilin – młodych pasterzy, śledzących ruchy wojsk francuskich w Afryce Północnej. Francuskie Pipery z Algierii stanowić mają antycypację amerykańskich dronów. Także próby dialogu wojskowych zachodnich z przywódcami plemiennymi w Afganistanie czerpać mają z doświadczeń algierskich. Ów wysublimowany french touch stanowi, zdaniem historyka, doświadczenie wywiedzione z czasów Françafrique (autor nie używa tego terminu), zaangażowania Francji w wojny toczone w byłych koloniach.

J.-Ch. Jauffret wspomina też przypadki stosowania tortur przez Francuzów w Algierii i Amerykanów w Afganistanie. Powstanie w Konstantynie w 1945 r. porównuje do walk między frakcjami dawnych mudżahedinów podczas początkowych etapów operacji „Enduring Freedom”. Struktura ruchu talibów pochodzenia pasztuńskiego przywodzi mu na myśl organizację Armii Wyzwolenia Narodowego.

Szkoda, że porównania te nie objęły miejsc pamięci mniej wygodnych dla Francuzów, choćby problemu nazywania bojowników algierskich powstańcami. J.-Ch. Jauffret przytacza jedynie kontrowersje towarzyszące nomenklaturze powstańczo-buntowniczej stosowanej wobec Afgańczyków. Nie szuka także afgańskiego odpowiednika wydarzeń w Sétif i Guelmie. Historyk nie ryzykuje tak daleko idącej komparatystyki.

Dyskurs ten miejscami niesie brzemię orientalizmu. Mieszkańcy „średniowiecznego kraju”, „omijani przez nowoczesność i sami jej unikający” – to przykłady określeń barwnych, wygodnych dla miłośników ujęć porównawczych, aczkolwiek także uwikłanych w europejski paternalizm. Stoi za nimi jednak nie tyle przekonanie o wyższości cywilizacyjnej, co nawyk J.-Ch. Jauffreta do sięgania po źródła z gruntu nienaukowe. Dzięki temu Afganistan 2001–2013 czyta się lekko, szybko i przyjemnie, bardziej jak wciągający esej niż literaturę faktu.

Po lekturze całości książki odnieść można wrażenie, że autor bardziej ufa dziennikarzom francuskim, afgańskim i algierskim pisarzom a nawet i reżyserom filmowym, niż opracowaniom powstałym w zaciszu gabinetów akademickich. Taki właśnie, dość nonszalancki, wybór źródeł podyktowany był zapewne utrudnioną dostępnością do raportów wojskowych – a może też i brakiem zaufania do nich. Szkoda jednak, że w sytuacji cytowania prasy amerykańskiej historyk sięga do wtórnych z niej relacji – komentarzy zamieszczanym w dziennikach francuskich.

Skonstruowana w ten komparatystyczno-publicystyczny sposób geopolityczna i militarna panorama konfliktu pozwala zrozumieć jego przebieg, dostrzec błędy Amerykanów, a także – co ważniejsze i bardziej atrakcyjne poznawczo – wytyczyć możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w Afganistanie. Według J.-Ch. Jauffreta, głównymi błędami Amerykanów było: brak zdecydowania w dowodzeniu oraz niekorzystanie z wiedzy oferowanej przez historyków wojskowości – zwłaszcza zbagatelizowanie znaczenia taktyki kontrpartyzanckiej.

Być może w miejsce postawionego przez autora pytania, czy Afganistan stanie się „Wietnamem Obamy”, warto byłoby także zastanowić się, czy Afganistan, a może też i Mali czy Republika Środkowoafrykańska, nie stanie się drugą Algierią dla Francji? Dowodem braku wyobraźni geopolitycznej, uporczywie reanimującej postkolonialne standardy kształtowania relacji międzynarodowych…

Pozycja do nabycia w księgarni internetowej Wydawnictwa Akademickiego Dialog.

Czytany 6021 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04