×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

środa, 24 listopad 2010 12:18

Arkadiusz Meller: Lewiatan w teorii państwa Thomasa Hobbesa

Oceń ten artykuł
(1 głos)

alt
Arkadiusz Meller

Recenzja: Carl Schmitt, Lewiatan w teorii państwa Thomasa Hobbesa. Sens i niepowodzenie politycznego symbolu, tł. Mateusz Falkowski, posłowiem opatrzył Piotr Nowak, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008.

 

Carl Schmitt to obok Leo Straussa, H. Arendt czy M. Foucault bez wątpienia jeden z najszerzej komentowanych w drugiej połowie ubiegłego wieku, a także i obecnie filozofów polityki. Dzięki swoim interpretacjom takich pojęć jak np.: „teologia polityczna”, „suweren”, „stan wyjątkowy”, „decyzjonizm” na stałe zapisał się w filozofii i nauce o polityce. W ubiegłym roku ukazała się druga książka niemieckiego prawnika przetłumaczona na język polski. Poprzednia to „Teologia polityczna i inne pisma” w przekładzie Marka Cichockiego wydana w 2000 roku, której nakład już dawno został wyczerpany. Warto także wskazać, że kwartalnik filozoficzny „Kronos” w nr 7 z 2008 roku poświęcił na swoich łamach wiele miejsca wspomnianemu autorowi.

Atutem powodującym popularność Carla Schmitta jest jego precyzja pojęciowa oraz jasność i klarowność przekazu. Tak też jest i w przypadku omawianej książki, na którą złożyły się dwa teksty niemieckiego filozofa polityki. Pierwszy i zasadniczy zatytułowany „Lewiatan w teorii państwa Thomasa Hobbesa” pochodzi z 1938 roku. Z kolei drugi, będący nijako suplementem do głównego tekstu to ponad 30-stronnicowa recenzja trzech książek autorów próbujących dokonać interpretacji Lewiatana.

Autor omawianego dzieła rozpoczyna swoje refleksje na temat najbardziej znanej pracy Thomasa Hobbesa od przedstawienia historycznego znaczenia Lewiatana. Wskazuje, że postać ta jest obecna zarówno w Biblii jak i także jej prefigurację możemy odnaleźć w pismach Platona. W Starym Testamencie wspomniana bestia jest potworem morski, który pochłania wszystko, co napotyka na swojej drodze. Z kolei na lądzie prym miał wieść inny potwór nazywany Behemotem. Niemiecki prawnik przedstawiając znaczenie Lewiatana podkreśla, że w średniowieczu istniały dwie tradycje jego rozumienia. Jedna związana z tradycją chrześcijańską uznawała go za szatana, który został ostatecznie pokonany z chwilą Ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Druga z kolei związana z tradycją judaistyczną utożsamiała Lewiatana i Behemota z państwami stanowiącymi zagrożenie dla żydowskich celów politycznych.

Powszechne odczytanie dzieła angielskiego filozofa ujmuje hobbesowskiego Lewiatana jako prefigurację nowożytnego państwa. Jednak Carl Schmitt dla lepszego zrozumienia jakie znaczenie posiada tyłowa morska bestia dla angielskiego filozofa przywołuje jego mniej znane dzieło zatytułowane ,,Behemoth, or The Long Parliament”, w którym ów potwór symbolizuje anarchię wywołaną przez rewolucyjny radykalizm purytan, którzy swoim fanatyzmem przyczynili się do zniszczenia angielskiej wspólnoty politycznej. Wobec tego faktu Lewiatan staje się symbolem uderzającym w rewolucję. Staje się antynomią chaosu społecznego symbolizowanego przez Behemota.

Podstawowym założeniem hobbesowskiej teorii politycznej jest przekonanie o tym, że państwo poprzez sam swój fakt istnienia pokonuje stan natury, który nie jest niczym innym jak tylko nieustanną wojną wszystkich ze wszystkimi. W ten sposób wg niemieckiego prawnika państwo-Lewiatan odwleka perspektywę nastania rządów Behemota, czyli zaistnienia wojny domowej. Bez perspektywy nastania rewolucji traci nijako swoją prawomocność drugi potwór: państwo-Lewiatan.

