czwartek, 26 maj 2011 08:32

Piotr A. Maciążek: Arktyka strefowa czy międzynarodowa?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

iceberg  Piotr A. Maciążek

Topniejąca pokrywa lodowa sprawia, że wkraczamy w okres najpoważniejszych od przeszło 500 lat globalnych zmian geopolitycznych. Fernand Braudel twierdził, że światowy środek ciężkości przeniósł się – przez Atlantyk –  do Ameryki. Dziś wielu politologów uważa, że wędrówka ta zmierza w stronę Pacyfiku.

Zdobycie bogactw północy może ostatecznie potwierdzić lub obalić tą teorię. Arktyka może stać się największym, współczesnym poligonem geopolitycznym. Spotkanie Rady Arktycznej, które odbyło się 12 maja to odpowiedź na wiele pytań związanych z tym problemem.  Pochylmy się zatem nad dwiema najważniejszymi kwestiami poruszonymi w Nuuk - próbami wprowadzenia nowego ładu politycznego na północy oraz roli UE w tym procesie.

Spośród dwóch kluczowych planów dotyczących ułożenia stosunków politycznych w Arktyce model „strefowy” zaczyna zyskiwać przewagę nad modelem „antarktycznym”. Pole rywalizacji wspomnianych modeli politycznych jest szczególnie widoczne w kwestiach kanadyjsko- amerykańskich relacji bilateralnych. Kanada uważa Przejście Północno-Zachodnie za swoje wody wewnętrzne, USA naciska by uzyskało ono status międzynarodowy.

Wydaje się jednak, że po 12 maja tworzenie norm prawnych i politycznych Bieguna Północnego będzie znacząco odbiegać od ustaleń dotyczących Antarktydy (umiędzynarodowienie, demilitaryzacja etc.). Wspomniana Rada zdecydowała bowiem przydzielić każdemu z państw arktycznych strefę „odpowiedzialności ekologicznej” (chodzi m.in. o ewentualne wycieki ropy naftowej). W cieniu szlachetnych działań dotyczących dbałości o środowisko naturalne toczy się zatem brutalna gra, której celem jest podział Arktyki na strefy narodowe oraz wyeliminowanie z geopolitycznej gry państw nie graniczących z Biegunem Północnym (szczególną aktywność w tej dziedzinie wykazują Chiny, Japonia i Korea Południowa). Polityczna tabula rasa Oceanu Lodowatego została nadpisana…

Strefowe (lub nazywając rzecz bardziej dosadnie - narodowe) rozpatrywanie kwestii arktycznych jest szkodliwe przede wszystkim dla Unii Europejskiej. UE otrzymała niedawno status obserwatora w ONZ co jest ewenementem politycznym w skali globalnej (identycznego statusu w Radzie Arktycznej nie może jednak uzyskać od dłuższego czasu). Niemniej Bruksela nie jest pożądanym elementem rozmów, które 12 maja odbyły się w Nuuk. Można powiedzieć, że ze względu na wykraczające już poza autonomię aspiracje Grenlandii, Unia tak jak NATO ograniczy swoją obecność w tym strategicznym z perspektywy XXI wieku regionie świata (mam na myśli likwidację bazy NATO w Keflaviku). Zbliżające się przewodnictwo Danii może skierować uwagę Brukseli i krajów członkowskich na ten problem.

Czytany 5213 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04