piątek, 30 marzec 2012 08:43

Łukasz Reszczyński: Przebudzenie Madziarów

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

vintage_alarm_clock


  Łukasz Reszczyński

Terytorium Węgier stanowi zatem naturalny przedsionek tzw. bramy wiedeńskiej, a także przesmyk z zachodu w kierunku Morza Czarnego oraz Bliskiego Wschodu. Wobec powyższego należy podkreślić, iż potencjał geopolityczny państwa węgierskiego jest stosunkowo niewielki, co znajduje odzwierciedlenie w jego pozycji w układzie europejskim, praktycznie marginalnej od prawie stu lat. Przejęcie na Węgrzech sterów władzy przez partię Fidesz w kwietniu 2010 roku zdecydowanie sprzyja odświeżeniu stęchłej pozycji geopolitycznej tego państwa.

Węgry przeżywają gruntowne zmiany, obejmujące znaczną reorganizację upadłego niemal państwa, które pod względem geopolitycznym dogorywało swojego żywota od czasu słynnego traktatu z Trianon w 1920 roku [1]. Tracąc znaczną część swojego terytorium oraz ludności, Węgry uległy tym samym znacznemu osłabieniu, co dość szybko zostało wykorzystane przez Berlin, który w oparciu o związki historyczne przemianował Węgry na swojego czołowego satelitę w rejonie Europy Środkowej. Stworzony w okresie międzywojennym układ geopolityczny regionu był zdecydowanie niekorzystny dla Budapesztu, który jedynej swojej siły politycznej mógł upatrywać w protekcji niemieckiej. Stworzona tzw. Mała Ententa, skupiająca Czechosłowację, Rumunię i Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców [2], stała się swoistym buforem izolującym geopolityczne zapatrywania Węgrów, stanowiąc układ skierowany przede wszystkim przeciwko rewizjonistycznym zapędom Budapesztu. Tym samym rola Węgier z perspektywy geopolityki tego obszaru w okresie międzywojennym sprowadzała się do roli marginalnej, stanowiąc jednak w rękach niemieckich dość skuteczny straszak wobec „małoententowych” przeciwników.

 

Wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej, Węgry dostały się w orbitę interesów radzieckich, ponownie odgrywając rolę satelity, tym razem jednak – bloku wschodniego. Znaczenie geopolityczne obszaru tego państwa zdecydowanie wzrosło, jednak priorytet ten był istotny przede wszystkim dla interesów Moskwy, a nie samego Budapesztu. Głównym czynnikiem, który o tym decydował był fakt funkcjonowania Węgier w ramach bloku wschodniego jako państwa graniczącego bezpośrednio z Zachodem. O istocie tego czynnika dla interesów Kremla brutalnie przekonali się Węgrzy w roku 1956.

Rok 2004 podobnie jak dla Polski, przyniósł Węgrom diametralną zmianę w dotychczasowym położeniu geopolitycznym w Europie, czyniąc z Budapesztu pełnoprawnego członka Unii Europejskiej. Możliwości oddziaływania Węgier na obszar Europy Środkowo-Wschodniej znacznie się poszerzyły, stanowiąc niejako sytuację odwrotną do tej z okresu międzywojennego – mianowicie Budapeszt zyskał protektora (Brukselę), który w przeciwieństwie do III Rzeszy nie wywołuje w krajach pokroju dzisiejszej Serbii, Chorwacji czy Macedonii obaw, a nadzieję na rozwój. Okres ten jednak nie trwał zbyt długo gdyż w roku 2007 Europejska Wspólnota dokonała kolejnego rozszerzenia o sąsiednią Rumunię oraz Bułgarię. Tym samym Budapeszt przestał być jedynym reprezentantem regionu Europy Środkowo-Wschodniej, mogącym umacniać swoje interesy pod unijnym płaszczykiem. Okres pięciu lat funkcjonowania jako członek Unii Europejskiej, należy w przypadku Węgier określić mianem geopolitycznego marazmu. Regionalna rola Budapesztu utrzymywała się na dość niskim poziomie, o czym świadczy chociażby miałkość ich relacji z państwami regionu bałkańskiego.

