piątek, 04 maj 2012 09:54

Szachowa dyplomacja

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Ilmuzynow  ECAG

Spotkałem się z wewnętrzną opozycją syryjską. Powiedzieli mi, że całkowicie popierają plan Kofi Annana, chcą usiąść do stołu negocjacyjnego. Podkreślili też, że cieszą się z odbywającego się dialogu, ale nie wiedzą kim jest zewnętrzna opozycja: „Nie znamy się z nią. Oni mieszkają w Paryżu i Londynie, naradzają się gdzieś daleko, a my mieszkamy tutaj, to nas dotyka reżim, a nie ich” – powiedział w wywiadzie dla BBC szef Międzynarodowej Federacji Szachowej Kirsan Ilumżynow.

Przebywając niedawno w Syrii Kirsan Ilumżynow poinformował dziennikarzy rosyjskiej sekcji BBC, że syryjski prezydent Bashar al-Asad zapewnił go o dotrzymywaniu warunków pokojowego planu, przedstawionego przez specjalnego wysłannika ONZ i Ligii Państw Arabskich Kofiego Annana. Asad oskarżył również opozycję i Zachód o destabilizację swojego kraju.

Przewodniczący FIDE przybył do stolicy Syrii z oficjalną wizytą 28 kwietnia, prosto z Chicago, gdzie uczestniczył w spotkaniu laureatów pokojowej nagrody Nobla. Według Ilumżynowa spotkanie z Asadem trwało prawie trzy godziny. W tym czasie omówiono sytuację w kraju i zgodzono się na zorganizowanie w Syrii szachowego turnieju dla dzieci z krajów arabskich. 

Niżej prezentujemy obszerne fragmenty nadzwyczaj ciekawej rozmowy, w przekładzie na język polski, Kirsana Ilumżynowa z dziennikarzem BBC.

Kirsan Ilumżynow: Prezydent Syrii Bashar al-Asad pokazał fotografię i zapis wideo aktów, których dopuszcza się tak zwana opozycja: odcięte głowy, ręce, stopy. Oglądałem zdjęcie, jak ci bojownicy zdobyli garnizon, w którym przebywało 18 młodych żołnierzy. Zostali oni powieszeni za nogi, po czym obcięto im głowy. Bashar al-Asad zaznaczył, że nie walczy z narodem. Niektóre przechwycone dokumenty pokazują ich negocjacje. Potwierdził natomiast to, że jest w stanie wojny z islamistami. Obecnie, według Asada, walczą głównie zbrojne oddziały Al-Kaidy. Jeśli wcześniej funkcjonowały podzielone miedzy sobą grupy, to w chwili obecnej posiadają oni nowoczesne środki łączności i broń. Asad pokazał mi fotografie dwóch instalacji przeciwpancernych, produkcji włoskiej. Czegoś takiego nie widziałem – nowoczesne stacje do zakłócania rozmów telefonicznych – to drogie urządzenia, kosztujące ponad milion dolarów. Asad całkowicie wstrzymał działania wojskowe, wycofał broń, ale powiedział również, że kiedy z tłumu strzela się do wojskowych i policjantów, czasem oni muszą również odpowiadać ogniem. Potem zagraniczne środki masowego przekazu publikują, że ani ciężkiej broni, ani czołgów rząd nie wycofał z miast. W rzeczywistości czołgi zostały wycofane. Syryjczycy mówią – to wasze samochody bojowe piechoty BMP, to nie czołgi, po prostu policyjne BMP, które pomagają przemieszczać się policji po mieście. Środki masowego przekazu pokazują to tak, jakby to były czołgi.

BBC: Doniesiono, że zaproponowałeś by w Damaszku odbyło się spotkanie laureatów pokojowej nagrody Nobla. Dlaczego w Syrii? I jak do tego odniósł się al-Asad i pozostali laureaci?

K.I.: To była moja propozycja i Bashar al-Asad gorąco ją poparł. Przedyskutowałem inicjatywę w Chicago z członkami stałego sekretariatu spotkań, a także z Dalaj Lamą i Lechem Wałęsą. Powiedzieli mi, że jest to bardzo interesujące, dlatego, że jest to najbardziej zapalny punkt na politycznej mapie a także dlatego, że nasz kolega Kofi Annan obecnie robi wszystko, by powstrzymać rozlew krwi. W Damaszku pokazałem al-Asadowi fotografie tych, którzy byli na spotkaniu – Jimmy Carter, Bill Clinton, Michaił Gorbaczow. On chciał ich zaprosić. Powiedział, że na terytorium Syrii znajduje się jedna z najdawniejszych świątyń buddyjskich, mająca ponad 2000 lat i dlatego chciałby również zaprosić Dalaj Lamę. Powiedziałem, że 7 maja będę u niego w jego prywatnej rezydencji i przekażę zaproszenie. Kwestie szczytu (laureatów pokojowej nagrody Nobla – przyp. tłum.) w Damaszku będzie rozpatrywać jego stały sekretariat. Umówiliśmy się, że powrócimy do tej kwestii po mojej wizycie u Dalaj Lamy.

