niedziela, 02 wrzesień 2012 10:00

Robert D. Kaplan: Geopolityczna logika Putina

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

putin2  Robert D. Kaplan

Polityka amoralna tj. polityka racjonalnie oparta na geopolityce, na własnych interesach z punktu widzenia geograficznego jest wielkim zagrożeniem dla zachodnich elit. Potwierdza ona fakt, że świat rzeczywiście niewiele się zmienił od czasu upadku muru berlińskiego.

Zachodnie media kochają nienawidzić Putina. Jego cynizm i czysty bandytyzm sprawiają, że jest on oczerniany bardziej niż najgorsi tyrani. Historia dobrze zna tyranów, którzy zamordowali miliony lub co najmniej setki tysięcy ludzi, wskutek czego są utożsamiani z bezdusznymi siłami natury, takimi jak huragany czy tornada. Ale niechęć do Putina ma charakter raczej osobisty. Nie jest on mordercą na wielką skalę, ale potrafi zaleźć za skórę zachodniej elicie w sposób gorszy, niż niejeden zbrodniarz.

Nawet znany syryjski dyktator Bashar al-Asad jest zawsze elegancki, nosi garnitur i krawat. W przeciwieństwie do Putina, który czasami zakłada skórzaną kurtkę i jeździ konno z nagim torsem. Putin obnosi się zwyczajami i konwenansami światowej elity. W świecie, gdzie wysoka kultura jest coraz częściej kosmopolityczna i zniewieściała, on ze swoim czarnym pasem w dżudo gra bezwzględnego brutala.

Elita zaczęła więc uważać go za rosyjskie zło. Niestety, to nie takie proste. Z jednej strony jest on przekleństwem dla Rosji, ale z drugiej strony wcale tak nie jest. Putin zdaje się być przesiąkniętym cynizmem. Joseph Conrad w swojej powieści o rosyjskich rewolucjonistach pt. W oczach Zachodu z roku 1911 w znakomity sposób przedstawia rosyjską mentalność:

„W swej pysze, zrodzonej z ogromu, w swych dziwacznych pretensjach do świętości i w tajemniczej gotowości do poniżania siebie w cierpieniach, duch Rosji jest duchem cynizmu. Na nim opierają się ustawy mężów stanu, teorie rewolucjonistów i mistyczne bredzenia proroków do takiego stopnia, że wolność wygląda na coś w rodzaju rozpusty.” [1].

Putin to conradowska Rosja, nie w najgorszym znaczeniu, ale w zwyczajnym, historycznym ujęciu, jedyna opcja wyboru. Nie jest potworem jak Stalin, czy inni bolszewicy. Nie jest również modernizatorem z poczuciem idealizmu takim, jak car Aleksander II czy Michaił Gorbaczow. Zgodnie ze swoim filozoficznym i kulturowym modelem Zachód potrzebuje przywódców wszędzie, przywódców, którzy będą oklaskiwani podczas tak bardzo przez Zachód lubianych konferencji.

Natomiast w osobie Putina Zachód ma Rosję. Nie oznacza to jednak, że Rosja jest kulturalnie zdeterminowaną jednostką, niezdolną do zmiany. Tak, jak przeczuwał Conrad, Rosja, jaką znamy posiada wyraźne cechy kulturowe, zrodzone przez tysiąclecia z ludzkiego doświadczenia w kontekście specyficznego położenia geograficznego, które w historii były manifestowane. Taka kultura z pewnością jest zdolna do zmian, nawet do radykalnych zmian na lepsze. Wymagają one jednak wyjątkowego przywódcy; Putin to zaledwie tradycyjny przywódca, związany z historią swojego narodu i jego interesami. Wyciągnął Rosję z chaosu i stworzył solidne, regionalne mocarstwo. Mimo to, nic nie irytuje zachodnie media tak bardzo, jak całkowicie prawowita lojalność Putina wobec specyficznego geograficznego doświadczenia. To tak, jakby kazać Putinowi być zadowolonym z obecności wojsk amerykańskich w byłej radzieckiej Azji Środkowej lub okresowych prób Zachodu zwabienia Gruzji i Ukrainy pod własną protekcję. Putin jest bardziej normalny niż wam się wydaje.

