wtorek, 14 grudzień 2010 11:34

Łukasz Reszczyński: Teheran szuka sojuszników

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

alt Łukasz Reszczyński

Izolowany przez Zachód Iran został zmuszony do zmiany polityki. Teheran skrzętnie wykorzystuje brak spójnej koncepcji wschodniej polityki zagranicznej Unii Europejskiej oraz dalekowschodnie zapatrywania Waszyngtonu, zwiększając swoje wpływy na południowym Kaukazie. geopolityka

 

Na początku listopada, podczas wizyty irańskiego ministra spraw zagranicznych w Tbilisi doszło do podpisania umowy wprowadzającej ruch bezwizowy pomiędzy Iranem a Gruzją. Ten gest świadczący o dobrej atmosferze pomiędzy tymi państwami ma jednak swój szerszy, geopolityczny kontekst. Spacyfikowana i osamotniona po sierpniowej wojnie z 2008 roku Gruzja poszukuje alternatywnych sojuszy, które mogą przynieść jej, przede wszystkim gospodarcze korzyści. Z kolei dla izolowanego przez zachód Iranu, wejście w konszachty z krajem pokroju Gruzji to niewątpliwie element przełamujący niesprzyjający układ międzynarodowy, oraz co najważniejsze – pozwalający na zwiększenie swojego oddziaływania na południowy Kaukaz. Rywalizacja mocarstw w tym regionie może zatem ponownie się nasilić.

Obustronny interes

Gruzja po sierpniu 2008 roku dość brutalnie przekonała się o swej marginalnej pozycji w koncepcji wschodniej państw zachodnich, w tym zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Osłabienie wpływów amerykańskich w tej części świata na rzecz poprawy stosunków z Rosją, a tym samym bezpiecznej ekspansji w rejony dalekiej Azji z pewnością poważnie zaniepokoiły Tbilisi. Będąc wciąż w stanie permanentnego kryzysu w relacjach z Rosją, oraz samozwańczymi państwami Abchazji i Południowej Osetii, Gruzja potrzebowała nowej strategii dla dalszej, geopolitycznej egzystencji. Dość naturalnym wyborem wydawać się mogły próby zacieśnienia kontaktów z Turcją, która pozostaje nadal jednym z najbliższych partnerów Tbilisi w kontekście polityczno – gospodarczym. Geopolityczna emancypacja Ankary, która w ostatnim czasie przybiera dość ostentacyjne formy przesunęła jednak południowy Kaukaz na niższe miejsce w hierarchii priorytetów tureckich interesów. Co gorsze, z perspektywy Gruzji, Turcja lepiej w ostatnim czasie dogaduje się z Moskwą (chociażby w kwestii energetyki jądrowej), co jest sytuacją szalenie niekorzystną. Dodatkowo impas w relacjach turecko – ormiańskich wciąż stanowi dla Ankary istotną przeszkodę w rozprzestrzenianiu swoich interesów w tym regionie. Poprawa relacji z Iranem może być odczytywana zatem z jednej strony swoiste zniecierpliwienie zachowawczą postawą Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, z drugiej zaś – próbą zwiększenia politycznych możliwości Gruzji w regionie. Listopadowa wizyta ministra spraw zagranicznych Iranu Manuszehra Mottaki`ego w Tbilisi to wydarzenie wyjątkowe, zwłaszcza w kontekście ostatniego kryzysu w relacjach między tymi państwami (wywołało go wydanie Stanom Zjednoczonym przez władze gruzińskie w 2008 roku obywatela irańskiego).

Wizyta szefa irańskiej dyplomacji zaowocowała nie tylko podpisaniem umowy o ruchu bezwizowym, ale także otwarciem irańskiego konsulatu w Batumi oraz uruchomieniem regularnego połączenia lotniczego między Tbilisi a Teheranem. Co ważne dla Gruzji – minister Mottaki wyraził zdecydowane poparcie dla integralności terytorialnej tego kraju, co dla rozdrobnionej ostatnią wojną Gruzji jest szczególnie cenne. Jako główną przyczynę irańsko – gruzińskiego zbliżenia uznaje się jednak ochłodzenie na linii Teheran – Moskwa, które pozwala Persom na znacznie swobodniejsza politykę w regionie.

