środa, 16 lipiec 2014 06:06

Tomasz Skowronek: Kuba-USA: wrogość nie trwa wiecznie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

cuba_usa_flags  Tomasz Skowronek

Przełom w relacjach kubańsko-amerykańskich może nastąpić jeszcze w tej dekadzie. 14 czerwca prezydent Urugwaju, Jose Mujica, w czasie trwania szczytu G-77 + Chiny, który odbywał się w boliwijskim mieście Santa Cruz, przekazał list od Baracka Obamy dla Raula Castro. Według urugwajskiej agencji prasowej MercoPress, list zawierał propozycję rozpoczęcia rozmów na temat wielu zagadnień, w tym o możliwości zniesienia amerykańskiego embarga i nawiązania stosunków dyplomatycznych między Hawaną a Waszyngtonem.

Poza tym, jak twierdzą urugwajskie media, prezydent Stanów Zjednoczonych miał poprosić Jose Mujicę, aby ten odgrywał rolę mediatora i pomógł poprawić stosunki z karaibską wyspą. Taki gest może być pierwszym wielkim krokiem w kierunku pojednania kubańsko-amerykańskiego.

W tym kontekście warto także wspomnieć o tym, że w ostatnim czasie dochodziło już do pewnych gestów między Waszyngtonem i Hawaną. W 2009 r. Barack Obama zezwolił kubańskim emigrantom bez ograniczeń podróżować na wyspę oraz wysyłać tam pieniądze bez dotychczasowych ograniczeń. W 2012 r. przywódca Kuby oświadczył, że jest gotów do dialogu z Białym Domem na wszystkie sporne tematy. Rok później miał miejsce historyczny uścisk dłoni pomiędzy B. Obamą a Raulem Castro. Do tego prostego, lecz bardzo symbolicznego gestu doszło w czasie uroczystości pogrzebowych po śmierci Nelsona Mandeli w Republice Południowej Afryki.

Hawana – nowe otwarcie?

Zarówno Kuba jak i Stany Zjednoczone mają powody, aby doprowadzić do ładu swe relacje. Główny partner handlowy, a także dobroczyńca Kubańczyków, czyli Wenezuela, wkrótce może nie być w stanie dalej wspierać kubańskiej gospodarki. Po upadku ZSRR Kuba straciła swojego największego mecenasa. Pierwsze lata po zakończeniu Zimnej Wojny dla karaibskiej wyspy były ciężkie. Gospodarka ledwo zipała, w dodatku dochodziła częściowa izolacja na arenie międzynarodowej. Sytuacja się trochę polepszyła, gdy Fidel Castro postanowił otworzyć kraj na turystykę i dokonał pewnych drobnych reform.

Jednak znaczna poprawa przyszła w XXI w., kiedy to niemal w całej Ameryce Południowej do władzy doszli przedstawiciele lewicy. Nowe lewicujące rządy w regionie nie tylko solidaryzowały się z wyspą (głównie za przeszłe zasługi we wspieraniu walki z prawicowymi dyktaturami wojskowymi), ale nawiązały z nią relacje gospodarcze. Dzięki temu Kuba uniknęła izolacji na kontynencie, a także zyskała nowych poważnych partnerów gospodarczych. Najbliższe relacje utrzymywano oczywiście z Caracas. Wenezuela dostarczała Kubie ropę naftową po obniżonej cenie w zamian za kubańskich lekarzy, nauczycieli i innych specjalistów.

Problem jednak polega na tym, że dziś w Wenezueli trwa kryzys polityczny i gospodarczy. Kraj produkuje mniej ropy naftowej, a gospodarka jest w coraz gorszej sytuacji. Istnieje ryzyko, że w wyniku zaciskania pasa, Caracas przestanie pomagać Hawanie. Nawet jeśli ten scenariusz się nie zrealizuje, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w niedalekiej przyszłości władze może przejąć opozycja, która wielokrotnie krytykowała zbyt bliskie relacje z castrowską Kubą. Władze w Hawanie są tego świadome i liczą się z tym, że wkrótce być może będą musiały szukać nowych partnerów gospodarczych i energetycznych. Jednym z takich partnerów mogą okazać się właśnie Stany Zjednoczone.

