wtorek, 11 październik 2011 19:37

Nikołaj Obichod: Tymoszenko dawała łapówki

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

obichod


Marcin Domagała

Julia Tymoszenko w toku całej swojej kariery politycznej podjęła aż nadto decyzji, za które powinna odpowiadać przed sądem - mówi Nikołaj Obichod, były zastępca prokuratora generalnego Ukrainy, w rozmowie Marcinem Domagałą.

 

Marcin Domagała: W zachodnioeuropejskich środkach masowego przekazu sprawa Tymoszenko często przedstawiana jest jako „polityczna”. W jakim stopniu Pana zdaniem taka opinia jest uprawniona?

Nikołaj Obichod: Sądzę, że w warunkach demokratycznego państwa prawa sprawa odpowiedzialności karnej polityków jest czymś zupełnie oczywistym. W krajach Zachodu było wiele takich przypadków. Dziwi mnie, że podobny przypadek na Ukrainie, budującej dziś swe instytucje demokratyczne, budzi taki sprzeciw właśnie na Zachodzie. Ale pewnie jest to związane z tym, że każdy stający na Ukrainie przed obliczem wymiaru sprawiedliwości wysoko postawiony urzędnik, niezależnie od swojej partyjnej przynależności, obiera linię obrony, opartą na twierdzeniu, że jest ofiarą politycznych represji. Tak się dzieje na przestrzeni ostatnich 20 lat niepodległej Ukrainy. I tak się dzieje nadal – zachodnia opinia publiczna ma problemy ze szczegółowym rozeznaniem w ukraińskiej sytuacji, więc tym łatwiej jest wszystko składać na karb prześladowań politycznych przeciwników. Sama Julia Tymoszenko ma w tym ogromne doświadczenie – przecież to jej nie pierwsze spotkanie z wymiarem sprawiedliwości…

M.D.: Oznacza to, że umowa w sprawie gazu, która została podpisana przez szefów rządu Ukrainy i Białorusi jest bynajmniej nie jedynym działaniem Tymoszenko, za które powinien grozić jej areszt?

N.O.: Dokładnie tak. Julia Tymoszenko w toku całej swojej kariery politycznej podjęła aż nadto decyzji, za które powinna odpowiadać przed sądem.
Prawie nie mówi się już o sprawie byłego premiera Ukrainy Pawła Łazarenki, który trafił do pierwszej dziesiątki najbardziej skorumpowanych urzędników wszech czasów i wszystkich narodów. Obecnie odbywa karę w USA. Amerykański i ukraiński wymiar sprawiedliwości potwierdziły, że Julia Tymoszenko w czasie, gdy pełniła funkcję głowy korporacji „Zjednoczone Systemy Energetyczne Ukrainy” (JeESU) płaciła mu łapówki z kont cypryjskiego przedsiębiorstwa „Somolli Enterprise Limited”.

M.D.: O jakich sumach mówimy?

N.O.: Zgodnie z danymi amerykańskich i ukraińskich śledczych, Tymoszenko wypłaciła Pawłowi Łazarence 86 milionów 880 tysięcy dolarów. Sąd USA uznał je za łapówkę. Mamy do czynienia także z innymi sprawami, w których do dziś nie przeprowadzono postępowania sądowego – zarzuty uchylania się od płacenia podatków (wyjątkowo dużych kwot), kontrabandy dużej ilości rosyjskiego gazu, ukrywania przychodów walutowych, fałszerstwa i organizacji fałszerstw dokumentów.

M.D.: Dlaczego o tych sprawach zapomniano przez ostatnie 10 lat?

N.O.: Nie widzę żadnego uzasadnienia poza uzasadnieniem politycznym. W styczniu 2005 roku, przed nominowaniem Tymoszenko na urząd premiera Ukrainy, Prokuratura Generalna otwarcie stanęła po stronie „pomarańczowych” i wydała decyzję o zakończeniu sprawy karnej przeciw Tymoszenko. Przyczyna była paradoksalna. Według urzędu nie można uznać operacji finansowej za łapówkę, lecz rozliczenia między przedsiębiorstwami, ponieważ przekazanie środków finansowych Łazarence odbywało się za pośrednictwem rachunku bankowego. Oznacza to, że żeby – według ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości z czasów „pomarańczowej rewolucji” – można było mówić o łapówce, musimy mieć do czynienia z sytuacją, gdy osoba fizyczna przekazała pewną kwotę pieniędzy innej osobie fizycznej.
Jednakże przez wszystkie te lata Tymoszenko nie mogła wyjaśnić, dlaczego przelała te 86 milionów dolarów i dlaczego trafiły one do Pawła Łazarenki. Co więcej, ani Tymoszenko, ani Łazarenko nie przyznają się przed społeczeństwem ukraińskim do udziału w tych przestępstwach, choć w toku procesu sądowego w USA fakt ten został potwierdzony i nie jest dla nikogo tajemnicą.
Fakt, pociągnięcie do odpowiedzialności deputowanej ludowej Tymoszenko było dość trudno – wykorzystywała ona wszystkie możliwe sposoby, by uniknąć udziału w postępowaniu prokuratorskim. Tak też postępował Łazarenko do momentu ucieczki do USA. Niemniej jednak w 2001 roku postawiono zarzuty Tymoszenko.

