piątek, 20 czerwiec 2014 06:06

Clare Daly: Irlandia powinna być rzeczywiście neutralna

Oceń ten artykuł
(1 głos)

clare-daly  rozmawia dr Mateusz Piskorski

Clare Daly jest parlamentarzystką irlandzką (irl. Teachta Dála), od  2011 roku deputowaną Zgromadzenia Irlandzkiego (irl. Dáil Éireann), obecnie z ramienia Zjednoczonej Lewicy (ang. United Left). Znana jest m.in. z krytycznej oceny imperializmu USA pod rządami administracji prezydenta Baracka Obamy, którego określiła mianem „zbrodniarza wojennego” i „hipokryty stulecia”. Nie jest to postawa rozpowszechniona w Irlandii, gdzie większość klasy politycznej skłania się do bezapelacyjnego wspierania amerykańskiego sojusznika. Poniżej prezentujemy rozmowę z irlandzką lewicową parlamentarzystką.

Mateusz Piskorski: Irlandię zwykliśmy uznawać za neutralnego uczestnika stosunków międzynarodowych. W jakim stopniu możemy rzeczywiście mówić o tej neutralności?

Clare Daly: Na poziomie ustrojowym i konstytucyjnym Irlandia deklaruje neutralność, co jest niezwykle istotną wartością dla irlandzkich obywateli, lecz w rzeczywistości rząd irlandzki okazuje wyraźne, szczególne preferencje Stanom Zjednoczonym i współpracuje ściśle z państwami NATO od dłuższego czasu. Dzieje się to wbrew kolejnym sondażom opinii publicznej, które wskazują, że Irlandczycy uważają za bardzo istotne, byśmy pozostali neutralni i bezstronni. W ciągu ostatnich lat członkostwa w Unii Europejskiej mieliśmy do czynienia z daleko idącym zaangażowaniem jednostek Irlandzkich Sił Obronnych we współpracę z siłami zbrojnymi innych krajów, w tym państw członkowskich NATO.

M.P.: Stany Zjednoczone twierdzą tymczasem, że Irlandia jest dla nich jednym ze strategicznych sojuszników, niezależnie od tego, że nie jest członkiem NATO. Jak ocenia Pani wpływy amerykańskie na irlandzkie elity rządzące?

C.D.: Irlandzkie elity polityczne mają bardzo służalczy stosunek wobec Stanów Zjednoczonych. Charakteryzuje się on niezdrową fascynacją i dogmatyczną afiliacją, związaną z tym, że tak wielu Irlandczyków wyemigrowało do Ameryki, i wielu ludzi ma do niej emocjonalny stosunek. Nastroje te wykorzystywane są przez establishment.

M.P.: Amerykanie podkreślają znaczenie inwestycji bezpośrednich dokonywanych przez ich korporacje w gospodarkę irlandzką. Jaki jest rzeczywisty wpływ tych inwestycji na rynek pracy i rozwój gospodarczy Irlandii?

C.D.: Korporacje międzynarodowe mają ogromny wpływ na irlandzkie rządy, ale faktycznie to małe i średnie lokalne przedsiębiorstwa tworzą znacznie więcej miejsc pracy. Inwestycje korporacji robią wrażenie od strony księgowej, ale w sferze bezpośredniego zatrudnienia mają dużo mniejszą wagę. Około 100 tys. pracowników zatrudnionych jest przez korporacje. To znacząca liczba, ale nie stanowi ona większości; liczba miejsc pracy jest w porównaniu do inwestycji nieproporcjonalnie mała. Korporacje skutecznie zabiegały o niskie obciążenia podatkowe, bardzo niski podatek od firm na poziomie 12,5%, choć tak naprawdę wiele z nich płaci podatki wielokrotnie niższe, w niektórych przypadkach zaledwie 2%, zatrudniając bardzo niewielu pracowników i dając śladowy wkład do gospodarki. W rzeczywistości wiele z nich traktuje Irlandię jak raj podatkowy.

M.P.: A jak mogłaby Pani skomentować próby narzucenia Unii Europejskiej przez Stany Zjednoczone  umowy o Transatlantyckim Partnerstwie Handlowym i Inwestycyjnym (ang. Transatlantic Trade and Investment Partnership, TTIP)?