BBC: Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun, w miniony czwartek, oświadczył, ze Syria nie wywiązuje się w sposób kompletny ze zobowiązań ustalonych w pokojowym planie Kofi Annana. Czy syryjski prezydent w rozmowie z Tobą komentował to oświadczenie?

K.I.: Oczywiście. Bashar al-Asad potwierdził, że w 100% wspierają i wykonują plan Annana i chcą, aby jak najszybciej zapanował pokój. Naruszenie postanowień planu jest wyłącznie wynikiem działań opozycji. Widać, że są to wyszkoleni bojownicy i najemnicy. Na przykład, kiedy odlatywałem z Damaszku ostrzelali bank centralny. Kiedy przybyłem do Damaszku - eksplodowały w tym mieście dwie bomby. Miałem spotkanie w klubie szachowym, z szesnastoletnim chłopcem, który został mistrzem krajów arabskich. Spotkanie było zaplanowane na godzinę czternastą. Następnie przesunięto spotkanie na godzinę piętnastą, potem szesnastą. A potem spotkanie przeniesiono do hotelu, w którym się zatrzymałem. Prezes szachowej federacji Syrii dr Hani opowiedział, że w centrum miasta, tam gdzie znajduje się klub szachowy, zdetonowano przy jezdni bombę. Nie sądzę, by rząd atakował budynki klubu szachowego.

BBC: Obecnie rząd syryjski znajduje się pod ogromną presją - szczególnie ze strony społeczności międzynarodowej. Jakie wrażenie zrobił na Tobie al-Asad – okazywał lęk lub napięcie?

K.I.: Myślałem, że będzie on choć trochę przygnębiony, smutny. Ale wręcz przeciwnie – dużo żartował, jego nastrój był bardzo optymistyczny. Syryjski prezydent zamierza walczyć o pełną realizację planu Annana. On wierzy w powstrzymanie rozlewu krwi i w to, że kraj dalej pójdzie drogą rozpoczętych reform. Także się śmiał: „Uczyłem się na Zachodzie, mnie te same zachodnie kraje- Francja, Anglia nazywały demokratą, modernizatorem, reformatorem... I co? Po kilku latach przemieniłem się z reformatora w jakiegoś despotę i tyrana?”. Al-Asad jest przekonany, że oni chcą zniszczenia jego kraju. Bardzo dużo uwagi poświęcił islamskiemu elementowi konfliktu, Al-Kaidzie... Powiedział: „Widzicie co dzieje się w arabskich państwach? Nie islam dochodzi do władzy, ale islamiści, radykalne grupy. Są ofiary - tysiące ludzi ginie. Ci islamiści tutaj walczą: to nie konfrontacja jakichś politycznych partii lub ruchów, ale właśnie walki z radykalnym islamizmem, który chce przejąć władzę.”.

BBC: Jakie są Twoje wrażenia z Damaszku? Jaki tam panuje w tej chwili nastrój? 

K.I.: Spędziłem tam dwa dni, jeździłem sam, bez ochrony. Jadłem obiady w restauracji, rozmawiałem z ludźmi na rynku, spotykałem się ze wszystkimi. Wszędzie na mieście było mnóstwo plakatów przedwyborczych - pamiętajmy, że 7 maja mają odbyć się tam wybory parlamentarne. Damaszek wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nastrój mieszkańców jest mniej więcej taki: po Syrię wyciągnęły ręce kraje sponsorujące islamistów. Wymienia się z nazwy Arabię Saudyjską, Katar, kraje zachodnie. Mieszkańcy w ostrych słowach potępiają Hillary Clinton, mówią, ze mają dość tej niewypowiedzianej wojny przeciwko Syrii. Prości ludzie co mówią? Gdyby Zachód i niektóre państwa arabskie nie pomagały opozycji przez dostawę pieniędzy i broni, już dawno sytuacja uspokoiłaby się.

BBC: Przekazałeś jakieś oczekiwania rządu rosyjskiego skierowane do Bashara al-Asada?

