niedziela, 25 marzec 2012 10:44

Piotr Poleski: Świat bez taniej energii

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

energiaPiotr Poleski

Wojny w Iraku, w Afganistanie, rosnące ceny żywności, powstania w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, tarcza antyrakietowa, przechodzenie Anglików na katolicyzm, rosnące ceny paliw i energii, wzrost popularności skrajnych radykalizmów, nowe prawo anyterrorystyczne, gorączkowy zwrot ku gazowi łupkowemu, zamieszki w Londynie, „wojny” o kolejne gazo- i ropociągi [1], awarie sieci przesyłowych w USA w 2003 roku, powtarzające się przepięcia sieci w Dublinie (Irlandia) w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, podobnie w Polsce w 2006 r., racjonowanie energii i wyłączenia prądu dla odbiorców w RPA w 2008 roku, odnowiona penetracja energii jądrowej, cięcia budżetowe i światowy kryzys ekonomiczny, Chiny sukcesywnie wkraczające do Afryki... Czy te odległe w czasie wydarzenia mają coś ze sobą wspólnego? Czy są zapowiedzią nowych czasów...?

Otóż bez wątpienia tak. Ale o co chodzi? Wchodzimy w epokę kryzysu energetycznego, czyli miejsca w historii, które może uczynić życie obecnych pokoleń najciekawszym okresem w historii ludzkości. Myślicie, że przesadzam? W istocie to, że nie skorzystaliśmy z wiedzy, którą posiadał wielki przemysł i ludzkość, tylko dlatego, że możliwe były w tym samym czasie szybkie zyski z łatwo jeszcze dostępnych, bogatych energetycznie i tanich złóż surowców, umiejscowiło nas w ślepej uliczce. Uliczce braków energii.

Załamanie ekonomiczne, które nie jest tymczasowe i jest sygnałem dla głębokich transformacji, nie bez przypadku ma miejsce teraz. Oczywiście wielu ekspertów będzie wskazywało, że ma ono swoje źródło w czymś zgoła innym – w spekulacjach, w przewartościowanych cenach mieszkań, które musiały ulec załamaniu, w pochopnie wydawanych kredytach, w życiu ponad stan [2]... Ale pęknięcie tych „baniek” finansowych mogło mieć miejsc kilka lat wcześniej lub równie dobrze za kilka lat. Nie bez powodu ma miejsce po pierwszym wielkim kryzysie cen ropy tego wieku, który miał miejsce w 2007 roku – od tego czasu światowy indeks konsumpcji już nie rośnie. To energia, obok surowców, napędza naszą gospodarkę i napędza wzrost.

Otóż, choć tu i ówdzie o problemie energetycznym było wiadomo od kilku dekad, a w szczegółach został on poznany dobrą dekadę temu, to, o kolejnym, większym niż dotychczasowe, załamaniu ekonomicznym, załamaniu paliwowym, do dziś pojawiają się tylko wzmianki w prasie wielkości kciuka – interesujące rozmiary artykułów dla problemu tej skali. Mamy za to regularne, czasem kilkustronicowe, artykuły zaprzeczające istnieniu jakichkolwiek problemów z paliwami. Nie jest chyba normalnym regularne pojawianie się tego typu materiałów? Prawdziwy szkopuł, to fakt, że przez lata nikt nic z „nieistniejącym” problemem nie zrobił.

Jazda bez trzymanki

Do lat 70 głównym „baniakiem” roponośnym na świecie były Stany Zjednoczone. Lecz złoża na ich terenie osiągnęły szczyt swoich mocy wydobywczych, a poziom produkcji ropy zaczął spadać. To zrodziło trwający ponad 10 lat kryzys ekonomiczny świata zachodniego (a chodziło wtedy ledwie o kilkudolarowy wzrost cen baryłki ropy [3]). Proces wysychania złóż, który dobrze można zobrazować za pomocą dzwonu (wydobycie rośnie, dość szybko, osiąga swój szczyt, i, po względnie krótkim okresie trwania na wyżynie, mniej więcej równie szybko, jak rosło – spada) jest powszechnie znanym, naturalnym zjawiskiem. Wcześniej tym światowym zagłębiem był Kaukaz (na początku XX wieku głównie Gruzja) i Morze Kaspijskie – klika dekad później oglądać można tam było jak okiem sięgnąć morze wraków szybów wydobywczych.