Rzeczywiście, to racjonalna polityka zagraniczna Putina naprawdę znieważa zachodnią elitę. Elita liberalnych internacjonalistów czy neokonserwatystów jest skoncentrowana na Rozwoju, w wielkim znaczeniu tego słowa. Wierzą, że konflikt można załagodzić dobrem globalnym, dobrem ukształtowanym poprzez demokrację i prawa człowieka. Ale interpretacja historii swojego narodu według Putina jest taka, że Rozwój to mrzonka, a konflikt nieustannie trwa. Dlatego też, musi on dbać o otwarte, geopolityczne interesy swojego narodu, tak jak zachodni przywódcy muszą dbać o swoje interesy. Putin nie jest podżegaczem wojennym. Kompromis polega na tym, że każda ze stron dba o własne interesy i zdaje sobie sprawę z interesów swojego przeciwnika. Często, gdy interesy kraju porównuje się z moralną prawdą konflikt się zaognia. W tej sytuacji przeciwnik jest uważany za niemoralnego i trudniej o kompromis. 

To Zachód odgrywa rolę podżegacza wojennego w Iraku, Libii i Syrii, pod względem retoryki, jeśli nie zawsze w kategoriach akcji. Podczas, gdy cele Zachodu mogą mieć charakter pochlebny w pewnych sprawach, bywały czasami obłudne i destabilizujące. Zachód uważa wrogie nastawienie Putina wobec zmian reżimu w Libii i Syrii za niemoralne.

Moim zdaniem, zachodnie elity doskonale wiedzą, że wrogie nastawienie Putina wcale nie jest niemoralne i ta świadomość je irytuje. Jego nastawienie jest po prostu amoralne lub moralne inaczej. Niemoralną politykę zagraniczną można bardzo łatwo atakować. Natomiast polityka amoralna tj. polityka racjonalnie oparta na geopolityce, na własnych interesach z punktu widzenia geograficznego jest wielkim zagrożeniem dla zachodnich elit. Potwierdza ona fakt, że świat rzeczywiście niewiele się zmienił od czasu upadku muru berlińskiego. Polityka ta jest zasadniczym sprzeciwem tego czego chce zachód i niekoniecznie jest zła.

Jakie są uzasadnione, racjonalne, geopolityczne interesy Putina? Rosja to bardzo rozległy, słabo chroniony obszar, którego większą część zajmują góry i rzeki. Putin z zazdrością patrzy na strefy buforowe w Europie Środkowej i na Kaukazie, które stworzyli przed nim carowie i komisarze. Antydemokratyczny neoimperializm Putina stanowi zapłatę za głębokie geograficzne poczucie niepewności. Ta niepewność może być oczywiście przejawiana w różny sposób, czasami bardziej lub mniej uzasadniony. Ale Putin nie przygotowuje się do wojny w Europie Środkowej lub do przywrócenia Układu Warszawskiego. Wie, że nie może tego zrobić. Raczej wykorzysta swoją przewagę w eksporcie gazu ziemnego i pieniądze, które w zamian zaoferują, żeby znaleźć sposób, na uzyskanie wpływów w Europie. To zupełnie normalne. Oczywiście jeśli będzie pracował wytrwale nad zbudowaniem obywatelskiego, demokratycznego społeczeństwa to sprawi, że Rosja stanie się bardziej atrakcyjna dla Europy Środkowej i Zachodu. W rezultacie przyniesie jemu większą, polityczną władzę, na wypadek spadku ceny ropy naftowej i gazu ziemnego w przyszłości. Ale tak jak wspomniałem wcześniej, Putin nie jest wyjątkowym przywódcą takim jak Aleksander II czy Michaił Gorbaczow. Nie ma do zaoferowania wspaniałej wizji, a ponieważ nadal jest zwykłym rzezimieszkiem, nie jest potworem. Co zabawne, jego wrogość do Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie była zasadniczo oparta na geopolityce. Przyjacielskie stosunki z Ukrainą są potrzebne, by mieć wpływ na Europę, a co za tym idzie sprawić by Rosja była samowystarczalna z geograficznego punktu widzenia. Gdyby oddany, demokratyczny ukraiński przywódca był zarazem prorosyjski, Putin zaakceptowałby ich przyjaźń.

