Konrad Rękas

Słyszymy często „dajcie już spokój z tymi Ruskimi, Polacy i tak ich nie polubią, skupcie się lepiej na banderowcach, w tej sprawie możecie zrobić dobrą robotę”. Sęk w tym, że w obecnym dyskursie trwającym w III RP właśnie wszelkie ekscesy banderowskie, każde głupstwo na odcinku wschodnim, każdą złotówkę zmarnowaną na „pomoc dla Kijowa” rozgrzesza się rzekomym „zagrożeniem rosyjskim”. Dopóki jednak nie uda się rozwiać absurdalnej propagandy o „agresywnym Putinie” – dopóty będą znajdować się środowiska dające się wpuścić w maliny typu: „to są inni banderowcy, najważniejsze, że antyrosyjscy!”

prof. dr hab. Adam Gwiazda

Po nieudanych misjach „stabilizacyjnych” w Iraku i Afganistanie armia amerykańska przeżywa obecnie trudne chwile. Znacznemu pogorszeniu uległ jej wizerunek wśród Amerykanów, co przekłada się na ich niechęć do podejmowania pracy w tej w pełni już zawodowej armii. Niektórzy eksperci amerykańscy biją na alarm i zastanawiają się, kto będzie walczył w przyszłych wojnach? Czy będą to dobrze wyszkoleni i odpowiednio zmotywowani żołnierze amerykańscy, czy też najemnicy?

Konrad Rękas

Badacze najnowszej historii naszej części Europy, niezależnie od tego czy wychodzą z pozycji lewicowo-rewizjonistycznych (a więc wciąż dominujących w głównym nurcie intelektualnym Zachodu), czy antykomunistycznych (niepodległościowych) – zgadzają się przeważnie w jednym przynajmniej punkcie – w pozytywnej ocenie destalinizacji jako zjawiska ideowego, jak i stanowiącego początek procesów geopolitycznych, zwieńczonych ostatecznie zwycięstwem Zachodu w Zimnej Wojnie oraz upadkiem Związku Radzieckiego.

J. Hawk

Na początku grudnia 2015 r. rząd Polski wydał szereg oświadczeń dotyczących udziału kraju w programie NATO Nuclear Sharing (porozumienie o współdzieleniu taktycznej broni nuklearnej), który umożliwia państwom członkowskim NATO korzystanie z amerykańskich głowic nuklearnych podczas konfliktu zbrojnego, z użyciem własnych środków przenoszenia. Propozycja została złożona w związku ze zbliżającym się wycofaniem ze stanu Luftwaffe samolotów szturmowych Tornado IDS, które są jedynymi środkami przenoszenia do dyspozycji Niemiec.

Thierry Meyssan

Czy wojskowi mogą wpływać na polityków, czy też powinni im się podporządkować nawet wówczas, gdy widzą ich błędy? Ten problem omówiony został niedawno w znanym artykule płka Jamesa Bakera, obecnego stratega Pentagonu. O tym, jak to generalicja ostrzegała Biały Dom przed operacjami CIA w Syrii i na Ukrainie opowiedział z kolei w swoim tekście Seymour Hersh. Przez kilka ostatnich miesięcy przedstawiciele amerykanskiego sektora wojskowo-przemysłowego, były dyrektor DIA [Defense Intelligence Agency; Agencja Wywiadu Obronnego], a następnie były szef sztabu generalnego, a dziś także były sekretarz obrony – krytykowali politykę prezydenta Barcka Obamy. Dlaczego?

Adam Gwiazda: Chińscy żołnierze w nowej roli

poniedziałek, 04 styczeń 2016 04:55

prof. dr hab. Adam Gwiazda

Do niedawna Chiny posiadające największą na świecie armię nie angażowały zbytnio swoich żołnierzy w roli „światowego żandarma” i nie brały aktywnego udziału w różnych, regionalnych konfliktach zbrojnych ani też w globalnej wojnie z terroryzmem. Podstawowym zadaniem armii chińskiej było, do niedawna, przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa narodowego, obrona terytorium swojego państwa i dopiero w następnej kolejności utrzymanie bezpieczeństwa międzynarodowego (szczególnie w regionie Azji Wschodniej). Podjęcie przez chińskie firmy ekspansji gospodarczej w skali globalnej przyczyniło się także do reorientacji polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Chin, które stopniowo umacniają swoją pozycję mocarstwa światowego.