Dziś centrum światowego wydobycia znajduje się w Zatoce Perskiej (blisko połowa światowych zasobów), gdzie Arabia Saudyjska (regionalny lider) „ciągnie” ropę na pełnych obrotach. Więcej „dziennego wydobycia” już nie wywinduje, co oznacza, że wkrótce i tam produkcja zacznie maleć. Jak twierdzą eksperci, jeśli Arabia Saudyjska przekroczy swój „szczyt” wydobycia, będzie to moment, gdy cały świat przekroczy ten moment razem z nią...

Ale przecież istnieją inne źródła energii – ostatnio dużo słychać o różnych, nowych technologiach napędowych, istnieje gaz łupkowy... Nie zupełnie. Uzależniliśmy się od ropy naftowej – napędza ona większość transportu na lądzie i prawie cały handel morski. Tymczasem z problemem braku tego nośnika energii staniemy twarzą w twarz zaledwie już za kilka lat. To zbyt mało czasu, by wypuścić kolejną flotę miliarda ciężarówek i samochodów i nowych statków napędzanych inaczej. W dodatku problem nie kończy się na naszej rurze wydechowej. Ropa naftowa to przecież mnóstwo farmaceutyków, pestycydów, tworzyw sztucznych... Produktów, które w znacznym stopniu (czy lubimy to czy nie) odpowiadają za współczesną jakość życia i postęp. Z jej użyciem wiąże się produkcja i transport znacznej części żywności na świecie. Choć takie kraje jak Szwecja [4], pracują nad produkcją plastiku z marchewki, to rozwiązań gotowych, w skali potrzebnej do zastąpienia czarnego złota jest niewiele.

Co więcej, z innymi paliwami kopalnymi sytuacja również nie wygląda najlepiej – większość z nich będzie na wykończeniu za kilka dekad (nawet węgiel kamienny może zaskoczyć nas niemile w tym wieku, przy obecnym wzroście jego zużycia, głównie za sprawą Chin). Ale to ropa, a raczej jej brak, da nam pierwszego „prawdziwego kopniaka”.

Symulację w mniejszej skali, tego co niedługo nastąpi mieliśmy kilka lat temu – w roku pierwszego szoku paliwowego (2007). Choć Europy wtedy jeszcze to tak bardzo nie dotyczyło. Ówczesny wzrost cen żywności, choć pojawił się, nie był drastyczny. Skutki wzrostu cen ropy stały się najbardziej odczuwalne w krajach rozwijających się. W Egipcie wzrost cen żywności, w przeciągu kilku tygodni spowodował, że większość ludzi zaczęło wydawać całą swoją pensję na jedzenie. Na Filipinach, drugim na świecie eksporterze ryżu rząd zablokował natychmiastowo jego eksport, by ochronić mieszkańców przed wyssaniem go z rynku. Również Indie zatrzymały sprzedaż swej perły eksportowej – ryżu basmati. W Bangladeszu wojsko musiało zająć się jego dystrybucją, a w Wietnamie powstały gangi rabujące zbiory nocą, skąd zrodził się zakaz poruszania na wsi po zmierzchu. Kraje Ameryki Środkowej, Azji i Bliskiego Wschodu, leżące u bram świata bogactwa ogarnęły zamieszki.

Geopolityka energii

„Pewnie coś z tego ma sens” – pomyśli czytelnik. Lecz co ta sytuacja ma wspólnego z niektórymi wydarzeniami obecnymi w nagłówku artykułu? Otóż powstania narodowe na obrzeżach rozwiniętego świata mają swe źródło również w kryzysie energetycznym.

Oficjalnie Arabska Wiosna rozpoczęła się w Tunezji po opublikowaniu na portalu WikiLeaks informacji na temat stopnia skorumpowania tamtejszego rządu. Później jej sukces stał się inspiracją dla wydarzeń w całym regionie. Jednak to narastający stres ekonomiczny, którego przykłady podano powyżej, i który był znacznie bardziej dotkliwy dla krajów pozaeuropejskich, był prawdziwym fundamentem – sprężyną, bez której dyktatorzy we wszystkich tych państwach nie zostali by ruszeni z posad. Trudności utrzymania się zderzyły się z nadal odległymi, acz cały czas przybliżającymi się w tempie ślimaczym marzeniami północnoafrykańskich obywateli, by standardem życia sięgać ku bogatej sąsiadce – Europie. Załamanie zabiło i odrzuciło na dobre cały sen. Ludzie poczuli się oszukani i zdradzeni.

