poniedziałek, 20 wrzesień 2010 10:28

Piotr A. Maciążek: 2012: Rosją znów będzie rządził awatar?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt Piotr Maciążek

Wybory prezydenckie w Rosji odbędą się w 2012 roku. Kto zostanie nowym prezydentem? Dla jednych to pytanie retoryczne, dla innych temat dywagacji. Czy Medwiediew jest jedynie „konstytucyjnym przerywnikiem”, który pozwoli Putinowi ubiegać się o kolejne dwie kadencje? A może jak twierdzi Brzeziński „ma swoje środowisko” i z czasem się usamodzielni? geopolityka

 

Określenia Medwiediewa ewoluowały od „namaszczonego przez Putina” i „awatara Putina” do obecnej postaci, którą globalne media określają „tandemem politycznym”. Dla większości światowej opinii publicznej modernizacja Dmitrija Anatoljewicza to policzek wymierzony budowie mocarstwa opartego na surowcach i gospodarce ekstensywnej (dzieło Putina). Dla większości analityków pochodzenia rosyjskiego to zasłona dymna, która skrywa współpracę obu polityków. Nie bez znaczenia w kwestii „tandemu politycznego” jest na pewno wielki kryzys finansowy, który ogarnął świat. Rosja odczuła, go bardzo boleśnie szczególnie w kwestii cen surowców, które finansowały restitutio imperium zarówno w sensie rezerw walutowych, jak i konkretnego wsparcia finansowego dla polityki zagranicznej. Moskwa spadła podczas kryzysu o kilka szczebli w światowej hierarchii, postanowiła więc wprowadzić odgórną rewolucję. Nie jest tajemnicą, że kluczem w całej układance, była Unia Europejska i USA.

Świadomie nie używamy tu słowa „Zachód”, bo Kreml kierował się raczej teorią Kagana, która przeczy istnieniu takiej struktury. Reset stosunków z Waszyngtonem, był obliczony na dobry PR. Ameryka jest bowiem przepojona duchem Hobbesa, zgodnie z którym światowy chaos należy poskramiać siłą. Zasobna Europa, przepojona Kantem, lansująca „wieczny pokój”, była idealnym kandydatem, który mógłby sfinansować powrót Rosji na należne jej miejsce w światowej hierarchii. Było tylko jedno „ale” — Bruksela szczodrze obdarowuje pieniędzmi w myśl zasady lepiej stabilizować niż wydawać pieniądze na operacje wojskowe, ale żąda w zamian zmian politycznych (przynajmniej wizerunkowych). W tym kontekście Putin musiał doprowadzić do legitymizacji swojej władzy.

Reszty możemy się już tylko domyślać. Czy Medwiediew się usamodzielnił, czy nadal ściśle współpracuje z Putinem — nie wiadomo. Pewnych informacji dostarcza nam jednak niedawne Światowe Forum Ekonomiczne w Jarosławiu. Tuż przed jego rozpoczęciem, pod koniec sierpnia, Putin stwierdził w kontekście wyborów w 2012 roku: „jestem zainteresowany tymi wyborami bardziej niż ktokolwiek inny”, dodał jednak także że „nie chce tego fetyszyzować”. Tydzień później w Soczi powiedział, że „jeszcze nie zdecydował czy będzie kandydować na prezydenta w 2012 roku”. Dodał także, że „swego czasu prezydent USA Roosevelt został wybrany cztery razy z rzędu, ponieważ nie było to sprzeczne z amerykańską konstytucją. Ani ja, ani prezydent Miedwiediew nie zrobi niczego, co jest sprzeczne z obowiązującym ustawodawstwem w Rosji”. Podczas forum Putin zażartował, że „będzie premierem do 120 roku życia”, a prezydent Medwiediew w rozmowie z politologami w ramach forum „ocenił, że modernizacja systemu politycznego powinna się odbywać ostrożnie i stopniowo.” Jego zdaniem demokracja parlamentarna byłaby dla Rosji katastrofą.

Jeśli potraktujemy te słowa serio (jeśli!) wyłania się z nich specyficzny obraz. Przez te wypowiedzi przebija „obojętność” w kwestii doboru stanowiska, konfiguracja prezydent-premier nie jest kwestią najważniejszą, więc współpraca obu polityków jest faktem. Kreml gra w „zgodność [własnych rządów] z konstytucją i prawem” dwupłaszczyznowo. Z jednej strony poprawie ulega wizerunek Rosji na Zachodzie, a z drugiej jak pisała swego czasu Lilia Szewcowa „w miejsce autorytaryzmu, który wzmacniał się dzięki wprowadzeniu nieformalnych zasad gry, formułuje się policyjne państwo nowego typu. Odbywa się to przez wzmocnienie przepisów: regulacje likwidują jakąkolwiek możliwość politycznego protestu”. Stopniowość modernizacji systemu politycznego to podsumowanie programu Putina i Medwiediewa. Gigantyczne przedsięwzięcie PR-owskie nie przełoży się, więc w najbliższym czasie na rzeczywistą modernizację wewnętrzną Rosji. Zmianom podlegają wyłącznie czynniki zewnętrzne, swoiste „wizytówki Rosji” które budują jej wizerunek. W 2012 roku prezydentem zostanie nie awatar Putina, ale awatar autokratycznego ducha, który towarzyszy państwu rosyjskiemu od momentu jego powstania. Putin czy Medwiediew? Jak powiedział Aleksander II „żadnych złudzeń panowie” — każdy z nich jest niewolnikiem rosyjskiego etosu…

Czytany 5839 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04