środa, 31 październik 2012 09:01

Arkadiusz Mularczyk: Europa powinna być rządzona wspólnie

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

amularczyk  dr Rafał Zgorzelski

Państwa środkowoeuropejskie mają wspólne interesy mówi przewodniczący Klubu Parlamentarnego „Solidarna Polska” poseł Arkadiusz Mularczyk w rozmowie z dr Rafałem Zgorzelskim.

Dr Rafał Zgorzelski: Panie Pośle, W deklaracji programowej „’Solidarna Polska’ – nowa nadzieja” Pańskie ugrupowanie poddaje krytyce pozatraktatowe metody rządzenia Unią Europejską. Proszę dokładniej przybliżyć te mechanizmy, które Państwo kontestujecie.

Arkadiusz Mularczyk: Przez pozatraktatowe metody rozumiemy dwie kwestie. Po pierwsze – renacjonalizację integracji europejskiej. Polega ona na tym, że wielkie państwa unijne, w tym przede wszystkim Niemcy i Francja, coraz silniej forsują swoje narodowe interesy w strukturach ponadnarodowych. Korzystają przy tym z procedur pozatraktatowych. Przykładem są niemiecko-francuskie konsultacje przed szczytami UE, podczas których zapadają kluczowe decyzje w kwestiach integracji europejskiej. To jest sprzeczne z filozofią integracji europejskiej, gdzie wpływ na decyzje mieli mieć wszyscy członkowie, a nie tylko mocarstwa. Po drugie – przywódcy unijni, walcząc z kryzysem, łamią normy unijne i to w sposób, by tak rzec, bezwstydny. Traktaty zakazują przecież finansowania długów przez banki centralne i rządy państw trzecich. A przecież cała obecna filozofia antykryzysowa oparta jest na finansowaniu długów państw-bankrutów przez te banki i unijne rządy. 

R.Z.: We wspomnianym dokumencie programowym Solidarnej Polski poświęcacie Państwo dużo miejsca Wspólnocie Europejskiej. Kwestionujecie Państwo pakt fiskalny, Traktat Lizboński oraz centralistyczno-federacyjne metody zarządzania UE. Nie występujecie Państwo jednak przeciwko UE jako takiej pojmując ją jako Europę Wolnych Narodów…

A.M.: Jesteśmy za integracją, która jest zgodna z polskim interesem. Traktat Lizboński zmniejszył wpływ Polski w unijnym procesie decyzyjnym, co oznacza osłabienie pozycji naszego kraju w polityce europejskiej. Nasi negocjatorzy popełnili kardynalne błędy. Nie zdecydowali się na weto, a za naszą zgodę na traktat nie wystawili słonego rachunku, który przecież mocarstwa gotowe były wówczas pokryć. Można było żądać dla Polski np. derogacji w polityce klimatycznej.

R.Z.: Europosłowie SP pracują w Parlamencie Europejskim w ramach frakcji Europy Wolności i Demokracji. Jakie inicjatywy podejmujecie Państwo na szczeblu PE?

A.M.: Naszą najważniejszą inicjatywą jest wykorzystanie Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej w celu przeprowadzenia referendum, w którym Europejczycy będą mogli wypowiedzieć się przeciwko skutkom pakietu energetyczno-klimatycznego. Konsekwencje Pakietu Klimatycznego dla Polski, a także części innych krajów Unii są bardzo groźne. Polska gospodarka będzie się rozwijać wyłącznie wtedy, gdy będzie miała dostęp do energii, wytwarzanej najlepiej z naszych własnych, krajowych zasobów, energii – pewnej i niedrogiej. Niestety, już niedługo staniemy w obliczu potężnej przeszkody dla dalszego wzrostu gospodarczego. Ceny energii w Polsce od roku 2013 wzrosną o 30-40%, a w dalszej perspektywie mogą wzrosnąć nawet o 60-80%.