Nie bez powodu też państwa Zachodu zaangażowały się w powstanie libijskie, podczas gdy przymknęły oko na znacznie większe rozmiary masakry w niedalekiej Syrii. W Syrii nie ma złóż - których najmniejsze źródło jest dziś na wagę złota – i po które warto wyciągnąć swe zaplecze militarne. Z tych samych powodów wiele państw – głównie Stany Zjednoczone i Wielka Brytania - mają najbardziej, od czasów II Wojny Światowej, rozciągnięte po świecie i zaangażowane w okupacje siły zbrojne. Chodzi tu głównie o Zatokę Perską, Bliski Wschód i Azję Centralną – gdzie rozegra się przyszła walka o kontrolę zasobów i szlaków przesyłowych pozostałych największych na świecie złóż ropy i gazu.

Niedawno ruszyło pełną parą rabunkowe pozyskiwanie ropy z roponośnych piasków w stanie Alberta w Kanadzie. Złóż, z których wcześniej wydobycie nie były opłacalne. Znajdują tam się drugie co do wielkości po Zatoce Perskiej zasoby roponośne na świecie. Również, jeden z największych na świecie, nietkniętych zasobów leśnych tajgi – większy powierzchnią od lasów Amazonii. Obecnie istniejące tam lasy, jak dywan, są zrywane, gdy ceny ropy wspięły się wystarczająco wysoko (ropa z Alberty jest droższa od swoich odpowiedników z innych części świata [5]).

Świat Zachodu oraz największy konsument ropy – USA, szykują się również powoli na jeden z ostatnich bastionów islamu próbujących przewodzić wielkiej polityce wśród krajów tego wyznania – Iran. Jest to też jeden z basenów ropy i gazu na świecie, nie znajdujący pod kontrolą imperium amerykańskiego. W kolejce do zbrojnej agresji czeka Pakistan. Wyrazem nadchodzących napięć, które przerodzą się, prędzej czy później, w otwarte konflikty, jest postawione USA wyraźnie ultimatum przez Chiny, mówiące że jakakolwiek agresja na Pakistan będzie potraktowana jako bezpośredni atak na terytorium Chin. Jest to precedens takiego zachowania dyplomatycznego od czasów II Wojny Światowej [6].

Energetyczna granda spowodowała, że rząd USA zdecydował rzucić się na rodzime złoża gazu łupkowego (które nie są znane „od dziś”) i „zawiesić na kołku” w tym celu działanie szeregu ustaw środowiskowych. Technologia używana dotychczas jest bowiem całkiem ad hoc [7], a pośpiech spowodowany jest kończącym się gazem kanadyjskim, który zapewnia 30% zaopatrzenia dla USA.

Odnosząc to do wspomnianych przesileń („awarii”) sieci przesyłowych – jest to dowód na to, że problem nie dotyczy tylko ropy i gazu – nikt tych sieci od lat nie rozbudowywał, bo nie było i nie ma perspektyw wzrostu mocy produkcyjnych, jeśli chodzi o energię. To było głównym powodem ich przepięć – zużycie energii było nieadekwatne do mocy przesyłowych.

A co z tym „prawem antyterrorystycznym”?

Odebrana przyszłość i możliwe drogi

Faktem jest że znakomita większość antyterrorystycznego prawa w praktyce od kilku lat używana jest w sprawach nie związanych z terroryzmem. Faktem jest, że interesy przemysłu w wielkiej polityce zawsze stoją wyżej niż długofalowy interes społeczny. Liczyć się zawsze będą. Społeczeństwo, zaskoczone szybko nadchodzącymi zmianami, będącymi dużym wyzwaniem dla standardów życia i dotychczasowych aspiracji jednostek, stanie się areną wielkich napięć. W szczególności młodzi ludzie – bez adekwatnych dla nowych okoliczności wiedzy i zdolności – będą czuli się oszukani przez pokolenie rodziców, którzy skonsumowali ich przyszłość. Oczywiście ta konsumpcja nie była w pełni świadoma. Ale czy ktoś będzie na to zwracał uwagę? Wyspy bogactwa będą się kurczyć, a wraz z tym, pojawiać będą się sceny, które nie koniecznie kojarzylibyśmy dotychczas z cywilizacją. Zakres władzy rządów też będzie się w tych okolicznościach zawężał, stąd też przewidywanie bardziej drastycznych środków, które obecnie wdrażane są do codzienności jako prawo antyterrorystyczne.