Kaukaz zawsze był dla Rosji atrakcyjny, a Rosja stanowiła dla niego zagrożenie. Wystarczy przeczytać pierwsze strony powieści Aleksandra Sołżenicyna pt. Sierpień 1914 z roku 1971. Rosja i sąsiadująca z nią Ukraina są płaskie i bez wyrazu, natomiast Kaukazu jest górzysty i piękny. W Rosji jest zimno, a na Kaukazie panuje klimat subtropikalny. Kaukaz to brama do Bliskiego Wschodu ze wszystkimi zagrożeniami ze strony Rosji i z ludnością wyznającą islam zrodzoną z tej ziemi. W przeszłości, Kaukaz chronił Rosję przed napaścią ze strony Turcji oraz Persji. Putin orkiestruje ograniczoną inwazję na Gruzję. Rozmieszcza oddziały wojska w regionie. Putin czuł się nieswojo, gdy południowy Kaukaz został zdominowany przez Zachód. To Rosja powinna przejąć nad nim kontrolę, tak jak to miało miejsce w przeszłości.

W związku z upadkiem reżimu w Syrii Putin czuje się niepewnie również na Bliskim Wschodzie. Obawia się sunnickich islamistów oraz ich szkodliwego działania na muzułmańskie kraje Azji Środkowej leżące na peryferiach Rosji. Syryjskie obiekty wojskowe w Tartusie są Rosji potrzebne. Dlaczego Zachód oczekuje, że jakikolwiek rosyjski przywódca będzie zadowolony z kolejnej utraty wpływów na Bliskim Wschodzie? Rosja doświadczyła już tego w minionym dziesięcioleciu.

Ale mimo tych szczególnie uzasadnionych rozważań, sprzeciw Putina wobec interwencji militarnej Zachodu w Syrii jest często potępiany w zachodnich mediach i uważany za niemoralny. Zachód nie wziął pod uwagę faktu, że interwencja źle kierowana lub niewystarczająco przemyślana mogłaby w sposób oczywisty pogorszyć sytuację przestrzegania praw człowieka w Syrii. Innymi słowy, nie można stwierdzić, że po tym wszystkim Putin, który nie pragnie natychmiastowego upadku rządów al-Assada, jest niemoralny.

Według Zachodu, to nie tak zwane niemoralne postępowanie Putina zagraża Rosji. Bardziej jest to fakt, że Putin nie jest modernizatorem i nawet podjudza rosyjskie skłonności przestępcze. Jeśli nie będzie modernizatorem zagrozi geopolitycznej pozycji Rosji w dającej się przewidzieć przyszłości, gdy ropa naftowa i gaz ziemny nie będą tak pożądane jak obecnie. Według geopolityki na zewnętrzne relacje pomiędzy państwami wpływa również ich sytuacja wewnętrzna. Na tym obszarze Putin nikczemnie przegrywa, nawet jeśli stosunkowo niewiele zrobił dla polityki zagranicznej, to zrobił to w sposób niemoralny, w klasycznym, makiawelicznym znaczeniu.

Tłum. Anna Czelusta
This report is republished with permission of STRATFOR.

_____________________________________
1. Tłumaczenie według H. J. Pajzderska

Czytany 6900 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04