środa, 24 lipiec 2013 08:56

Thierry Meyssan: Wkrótce nowy pakt Sykes-Picot?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

blyskigeopolityka  Thierry Meyssan

Zapewne większość czytelników zauważyła zmianę tonu w prasie atlantyckiej w sprawie Syrii. „Rebelianci”, owi „bojownicy o Wolność” przeistoczyli się nagle w fanatycznych terrorystów, gotowych wzajemnie rozszarpać się na strzępy. To jednak nic nowego: po prostu Waszyngton porzucił zamiar obalenia Bashara al-Assada, a teraz koncentruje wysiłki na organizacji konferencji Genewa II. Następnym etapem będzie usunięcie wpływów Francji w tym regionie.

13 czerwca rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA ogłosił, że czerwona linia została przekroczona; Francuzi i Brytyjczycy znaleźli dowody na to, że B. al-Assad użył broni chemicznej przeciwko własnemu narodowi. Mieliśmy zobaczyć to, co mieliśmy zobaczyć… Niezwłocznie wyznaczono nowe dowództwo sprzymierzonych wojsk lądowych NATO w Turcji, w Izmirze. Wojna była tuż tuż…

Miesiąc później okazało się, że decyzja Zachodu spaliła na panewce. Prasa odkryła z przerażeniem, że zbrojna opozycja w Syrii składa się z fanatyków, znienawidzonych przez większość Syryjczyków. Mówimy o tym już od dwóch lat… Tymczasem Wolna Armia Syryjska (FSA) i Front Al-Nusra zamiast walczyć z oddziałami rządowymi, toczą miedzy sobą bezwzględną wojnę. Cóż zatem się stało, że wojna o „wyzwolenie” Syrii przemieniła się w tak wielki bałagan?

W rzeczywistości, żaden z graczy nie zmienił się w ciągu tego miesiąca: wojska rządowe nie użyły broni chemicznej przeciwko „rebeliantom”, a ci ostatni wcale się nie „zradykalizowali”. Natomiast powoli odsłania się plan USA. Obecny jego etap zakłada pozostawienie zbrojnej opozycji samej sobie. To wszystko świadczy o tym, że anglo-amerykański imperializm jest zużyty… Na efekty decyzji podejmowanych w Waszyngtonie trzeba jednak trochę poczekać.

Ten proces ujawnia ślepotę zachodnich mediów, które ignorują owe decyzje dotąd, aż staną się one rzeczywistością. Niezdolne do analizy świata takiego, jaki jest, wciąż polegają na „politycznej komunikacji”. To co napisałem [1] zostało obwołane przez prasę głównego nurtu „teorią konspiracyjną”, a teraz, 10 miesięcy później, staje się dla niej oczywistością. Eric Schmitt napisał skromnie w The New York Times, że „plany administracji rządowej są o wiele bardziej ograniczone, niż przyznaje się publicznie i prywatnie” [2].

Artykuł Davida Ignatusa w Washington Post zatytułowany jest już prosto z mostu : „Syryjscy rebelianci porzuceni przez Waszyngton” [3]. Oni czekają na broń przeciwczołgową a dostają moździerze kalibry 120 mm. Mieli obiecane samoloty, a dostarczono im kałasznikowy. Broń przybywa w dużych ilościach, nie po to by obalić al-Assada, ale po to, by „rebelianci”  wzajemnie się wybili.

Aby nie było wątpliwości – dyrektor CIA John Brennan i wiceprezydent Joe Biden za zamkniętymi drzwiami przekonali Kongres, aby nie wysyłano do Syrii „decydującej” broni. Tymczasem w Londynie pałeczkę przejęła Izba Gmin. W Paryżu Alain Marsaud i Jacques Myard – z innych powodów – próbują zaangażować Zgromadzenie Narodowe, by ono również odmówiło dalszego popierania „rebeliantów”.