M.D.: Dlaczego Pańskim zdaniem w Stanach Zjednoczonych nie postawiono Tymoszenko w sprawie Łazarenki przed sądem?

N.O.: Osobiście uważam, że kluczowym czynnikiem była tu ówczesna nadzieja Amerykanów (a był to rok 2004 – tuż przed „pomarańczową rewolucją”), że osoba Tymoszenko reprezentuje sobą pozytywne tendencje polityczne dla Ukrainy.

M.D.: Czy ma Pan wyobrażenie, jakie sumy wyprowadziła z Ukrainy Tymoszenko?

N.O.: Prokuratura posiada pełny obraz tego, w jaki sposób Tymoszenko i Łazarenko wzbogacili się kosztem państwa ukraińskiego. W celu sformalizowania prawnego transportu rosyjskiego gazu ziemnego przez granicę celną Ukrainy wykorzystywano dokumenty, zgodnie z którymi większą część gazu JeESU otrzymywała nie od rosyjskiego Gazpromu, a od brytyjskiego przedsiębiorstwa „United Energy International Ltd.”, kontrolowanego przez Tymoszenko. Transport stał się faktem, a JeESU rozliczała się z przedsiębiorstwem brytyjskim, a nie z RAO Gazprom. Stało się to źródłem możliwości wywożenia poza granice Ukrainy środków w walutach obcych, uzyskanych dzięki realizacji dostaw rosyjskiego gazu przez JeESU i innych technik wzbogacania się przez JeESU. Podczas kontroli obliczono, że w ten sposób wyprowadzono z Ukrainy tytułem rzekomej opłaty za rosyjski gaz ponad 900 milionów dolarów, 102 miliony brytyjskich funtów sterlingów, 20 milionów marek niemieckich i 220 miliony franków francuskich. Część tych właśnie środków, która wynosiła ponad 86 milionów dolarów, trafiła później na tajne konta bankowe Pawła Łazarenki.

M.D.: Fakt pozostaje jednak faktem – śledztwo przeciw Tymoszenko ponownie wszczęto właśnie po dojściu do władzy Wiktora Janukowycza, który miał ewidentny interes w zlikwidowaniu silnego konkurenta na scenie politycznej...

N.O.: Nie należy tu operować takimi pojęciami. Istnieje zasada prawa karnego, którą jest nieuchronność kary za popełnione przestępstwo. Prokurator, który odnalazł bezprawnie przerwane sprawy, ma obowiązek uporać się z naruszeniem prawa. Nie potrzeba i nie należy zwracać uwagi na jakiekolwiek „cel polityczny” tych działań. Trzeba po prostu przestrzegać prawa, wyjaśniać sprawę i przekazać ją sądowi – w sądzie będą ścierać się argumenty oskarżenia i obrony, które powinny przedstawić wszystkie swoje argumenty i dowody. Jeśli zarzuty zostały, powiedzmy, sfałszowane, to bez wątpienia fakt ten wypłynie podczas procesu. Jeśli zostanie wydany wyrok uniewinniający, to fałszerze będą musieli ponieść dolegliwe konsekwencje. Pani Julia zawsze umiała stworzyć taką sytuację, że jej sprawa nigdy nie była oceniana przez sąd w wymiarze materialnym – tak, jak dzieje się to w przypadku zwykłych obywateli.

M.D.: Czy w toku dochodzenia prowadzonego w ramach sprawy karnej, która dotyczyła miliardów, pojawiła się kwestia prywatnego majątku Tymoszenko? Czy mógłby Pan ocenić go choć w przybliżeniu?

N.O.: Fakt ten nas zasadniczo nie interesował, zajmowaliśmy się karnymi aspektami sprawy. Wiadomości na temat rzeczywistej wartości swojego majątku posiada tylko sama Tymoszenko. Można stwierdzić, że jest ona wraz ze swoimi partnerami właścicielką wielu przedsiębiorstw w rajach podatkowych, na przykład „Somolli Enterprises Limited” (Cypr), „Corlan Enterprises Limited” (wyspa Man), udziałowcem trustu B.L. Trust (wyspa Guernsey), który poprzez przedsiębiorstwo „Bassington Limited” zarejestrowane w raju podatkowym posiadało 90% akcji brytyjskiego przedsiębiorstwa „United Energy International Ltd”. To są powszechnie dostępne dane. Jeśli mówimy o obrotach przedsiębiorstw należących do Tymoszenko to, na przykład, roczne obroty samego tylko JeESU wynosiły około 10 miliardów dolarów.

M.D.: Dziękuję za rozmowę.

Czytany 5095 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04