C.D.: TTIP stanowi ogromne zagrożenie dla poziomu życia obywateli i środowiska naturalnego. Klauzula inwestycyjna oznacza, że wielonarodowe korporacje będą mogły zaskarżać państwa w związku z utratą zysków, gdy te wprowadzać będą regulacje i chronić interesy swych obywateli, a także ochraniać środowisko naturalne. To szaleństwo, które musimy powstrzymać, bo na przykład w kontrowersyjnych przypadkach takich, jak technologia szczelinowania [wykorzystywana przy wydobyciu gazu łupkowego – przyp. red.], rządy, które będą chciały powstrzymać te niekorzystne dla środowiska działania będą mogły zostać zaskarżone przez koncerny takie, jak Chevron i inne. Brak dyskusji na ten temat w Irlandii jest niepokojący.

M.P.: Irak, Syria, Ukraina… Czy sądzi Pani, że Stany Zjednoczone mogłyby prowadzić inną politykę w przypadku innej administracji, czy też ich dążenie do hegemonii ma charakter systemowy, niezależny od rządzącego w danej chwili obozu?

C.D.: Biorąc pod uwagę istniejące obecnie w Stanach Zjednoczonych siły polityczne, jest to mało prawdopodobne. W rzeczywistości różnice w postępowaniu Republikanów i Demokratów w sprawach zagranicznych są bardzo niewielkie; w przeciwieństwie do przekonania, które żywiło wielu amerykańskich wyborców, Barack Obama w wielu przypadkach podchodził do interwencji zewnętrznych jeszcze bardziej entuzjastycznie, na przykład, gdy zwiększał wykorzystanie dronów czy dokonywał głębokiej destabilizacji takich państw, jak Syria, Ukraina i Irak. Z pewnością, gdyby w USA istniała trzecia siła, nowa partia, która odwoływałaby się w większym stopniu do interesów przeciętnych ludzi, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej.

M.P.: Często porusza Pani kwestię łamania praw człowieka w Irlandii Północnej. Czy dostrzega Pani jakąś szansę trwałego rozwiązania tamtejszego uśpionego konfliktu?

C.D.: Problemy Irlandii Północnej nie znikły, mamy w pewnym stopniu „pokój”, ale faktycznie podziały pomiędzy obiema społecznościami są głębsze niż kiedykolwiek dotąd, a reprezentujące katolików i protestantów partie doprowadziły do powstania przepaści na samej górze. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest podjęcie przez protestantów i katolików wspólnych działań w sprawach, które dotyczą ich wszystkich, na przykład polityki mieszkaniowej, praw pracowniczych itd., co pozwoliłoby na stworzenie poczucia jedności na poziomie wspólnoty czy miejsca pracy – to jedyny sposób rozwiązania problemów.

M.P.: Niektórzy politycy europejscy poszukują alternatywy geoekonomicznej w projekcie integracji eurazjatyckiej promowanym przez Rosję. Czy w Irlandii są politycy i eksperci prowadzący podobne rozważania?

C.D.: Nie ma wśród polityków irlandzkich takich, którzy spoglądaliby w kierunku alternatywy eurazjatyckiej, choć jest wielu takich, którzy przeciwstawiają się imperializmowi Stanów Zjednoczonych.

M.P.: Analizowała Pani sytuację na Ukrainie. Czy sądzi Pani, że skrajna prawica w Kijowie nadal przedstawiana będzie w mediach zachodnich jako liberalni demokraci?

C.D.: W miarę pogarszania się sytuacji na Ukrainie, coraz trudniej będzie establishmentowi Zachodu ukrywać skrajnie rasistowski i prawicowy charakter niektórych członków władz w Kijowie.

M.P.: Jakie są główne postulaty Zjednoczonej Lewicy w zakresie polityki europejskiej i zagranicznej Irlandii?

C.D.: Zjednoczona Lewica jest raczej luźnym zrzeszeniem osób o poglądach lewicowych. Wierzymy, że Irlandia powinna być rzeczywiście neutralna w stosunku do wszystkich światowych potęg, że ma istotną rolę do odegrania, jako państwo faktycznie niepodległe, stawiające sobie za cel obronę praw człowieka i sprawiedliwości, a nie dążenie do władzy i wpływu.

Fot. alethonews.wordpress.com

Czytany 3104 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04