czwartek, 10 maj 2012 08:39

Sprawa Tymoszenki to klincz dla Ukrainy

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Mdomagala_Panorama06  ECAG 

9 maja w programie informacyjnym Panorama w TVP2 ekspert ECAG Marcin Domagała ponownie skomentował kwestię odbywania kary przez Julię Tymoszenko.  W jego przekonaniu ogłoszony bojkot przez unijnych polityków stanowi poważną skazę na wizerunku Ukrainy, zwłaszcza w obliczu zbliżających się mistrzostw Europy w piłce nożnej. Paradoksalnie jednak, pod względem geopolitycznym, cała sytuacja w związku z bojkotem Ukrainy, może, pod pewnymi względami, okazać się korzystna dla polskich interesów na Ukrainie.

Ten aspekt, zdaniem Domagały, wynika z pomostowego połączenia Ukrainy między ośrodkiem unijnym, a Federacją Rosyjską. Ograniczając dialog za pomocą bojkotu politycy unijni niejako scedowali na Polskę swoją reprezentację polityczną. Polska, pozostając aktywna w tym dialogu jako praktycznie największe państwo okcydentalne dla Ukrainy, któremu zależy na utrzymaniu poprawnych reelacji, stanęła tym samym w roli uprzywilejowanej. Reprezentuje bowiem interesy europejskie na Ukrainie, i interesy ukraińskie w Europie. Przy umiejętnym wykorzystaniu tego układu i położeniu sporego nacisku na kwestie gospodarcze, możliwe jest wykluczenie z dyskursu ekonomicznego niektórych konkurentów i wykorzystanie dla realizacji własnych, partykularnych interesów, zwłaszcza natury ekonomicznej.

W kwestii zaś samej Julii Tymoszenko ekpert podkreślił również aspekt wątpliwości jej postaci jako symbolu tzw. demokracji. Przy rozważaniu tej kwestii należy zwrócić na różnego rodzaju nielegalne związki snujące się za byłą ukraińską premier, w tym zagadkowe pochodzenie jej majątku, szacowanego na wiele mld dolarów, którego dorobiła się w niespełna kilka lat. W opinii Domagały ze sprawy Julii Tymoszenko usilnie próbuje się także zrobić kazus podobny do Michaiła Chodorkowskiego. W przekonaniu eksperta, o ile sprawa  Tymoszenki może nosić pewne znamiona polityczne, np. z uwagi na objęcie procesem zarówno osoby Julii Tymoszenko, jak i osób z nią ściśle powiązanych, to także zarzuty natury działaności na szkodę ukraińskiej gospodarki mają jak najbardziej realne podstawy. Kolejną kwestią są jej szemrane związki z ugrupowaniami neonazistowskimi na Ukrainie, zwłaszcza podczas sprawowania przez nią urzędu premiera państwa ukraińskiego. 

Na koniec ekspert podkreślił, że jeśli nawet miałoby dojść do uwolnienia Julii Tymoszenko, to należałoby się zastanowić jak tego rodzaju proces przeprowadzić pod względem "technicznym". Obydwie strony tego konfliktu, czyli Wiktor Janukowycz, jak i Julia Tymoszenko znajdują się w swoistym klinczu wizerunkowym. Jeśli ukraiński prezydent wymógłby na sądzie uwolnienie Julii Tymoszenko, co teoretycznie jest możliwe, wówczas dowiódłby, że na Ukrainie nie ma demokracji, skoro władza wykonawcza może w ten sposób wpływać na władzę sądowniczą. Jeśli ukraiński prezydent miałby ułaskawić samą Julię Tymoszenko, wówczas sama zainteresowana musiałaby wpierw wystąpić do ukraińskiego prezydenta o ułaskawienie, które tym samym byłoby równoznaczne z przyznaniem się do winy, do której Julia Tymoszenko cały czas nie chce się przyznać.

Czytany 2684 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04