Radosław S. Czarnecki

Czy Rosja jest częścią Europy, czy – jak chce polski mainstream – jej miejsce jest w Azji, za Uralem? Nie ma sensu przytaczać powszechnie znanych faktów i argumentów z: historii (tu rodzi się podstawowy dylemat, nieznany większości polskich zwolenników stawiania Rosji do azjatyckiego kąta: czy Azja jest czymś gorszym?), dziejów europejskiej kultury, polityki, sztuki etc., przemawiających za europejskością Rosji i Rosjan. Europejskością w pluralistycznym pojmowaniu tego pojęcia, w jego złożoności i wielowymiarowości. W znaczeniu symbolicznym to tak jak w Antyku: Rzym vs Ateny, a później, we wczesnym Średniowieczu – Rzym vs Konstantynopol.

Positine.org: Konserwatyzm po obiedzie…

środa, 16 grudzień 2015 07:25

Ostatnio obserwujemy na świecie przybierającą na sile tendencję do stopniowego zwrotu w prawo. Lewicowa, socjalistyczna idea odchodzi na peryferie. W gruncie rzeczy siły lewicowe nie mają niczego do zaproponowania swoim wyborcom. Po krachu ZSRR światowa lewica starała się jakoś odnaleźć swoją tożsamość w sytuacji, gdy Moskwa, która wcześniej była jej ideologicznym i politycznym patronem, zbankrutowała i została osadzona na szlaku żeglownym polityki Zachodu.

Władimir Pastuchow

Recep Tayyip Erdogan wyjechał z Paryża bez mocnego rosyjskiego uścisku ręki. Nota od prezydenta skierowana do rosyjkiego Zgromadzenia Federalnego nie pozostawiła wątpliwości, że wyłącznie taki gest nie rozwiąże sprawy. Moneta konfliktu rosyjsko-tureckiego zawisła w powietrzu. Na razie nie wiadomo, co wypadnie: „orzeł” – lokalny konflikt wojenny w duchu XIX w., czy „reszka” – pozycyjna, ciągnąca się, zimna miniwojna w stylistyce XX wieku. Teoretycznie możliwe są dwa scenariusze pokonania kryzysu w stosunkach rosyjsko-tureckich: pokój „przez zaciśnięte zęby” lub wojna „ząb za ząb”. Rosja żyje przedsmakiem nowego wydania wojen rosyjsko-tureckich (niech będzie na razie informacyjnych, najważniejsze, że nie rosyjsko-japońskich).

Stanisław Striemidłowski

Klub parlamentarny rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość opracował projekt ustawy zakładający przekształcenie Instytutu Zachodniego w Poznaniu w Polski Instytut Zachodni im. Zygmunta Wojciechowskiego. Poseł Tadeusz Dziuba poinformował gazetę „Nasz Dziennik”, że Polska potrzebuje obecnie co najmniej jednej instytucji państwowej, która dostarczałaby rządowi i samorządom informacji o Niemczech i polsko-niemieckich stosunkach w ramach UE. Kolejny poseł, Szymon Szynkowski, stwierdził, że polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie korzystało z pracy ekspertów od relacji polsko-niemieckich. PiS chce zmienić ten stan rzeczy. Jeśli projekt ustawy zostanie przyjęty, Instytut Wojciechowskiego będzie podlegał bezpośrednio premierowi. Z założenia będzie strategicznym centrum analizującym sytuację Polaków w Niemczech, niemiecką politykę migracyjną oraz bezpieczeństwo Polski w kontekście międzynarodowym. „Musimy na bieżąco analizować sytuację i wyciągać wnioski” – podkreśla S. Szynkowski.

Strona 7 z 96