K.I.: Absolutnie nie. Nie było niczego takiego. Przyjechałem do Damaszku nie z Rosji, ale prosto z Chicago. Po prostu miałem nieodpartą chęć rozmowy z Basharem al-Asadem, chciałem poznać co on myśli o szczycie laureatów pokojowej nagrody Nobla, o sytuacji w kraju... Zwłaszcza, że zaproszenie od niego dostałem jeszcze w zeszłym roku.

BBC: Niespełna rok temu grałeś szachy a libijskim liderem pułkownikiem Kaddafim. Analogia tamtej wizyty z obecną w Syrii nasuwa się sama. Czy według Ciebie sytuacje w tych krajach można porównać?

K.I.: I w Libii i w Syrii widziałem silne pragnienie zarówno państw zachodnich, jak i niektórych arabskich by obalić kierownictwo tych krajów. Nie słuchając argumentów, po prostu fizycznie je zniszczyć. Tak było w Libii, teraz to samo widzę w Syrii. Z drugiej strony i w Libii, i w Syrii widziałem gorące pragnienie kierownictwa tych krajów, by osiągnąć pokój i stabilizację. Powstrzymać wojnę. Pamiętacie, jak przekazałem informację od Kaddafiego dla krajów NATO z propozycją zaprzestania bombardowań i rozlewu krwi? Wówczas kierownictwo libijskie proponowało bez żadnych warunków wstępnych, by zasiąść do stołu negocjacyjnego. Bashar al-Asad ma takie samo pragnienie. Zbliżają się wybory, ale niech zaprzestaną zaopatrywać buntowników w broń. Jednak kraje zachodnie nie chcą tego słuchać. Stawia się żądanie całkowitej, fizycznej likwidacji syryjskiego kierownictwa. Kiedy leciałem do Damaszku, spotkałem się z wewnętrzną opozycją syryjską. Podeszli do mnie, widocznie mnie rozpoznali. Powiedzieli mi, że całkowicie popierają plan Annana, chcą usiąść do stołu negocjacyjnego. Powiedzieli mi: „Odbywa się dialog. Nie wiemy kim jest ta zewnętrzna opozycja. Nie znamy się z nią. Oni mieszkają w Paryżu i Londynie, naradzają się gdzieś daleko, a my mieszkamy tutaj, to nas dotyka reżim a nie ich”. Opozycjoniści mi opowiadali, że działają niezwykle aktywnie i nikt im głowy nie odrąbuje. Jeśli mówimy o różnicach, zobaczyłem, że w Damaszku mieszkańcy niezwykle twardo występują przeciwko temu, co oni nazywają zagraniczną wojskową interwencją. Wyobraźmy sobie, że u nas, w Moskwie, na Palcu Błotnym albo prospekcie Sacharowa rozdawano automaty. Pojawiliby się Amerykanie albo ktokolwiek inny, by rozdawać bezpłatnie broń. Jak zareagowałyby rosyjskie władze?

BBC: Pamiętasz o czym myślałeś opuszczając Trypolis rok temu, i o czym myślałeś opuszczając Damaszek w zeszłym tygodniu?

K.I.: Trypolis opuszczałem w trakcie bombardowań lotniczych. Damaszek opuszczałem kiedy z granatników ostrzelano bank centralny. W obu przypadkach był jakiś żal: Dlaczego świat widzi tą niesprawiedliwość i milczy? Nawet nie żal, ale odczucie, ze nikt tego nie słyszy. Cały świat oszalał- takie miałem odczucie wyjeżdżając z Trypolisu i Damaszku. Rozmawiałem ze zwykłymi ludźmi. Oni chcą spokoju, chcą grac w szachy, chodzić do szkół, zajmować się biznesem, wychowywać dzieci. Dlaczego więc jacyś Wujowie Samowie z Waszyngtonu, Paryża czy Londynu mieszają się w ich porządek i narzucają swój. W Libii narzucono swoją demokrację i kraj rozpadł się na kilka części. Do Trypolisu pojechać nie mogę. Zapraszano mnie, ale ci, z którymi się umawiałem zostali rozstrzelani. Dlaczego to samo chcą zrobić w Syrii? Mam nadzieję, na pokojowe rozwiązanie konfliktu w Syrii. Włączył się Kofi Annan, ONZ zaczyna coś rozumieć. Dla Syryjczyków jest nadzieja, że pozwoli się rządzić im samym, przeprowadzić spokojnie wybory i iść naprzód.

Tłum. Kornel Sawiński
Fot: Wikipedia/GNU Free Documentation License
Źródło: http://www.bbc.co.uk/russian/mobile/international/2012/05/120430_Asad_ilyumzhinov_meeting.shtml [dostęp z dnia 02.04.2012]

Czytany 5504 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04