sobota, 27 sierpień 2011 08:15

Paula Grynczel: Chiński Bliski Wschód

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

chinek  Paula Grynczel

Chiny – obecnie jeden z najważniejszych geopolitycznych graczy swoimi wpływami obejmuje coraz to nowe obszary. Po Afryce i Azji Środkowej, nadszedł czas i na Bliski Wschód. Pomimo tego, że współpraca z tym regionem rozwinęła się dopiero na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, Chiny powoli wypierają od lat panoszących się tam Amerykanów i są na dobrej drodze, aby całkowicie uzależnić od siebie tamtejsze kraje.

 

Cała historia chińsko-arabska ma swoje początki na przełomie lat 70. i 80 ubiegłego stulecia. Chiny, po latach izolacjonizmu, „wielkich skoków” i rewolucji kulturalnej, z dnia na dzień znalazły się niemal na skraju samobójczego konfliktu z dwoma supermocarstwami jednocześnie – USA i ZSRR. Deng Xiaoping, który w 1978 roku doszedł do władzy, był pierwszym przywódcą Chin, świadomym potrzeby całkowitego przewartościowania chińskiej polityki, tak aby zmniejszyć dystans pomiędzy ChRL a uciekającym jej światem. Przeprowadzone przez niego reformy doprowadziły do spektakularnego „wejścia chińskiego smoka” na światową scenę. W latach 1980-2010 Chiny charakteryzowały się najwyższą i najdłużej utrzymującą się dynamiką wzrostu gospodarczego (średnio blisko 10% rocznie) oraz ponad trzynastokrotnym wzrostem PKB. Gwałtowny boom gospodarczy przełożył się na stale rosnące zapotrzebowanie, głównie na towary energochłonne. Tym samym praktycznie z dnia na dzień stosunki z państwami Bliskiego Wschodu i Afryki, które jeszcze do niedawna nie odgrywały znaczącej roli, stały się kluczowe dla rozwoju chińskiej gospodarki i wyznaczyły nowe priorytety w polityce zagranicznej Chin.

Pierwszym krokiem w budowaniu przyjaznych relacji z regionem był handel bronią. W 1988 roku ChRL chętnie sprzedały Arabii Saudyjskiej dziewięć wyrzutni i 36 pocisków CSS-2, tuż po tym jak odmówiły jej tego Stany Zjednoczone. Dwa lata później nawiązano oficjalne stosunki dyplomatyczne Pekin-Rijad. W latach 90. Chiny były także głównym dostawcą pocisków balistycznych do Syrii. Nieoficjalny handel bronią rozwijał się w najlepsze już od czasów wojny iracko-irańskiej, kiedy to Chiny były głównym dostarczycielem sprzętu wojskowego dla Iranu. Dopóki jednak pozycja ChRL w świecie nie była dominującą, Pekin nie wychylał się zbytnio ze swoimi interesami, a tym bardziej nie mógł sobie pozwolić na otwarte poparcie Iranu, aby nie narazić się ponownie na gniew amerykańskiego imperium.

Iran sojusznikiem Chin

Sytuację zmieniły dopiero późniejsze wojny Amerykanów w Iraku i Afganistanie – jak się z czasem okazało doskonała metoda USA na umacnianie swoich wrogów. Obalenie reżimu Husajna w Iraku i Talibów w Afganistanie wyeliminowało nie tylko wrogów Waszyngtonu, ale przede wszystkim dwóch najpoważniejszych wrogów Iranu. Dla Teheranu, który ze względu na swoje badania nuklearne od lat pozostawał w napiętych stosunkach z USA, zlikwidowanie zagrożenia zza wschodniej i zachodniej granicy oznaczało strategiczny wzrost znaczenia w regionie i pozwoliło mu na odważniejszą retorykę przeciwko regionalnemu przymierzu amerykańsko-izraelskiemu. Dodatkowo poparcia Iranowi udzieliły Chiny, coraz pewniej poruszające się po światowej scenie. Tym razem nie chodziło już tylko o handel bronią. Żywe zainteresowanie Pekinu budziły irańskie badania nad bronią nuklearną. ChRL chętnie zaangażowała się w jej produkcję, dostarczając m.in. niewielkie reaktory badawcze dla ośrodka w Isfahanie oraz budując zakłady służące do przetwarzania rudy uranowej i produkcji zestawów paliwowych.