Moskwa czy Waszynton?

Na znormalizowaniu relacji skorzystaliby także Amerykanie. W przypadku zniesienia embarga amerykańskie firmy chętnie  inwestowały by na tropikalnej wyspie, zwłaszcza w sektor turystyczny czy rekreacyjny. Jednak w tym wypadku nie tyle o kwestie ekonomiczne chodzi, co o geopolityczne. Amerykański politolog George Friedman, szef think-thanku Stratfor, twierdzi że USA naprawdę obawiają się Ameryki Łacińskiej tylko wówczas, kiedy jakieś obce mocarstwo ma tam swoje bazy. W szczególności dotyczy to dwóch państw – Meksyku i właśnie Kuby.

Waszyngton nie chce, aby Kuba znalazła się w objęciach obcego mocarstwa, w szczególności Rosji. A to właśnie Moskwa w ostatnich latach wykazuje coraz to większą obecność w tym regionie. W grudniu 2011 r. pojawiły się głosy, że Rosja chce rozmieścić na wyspie swoje systemy rakietowe. Mówiło się nawet o tym, że w przyszłości Kreml będzie chciał założyć wojskową bazę na wyspie. Co prawda w tym roku szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zapewnił, że Moskwa nie zamierza tworzyć żadnych baz wojskowych w Ameryce Łacińskiej, ale nie wykluczył stworzenia baz logistycznych, gdzie będzie można zatankować, wypocząć, czy przeprowadzić drobne remonty. Jeżeli Amerykanie chcą uniknąć takiego scenariusza będą, musieli nawiązać z Kubą stosunki dyplomatyczne i zdjąć długoletnią blokadę ekonomiczną.

Przełomowy rok 2018?

Zdjęcie embarga i przywrócenie stosunków dyplomatycznych będzie nie lada wyzwaniem dla obu stron. Prezydent Stanów Zjednoczonych, aby mógł zdjąć embargo, potrzebuje wsparcia Kongresu, a ten łatwo nie da przekonać się co do ustępstw wobec Kuby, póki rządzą tam bracia Castro.

Być może przełomowym momentem w relacjach USA-Kuba będzie rok 2018. To wtedy właśnie na emeryturę ma przejść R. Castro a jego miejsce ma zająć obecny wicepremier Miguel Díaz-Canel, który uchodzi za pragmatyka i zwolennika reform. Póki co można oczekiwać dalszych symbolicznych gestów między krajami oraz potajemnych rozmów i negocjacji między dyplomatami obu krajów. Prawdopodobnie do takich pierwszych rozmów doszło już 1 lipca w Panamie, gdy miała miejsce inauguracja nowego prezydenta Juana Carlosa Varela. Na zaprzysiężeniu nowej głowy państwa były delegacje amerykańskie i kubańskie. Nieoficjalnie się mówi, że wtedy miało dojść do pierwszych bezpośrednich rozmów od czasów przekazania listu.

Strategiczny sojusznik?

Zwrot w stosunkach na linii USA-Kuba prawdopodobnie jest już na horyzoncie. Nie wykluczone nawet, że po unormowaniu relacji między państwami, następnym krokiem Stanów Zjednoczonych może być próba uczynienia z Kuby strategicznego sojusznika. Oczywiście dziś ciężko sobie wyobrazić taki scenariusz. Jednak kiedyś nie do pomyślenia było to, że stosunki Amerykanów z Wietnamem będą poprawne, a tymczasem mimo krwawej wojny, jaką obydwa kraje ze sobą prowadziły, Wietnam powoli staje się ważnym partnerem amerykańskim w regionie azjatyckim. Niewykluczone, że podobnie może być z Kubą, ponieważ wrogość USA wobec tego kraju nie może przecież trwać wiecznie. W polityce zagranicznej nie ma wiecznej przyjaźni ani wiecznej wrogości. Są za to wieczne interesy...

Tekst został opublikowany w Dzienniku Trybuna Nr 136–137 (288–289).
Fot. www.wptv.com

Czytany 5786 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04