Jednocześnie, co jest istotne dla schmittańskiego decyzjonizmu, w teorii Hobbesa państwo traktowane jest jako „wielki mechanizm”, który jest napędzany przez osobę suwerena nadającą mu ożywczego tchnienia. Według autora Teologii politycznej państwo w hobbesowskiej teorii ma charakter sztuczny, gdyż jest tworzone wyłącznie przez samych ludzi, bez odwoływania się do transcedentalnego wzorca. W efekcie czego koncepcja państwa autorstwa angielskiego filozofa nie mogła okazać się trwała i upadła wraz z końcem monarchii absolutnej. Od tego czasu państwo przechodzi stopniowe etapy tzw. „neutralizacji”, czyli co raz wyraźniejszego oddzielenia sfery publicznej od domeny prywatnej. Państwo wraz rozwojem demokratyzmu zostaje potraktowane jako pewnego rodzaju mechanizm mający trzymać się z dala od tzw. sporów światopoglądowych. Innymi słowy ,,neutralizacja” oddziela decyzje rządzących od obiektywnej prawdy. Państwo ,,zneutralizowane” to państwo można by rzecz ślepe na wartości, a kierujące się w swoim postępowaniu jedynie zapisem prawnym, literą prawa bez jakiegokolwiek odwołania do aksjologii. W takim państwie nie liczą się wartości, lecz sama sprawność rządzenia. W zamian za nie podnoszenie przez obywateli „niewygodnych” dla rządzących problemów aksjologicznych, zarzucenia dociekań o prawdę państwo obiecuje miraż pokoju, bezpieczeństwa społecznego.

Przenosząc to na grunt współczesnej polityki można stwierdzić, iż żyjemy w takim właśnie „zneutralizowanym” państwie, gdzie wszelkie dyskusje światopoglądowe jak np. dotyczące aborcji, eutanazji, zagadnień bioetycznych, są automatycznie spychane i zastępowane przez „ważniejsze” zagadnienia jak np. poziom deficytu budżetowego, wizerunek medialny etc. Carl Schmitt właśnie w Hobbesie widzi tego filozofa, który stworzył podstawy pod pozytywizm traktujący państwo jako „mechanizm” nie wymagający uwzględniania wartości w swojej aktywności legislacyjnej.

Niezwykle interesująco przedstawia się dokonane przez niemieckiego myśliciela wskazanie różnic między państwem średniowiecznym, a nowożytnym, które sprowadzają się według niego do następujących elementów:

- pojmowania kim jest i skąd czerpie swoje uzasadnienie do władzy suweren; angielski filozof nie traktuje go jako osoby czerpiącej swoje uprawnienie z transcendentalnego źródła, które nadaje mu władzę, lecz to on sam sobie nadaje tą władzę; tym samym jest to jeden z elementów stawiających koncepcje autora Lewiatan w opozycji do średniowiecznej filozofii politycznej; także słynna koncepcja „stanu natury” prowadzącego do powstania państwa powoduje, że słusznie przez wielu angielski filozof jest uznawany za prekursora nowożytności; jednak mimo ewidentnego faktu, jakim jest indywidualistyczny charakter umowy społecznej to Carl Schmitt sprzeciwia się supozycjom próbującym twierdzić, iż suweren w teorii T. Hobbesa powstaje razem z zawarciem kontraktu społecznego: „To, co wyłania się ponad umową społeczną, jedyny gwarant pokoju, osoba suwerena-reprezentanta, nie powstaje z racji ugody, a tylko przy jej okazji. Osoba suwerena-reprezentanta to coś nieporównywalnie więcej, aniżeli byłyby w stanie sprawić połączone siły wszystkich uczestniczących podmiotów woli. Nagromadzony strach drżących o swój żywot indywiduów pozwala wprawdzie pojawić się Lewiatanowi i nowej władzy; ale bardziej tego nowego Boga wywołuje niż stwarza” (s. 45);

- statusu prawnego obywateli; o ile w okresie feudalnym poddani posiadali prawo do buntu, z którego często korzystali, to już w nowożytności jest ono jak pisze Schmitt „pod każdym względem, faktycznym oraz jurydystycznym, czystym niepodobieństwem i absurdem” (s. 60); wszak, jeśli państwo deklaruje się podjęcia wysiłku zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa i posiada monopol na przemoc to jak może dojść do jakiejkolwiek próby wypowiedzenia Lewiatanowi posłuszeństwa za pomocą użycia przemocy? już sama taka próba po pierwsze jest nierealna ze względów chociażby technicznych a poza tym nie znajduje żadnego uzasadnienia prawnego;

- pojmowania prawa międzynarodowego; od czasów nowożytności za podmioty prawa międzynarodowego mogą uchodzić wyłącznie państwa; oznacza to m.in., że prawo do wojny przysługuje wyłącznie państwom, a nie jak to był w średniowieczu np. feudałom etc; w ten sposób wojen już nie rozpatruje się jako dobrych czy złych, czyli niknie pojęcie wojny sprawiedliwej, gdyż stały się one wyłączną domeną państwa, które przecież nie kieruje się w swoim postępowaniu takimi wskazaniami jak dobro-zło, lecz własnym interesem.