Bastion o kruchych murach

Z perspektywy geograficzno-historycznej obszar Węgier można w pewnym sensie porównać do terytorium Rzeczypospolitej. Znaczna część obszaru zajmowanego obecnie i w przeszłości przez Madziarów jest terenem nizinnym, co praktycznie uniemożliwia skuteczną jego obronę, czego przykładem, podobnie jak w przypadku Polski, są znane z historii częste przemarsze obcych wojsk. Różnicą jest jednak otoczenie Doliny Panońskiej, w której znajdują się dzisiejsze Węgry, będącej jedną z podstawowych części makroregionu dunajsko-bałkańskiego. Jak twierdzi Leszek Moczulski, obszar ten „można byłoby uznać za najlepiej ukształtowany naturalny bastion obronny w Europie, gdyby nie to, że przecina go dunajska magistrala W-Z, a droga naturalna Morawy-Wardaru łączy go z regionem Morza Egejskiego” [3]. Tym samym przełamanie naturalnych barier na jednym z kierunków południowych czy północnych praktycznie stawia otworem całą nizinę.

Terytorium Węgier stanowi zatem naturalny przedsionek tzw. bramy wiedeńskiej, a także przesmyk z zachodu w kierunku Morza Czarnego oraz Bliskiego Wschodu. Wobec powyższego należy podkreślić, iż potencjał geopolityczny państwa węgierskiego jest stosunkowo niewielki, co znajduje odzwierciedlenie w jego pozycji w układzie europejskim, praktycznie marginalnej od prawie stu lat.

Jak już wspomniano, w myśl postanowień traktatu z Trianon, prawie jedna trzecia ludności węgierskiej znalazła się poza terytorium swojego kraju. Kryzys demograficzny oraz sytuacja polityczna w kraju podczas rządów komunistów (emigracja ekonomiczno-polityczna) w znacznym stopniu pogorszyły te statystyki. Obecnie poza granicami Węgier mieszka około 5 milionów obywateli, w samym zaś kraju prawie 10 milionów. Największe skupiska węgierskiej mniejszości zamieszkują obecnie Rumunię (około 2 milionów) oraz Słowację (ok. 600 tysięcy), a także serbską prowincję Wojwodina (300-400 tysięcy). Problem węgierskiej mniejszości na Słowacji jest przedmiotem konfliktów od prawie dwudziestu lat, kiedy to obydwa państwa uzyskały pełną suwerenność, a kwestia przestała być sztucznie tuszowana przez komunistyczne reżimy. Problem mniejszości węgierskiej w tym państwie jest najbardziej problematyczną głównie ze względu na uwarunkowania historyczne. W latach dziewięćdziesiątych wielokrotnie dochodziło do kryzysów na tym tle, powodowanych przez posunięcia zarówno Budapesztu, jak i Bratysławy. Pewien przełom we wzajemnych stosunkach oraz ocieplenie sytuacji wokół węgierskiej mniejszości na Słowacji przyniósł rok 1999, kiedy to Bratysławę odwiedził ówczesny węgierski prezydent Viktor Orban, zaś urząd prezydenta Słowacji objął nastawiony ugodowo Rudolf Szuster. Pozorne ocieplenie nie trwało jednak długo, zaś sinusoidalny stan napięcia między państwami, powodowany kwestią węgierskiej mniejszości można określić jako permanentną cechę charakterystyczną obustronnych relacji.

Podobnie zresztą wygląda na tym tle stan relacji węgiersko-rumuńskich oraz węgiersko-serbskich, choć w obu tych przypadkach temperatura cyklicznych napięć, chociażby ze względu na inne proporcje tamtejszych mniejszości węgierskich do ogółu ludności tych państw oraz uwarunkowania historyczne, jest znacznie niższa. Wpływa również na to zdecydowanie większy potencjał geopolityczny Rumunii i Serbii w stosunku do Węgier, w porównaniu do tego, który prezentuje w tym układzie Słowacja.