Poprawę relacji z Iranem – niewątpliwie jednym z silniejszych graczy regionu – można odczytywać również w kategoriach reakcji na wzmożone w ostatnim czasie działania dyplomacji rosyjskiej. Sierpniowa wizyta prezydenta Miedwiediewa w Armenii (podczas której przedłużono obecność rosyjskiej bazy wojskowej do 2044 roku) to kolejny przejaw odświeżania swojej mocarstwowej pozycji przez Kreml. Państwa zachodnie co prawda starają się regularnie zapewniać Tbilisi o swoim wsparciu, o czym świadczą chociażby: lipcowa wizyta amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton, czy październikowy przyjazd do Tbilisi szefa NATO – Rasmussena (szef Sojusz utworzył w Tbilisi biuro łącznikowe NATO – Kaukaz Południowy). Gesty zachodu wydają się jednak robić coraz słabsze wrażenie na Saakaszwilim, która zdał sobie sprawę, że przyszłość Gruzji leży przede wszystkim w rękach Gruzinów. Otwarcie się w kierunku Iranu to dla Gruzji w pierwszej kolejności świetny interes ekonomiczny. Tbilisi pod tym względem pozostaje wciąż na szarym końcu irańskich kontaktów gospodarczych w regionie, a jak mogą być one opłacalne przekonują się chociażby Azerbejdżan czy Armenia. Co ciekawe, omawiane zbliżenie nie spotkało się do tej pory z reakcją Waszyngtonu. Z jednej strony można postrzegać to jako potwierdzenie faktycznej marginalnej rolę Gruzji w amerykańskim systemie bezpieczeństwa. Umocnienie regionalnej pozycji Gruzji (nawet poprzez kontakty z Iranem) jest jednak dla Stanów Zjednoczonych sytuacją korzystną, która co najważniejsze nie wymaga od nich żadnego zaangażowania. Niewątpliwie irańska obecność w Gruzji w pewnym stopniu zreorganizuje dotychczasowy układ geopolityczny w regionie. Dotychczas Iran pozostawał najsłabszym graczem spośród najsilniejszych, walczących w kaukaskim „geopolitycznym ringu”, jeśli zaś współpraca z Tbilisi będzie rozwijać się na wzór relacji z Armenią, pozycja Iranu jak i samej Gruzji znacznie wzrośnie.

Klucz do regionalnych ambicji

Południowy Kaukaz ma dla Teheranu dość istotne znaczenie. Przede wszystkim pod względem gospodarczym. Poważne tendencje odśrodkowe obecne wciąć w regionie (Górski Karbach, Abchazja, Południowa Osetia) stanowią również wyraz wysokiej troski teherańskich władz o bezpieczeństwo. Iran od lat odgrywa istotną rolę w ormiańsko – azerskich negocjacjach dotyczących Górskiego Karabachu. Mimo iż nie uczestniczy on w oficjalnych rozmowach, to jednak jego możliwości wpływania na postawę Azerbejdżanu są znaczne, co stawia Iran pod względem wpływu na ten zamrożony konflikt na równi z Rosją.

Polityczna i gospodarcza izolacja Iranu, wymuszana przez państwa zachodnie negatywnie odnoszące się do jego programu atomowego, zmuszają Teheran do poszukiwania możliwie licznych sojuszy. Region południowego Kaukazu w obecnym układzie geopolitycznym idealnie się do tego nadaje. Energetyczne bogactwa oraz osłabienie obecności państw zachodnich stanowią zachętę, która musi być przez Iran wykorzystana.

