piątek, 26 lipiec 2013 09:15

Mahdi Darius Nazemroaya: Pozdrowienia z Turcji: następny atak Izraela na Syrię?

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Israeli-Turkish-Alliance  Mahdi Darius Nazemroaya

Turecki premier Recep Tayyip Erdogan i jego rząd z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) mają na koncie „osiągnięcia” w podstępnej taktyce – szczególnie w odniesieniu do Izraela i Syrii.

Nikt by się nie zdziwił słysząc, że Izrael i Turcja współpracują ze sobą przeciwko Syryjczykom. Mając na celu zacieśnienie frontu antysyryjskiego, prezydent Barack Obama odwiedził w marcu 2013 r. nawet Izrael, by pośredniczyć w zbliżeniu między rządami Izraela i Turcji. Po publicznym szturchańcu od administracji B. Obamy, Izrael i Turcja oświadczyły, że ich dyplomatyczna kłótnia skończyła się. Było to zaledwie dwa dni po ogłoszeniu przez NATO opracowania planów operacji w Syrii, tj. 20. marca 2013 r. Nawet kiedy stosunki między Ankarą i Tel-Awiwem były toksyczne, kraje te podtrzymywały więzy militarne i handlowe.

Choć R. Erdogan potępił Tel Awiw za atak na Syrię, pierwsze owoce współpracy izraelsko-tureckiej stały się widoczne w maju 2013 r., gdy izraelskie samoloty wojskowe przypuściły atak na syryjską wojskową placówkę badawczą w Jamraya. Przy aprobacie USA, jak to przyznał prezydent B. Obama w Telemundo (amerykańska sieć telewizyjna skierowana do hiszpańskojęzycznej publiczności, przyp. tłum.). Zaraz po ataku Izraela tureccy i izraelscy wojskowi rozpoczęli jednocześnie manewry na swoich granicach z Syrią. Choć ćwiczenia te prezentowano jako nieskoordynowane z sobą, zarówno Ankara jak i Tel-Awiw uzgadniały między sobą postawę wojskową przeciwko Syrii. Te izraelskie i tureckie manewry na granicach najprawdopodobniej miały na celu zastraszenie Syrii , by nie doszło do jej kontrataku. Rząd Turcji dodatkowo wywarł presję na Syryjczyków obwiniając ich za atak terrorystyczny na granicy tureckiej, w Reyhanli, o którym, co ujawniła grupa tureckich internautów o nazwie Redhack, wywiad tureckiej żandarmerii doskonale wiedział.

Co się stało w Latakii?

Gdy tylko stało się jasne, że USA i ich sojusznicy mają do czynienia z poważnymi komplikacjami na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, pojawiły się doniesienia o eksplozji w Latakii. W początkach lipca anonimowe źródła w Izraelu doniosły, że Izrael przypuścił atak na syryjski port w Latakii, skutkiem którego były potężne wybuchy. Gdy te pogłoski zaczęły krążyć w mediach, mówiono z powątpiewaniem, że celem tego ataku był transport S-300, tj. systemów obrony powietrznej produkcji rosyjskiej, które były w drodze z Rosji do Syrii. Amerykańskim urzędnikom z kolei „wymykały się” stwierdzenia, że Izrael użył swoich sił powietrznych do zbombardowania portu, aby zniszczyć skład sprzętu wojskowego, tj. rakiet Yachont ziemia-morze produkcji rosyjskiej.

Następnie, 15 lipca korespondentka Russia Today, Paula Slier doniosła z Tel-Awiwu, że Izrael zaatakował Latakię, wykorzystując turecką bazę wojskową. To zdenerwowało rząd Turcji, który zaprzeczył tym doniesieniom mówiąc, że ktokolwiek tak twierdzi dopuszcza się „aktu zdrady”. W odpowiedzi na tę relację rosyjskiej telewizji urzędnicy tureccy dolali oliwy do ognia, stwierdzając że rosyjskie rakiety w porcie Latakia były przeznaczona dla Hezbollahu i że USA i Izrael koordynowały te ataki, organizując spotkania w Turcji z antyrządowymi milicjami działającymi w Syrii. Sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w brytyjskiej prasie pojawiło się doniesienie Uzi Mahnaimi’ego o tym, że izraelskich ataków dokonano z okrętu podwodnego klasy Dolphin produkcji niemieckiej, co obalało tezę o tureckiej bazie, której miałby użyć Izrael.

