środa, 13 czerwiec 2012 10:12

Bartosz Mroczkowski: Interwencja w Syrii to 'plan B'

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

security_council  geopolityka  Bartosz Mroczkowski

W Radzie Bezpieczeństwa wciąż nie ma zgody w kwestii rozwiązania coraz bardziej napiętej sytuacji w Syrii. Nie ma państwa ani organizacji, które oficjalnie optowały by dzisiaj za twardym rozwiązaniem konfliktu. Oliwy do ognia dodaje raport ONZ, opracowany przez niezależną komisję (International Independent Commission of the Inquiry), który stwierdza m.in. że syryjski reżim torturował i używał dzieci jako żywych tarcz, zwłaszcza tych, których rodzice byli podejrzani o działania dysydenckie i przynależność do opozycji.

Raport stwierdza, że „większość torturowanych dzieci opisało, że były bite z zawiązanymi oczami, poddawane stresującym pozycjom, bite ciężkimi kablami elektrycznymi, przypalano papierosami, a nawet w jednym przypadku rażono prądem po genitaliach [...]. Dzieci były zatrzymywane i torturowane, ponieważ ich rodzeństwo bądź rodzice należeli do opozycji lub zostali przyjęci do FSA (Free Syrian Army – Wolna Syryjska Armia)” [1]. Autorzy raportu stwierdzają także, że szkoły są miejscem częstych ataków, które przerabia się na bazy militarne i centra zatrzymań. Świadkowie opisują, że dzieci, pomiędzy 8 a 13 rokiem życia, użyto jako żywe tarczy w najeździe na wioskę Ayn l`Arouz.

W tym samym czasie napięcie w Radzie Bezpieczeństwa rośnie. Padają oskarżenia, że rozprzestrzenienie przemocy leży u stóp reżimu al-Asada. W wywiadzie dla Christine Amanpour z CNN, Sekretarz Generalny Ban Ki-moon podkreślił, że w ONZ nie ma innych rozwiązań niż stosowane dotychczas. „W tym czasie nie mamy, żadnego planu B. Specjalny wysłannik Kofi Annan zaproponował sześciopunktowy plan pokojowy, pośród których całkowite zaprzestanie walk to punkt numer jeden. Niestety nawet ten punkt nie wszedł w życie...” [2]. W tej sytuacji argumentacja Chin i Rosji o nie interweniowaniu w sprawy wewnętrzne Syrii, ze względu na wstrzymanie chaosu nie ma sensu. W Syrii chaos już i tak panuje, a sytuacja ociera się o wojnę domową. Można zatem spodziewać się interwencji z zewnątrz. Natomiast sam Bashar al-Asad traci autorytet już nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także wewnątrz kraju.

Amerykanie się nie zaangażują (nie będą przewodzić)

Scenariusz libijski, zakazujący lotów nad terytorium Libii, w trakcie konfliktu, jest mało prawdopodobny. Przede wszystkim dlatego, że Syria posiada cztery razy większą populację od Libii, a społeczeństwo jest biedne i dręczone wzrastającymi konfliktami na tle religijnym. Dodatkowo, doświadczenia z Iraku pokazują, że obalenie dyktatora, wcale nie oznacza ustabilizowania sytuacji, a wręcz pogłębienie chaosu. Zwrócić także trzeba uwagę, że w USA nadchodzą wybory prezydenckie. Demokraci nie wybroniliby się z jakiejkolwiek porażki w Syrii. Nie istnieje więc czynnik stabilizujący, na podstawie którego Amerykanie mogliby być pewni „pozytywnych” rezultatów interwencji.

Od kilkunastu lat USA są zaangażowane militarnie na Bliskim Wschodzie. Często z braku rozpoznania lokalnego społeczeństwa, popełniali błędy, które wzbudziły powszechne oburzenie w świecie islamu – innymi słowy amerykańscy żołnierze nie cieszą się zaufaniem wśród krajów arabskich. Ta sytuacja łączy się to z postawą amerykańskiej opinii publicznej. Społeczeństwo USA jest zmęczone niezrozumiałym dla niego zaangażowaniem na Bliskim Wschodzie.

Ponadto Syria, w przypadku wybuchu konfliktu, automatycznie zostałaby rozdarta przez trzy mocarstwa – Rosję, Chiny i USA. W przeciwieństwie do Iraku, który całość implementacji systemu polityczno-prawnego i pomocy gospodarczej w odbudowywaniu państwa po dyktaturze Husajna, oparł na ścisłej współpracy z Waszyngtonem. Poza tym Syria to państwo, w którym przeważa liczba młodych ludzi, a to pozwala na łatwiejszą manipulację. W państwie tym występują także słabsze zasoby intelektualne, a to hamuje proces demokratyzacji. W takim układzie interwencja, w celu obalenia reżimu, niesie ze sobą ogromne ryzyko przyjęcia na siebie odpowiedzialności, również finansowej, za odbudowę kraju po wojnie. Proces taki jest długofalowy i niepewny ze względu na liczne sekciarskie grupy religijne w regionie.