Obecnie współpraca z państwami Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej kształtowana jest nie przez handel bronią czy badania jądrowe, ale głównie przez przemysł energetyczny. W 1965 roku Chiny zużywały niecałe 5% światowej energii. Po 40 latach rozwoju w 2008 r. udział w światowej konsumpcji wynosił już 18%. raportu International Energy Agency (IEA) z 2011 roku Chiny już teraz są największym globalnym konsumentem energii. Wprawdzie ChRL dysponuje największymi złożami ropy w rejonie Azji i Pacyfiku (potwierdzone zasoby ropy w Chinach w styczniu 2011 wyniosły 20,4 mld baryłek), są one jednak niewystarczające na pokrycie aktualnego zapotrzebowania Chin na ten surowiec. Już w 2008 roku Chiny zużywały około 387 mln ton ropy rocznie, co w porównaniu z rokiem 1965 i zużyciem sięgającym 11 mln ton stanowiło wzrost o blisko 350% w przeciągu 28 lat. W rekordowym 2004 roku Chiny zwiększyły konsumpcję o 0,9 mln baryłek dziennie ropy, czyli 1/3 światowego wzrostu. W 2009 roku ChRL zużywała 8,2 mln baryłek ropy dziennie, co uplasowało ją na drugim miejscu (tuż za USA) wśród konsumentów ropy naftowej na świecie.

Ropa napędza dobre relacje Chin z Bliskim Wschodem

Amerykańska agencja rządowa EIA (ang. Energy Information Administration) przewiduje, że do 2025 roku zapotrzebowanie Chin na ropę wzrośnie do 14 mln baryłek ropy dziennie.[1] Przy tak ograniczonych zasobach własnych, jedyną drogą na zaspokojenie tych potrzeb jest import. Dla państw regionu, uzależnionych od przychodów ze sprzedaży ropy naftowej i gazu ziemnego, rosnące zainteresowanie Chin jest bardzo korzystne – zyskały bowiem klienta, który nie dość, że kupuje dużo i drogo, to wkrótce będzie kupować jeszcze drożej i jeszcze więcej. Już teraz blisko 60% chińskiego importu ropy pochodzi z krajów Bliskiego Wschodu – w tym 32,8% z Arabii Saudyjskiej, 25,6% z Angoli, 20,2% z Iranu, 10.4% z Omanu, po 5,9% z Kuwejtu i Iraku oraz 4,6% z Libii. Rosja – jeden z głównych potentatów na rynku energetycznym dostarczał ChRL raptem 12,9%.[2] Przy tak dużym imporcie z krajów arabskich zasoby zapewniane przez Rosję pełnią jedynie rolę uzupełniającą. IEA szacuje, że do 2015 roku import arabskiej ropy zwiększy się nawet do 70%.[3]

Chiński głód na surowce energetyczne może spowodować w dłuższym okresie niedobór ropy i gazu na światowych rynkach. Aktualne ceny ropy osiągają praktycznie rekordowy poziom (według analiz Forbes’a ze stycznia 2011 ceny ropy w 2011 roku będą utrzymywać się w przedziale 75-120 USD za baryłkę), a napięte stosunki USA-Iran mogą je jeszcze bardziej windować w górę. Zwłaszcza, że przedstawiciele OPEC już od 2006 roku wydobywają ten surowiec na pełnych mocach produkcyjnych.

Oprócz przemysłu energetycznego, Chiny są też jednym z głównych inwestorów w świecie arabskim. Oprócz aktywności w sektorze wydobywczym, firmy chińskie inwestują także w infrastrukturę transportową (w tym m.in. ropociągi i gazociągi do przesyłu surowców) oraz w pracochłonne sektory produkcyjne. Przeszkodą w rosnącym zaangażowaniu Chin w regionie nie są nawet obecne zawirowania polityczne w tych krajach. Wręcz przeciwnie – według rządu w Pekinie stworzy to większe możliwości dla chińskich inwestycji. Kraje arabskie na pewno będą dążyć do wzmocnienia swoich relacji z ChRL, głównie ze względu na kryzys zadłużeniowy i walkę z bezrobociem, co znacznie uspokoiłoby niepokoje społeczne. Już teraz, nawet mimo zamieszek, obserwuje się rosnący udział inwestycji chińskich w przemysł elektryczny, samochodowy oraz tekstylny tych państw.

Rząd w Pekinie zachęca również inwestorów ze swojego kraju do realizacji kontraktów w sektorach telekomunikacyjnych i transportowych. Pod koniec 2010 roku chińskie inwestycje bezpośrednie w regionie wyniosły 15 miliardów USD, w tym inwestycje niefinansowe osiągnęły wartość 4,2 miliarda USD. Wartość kontraktów realizowanych w państwach arabskich przez chińskie przedsiębiorstwa wyceniono na 116,9 miliardów USD (przede wszystkim w przemyśle lekkim, energetycznym, tekstylnym, motoryzacyjnym oraz chemicznym). Jednocześnie do połowy roku 2010, wartość inwestycji pochodzących z krajów arabskich w Chinach wyniosła około 2,15 miliarda USD i ulokowana była głównie na rynku nieruchomości, w przemyśle chemicznym i żywnościowym.