Należy zauważyć, że kraje takie, jak Turcja i Arabia Saudyjska maskują swoją współpracę z Tel-Awiwem z powodu istnienia w społeczeństwie silnej opozycji przeciwko okupacji Palestyny przez Izrael. Istotny jest też fakt zestrzelenia tureckiego odrzutowca w 2012 r. przez Syryjczyków. Odrzutowiec poruszał się po trasie używanej przez izraelskie odrzutowce w pobliżu granicy Syrii z Turcją. Użycie tej akurat trasy powietrznej przez Tel-Awiw nigdy nie było zakwestionowane przez Turcję. To również jest częścią pewnego „wzorca”, pokazującego, jak podobna jest taktyka obu tych państw wobec Syrii.

Pozdrowienia z Turcji! (Za pierwszym razem)

22 czerwca 2012 r. turecki bombowiec F-4 Phantom z Malatyi został zestrzelony w syryjskiej przestrzeni powietrznej. Pojawiły się sprzeczne doniesienia na temat losu pilotów. Tureckie media podały wiadomość o ich uratowaniu, podczas gdy syryjskie źródła doniosły, że ich schwytano. Podobno jednak znaleziono ich prawie dwa tygodnie później, uwięzionych pod wrakiem odrzutowca – martwych.

Być może wielu zaskoczy fakt, że rządy Syrii i Turcji przeprowadziły wspólne poszukiwania i akcję ratowniczą. Damaszek zezwolił nawet tureckim jednostkom ratowniczym wjechać do strefy swoich wód terytorialnych oraz zaproponował utworzenie wspólnego syryjsko-tureckiego komitetu wojskowego do zbadania przebiegu wydarzeń. Syria przeprosiła Turcję i przekonywała, że syryjskie jednostki uznały, iż był to izraelski odrzutowiec, który naruszył przestrzeń powietrzną Syrii.

Początkowo widać było, że rząd Turcji nie wiedział, jak zareagować; wydał kilka sprzecznych oświadczeń. R. Erdogan powiedział nawet, że nie wiedział, czy Syryjczycy zestrzelili samolot, czekał na ściślejsze informacje o całym zajściu. W końcu Ankara oświadczyła, że turecki odrzutowiec został zestrzelony przez syryjskich żołnierzy bez żadnego ostrzeżenia w strefie międzynarodowej przestrzeni powietrznej nad M. Śródziemnym. Później, należąca do Saudów sieć Al-Arabiya – Fox News świata arabskiego – podała wiadomość, że dwaj tureccy piloci zostali zastrzeleni przez Syryjczyków a następnie umieszczeni we wraku samolotu zgodnie z instrukcjami rządu Rosji, który nakazał również Damaszkowi przeprosiny a potem próbował zarządzać całym tym wydarzeniem.

Niespodzianką dla Turków, jak też dla NATO, był fakt, że Syryjczycy wykryli bombowiec. Turecki samolot tak naprawdę pełnił misję szpiegowską, lecąc na niskim pułapie testował obronę przeciwlotniczą Syrii. To właśnie dlatego rząd turecki kilka razy szybko zmieniał swoje stanowisko. Spodziewając się zdemaskowania, na początku „udawał głupiego”. Na wstępie tureccy urzędnicy mówili o zajściu tak, jakby to była pomyłka. Przyznali nawet, że turecki samolot znalazł się w przestrzeni powietrznej Syrii, ale powiedzieli, że to był zwykły wypadek podczas lotu treningowego. Jednak gdy Damaszek milczał, R. Erdogan i jego rząd zaczęli agresywnie obwiniać Syryjczyków o nieuzasadnioną napaść.