Nie mniej jednak węgierska mniejszość narodowa w krajach ościennych stanowi istotne narzędzie geopolityczne wykorzystywane przez Budapeszt. Węgierskie władze dbają o swoich rodaków zamieszkałych poza granicami kraju, przede wszystkim ze względu na możliwość utrzymywania za ich pomocą stanu niepewności lub, jak w przypadku Słowacji nawet zagrożenia dla realizacji swoich celów politycznych. Ponadto jest to znakomita szansa na zbijanie kapitału politycznego przez poszczególne partie [4].

Na prawo zwrot

Zwycięstwo partii Fidesz w kwietniowych wyborach 2010 roku, dające ugrupowaniu Viktora Orbana bezwzględną większość dwóch trzecich w węgierskim Zgromadzeniu Narodowym to z pewnością moment przełomowy w najnowszej historii tego państwa. Naród węgierski tym samym wystawił czytelną ocenę postkomunie, która przez ostatnie osiem lat doprowadziła kraj niemal do totalnej ruiny, zadłużając go w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i Unii Europejskiej, co przez wielu porównywane jest ze stanem finansów państwa okresu początku transformacji. Radykalny zwrot w węgierskiej polityce odbił się szerokim echem w Europie, która zdominowana przez lewicowe prądy, zareagowała oburzeniem. Oliwy do ognia dolał wynik wyborczy skrajnie prawicowej i nacjonalistycznej partii Jobbik, która zdobyła 47 miejsc w węgierskim Zgromadzeniu Narodowym (na 386 możliwych), stając się tym samym trzecią siłą tamtejszego parlamentu. Mainstreamowo – lewicowe media z miejsca zarzuciły rząd Orbana oskarżeniami o działania antydemokratyczne, gdy ten ograniczył prerogatywy Sądu Konstytucyjnego, przyznał zagranicznym Węgrom prawo do obywatelstwa, ograniczył wolność mediów, zapowiedział zmianę konstytucji oraz nacjonalizację prywatnych funduszy emerytalnych. Krytyce tej przyklaskują przedstawiciele węgierskiej opozycji, reprezentujący rządzące wcześniej Partię Socjalistyczną oraz Sojusz Wolnych Demokratów. Nic w tym zresztą dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że premier Orban zgodnie ze swoimi przedwyborczymi zapowiedziami, rozpoczął proces badania przyczyn i wskazywania personalnej odpowiedzialności członków byłego obozu rządzącego za katastrofalny stan gospodarki państwa. Tym samym zapadło już kilka skazujących wyroków, a widmo prawnej odpowiedzialności za lata nieograniczonej swawoli na koszt państwa, zajrzało w oczy także czołowych przedstawicieli dawnej władzy.

Konstytucyjne emocje

Zdecydowanie największe emocje spośród zmian proponowanych przez Fidesz wywołuje nowa konstytucja, która ma zacząć obowiązywać od stycznia następnego roku. Jej projekt przegłosowało w kwietniu Zgromadzenie Narodowe – za nową ustawą zasadnicza głosowało 262 posłów, przy manifestacyjnej nieobecności przedstawicieli opozycji [5]. Węgry pozostają jedynym krajem spośród państw byłego bloku wschodniego, które na fali transformacji nie przyjęło nowej ustawy zasadniczej, a jedynie znowelizowało tę, która obowiązywała od 1949 roku [6].

Nowa ustawa spotyka się z totalną krytyką opozycji, która określa ją jako konstytucję mającą umocnić i maksymalnie ułatwić w przyszłości sprawowanie władzy przez Fidesz. Ponadto wytyka się rządzącym, że nie poddali oni tak istotnego z perspektywy ustroju państwa projektu, pod ogólnonarodowe referendum. Fidesz kontratakuje w tym względzie argumentem, że wyniki ubiegłorocznych wyborów, w których zyskał on miażdżącą przewagę były jednocześnie sygnałem danym przez społeczeństwo do daleko idących zmian, także ustrojowych.