Ostrożnie z obalaniem reżimu

Jednak czynnikiem zachęcającym jest fakt, że struktura państwa opiera się na służbach specjalnych, lojalnych wobec al-Asada i alawitów. Postrewolucyjny, nowo utworzony rząd zapewne byłby zmuszony do zachowania części wojskowych i oficerów wywiadu na służbie, by nie zwiększać chaosu. Za takim właśnie scenariuszem opowiada się Waszyngton – obalenie reżimu niskim kosztem, w ramach długofalowej odbudowy państwa przy klarownym utrzymywaniu porządku w państwie.

Ważnym także  elementem są rewolucjoniści. W przypadku Libii, partyzanci po obaleniu, Kaddafiego, stali się bezcelowi i funkcjonowali w państwie, które po pierwsze buduje struktury od samego początku, i po drugie – nie zapewnia przyszłości nadal uzbrojonym rebeliantom. Zatrudnienie to największa bariera, która może doprowadzić do chaosu i radykalizacji. Podobnie wielką niewiadomą staje się dzisiaj przyszłość Egiptu. Odbudowa Syrii, po potencjalnym obaleniu reżimu będzie nieść ze sobą potrzebę zabezpieczenia ogromnych sum pieniężnych. Dla przykładu Amerykanie wydają na pomoc dla Afganistanu 12 miliardów dolarów co trzy miesiące. W 2010 roku wydawali 6,7 miliarda dla Afganistanu, jednocześnie finansując Irak kwotą 5,7 mld USD każdego miesiąca [3]. Biorąc pod uwagę ciągle nieodbudowaną gospodarkę USA i małe zaangażowanie finansowe państw NATO w Afganistanie, Waszyngton, do interwencji w Syrii podchodzi bardzo ostrożnie.

Podziały w samej Syrii, to już oczywista rzecz. Większość oddziałów tłumiących rebelię to alawici, którzy de facto stanowią mniejszość w państwie. Istnieje również zjawisko dezercji. Jak podaje bloomberg.com, ok. 60 tysięcy żołnierzy odmówiło udziału w tłumieniu opozycjonistów, a informacje te opiera na stanowisku ministerstwa spraw zagranicznych Turcji [4]. Syryjska armia słabnie wskutek masowego wypowiadania lojalności, czego dowodem są chociażby filmy na youtube.com [5]. Panuje powszechna opinia, że ci, którzy nie opuścili armii, robią to tylko i wyłącznie ze strachu przed konsekwencjami [6]. Potwierdzają to słowa generała Mostafy Ahmada al-Sheikh`a, który w styczniu tego roku powiedział agencji Reuters, po swojej ucieczce do Turcji, że ok. 20 tysięcy żołnierzy w większości pochodzący z mniejszości sunnickiej, zdezerterowało z armii Asada.

Przy tych wszystkich wydarzeniach najwyraźniej widać, ze reżim syryjski rozpada się sam od środka, nie oszczędzając przy tym ofiar. Najbardziej przerażającym jest raport ONZ o wykorzystywaniu niepełnoletnich do akcji militarnych oraz stosowaniu tortur w ramach pracy wywiadu. Sytuacja jest bardzo napięta, ale przy masowej dezercji nawet najwięksi sojusznicy, tacy jak Iran, Rosja i Chiny, nie będą w stanie utrzymać obecnego status quo. Po pierwsze, brak już jest jakichkolwiek racjonalnych powodów dalszych represji wobec swojego narodu przez reżim Bashara al-Aasada. Po drugie – władze syryjskie nie wdrażają zaakceptowanego planu pokojowego, wypracowanego wspólnie z Kofi Annanem. Po trzecie raport ONZ to bardzo silna karta przetargowa przeciw oponentom interwencji w Syrii. W związku z tym, Zachód, zanim zareaguje militarnie, ale też finansowo za pomocą sankcji, które już dziś USA indywidualnie narzucają na syryjski reżim, przygotuje odpowiedni plan działań, połączony wiedzą i doświadczeniem z casusu libijskiego.

Dziś jedno jest pewne – reżim al-Asada ima się ku końcowi. Nawet gdyby udało mu się ustabilizować sytuację w kraju, nikt na poważnie nie będzie chciał z nim rozmawiać na arenie międzynarodowej. W tej chwili zbierane są ku niemu dowody i nie jest pewne czy nie zostaną postawione mu zarzuty, po śledztwie, przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze.

Tekst został opublikowany w ramach w ramach programu analitycznego Syria 2012.

fot.  www.un.org


__________________________________________________
1 Children and armed conflict Report of the Secretary-General http://www.un.org/children/conflict/_documents/A66782.pdf, s. 23
2 Ban Ki-moon: U.N. has no plan B in Syria,  http://edition.cnn.com/video/?iid=article_sidebar#/video/international/2012/05/24/exp-amanpour-un-ban-syria.cnn, 24th May 2012
3 Joshua Landis, Stay out of Syria. Foregin intervention to topple Bashar al-Assad`s bloody regime risks a fiascoon par with Iraq and Afghanistan. ForeignPolicy.com, June 5 2012
4 Emre Peker and Donna Abu-Nasr, Syrian Armed Forces Desertion Said To Surge To 60,000, Bloomberg.com, March 15 2012
5 Oficjalna dezercja żołnierzy do niedawna posłusznych Assadowi http://www.youtube.com/watch?v=Sny5bTaqJvQ 12 czerwca 2012
6 Thomas Seibert, Syrian army troops `stay only out of fear`, says deserter, www.thenational.ae, March 21 2012

Czytany 4427 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04