W odpowiedzi Syryjczycy skupili się na technicznych szczegółach. Z technicznego punktu widzenia zestrzelenie tureckiego samolotu przez syryjskich żołnierzy w chwili, gdy ten znajdował się poza syryjską przestrzenią powietrzną nad M. Śródziemnym nie było możliwe. Turecki bombowiec został zestrzelony z przeciwlotniczej artyleryjskiej broni maszynowej, z maksymalnym zasięgiem 2,5 km, którą można posługiwać się wyłącznie z ziemi, bazując na wizualnym potwierdzeniu. Niemożliwe zatem jest, aby Syryjczycy użyli broni przeciwlotniczej strzelając do tureckiego odrzutowca, gdyby był on w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, ponieważ byłby on wtedy poza jej zasięgiem. Musiano by wtedy użyć pocisków ziemia-powietrze. Co więcej Syria przestrzegała NATO, po zwołaniu przez Turcję spotkania konsultacyjnego NATO, powołując się przy tym na artykuł 4. Paktu, przed jakimkolwiek naruszeniem jej przestrzeni powietrznej, wód terytorialnych lub granic lądowych. To bardzo podobna taktyka do tej jaką zastosowano wobec Libii. Nieudana misja szpiegowska Turcji w 2012 r. była powtórką tego, co zdarzyło się w Libii w 2011 r.

21 czerwca 2012 r. syryjski pilot uciekł samolotem z Al-Dumayru, nieco na północny wschód od Damaszku do bazy lotniczej w Mafraq. Pilot ten, pułkownik Al-Hamadeh wysłał swoją rodzinę do Turcji, zanim podjął ucieczkę. Z bazy w Mafraq przesłano kody lotnicze jego odrzutowca do NATO i do Turcji, by potem móc maskować ich jednostki lotnicze jako przyjazne Syrii. Używając ukradzionych kodów tureccy wojskowi i NATO chcieli by bombowiec F-4 udawał syryjski odrzutowiec. Syryjczycy jednak pamiętali, co wcześniej zdarzyło się w Libii. Piloci dwóch libijskich samolotów uciekli na Maltę i przekazali wojskowe kody lotnicze do NATO, które tych kodów użyto kilka miesięcy później w ataku na Libię jako środek do ominięcia libijskiej obrony przeciwlotniczej.

Brudne ręce partii AKP

Partia ta ma brudne ręce i próbuje ukryć przed swoimi obywatelami wiele swoich przedsięwzięć. Gdy teza, że turecki samolot wojskowy mógł brać udział w akcji przeciwko Syrii, została przedstawiona w mediach tureckich, rząd rozpoczął bardzo agresywną kampanię by cenzurować informacje. Sporządzono projekty nowych praw dotyczących mediów, aby zapobiegać krytyce rządu. Premier R. Erdogan atakował gazetę Cumhuriyet i każdego, kto ośmielił się kwestionować oficjalną narrację wprowadzoną przez rząd, jako „zdrajcę” lub „wroga państwa”.

Nie można winić sceptyków za pomysł, że historia o ataku wojska izraelskiego na Latakię miała przesłonić żałosną porażkę Waszyngtonu, który chciał zmiany rządów w Syrii. Rosną obawy Izraela co do rozwoju sytuacji w regionie, a pozycja Bractwa Muzułmańskiego słabnie. Pomimo zaprzeczeń Ankary, ujawnienie zaangażowania Turcji w wydarzenia związane z Latakią popycha różnych graczy do tego by coś więcej powiedzieli. Trzeba pamiętać, że rząd R. Erdogana wie, jak używać podstępu, szczególnie w odniesieniu do współpracy turecko-izraelskiej w sprawie Syrii. W tym kontekście wiadomość, że Izrael użył bazy tureckiej do ataku na Syrię, aby uniknąć wykrycia, też nie powinna dziwić. Takie samo podejście zastosowały oba te kraje w przypadku naruszenia przestrzeni powietrznej Syrii od północno-zachodniego jej wybrzeża.

Sprawa się wyjaśni, jeśli, więcej rządów zacznie mówić otwarcie o wydarzeniach w Latakii. Tylko wtedy będzie wiadomo, co tam się naprawdę stało. Niemniej jednak nie powinno być wątpliwości, że przymierze turecko-izraelskie nigdy się nie skończyło, a Izrael i Turcja to towarzysze broni w walce z Syrią.

Tekst został pozyskany do publikacji w ramach w ramach programu analitycznego Wojna w Syrii.
Źródło: http://www.globalresearch.ca/from-turkey-with-love-another-israeli-attack-on-syria/5343382
tłum: Maria Walczak
Czytany 3236 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04