Nowa węgierska konstytucja zmienia nazwę kraju, wyrzucając z niej człon „Republika”, co ma być ostatecznym, symbolicznym zerwaniem z komunistyczną przeszłością. Zwiększa ponadto uprawnienia parlamentu (chociażby w kwestii wyboru przewodniczącego Sądu Konstytucyjnego) oraz prezydenta. Ograniczenie prerogatyw Sądu Konstytucyjnego oraz zwiększenie kompetencji Rady Budżetowej spotykają się z największą krytyką. Obie te kwestie są koronnymi argumentami opozycji o antydemokratycznym charakterze nowej ustawy, która służyć ma głównie partii Fidesz. Negatywnie postrzegany jest również zapis o fakcie, że węgierską walutą pozostaje forint. Wskazuje się tutaj na znaczne utrudnienie w przypadku chęci wejścia Węgier do strefy euro, co będzie wymagało zmiany zapisu konstytucyjnego.

Chociaż prace nad ustawami konstytucyjnymi trwają nadal, a zmiany (chociażby dotyczące systemu wyborczego i samorządowego), które z pewnością wywołają najwięcej emocji, dopiero nastąpią, to jednak trzeba przyznać, że dotychczasowe argumenty opozycji i środowiska międzynarodowego nie wytrzymują rywalizacji z realną szansą na reformę państwa, którą niesie za sobą nowa ustawa zasadnicza. W tumulcie ogólnej krytyki, warto wskazać takie nowe regulacje, jak choćby wprowadzenie tzw. progu ostrożności dla państwowego długu publicznego (który nie może przekroczyć 50% PKB), zrównoważenie państwowej gospodarki, czy pierwsze w Europie przepisy z zakresu unijnej karty praw podstawowych. W dyskusji nad tymi kwestiami wypada zatem zgodzić się ze stanowiskiem Fideszu, którego przedstawiciele określają toczącą się krytykę wobec nowej konstytucji jako przykład odwiecznego sporu pomiędzy lewicą a prawicą. Nie można jednak zapominać w tym względzie o katastrofalnej kondycji gospodarczej kraju, której naprawa wymaga radykalnych rozwiązań, choć niekoniecznie, jak się to powszechnie przedstawia, tych, które wymagają głębokiego sięgania do kieszeni podatników. Krytyka rządowych poczynań ze strony głównych winowajców ekonomicznej katastrofy państwa nie mieści się zatem w nawet najbardziej szerokich kanonach tzw. kultury politycznej jakiegokolwiek kraju.

Geopolityczny „refresh”

Po kilkudziesięciu latach staczania się na margines geopolitycznej otchłani Węgry odzyskują powoli realny potencjał, mogący znacznie wzmocnić ich pozycję zarówno w Europie, a przede wszystkim w regionie środkowo –wschodnim. Rząd Viktora Orbana świadom słabości geopolitycznej kraju, postanowił wzmocnić jedyne, skuteczne w tym względzie narzędzie, jakim pozostaje ogromna rzesza węgierskiej mniejszości w krajach sąsiednich. Nowa konstytucja, w myśl postawy prawicowej, podkreśla i sprzyja wzmacnianiu oraz pielęgnowaniu „węgierskości” i przywiązania do ojczyzny wśród rodaków poza granicami kraju. Ma to także swoje reperkusje wobec konsolidacji wewnętrznej narodu węgierskiego. Oczywiście, można to również postrzegać w kategoriach gry obliczonej na zysk w postaci nowego elektoratu wyborczego prawicy w przyszłości [7]. Z drugiej strony jednak – tylko konsolidacja narodowa Węgrów może pomóc w przezwyciężeniu ekonomicznej zapaści. Istotą w tym względzie jest również dbałość o maksymalną gospodarczą niezależność państwa w stosunku do instytucji pokroju Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Nie mniej jednak umocnienie geopolityczne Węgier w regionie jest faktem, który już wpłynął na relacje Budapesztu z państwami sąsiednimi. Ponownie zaogniła się sytuacja w stosunkach ze Słowacją, szczególnie niezadowoloną z przepisów ułatwiających nabycie węgierskiego obywatelstwa. Serbia z kolei wprowadziła niedawno nową ustawę reprywatyzacyjną, przewidującą zwrot nieruchomości znacjonalizowanych w latach 1945-1968. Nowa ustawa (będąca wymogiem unijnym) nie przewiduje jednak takiej możliwości wobec obywateli państw, które okupowały terytorium serbskie podczas II wojny światowej, co jest ewidentną ochroną przeciwko ewentualnym wnioskom Węgrów zamieszkujących Wojwodinę.

