Wydrukuj tę stronę
czwartek, 29 lipiec 2010 10:41

Piotr A. Maciążek: Czy fundamentalista to terrorysta?

Oceń ten artykuł
(1 głos)
alt
Piotr Maciążek

Człowiek funkcjonuje bardzo często w oparciu o skojarzenia, uproszczenia i skróty myślowe. Jakie, było twoje pierwsze skojarzenie po przeczytaniu tytułu tego artykułu?

Być może pomyślałeś o islamie choć świadomie nie użyłem tego słowa. Czy nie uprościłeś terminu fundamentalista podporządkowując poszczególne nurty islamu jego najbardziej radykalnej, „wojującej” formie? Konkludując, czy wydarzenia z 11 września nie utworzyły w nas pewnego skrótu myślowego, który w islamskim fundamentalizmie szuka źródeł i oparcia terroryzmu?

Wyolbrzymione zagrożenie

W 1997 roku Zbigniew Brzeziński opublikował książkę zatytułowaną „Wielka Szachownica”. Pisze w niej, że: „święta wojna [w Afganistanie] przeciwko rosyjskiemu okupantowi sprawiła, że dominującą pozycję w życiu kraju zyskała religia, a ostre różnice polityczne pogłębił fanatyzm religijny (…) Afganistan jest zatem częścią euroazjatyckich Bałkanów (…) jednym z problemów tego niestabilnego regionu może być zagrożenie ze strony islamskiego fundamentalizmu.”

Powszechna opinia o islamskim zagrożeniu na terenie poradzieckim jest oczywiście faktem, ale jest ona wyolbrzymiona i poddaje się łatwo licznym uproszczeniom. Sam Brzeziński poddaje się w pewnym sensie skrótom myślowym, które islamski fundamentalizm identyfikują z aktami światowego terroryzmu. Tymczasem siły wojującego islamu to społeczne ekstremum, o minimalnej sile oddziaływania na muzułmańskie społeczeństwo. Obrazki agresywnych, uzbrojonych w kałasznikowy muzułmanów to najczęściej inspirowane przez władze centralne propagandowe „manifestacje” sprzyjające państwowej ideologii lub wyraz niezadowolenia amerykańskimi rządami w krajach takich jak Irak. Należy pamiętać też, że same zamachy przeprowadzone w krajach zachodnich, choć krwawe i spektakularne to jednak w obliczu islamskiego potencjału demograficznego są stosunkowo nieliczne (zamachy w Iraku i Afganistanie to już kwestia rozliczania proamerykańskich „kolaborantów”).

Dżihad jest wygodny

Brzeziński ma natomiast rację w odniesieniu, do ukutego przez siebie terminu euroazjatyckich Bałkanów. Ten niestabilny region świata jest areną geopolitycznych zmagań wielkich mocarstw. Islam jest w tym przypadku wygodnym pretekstem do podporządkowania sobie rozległych obszarów Azji. Wykorzystuje go słabnąca Rosja, której w odzyskiwaniu wpływów bardzo pomaga wrażenie niestabilności całego regionu. Moskwa dzierży bowiem nadal prymat militarny w regionie, ale jej hegemoniczna rola to iluzja. Zagrożenie islamskie pozwala jej konsekwentnie stawiać się w roli arbitra a tym samym poszerzać własną strefę wpływów i wzmacniać swój prestiż. Zagrożenie islamskie wykorzystała także Ameryka atakując Afganistan w czasie prezydentury Busha. Już od czasów radzieckich, było bowiem wiadomo że znajdują się tam bogate złoża surowców gotowych do eksploatacji. Z pewnością, był to czynnik, który skonsolidował lobby przemysłowe w USA i wpłynął na decyzję prezydenta. Widmo terrorystów porywających zachodnich, przemysłowych specjalistów jest także na rękę Chinom, które penetrują gospodarczo cały region (mają już kopalnie w Afganistanie). Euroazjatyckie Bałkany są więc terenem ścierania się światowych mocarstw. Islamski fundamentalizm stanowi w tym przypadku raczej rodzaj straszaka i podpory ideologicznej, sam w sobie nie ma bowiem siły na kreację otoczenia geopolitycznego.

Fundamentalista nie musi być terrorystom

Zachodnia opinia publiczna, której konsekwentnie funduje się antyislamskie newsy zapomina o genezie fundamentalizmu islamskiego. Jest on postawą przeciwną modernizmowi, dąży do reformy islamu poprzez powrót do jego początków i odrzucenie późniejszych naleciałości. Paradoksalnie fundamentalizm jest, więc odpowiednikiem procesów zachodzących w zachodnim chrześcijaństwie w epoce Marcina Lutra (porównując fundamentalizm islamski z Reformacją jestem świadomy pewnego uproszczenia). Nie jest to postawa z założenia agresywna a jej pojemność ideologiczna mieści w sobie zarówno terrorystów jak i „islam tradycyjny” przeciwny nurtom reformatorskim, silnie związany z ZSRR (Muftijaty były instytucjonalną formą kontroli nad muzułmanami w państwie sowieckim). Przykłady „pokojowych” fundamentalistów można mnożyć, ale wymienię tylko kilku: Achmed-kadi Achtajew, Anguta Omarow, Musa Mukożew (wszyscy pochodzą z zapalnych regionów Federacji Rosyjskiej). Trzeba uświadomić sobie, że wojujący islam to ulubiona przykrywka zwykłych bandytów grasujących w mniej cywilizowanych regionach Azji a wielu fundamentalistycznych duchownych islamskich skupia się na działalności misyjnej odrzucając dżihad (np. Rinat Abu Muhammad). Fundamentalizm islamski nie jest tożsamy z terroryzmem, taka opinia to efekt skojarzeń, uproszczeń i skrótów myślowych. Swoją rolę w takim postrzeganiu tematu wnoszą media realizujące interesy swoich państw (Rosja, USA), należy o tym pamiętać.

 

Czytany 6313 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Przeczytaj teksty o podobnej tematyce.