Minister spraw zagranicznych Francji Laurent Fabius, który w grudniu ubolewał nad tym, że USA dołączyły Front Al-Nusra do swojej listy organizacji terrorystycznych, bo przecież oni „wykonują dobrą robotę na miejscu” [w Syrii], bez skrupułów żąda teraz by ONZ dopisał Front do międzynarodowej listy organizacji terrorystycznych. Manuel Valls, minister spraw wewnętrznych Francji wypowiedział się we francuskiej telewizji, że Francuzi walczący w Syrii razem z ich islamskimi sojusznikami będą aresztowani i postawieni przed sądem po powrocie do Francji.

W powyższym kontekście znaczenie Genewy II, konferencji dyskutowanej przez cały rok , staje się jasne. Główną przeszkodę stanowiła koalicja narodowa popierana przez Katar, żądająca na wstępie ustąpienia Bashara al-Assada oraz Francuzi z Brytyjczykami, którzy nie chcą widzieć Arabii Saudyjskiej przy stole negocjacyjnym.

Ajatollach Ali Chamanei odsunął od gry prezydenta Mahmuda Ahmadineżada i jego szefa administracji Rahima Meshai, ludzi wiary i fanatycznych antyklerykałów, zastępując ich bardzo pragmatycznym i religijnym szejkiem Hasanem Rouhanim. Gdy już oficjalnie obejmie stanowisko prezydenta Iranu w sierpniu, H. Rouhani zapewne zgodzi się wziąć udział w negocjacjach. Ze swej strony Anglosasi usunęli Katar, „gazowe” państewko, którego użyli, by ukryć alians NATO i Bractwa Muzułmańskiego. Powierzyli kierowanie „rebeliantami” w Syrii Saudyjczykom, podkopując jednocześnie pozycję międzynarodowych „rebeliantów” w swojej prasie. Z królem czy bez króla Abdullaha, Rijad pewnie również zaakceptuje negocjacje.

Fałszywa niespodzianka: ponaglana przez Sekretarza Stanu USA, Johna Kerry’ego Autonomia Palestyńska godzi się na wznowienie rokowań z Izraelem, nawet jeśli ten ostatni kolonizuje jej terytoria.

Wyjąwszy niespodziewane zwroty w Egipcie i Tunezji, w ciągu dwóch-trzech miesięcy nie powinno być poważnych przeszkód do odbycia konferencji w Genewie, i do rozszerzonego „nowego paktu Sykes-Pikot”. Nazwa pochodzi od tajnego porozumienia z czasów I wojny światowej pomiędzy Francją i Zjednoczonym Królestwem dotyczącego podziału wpływów na Bliskim Wschodzie. Podczas konferencji Stany Zjednoczone i Rosja podzielą Afrykę Północną i Lewant, kosztem Francji, na strefy zlecone przez Saudyjczyków (sunnitów) i Irańczyków (szyitów). Po wymuszeniu dymisji emira Kataru i porzuceniu „rebeliantów”, Waszyngton odsunie od regionalnych wpływów swojego wiernego sojusznika, Francję, która brudziła swoje ręce przez dwa lata za nic. Takie właśnie jest cyniczne prawo imperializmu.

Tekst został pozyskany do publikacji w ramach programu analitycznego Wojna w Syrii.
Fot. www.fantasticviewpoint.com
Tekst pochodzi z portalu http://www.voltairenet.org
tłum: Maria Walczak

__________________________________________
[1]"Obama II – the purge and the pact", Voltaire Network, 27 November 2012. "The FSA continues to shine like a dead star]", Voltaire Network, 26 December 2012. "Разделят ли Обама с Путиным Ближний Восток" ("Will Obama and Putin share the Middle East?), Однако (Odnako) (Russian Federation), 26 January 2013.
[2] "No Quick Impact in U.S. Arms Plan for Syria Rebels" by Mark Mazzetti, Eric Schmitt and Erin Banco, The New York Times, July 14, 2013.
[3] "Syrian rebels get ’the jilt’ from Washington" by David Ignatius, The Washington Post, 18 July 2013.

Czytany 4837 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04