środa, 10 październik 2012 09:04

Marian Piłka: Trzeba umieć targować się...

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Marian_Pilkageopolityka  dr Rafał Zgorzelski

...i wyraźnie chcieć robić z nimi interesy – mówi o najlepszej metodzie na współpracę z dyplomacją amerykańską w rozmowie z dr Rafałem Zgorzelskim, Marian Piłka, wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP V kadencji (2005–2007), obecnie wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej.

Dr Rafał Zgorzelski: Jakie konsekwencje geopolityczne dla świata przyniesie ze sobą potencjalne zwycięstwo w wyborach prezydenckich w USA, Mitta Romneya?

Marian Piłka: Zwycięstwo Romneya z pewnością w sposób radykalny nie zmieni strategii Stanów Zjednoczonych. Ta polityka ulega rewizji w mniejszym zakresie, niż się powszechnie sądzi. Jednak nie znaczy to, że nie zmienia się wcale.

R.Z.: Czy Pańskim zdaniem ewentualna wygrana Romneya wpłynie na przyśpieszenie realizacji projektu budowy systemu obrony przeciwrakietowej w Polsce w ramach współdziałania z NATO i USA?

M.P.: Deklaracja w sprawie tarczy antyrakietowej jest dla Polski ważna. Oznacza to podtrzymanie amerykańskiej obecności w naszej części kontynentu. To ważna deklaracja, lecz ona nie zastąpi polskiego wysiłku w zakresie budowy własnego bezpieczeństwa narodowego. Tarcza jest istotna także z tego powodu, że jej budowa osłabia proces erozji Paktu Północnoatlantyckiego i buduje specjalne relacje polsko – amerykańskie.

R.Z.: Jak postrzega Pan międzynarodową pozycję Polskie w Europie i świecie? Czy w strategicznym sojuszu z USA? A może jakoś inaczej?

M.P.: Nasza rola zarówno w Europie, jak i w świecie słabnie. Polska znajduje się bowiem pomiędzy dwoma mocarstwami, które budują swoja pozycję w Europie. Co więcej oba te mocarstwa, Rosja i Niemcy, współpracują ze sobą nie tylko w wymiarze surowcowym. Mają także wspólna wizję porządku międzynarodowego podważającą hegemonię amerykańską. Co prawda polityka budowy własnej pozycji przez Rosję i Niemcy różni się, ale wzrost ich znaczenia oznaczać będzie relatywny spadek roli Polski. Niemcy budują swą hegemonie pod hasłem odpowiedzialności za losy Europy, spychając państwa naszej części starego kontynentu do roli politycznych i ekonomicznych satelitów. Natomiast Rosja dąży do odbudowy pozycji porównywalnej z rolą byłego Związku Sowieckiego. To dla nas bardzo groźna polityka. Oczywiście nie jest przesądzony ani scenariusz urzeczywistnienia aspiracji rosyjskich, ani niemieckich. Amerykańska obecność w Polsce, nie tylko temperuje jedne i drugie ambicje, ale przede wszystkim wzmacnia geopolityczną pozycję Polski. Warto pamiętać o tym, że pomimo erozji porządku postzimnowojennego, to nadal Stany Zjednoczone są jego obrońcą i gwarantem. A to tylko dzięki upadkowi systemu jałtańskiego wyłoniła się niepodległa Polska i hegemonia amerykańska jest właśnie gwarantem tego porządku, w którym jest możliwa Polska niepodległa. Ta sytuacja dyktuje nakaz takiej polityki polskiej, która nie tylko wzmacnia nasze relacje z USA, ale także przeciwdziała antyamerykańskim nastrojom w Unii Europejskiej. Warunkiem wzmocnienia pozycji Polski jest nie tylko współpraca z USA, czy przeciwdziałanie hegemonistycznej polityce Berlina i Moskwy, ale przede wszystkim zwiększenia polskiego potencjału narodowego. Te niebezpieczne tendencje w ewolucji naszych sąsiadów nie są przesądzone. Ani Rosja, ani Niemcy nie muszą zrealizować swoich aspiracji. Są bowiem także liczne zagrożenia dla ich polityk. Dla Polski jest ważne to, aby umiejętnie łączyć współpracę z USA z niekonfrontacyjnym budowaniem własnej pozycji w Europie.

R.Z.: W jakim kierunku będzie Pańskim zdaniem ewaluował europejski system bezpieczeństwa i w jakim winien podążać?

M.P.: Obecnie europejski system bezpieczeństwa, a właściwie system natowski przeżywa kryzys. W czasie zimnej wojny tym wrogiem jednoczącym był Związek Sowiecki. Obecnie NATO nie ma jasno zdefiniowanego przeciwnika i to decyduje o erozji tego układu. Jednocześnie Unia Europejska nie jest w stanie zastąpić systemu natowskiego, natomiast może go poważnie osłabić. Dla mnie jasne jest to, że bezpieczeństwo Europy musi być związane ze Stanami Zjednoczonymi. W przeciwnym razie obecny kryzys europejski w wymiarze ekonomicznym i politycznym rozszerzy się także na kwestie bezpieczeństwa.

R.Z.: Jest Pan absolwentem studiów z zakresu geopolityki i międzynarodowych stosunków gospodarczych w katolickim Uniwersytecie Gergetown (USA), które ukończył Pan w 1995 roku. Jak przez te kilkanaście lat Pańskim zdaniem zmieniały się koncepcje postrzegania przez amerykańską dyplomację priorytetów w międzynarodowej polityce?

M.P.: Mówiłem wcześniej o tym, że kryzy NATO wynika z braku jasno zdefiniowanego przeciwnika, a międzynarodowa polityka USA nie podlega zasadniczym przemianom. Dziś jednak główne wyzwania dla Stanów Zjednoczonych pojawiają się przede wszystkim w Azji. Stąd zdecydowane przesunięcie zainteresowania tego państwa w kierunku tego kontynentu. Europa zeszła zdecydowanie na plan dalszy. To niebezpieczna dla Polski ewolucja polityki amerykańskiej, ale w znacznej mierze nieunikniona.

R.Z.: Czy nie uważa Pan, że polskiej współpracy z USA nadaje się zbytni charakter? Czy polska polityka zagraniczna nie jest czasami przesadnie proamerykańska?

M.P.: Dla Polski ważne jest to, aby stała się uprzywilejowanym partnerem Stanów Zjednoczonych w tej części Europy. To wzmacniałoby jej pozycję i dawało gwarancje amerykańskiego zaangażowania w wypadku zagrożenia. Ambiwalencja w polskiej polityce będzie osłabiać także zainteresowanie Amerykanów naszą częścią świata. Polacy często nie rozumieją mentalności amerykańskiej. Amerykanie, to naród kupiecki. Trzeba wyraźnie chcieć robić z nimi interesy, ale trzeba się też umieć targować. Natomiast Polacy do Amerykanów podchodzą bardzo emocjonalnie. Amerykanów nie musimy kochać, ale trzeba jasno zdefiniować własne interesy i umieć się z nimi o swoje kramarzyć. Niestety frazes w polityce z USA często zastępuje jasno zdefiniowane interesy i to jest podstawowa słabość naszej polityki.

R.Z.: Dziękuję za rozmowę.

Fot. fronda.pl

Czytany 6669 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04