R.Z.: Jesteście też Państwo za konsolidacją krajów regionu Europy Środkowo- Wschodniej? Bliski jest Państwu projekt węgierski, ostro obstajecie za Victorem Orbanem…

A.M.: Jesteśmy zwolennikami aktywnej polityki regionalnej. Państwa środkowoeuropejskie mają wspólne interesy, które mogą zrealizować tylko wspólnie. Polska mogłaby ze względu na swój polityczny potencjał odgrywać rolę katalizatora inicjatyw regionalnych. To oczywiście jest bardzo trudne, ale możliwe. Szkoda tylko, że obecny rząd w praktyce zrezygnował z jakiejkolwiek ambitniejszej polityki regionalnej, wpisując się w politykę mocarstw.

R.Z.: Czy bazując na doświadczeniach węgierskich oraz nerwowych reakcjach brukselskich biurokratów wobec Orbana sądzicie Państwo, że naruszenie potężnych interesów finansowych i gospodarczych w Polsce różnych koterii nie jest dla Pańskiego ugrupowania zbyt ryzykownym przedsięwzięciem?

A.M.: To prawda, że do tej pory żadnemu rządowi nie udało się w istotny sposób naruszyć wpływów tego, co prof. A. Zybertowicz nazywa, antyrozwojowymi grupami interesu. One są problemem, ponieważ to wskutek ich działalności polityka państwa polskiego ukierunkowana jest często na realizację interesów innych państw. Przykładem niech będzie fakt, że kolejne rządy podpisywały umowy gazowe z Rosją, które były w oczywisty sposób niekorzystne dla Polski.

R.Z.: Rozumiecie Państwo, jaką rolę w Europie odgrywają Niemcy i deklarujecie głębokie porozumienie z tym państwem obarczone spełnieniem takich warunków, jak uznanie podmiotowości Polski oraz jej podstawowych interesów. Czy uważa Pan naprawdę, że państwa takie jak Niemcy mogą na poważnie traktować taki kraj jak Polska, w którym najdelikatniej pisząc, funkcjonowanie demokracji pozostawia wiele do życzenia?

A.M.: Powiem krótko, dopóki w Polsce rządzić będą politycy, którzy sami siebie i swojego państwa nie traktują poważnie, to nie będą traktowani poważnie przez naszych partnerów na arenie międzynarodowej. Z Niemcami trzeba zacząć wreszcie rozmawiać na temat interesów. Do tej pory nie udało się to żadnemu rządowi.

R.Z.: I ostatnie pytanie. Czy i dlaczego obawiacie się Państwo Rosji? Co rozumiecie Państwo przez potrzebę budowania Partnerstwa Wschodniego? W jaki sposób nawiązujecie Państwo kontakt z „wstępującymi rosyjskimi elitami”, o czym wspominacie w swej deklaracji programowej, i czemu ma to służyć? A jak oficjalne stosunki z władcami Rosji?

A.M.: To co powiedziałem na temat Niemiec odnosi się również do Rosji. Żadnemu rządowi nie udało się doprowadzić do partnerskich stosunków z Moskwą. W ostatnich tygodniach widzimy wręcz kompletne fiasko polityki polsko-rosyjskiego pojednania, zadekretowanego przez premiera Tuska i prezydenta Komorowskiego. Wynikała ona z niezrozumienia moskiewskiej mentalności. Najgorsze jest to, że rząd z ostatnich wydarzeń nie wyciąga żadnych wniosków. Przeraża mnie to, że Rosjanie w sprawie smoleńskiej grają z polskim rządem w kotka i myszkę. Wiedzą dokładnie, że podważają suwerenność naszej polityki na arenie międzynarodowej. Uważam, że dopóki, nie upodmiotowimy działań wobec Rosji nadal to będzie się im udawać. W relacjach z Rosja powinniśmy wykorzystać nasze członkostwo i instrumenty proceduralne jakie daje nam udział w UE, Radzie Europy,  czy NATO w szczególności w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy Tu-154 M w Smoleńsku.

R.Z.: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Fot.: amularczyk.pl

Czytany 5918 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04