wtorek, 16 listopad 2010 21:24

W Polskim Radiu dla Zagranicy o ukraińskich wydatkach na armię

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt ECAG

Ekspert Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Marcin Domagała wczoraj (15 listopada) udzielił wywiadu dla rozgłośni Polskie Radio dla Zagranicy. W swojej wypowiedzi skomentował ostatnie doniesienia dotyczące przesunięć w ukraińskim budżecie na rzecz armii.

Na pytanie o decyzję rządu Mykoły Azarowa o przesunięcia środków w wysokości 350 mln hrywien na rzecz wydatków wojskowych z części budżetu poświęconej na rzecz najbardziej potrzebujących Marcin Domagała podkreślił, że sytuacja ekonomiczna Ukrainy w ogóle nie jest do pozazdroszczenia – albo zabrać biednym, albo dać armii, której stan również pozostawia wiele do życzenia. To bardzo ciężka i trudna decyzja. Jego zdaniem, oceniając te posunięcia, należy je rozpatrywać w szerszym kontekście, aniżeli tylko w ramach walki politycznej. Wydatki na wojsko przyrównał w odniesieniu do Polski. PKB naszego kraju wynosi około 430 mld dolarów, zaś PKB Ukrainy to tylko 116 mld USD. Ukraina posiada blisko dwukrotnie większe terytorium od Polski, 45 mln obywateli (Polska to ok. 38 mln). Dopiero w tym kontekście należy rozpatrywać wydatki wojskowe. W Polsce na armię wydaje się ok. 28 mld złotych, zaś w przeliczeniu na złotówki na Ukrainie tylko 5 mld i to w budżecie planowanym na 2011 r. Zaznaczył też, że sami Ukraińcy oceniają, że blisko 40% ich armii nie spełnia jakichkolwiek standardów, dodając, że jego zdaniem ta niezdolność może sięgać poziomu nawet 60%. W dodatku jest to armia cierpiąca od wielu lat na poważne niedostatki, która jest o blisko jedną trzecią większa od polskich sił zbrojnych. Dopiero z tego punktu widzenia należy spojrzeć na sytuację, czy dodatkowe środki pomogą armii, czy też nie. Zaznaczył też, że Polska przeznacza 1,95% PKB na wojsko, zaś Ukraina tylko w 2009 r. przekazała środki równowarte 0,79% PKB, które i tak jest blisko czterokrotnie niższe od polskiego. W planowanym budżecie zostanie na armię wydatkowane tylko ok, 1,5% PKB, zaś w porównaniu do wysokości polskich środków (w ramach PKB) powinno to być minimum ok 2,3 mld USD (a nie ok 1,7 mld USD).

Powyższa sytuacja – zdaniem Domagały – sprawia, że Ukraina jest słabym państwem, które stwarza swoją słabością dodatkowe zagrożenie na arenie międzynarodowej. Nie wolno przy tym zapominać, że jeszcze za poprzedniego prezydenta Wiktora Juszczenki, armia ukraińska, mając ambicję stać się w przyszłości armią NATOwską, otrzymała z ukraińskiego budżetu w 2009 r. tylko 0,79% środków w stosunku PKB. Przy takim stanie wojskowego budżetu to właśnie ta armia miała służyć do przeciwstawienia się Rosji np. w konflikcie kaukaskim. Obecny stan armii, mimo wysiłków, w rzeczywistości wciąż nie pozwala na jakiekolwiek realne i skuteczne działania zewnętrzne, nie mówiąc już o efektywnej obronie swojego terytorium.

Na pytanie, czy dodatkowe środki wystarczą, Marcin Domagała podkreślił, że biorąc pod uwagę zacofanie armii, pieniądze przeznaczane przez rząd Azarowa są wciąż bardzo nikłe, ale też każde hrywny są bardzo potrzebne.

Zapytano również o główną przyczynę zacofania ukraińskiej armii. W odpowiedzi ekspert podkreślił, że jest to z jednej strony wina przerostu samej armii, ale też i przestarzałego sprzętu. Podkreślił, że jeszcze w r. 2000 stan osobowy ukraińskiego wojska wynosił 200 tys. żołnierzy. Obecnie liczy ok. 130 tys. Wyraził też nadzieję, że trwająca restrukturyzacja i modernizacja zaowocuje w końcu powstaniem armii sprawnej, zdolnej do sprawnego istnienia w sferze międzynarodowej.

Odsłuchaj całej wypowiedzi:

Czytany 4021 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04