Polityka prowadzona przez Fidesz, obliczona na wzmocnienie i skonsolidowanie mniejszości węgierskiej w państwach sąsiadujących, wobec aktualnego stanu państwa węgierskiego jest działaniem z perspektywy interesu Budapesztu jak najbardziej słusznym. Nie należy jednak zapominać o wciąż obecnym w węgierskiej polityce „duchu Trianon”. Umacnianie Węgrów, zwłaszcza w Słowacji, może stać się w dalekiej przyszłości podstawą dla rewizji terytorialnych.

Warto pamiętać również o tym, że dzisiejsze Węgry pozostają dla Polski idealnym partnerem dla eksportu naszych interesów w kierunku południowym, co powinno stać się swoistą inwestycją polskiej polityki zagranicznej dla wzmocnienia jej potencjału do działań na wschodzie.

fot.: SXC.hu/Kriss Szkurlatowski

Tekst ukazał się w nr 22 kwartalnika Myśl.pl mysl_pl_22

__________________________________________________________
1 Traktat z Trianon podpisano 4 czerwca 1920 roku pomiędzy Węgrami a państwa Ententy. W myśl jego postanowień Węgry straciły ponad dwie trzecie swojego dotychczasowego terytorium oraz prawie jedną trzecią ludności. Największe straty terytorialne dotyczyły Siedmiogrodu (na rzecz Rumunii), Wojwodiny (na rzecz ówczesnego Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców), oraz północnych skrawków terytorium oddanych na rzecz Czechosłowacji.
2 W roku 1929, w następstwie zamachu stanu dokonanego przez króla Aleksandra I, zmienioną konstytucyjną nazwę państwa na Królestwo Jugosławii. buforem izolującym geopolityczne zapatrywania Węgrów, stanowiąc układ skierowany przede wszystkim przeciwko rewizjonistycznym zapędom Budapesztu. Tym samym rola Węgier z perspektywy geopolityki tego obszaru w okresie międzywojennym sprowadzała się do roli marginalnej, stanowiąc jednak w rękach niemieckich dość skuteczny straszak wobec „małoententowych” przeciwników.
3 L. Moczulski, Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 169.
4 Więcej na temat węgierskich mniejszości w państwach Europy Środkowo-Wschodnie vide choćby: S. Wojciechowski, Problem mniejszości węgierskiej w Europie Środkowo-Wschodniej, „Sprawy Narodowościowe. Seria Nowa”, 2001, z. 18, ss. 67-79.
5 W efekcie jedynymi glosującymi przeciwko nowej konstytucji zostali reprezentanci partii Jobbik.
6 Choć formalnie w 1989 roku węgierski parlament przyjął jedynie projekt zmian w konstytucji, w praktyce nowa ustawa zmieniła całkowicie 59 spośród 78 paragrafów starej konstytucji, zaś kolejnych 11 zostało zmienionych częściowo. Vide: M. Goduń, M. Cygnarowski, S. Dudek, P. Iwaniszczuk, Leksykon systemów politycznych, Warszawa 2003, s. 318.
7 W tym roku wprowadzono regulacje ułatwiające nabycie węgierskiego obywatelstwa, a także zrezygnowano z zapisu o wymogu posiadania meldunku na terytorium Węgier dla posiadania prawa wyborczego. Wskazuje się również na możliwość umieszczenia w konstytucji czynnego prawa wyborczego dla mniejszości węgierskiej poza granicami kraju.

Czytany 8134 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04