poniedziałek, 12 sierpień 2013 09:38

Tajny rząd światowy przeciwko Syrii, Rosji i Brazylii?

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

club_bild  Andriej Fursow

Wśród wydarzeń minionego czerwca na świecie, raczej niezauważone przez szerszą publiczność, przeszło kolejne zebranie Klubu Bilderberg. Zwolennicy teorii konspiracyjnych nazywają go filią tajnego rządu światowego, który decyduje o losach ludzkości. Zebrania zawsze odbywają się za zamkniętymi drzwiami, w utrzymanych w tajemnicy okolicznościach. I żadnego poruszenia w prasie.

W tym roku 140 uczestników zebrało się między 6 a 9 czerwca w brytyjskim hotelu "Grove". Wśród gości odnotowano obecność samego byłego sekretarza stanu USA Henry’ego Kissingera, wpływowych finansistów Timothy Geithnera i Roberta Rubina, którzy w różnym czasie stali na czele ministerstwa finansów Stanów Zjednoczonych, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Christine Lagarde, przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Barroso, Jej Królewskiej Wysokości Beatrycze, księżnej Niderlandów, prezesa banku Goldman Sachs, Petera Sutherlanda, dyrektora naczelnego "British Petroleum" Roberta Dudleya, przewodniczącego rady nadzorczej Google, Erica Schmidta i wielu innych znanych polityków, przedsiębiorców, bankierów. Krótko mówiąc: światowa elita. Dyskusja dotyczyła odpowiednich dla tak elitarnej grupy problemów: groźby globalnej pandemii, zagrożenia cyberwojnami, kontroli Internetu, polityki zagranicznej USA, wydarzeń na Bliskim Wschodzie...

Ten elitarny klub to najbardziej zagadkowa grupa ma świecie. Wokół niego narosło wiele mitów i straszaków.

Kto decyduje o losach Planety?

– Klub powstał w 1954 r. w celu koordynacji działań dotyczących problemów w sferach arystokratyczno-dynastycznych – mówi dyrektor Instytutu Analiz Systemowo-Strategicznych Andriej Fursow. – Pierwszym kuratorem Klubu był pochodzący ze starożytnego niemieckiego rodu, holenderski książę, Bernhard. Niektórzy uważają, że jest on pierwowzorem Jamesa Bonda: agent wywiadu, Ian Fleming był jego przyjacielem. Bernhard pracował w wywiadzie niemieckiego koncernu chemicznego, który posłużył potem jako model dla służb specjalnych Trzeciej Rzeszy. Bernhard służył w SS. Poślubił księżniczkę Julianę, przyszłą królową Holandii. W czasie II wojny światowej wypełniał delikatne misje m.in. kilka razy w imieniu Trzeciej Rzeszy próbował doprowadzić do porozumienia między reżimem hitlerowskim i establishmentem brytyjskim. W 1954 r. książę zaprosił śmietankę światowej elity na pierwsze, zamknięte spotkanie do holenderskiego hotelu "Bilderberg" (stąd nazwa dla tego jednego z najbardziej prestiżowych i hermetycznych klubów na świecie). Od lat 60-tych klub traci arystokratyczny charakter, pojawiają się przedstawiciele wielkiego kapitału. Książę stanowił duszę Klubu do 1975 r., kiedy to, z powodu skandalu korupcyjnego musiał usunąć się w cień. Na spotkaniach Klubu zastąpiła go córka Beatrycze, królowa Holandii. Choć w kwietniu br. przekazała ona tron synowi, na spotkanie w czerwcu została zaproszona. Jakże by inaczej !

– Konspirolodzy twierdzą, że Klub Bilderberg to ponoć osławiony tajny rząd światowy. Powiadają, że właśnie on decyduje o losach planety. Natomiast sceptycy uważają te tajemnicze spotkania za atrapę. Siedzą sobie VIP-y, damy i dżentelmeni przy kawie lub czymś mocniejszym i prowadzą niezobowiązujące pogawędki, grają w konspirację i ogłupiają ludzi.

– Nie, to nie jest światowy rząd, ale też nie "wieczornice" elity. Klub Bilderberg, tak jak i Klub Rzymski i wiele innych struktur z udziałem VIP-ów, ma charakter fasadowy. Tu faktycznie odbywają się dyskusje i uzgodnienia kwestii o światowym znaczeniu. Lecz "porządek dnia" ustalany jest całkiem gdzieś indziej. I w znacznym stopniu przez innych ludzi. Mnie osobiście kojarzy się to ze zjazdami KPZR, na których dyskusja przebiegała według wcześniej ustalonego scenariusza. Myślę, że z zaproszonych 140 Ważnych Osób, głos w prawdziwej dyskusji zabiera jakieś 20–15. Pozostali stanowią "zasłonę dymną", tło.

