piątek, 28 grudzień 2012 08:09

Tomasz Skowronek: Kraj zadłużonej wiśni

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

japan-debt  Tomasz Skowronek

Wybory, które odbyły się 16 grudnia, zmieniły całkowicie krajobraz polityczny Japonii. Wielką porażkę poniosła obecna ekipa rządząca, czyli socjalliberalna Partia Demokratyczna. Do władzy powróciła liberalno-konserwatywna Partia Liberalno-Demokratyczna. Nowym premierem został Shinzō Abe, któremu przyszło stanąć przed wieloma wyzwaniami. Czy nowemu przywódcy kraju uda się ożywić gospodarkę Kraju Kwitnącej Wiśni?

Gdy w 2009 roku Japończycy oddawali władzę Partii Demokratycznej, przerwali trwające ponad pół wieku rządy Partii Liberalno-Demokratycznej. Społeczeństwo chciało zmian i rządów które rozwiązałoby problemy kraju. Stało się inaczej – socjalliberałowie zmieniali premiera praktycznie co roku. Do tego była ekipa rządząca trafiła na trudny okres. Najpierw w kraju zdarzyła się katastrofa elektrowni atomowej w Fukushimie. Potem pojawiły się próby rakietowe Korei Północnej i spór z Chinami o wysepki Senkaku, przez co, w pewnym sensie, spadł eksport japońskich samochodów do Państwa Środka. Rząd był zmuszony także do podwyższenia podatku konsumpcyjnego z 5 do 8%, który w 2015 ma wynosić 10% (choć „za” podatkiem głosowała także opozycyjna PLD). Powyższe czynniki niewątpliwie miały wpływ na nastroje społeczne, które zdecydowały, że to opozycja przejęła stery władzy. Jednak największym problem Tokio stały się poważne problemy gospodarcze państwa.

Media bombardują o kłopotach gospodarczych Europy, zwłaszcza o wielkim zadłużeniu Grecji czy Portugali. Zapomnijmy jednak na chwilę o kłopotach w strefie euro. Przyjrzyjmy się, jak sytuacja wygląda w Kraju Wschodzącego Słońca, gdyż japońskie problemy istotnie przewyższają „unijny grajdołek”.  

Japonia posiada najwyższe zadłużenie na świecie, liczone proporcjonalnie do wielkości gospodarki. Dług wynosi już prawie 225% tamtejszego PKB (sic!). Całościowe zadłużenie Japonii (dług publiczny i prywatny) na koniec trzeciego kwartału 2012 roku wyniósł 983 biliony jenów (prawie 11,5 biliona USD). Co gorsza, zadłużenie rośnie w gigantycznym tempie i niebawem przekroczy próg jednego biliarda. Wielu ekspertów szacuje, że w ciągu 10 lat Japonii może zacząć brakować oszczędności do sfinansowania długu publicznego. Rosną także koszty opieki społecznej, a wpływy z podatków maleją. W 2013 roku dług ma wynosić już 245% PKB. Dodatkowo społeczeństwo japońskie starzeje się w dramatycznym tempie (już co czwarta Japonka ma powyżej 65 lat). Tym samym koszty emerytalne wzrastają – wydatki na seniorów stanowią już około 30% rocznego budżetu, a przyrost naturalny spada. Przez to młodzi ludzie nie chcą bowiem zakładać rodzin m.in. ze względu na wysokie koszty związane z utrzymywaniem osób starszych. Także gospodarstwa domowe coraz bardziej oszczędzają. Powstaje zatem ryzyko, że Japończycy nie będą kupowali obligacji rządowych i będą mniej konsumować. Do tego wszystkiego Japonia zanotowała pierwszy od prawie 30 lat deficyt handlowy. Deficyt w handlu zagranicznym w 2012 roku wyniósł aż 6,7 mld USD.

Mimo wysokiego długu publicznego, Japonia pozostaje nadal największym na świecie wierzycielem z aktywów zagranicznych, pozostając najważniejszym partnerem handlowym dla 15 najbardziej rozwiniętych państw świata. Warto zwrócić uwagę, że dług Kraju Kwitnącej Wiśni znajdują się w 95 procentach w rękach japońskich inwestorów. Ponadto kraj ten posiada drugie największe na świecie rezerwy walutowe. Co więcej Japonia nie posiada zbyt wysokich podatków, a to daje możliwość rządowi zwiększenia obciążeń. Oznacza to, że zagrożenie, że Japonia może stać się drugą Grecją raczej nie istnieje. Nie mniej jednak problemy gospodarcze Japonii to nie błahostka.

Tak więc przed nowym premierem stoi wiele wyzwań. Nowy przywódca kraju Shinzō Abe zapowiedział, że chce wzmocnić sojusz z USA a jednocześnie poprawić stosunki z Chinami. Nowy rząd obiecuje, że powróci do wysokich wydatków na roboty publiczne oraz rozluźni politykę monetarną w celu pobudzenia wzrostu. Sam wzrost podatku konsumpcyjnego i wydatki na roboty publiczne mogą nie wystarczyć, aby uzdrowić gospodarkę. Rząd będzie musiał dalej rozważać podwyższenie podatków (według MFW, podatek konsumpcyjny powinien wynosić 15%) poprawić system podatkowy i zwiększenie bazy podatkowej. Być może rząd będzie także zmuszony do podniesienia wieku emerytalnego do 67 roku oraz sprzedać zbędne aktywa obrotowe. Czy za rządów Partii Liberalno-Demokratycznej, Kraj Wschodzącego Słońca wyjdzie na prostą i wyjdzie z recesji?

Tylko czas odpowie nam na to pytanie...

Czytany 3544 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04