Możliwe są dwa główne scenariusze rozwoju sytuacji, a reszta to wariacje poniższych. Ci, którzy już posiadają i mają większość kart w ręku (rządy, establishment i przemysł) będą chcieli utrzymać swój status i zasób posiadania, by wymóc na reszcie zgodę na stopniową rezygnację z wygód i zasobów. Aby to zrealizować, dojdzie do wdrażania nowych regulacji i metod – również stopniowo, by do nich społeczeństwo mogło się przyzwyczaić. Dochodzić będzie także do stopniowego prywatyzowania armii. Napięcia i konflikty bowiem, jak już wyżej napisano, nie będą już domeną odległych miejsc, ale staną się obecne również na arenie krajowej. Nie należy się jednak spodziewać, iż ludzie wydzierający sobie zasoby nawzajem, będą w równym zainteresowaniu establishmentu, jak wydarzenia zagrażające jego własnym interesom.

Druga opcja to znacznie większe wyzwanie – rozwiązanie pokojowe. To stopniowa, ale jednocześnie całkiem szybka transformacja ku nowym (a często starym) technologiom, stylom życia, czy przemieszczania się. Zmniejszenie zużycia energii wcale nie musi się odbyć się kosztem jakości życia, ale nie będzie też tak zyskowne dla sektora finansowego oraz przemysłu. Ta transformacja może zaowocować sukcesem tylko wtedy, jeżeli oddolne, samodzielne zaangażowanie obywateli wsparte będzie przez działania rządów (m.in. przez porzucenie paradygmatu „wzrostu gospodarczego”). Jedynie obecność obu tych czynników może zapewnić względnie pełny sukces.

Dlaczego się o tym nie mówi – czyli „tylko nie panikować”

Otóż media to tylko część przemysłu. Nasza współczesna gospodarka to domena wzrostu. Złe wieści ten „wzrost” hamują. Kto będzie się reklamował w sąsiedztwie artykułów mówiących o głębokich kłopotach, prawdopodobnie znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Na dokładkę, największym graczem finansowym (najbogatszymi firmami na świecie) jest świat ropy, a to pieniądze napędzają parlamenty i rządy, ba, nas samych.

Jaki polityk zostanie wybrany, mówiąc, że trzeba będzie zużywać mniej. Jaki zostanie ponownie wybrany, gdyby zaczął te zmiany wdrażać... Sytuacja zatem jest podwójnie trudna.

Czy istnieje wyjście? Tak, ale tylko pomiędzy twardym i mniej twardym lądowaniem, i z ewentualnie nieco lepszą przyszłością.

_______________________________________________________
1. Polski (i nie tylko) pomysł przeciągnięcia własnej nitki z Gruzji, gazociąg bałtycki czy spory o podłączenie Polski do sieci zasobów skandynawskich;
2. ...choć tak naprawdę należy się chyba głównie przyjrzeć tym, którzy zgarnęli największe fortuny na krótko przed załamaniem;
3. ...czyli ok. 164 litrów;
4. rząd Szwecji głosił kilka lat temu, jako odpowiedź na jawiący się energetyczny kryzys – odejście gospodarki od paliw kopalnych do 2020 roku, aczkolwiek ostatnio założenie to złamał gazołupkową podnietą, pewnie odkrywając w praktyce, że zadanie jest ciężkie;
5 Potrzeba tam użycia energii równowartości ok. 1 baryłki ropy by uzyskać z procesu 4 baryłki;
6 Iran to jeden już z pozostałych niewielu krajów po wydarzeniach „Wiosny Arabskiej”, które wdrażały nowy system handlu ropą; miał on używać jako środka płatniczego złote denary, zamiast dolarów, co uderzyłoby potężnie w pozycję dolara i USA (przewodnikiem tego procesu był Kaddafi); Ostatnio również Iran ogłosił odkrycie drugich co do wielkości na świecie złóż helu, używanego m.in. przy produkcji podzespołów elektronicznych, którego zasoby też są na wykończeniu; Pakistan z kolei posiada piąte co do wielkości kopalnie złota, którego znaczenie w wymianie między narodowej będzie rosło, piąte na świecie zasoby węgla kamiennego; ale przede wszystkim jego ostatnie porozumienia z Iranem dotyczące nowych gazociągów z Iranu do Indii, krzyżują plany USA dotyczące rozwoju tej infrastruktury w tym regionie (gdzie USA jest zainteresowane transportem do Oceanu Indyjskiego złóż z Azji Centralnej); inwestycje te zmniejszyłyby również izolację Iranu na scenie światowej;
7 Wydobycie gazu „łupkowego” obecną metodą zakazane jest we Francji, RPA, stanie Quebec w Kanadzie oraz w stanach Nowy York i Pittsburgh; polskie złoża tego typu (a z czego można się domyślać i w innych częściach Europy i świata) nie zostały odkryte w tej dekadzie, a wiedza o ich strukturze istnieje od 30 lat.

Czytany 4958 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04