Irańska obecność na Kaukazie, a zwłaszcza angażowanie się w rozwiązywanie problemu Górskiego Karabachu to dobra płaszczyzna do podreperowania swojego nadszarpniętego atomowymi ambicjami wizerunku, skutecznie zdemonizowanego zwłaszcza przez Stany Zjednoczone. Mimo niezwykle bliskich więzi z Azerami, Teheran wyraźnie dąży do zachowania pozycji rozjemcy, niepopierającego żadnej ze stron. Co prawda zaakceptował on rezolucję Organizacji Konferencji Islamskiej, potępiającą ormiańskie działania w Górskim Karabachu (jednoznacznie wskazując Armenię jako stronę agresywną), jednak korzyści wynikające z dobrych relacji z Erywaniem wyraźnie mają priorytet (przede wszystkim te o charakterze gospodarczym). Postawa rozjemcy widoczna była zwłaszcza podczas ostatniej wizyty prezydenta Ahmedineżada w Baku, gdzie nazywając Azerów swoimi braćmi podkreślił jednocześnie, że konflikt w Górskim Karabachu rozwiązany może być jedynie na drodze pokojowej.

Koniec rosyjskiego romansu?

Geopolityczna pozycja Iranu w ostatnim czasie uległa pewnej zmianie, na skutek anulowania przez Rosję kontraktu na dostawy systemów obrony powietrznej S-300. Ta „kremlowska karta” była przez Rosjan rozgrywana dość długo, będąc znakomitym przykładem rosyjskiego kunsztu dyplomatycznego. Iran został osamotniony przez Moskwę, która dokonała chłodnej kalkulacji politycznych kosztów i zysków. W poczet tych pierwszych z pewnością wliczyć można utrzymanie dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz rozwijanie współpracy wojskowej z Izraelem (Moskwie udało się wynegocjować m.in. wstrzymanie izraelskich dostaw dla Gruzji). Istotna dla decyzji Moskwy okazała się również dość niefrasobliwa postawa Teheranu, który niespecjalnie kwapił się do rozmów z państwami zachodnimi, oraz zaczął szukać innych mediatorów w postaci Turcji i Brazylii. Sytuacja ta nie spodobała się Moskwie, która w tej sprawie wyraźnie dążyła do uzyskania monopolistycznej roli irańskiego pełnomocnika wobec Zachodu. Rozgrywka ta z pewnością zakończyła się dla Teheranu porażką, o czym świadczą ostatnie, nieśmiałe przebąkiwania szefa irańskiej dyplomacji o chęci wznowienia rozmów z grupą sześciu międzynarodowych mediatorów (USA, Francja, Wielka Brytania, Chiny, Rosja, Niemcy).

W tej sytuacji poszukiwanie przez Iran nowych sprzymierzeńców nie dziwi. Wybór Gruzji jest być może efektem ostudzenia mocarstwowych ambicji Teheranu. Mimo znacznego potencjału Iranowi wciąż jeszcze daleko do grupy najsilniejszych graczy światowej geopolityki. Co więcej, ostatnie śmiałe poczynania Turcji w regionie z pewnością nie służą nawet jego pozycji mocarstwa regionalnego. Zbudowanie solidnej strefy wpływów należy rozpoczynać od małych kroków, co Iran, zdaje się, wreszcie zrozumiał, poprzez ocieplenie kontaktów z Gruzją,. Obecny układ geopolityczny na południowym Kaukazie sprzyja osiągnięciu tego celu, tym bardziej, że w przypadku Gruzji ewentualni rywale, tacy jak Rosja ,są na razie na słabej pozycji. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku Armenii i Azerbejdżanu. W skutek wciąż istniejącej blokady tureckiej dla Erywania, Iran pozostaje jedynym oknem na świat - oczywiście poza Rosją - oraz drogą wymiany handlowej. Azerbejdżan z kolei, jak już wspomniano, upatruje w Iranie jedynego sojusznika w dyplomatycznej walce o Górski Karabach, jak również źródło wsparcia w przypadku ewentualnego wznowienia konfliktu z Armenią.

Artykuł ukazał się w nr 50(572) tygodnika alt

Fot. sxc.hu

Czytany 5928 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04