Tym, co zdaniem Carla Schmitta przyczyniło się do upadku hobbesowskiego Lewiatana to podział wiary na wewnętrzną (osobistą) i publiczną, którą wprowadził Thomas Hobbes. Należy tu przypomnieć, iż angielski filozof przyznawał władcy prawo do publicznego określenia tego, co jest cudem, a co nim nie jest, a więc de facto prawo do stanowienia o dogmatach religijnych, stając się tym samym niejako namiestnikiem Boga, Jego zastępcą. Jednocześnie angielski pisarz polityczny przyznawał każdemu obywatelowi swobodę wyznania, pod warunkiem, że respektował panujący w państwie kult publiczny. Właśnie to rozróżnienie, wg niemieckiego prawnika, stało się podstawą do powstania "neutralizacji” i zaistnienia prawa konstytucyjnego, które utorowało drogę pozytywizmowi. Następujący po Hobbesie filozofowie tylko twórczo rozwijali jego zasadę dotyczącą wyznania publicznego i prywatnego. Przykładem może tu być chociażby rówieśnik autora Lewiatana B. Spionoza, który wolność indywidualną będącą jednym z elementów systemu angielskiego filozofa podniósł do rangi naczelnej zasady. Jak zauważa niemiecki decyzjonista: „W momencie gdy zaakceptowana zostaje różnica pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem, w zasadzie rozstrzygnięta jest już wyższość sfery wewnętrznej, a tym samym tego, co prywatne, nad tym co publiczne. Odtąd publiczną władzę i przemoc można uznać w pełni i jednoznacznie oraz lojalnie respektować, wszak jako władza wyłącznie publiczna i zewnętrzna jest pusta, a wewnątrz martwa. Takiemu śmiertelnemu bogu pozostają jedynie pozory i simulacra. Boskość nie daje się przeforsować od zewnątrz” (s. 80).

Dokonując pewnej symplifikacji refleksji Carla Schmitta można uznać, że uznawał Thomasa Hobbesa za angielskiego patriotę, który chciał się przeciwstawić konfliktom rozdzierającym jego kraj spowodowanym przez rewolucję protestancką. Proponując zastąpienie swoistej anarchii średniowiecznej jednolitym prawodawstwem. Jednakże rozwój doktryn liberalnych zwłaszcza w XIX wieku spowodował, że jego koncepcja uległa znacznemu przekształceniu doprowadzając w efekcie do powstania pozytywizmu, sekularyzmu.

Wydawać by się mogło, że dla Carla Schmitta jako katolika i człowieka prawicy teoria Hobbesa jest w całości nie do przyjęcia. Jednak powyższe twierdzenie jest nie prawdziwe z tego względu, iż niemiecki prawnik pozostaje pod wyraźnym wpływem koncepcji suwerenna zarysowanych w Lewiatanie, który swoim autorytetem, decyzją, wolą wprawia w ruch całą „maszynę państwową”. Tym samym angielski filozof stał się dla Schmitta prekursorem decyzjonizmu. Ponadto jak sam stwierdza T. Hobbes był tym filozofem, który docenił znaczenie pojęcia polityczności i budował swoją teorię dokonując rozróżnienia „wróg-przyjaciel”. Można w takim razie uznać, stosując znaną klasyfikację Leo Straussa, że Carl Schmitt jest bardziej ,,nowożytnikiem” niż filozofem, któremu bliżej byłoby do tradycji antycznej. Mimo tego pozostaje jednym z głównych prawników, filozofów europejskiej Kontrrewolucji, który wydał nieubłaganą walkę z pozytywizmem będącym obok postmodernizmu głównym przekleństwem dla XX-wiecznej nauki.

Czytany 15563 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Przeczytaj teksty o podobnej tematyce.