Moim zdaniem, Klub ma dwie sprzeczne funkcje. Z jednej strony, ma za zadanie objąć realne struktury, znacznie mniejsze liczebnie, gdzie rzeczywiście ustala się 'porządek dnia". Jednocześnie chodzi o wyznaczenie pewnej grupy, która kieruje globalnymi procesami. Dlatego też dyskusje nad wszystkimi kwestiami globalnymi, wielkimi problemami świata, w tym również bieżącymi, mają tu swój finał. To jakby uchwalenie ustawy w trzecim czytaniu. W zamkniętym systemie. Następnie przychodzi kolej na "Ósemkę" i inne struktury oficjalne: to system otwarty. Ledwo skończyło się posiedzenie Klubu, a już w tym samym Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii odbył się szczyt G8, "Wielka Ósemka".

– Jest jakiś związek?

– Bezpośredni. Sądząc po przeciekach, jednym z punktów programu dnia bilderbergów była kontynuacja wojny w Syrii, dostarczenie broni dla przeciwników prezydenta al-Assada. W istocie – dla międzynarodowych terrorystów. Skończyło się zebranie Klubu Bilderberg i "stróż pokoju", B. Obama od razu ogłosił, że USA będą dostarczać broń "powstańcom".

Dziel i rządź

– Tak, to dziwne oświadczenie. Kilka miesięcy Obama powstrzymywał się, nie chciał jawnie zaostrzać sytuacji w Syrii. I nagle – mamy dla was broń!

– Rozkaz! Barack Obama zasalutował i zobowiązał się pomóc syryjskim "powstańcom". Następnie rozpoczął się, z góry uznany za decydujący, szczyt G8. Oczekiwano, że "siedmiu wspaniałych" z Zachodu pogrąży ósmego uczestnika – Rosję: zmusi W. Putina, by ten wyrzekł się B. al-Assada. Mało tego, w przeddzień i w trakcie szczytu dało się zauważyć ogromny nacisk psychologiczny na Putina. Chodziło o to, by Rosja przyjęła w sprawie Syrii plan zgodny z oczekiwaniami Zachodu. Na przykład, prasa zachodnia uparcie nazywała spotkanie B. Obamy z W. Putinem "zimnym rozwodem". Zgodnie umieszczano w mediach sensację o przesłuchaniu prezydenta D. Miedwiediewa przez amerykański wywiad na szczycie w Londynie w 2012 r. Klasyczna forma nacisku – "Chłopaki, mamy was jak na dłoni!" Tani chwyt.

Ale W. Putin wytrzymał, nie dał się, w odróżnieniu od B. Obamy. I Rosja Syrii nie oddała. Osłabiać się nie wolno. Anglosasi wgryzają się jak angielskie buldogi. Buldog nie puści, dopóki nie złamiesz mu szczęki. I dlatego na jesieni trzeba oczekiwać zdwojonego nacisku na Rosję. W różnych kierunkach. Wojna informacyjna, finansowo-ekonomiczna...

– Jakie jeszcze wydarzenia na świecie wiąże Pan z czerwcowym posiedzeniem Klubu Bilderberg?

– Niepokoje w Brazylii według klasycznego modelu "kolorowych rewolucji". Powstały podobno "na gruncie" futbolowym – jako protest przeciwko odbywającemu się tam Pucharowi Konfederacji – od razu po posiedzeniu Klubu, i do tej pory niepokoje te nie cichną. Oczywiście "po" nie znaczy "dlatego". Ale podejrzany to zbieg okoliczności... Niedawno prognozowałem w "Komsomolskiej Prawdzie", że wyznaczenie na papieża biskupa z Argentyny może oznaczać, iż Amerykanie postanowili na serio zająć się Ameryką Łacińską, pozbyć się dużych nieprzyjemności, jakie serwował im H. Chavez i inni lewicowi liderzy kontynentu. Sama onkologia, która podcinała (i podcięła ) przywódców kilku krajów wszystkiego nie załatwi. Potrzebne są poważne działania. Pewnie się już zaczęły. W największym kraju Ameryki Pd., gdzie prezydentem jest lewicowa – Dilma Rousseff.

Tłum. Maria Walczak
Tekst pochodzi ze strony http://globalconflict.ru

Czytany 7057 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04