Współpraca Chiny – kraje arabskie odbywa się głównie poprzez Chińsko-Arabskie Forum Współpracy oraz w ramach Umowy Ramowej między Chinami a Radą Współpracy Państw Zatoki. Te dwa przedsięwzięcia, zapoczątkowane w 2004 roku, oprócz wspólnych działań w zakresie gospodarki, polityki, nauki i kultury, mają na celu utworzenie chińsko - arabskiej Strefy Wolnego Handlu, która jeszcze bardziej pogłębiłaby wzajemną współpracę.

Relacje ekonomiczne pomiędzy Chinami a Bliskim Wschodem rozwijają się tak dobrze, nie tylko ze względu na wzajemne zapotrzebowanie, ale również ze względu na bardzo mocne podłoże polityczne. W byłych republikach zakaukaskich, również obfitujących w surowce energetyczne, już od lat pomiędzy USA i Rosją toczy się „Wielka Gra” o wpływy w przemyśle energetycznym. Region Bliskiego Wschodu pozostawia natomiast duże pole do popisu ChRL – ani Rosja, ani USA nie są tu bowiem mile widziane. Prowojenna polityka Stanów Zjednoczonych, która swoje ujście znalazła m.in. w wojnach w Iraku i Afganistanie oraz utrzymywanie ścisłych relacji z Izraelem przysporzyły USA więcej wrogów, niż przyjaciół. Chińska polityka jest natomiast całkowitym przeciwieństwem strategii amerykańskiej. Wyznawana przez rząd w Pekinie zasada „nieangażowania się” w sprawy wewnętrzne państw, pochwalana przez wszystkie kraje arabskie, tylko podkreśliła silną pozycję ChRL.

Kraje zachodnie niejednokrotnie oskarżały przez to Pekin o współpracę z autorytarnymi reżimami (głównie z Afryki Północnej), ale teraz to Chiny, a nie Unia Europejska czy USA mają do powiedzenia ostatnie słowo w relacjach z regionem. Wpływy Chin rosną nawet w krajach, które do tej pory były wiernymi sojusznikami Amerykanów – oprócz Arabii Saudyjskiej, która już teraz jest jednym z najważniejszych partnerów Chin w regionie, również w Egipcie, a nawet w Izraelu, które łączy z ChRL ścisła współpraca w przemyśle zbrojeniowym.

Głównym beneficjentem współpracy z Chinami w dalszym ciągu pozostaje jednak Iran, który otwarcie liczy na to, że Chiny – stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ – będzie grać rolę irańskiego adwokata na arenie międzynarodowej i jak do tej pory będzie go chronić przed zwiększaniem sankcji za ciągły rozwój programu nuklearnego. Chiny już teraz stale blokują próby gospodarczego izolowania Iranu, choćby poprzez zwiększanie własnej współpracy ekonomicznej z tym krajem – irańsko - chińska izba handlowa poinformowała w maju br., że Pekin i Teheran postanowiły do końca 2011 roku zwiększyć dwukrotnie liczbę wspólnych projektów inwestycyjnych. W zeszłym roku Chiny zainwestowały w Iranie już około 570 mln USD, a obecnie planują wydanie kolejnych 320 mln na projekty związane z transportem. Wartość oczekiwanych chińskich inwestycji w tym kraju wyniesie w 2011 roku nawet miliard USD.

Ogromny udział we współpracy regionu z Chinami przypada także na Arabię Saudyjską. Nie dość, że Arabia jest największym dostawcą ropy na światowy rynek, to jest jeszcze jednym z najstabilniejszych politycznie państw regionu i w przeciwieństwie do Iranu, utrzymuje poprawne relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Na szczęście dla Chin, rządzący od 2005 roku, król Abdulldah, zdecydowanie preferuje swoich azjatyckich partnerów, w tym przede wszystkim Chiny i Indie. Celem obecnej dynastii jest bowiem dywersyfikacja zależnej do wydobycia ropy gospodarki tak, aby być przygotowanym na czasy, kiedy złoża zaczną się kurczyć, a strumień petrodolarów wysychać.

W obliczu rosnących potrzeb gospodarki chińskiej, ChRL oraz państwa Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej zdają się być na siebie skazane. Dywersyfikacja źródeł surowców energetycznych jest też wskazana ze względu na narastającą rywalizację na rynku energetycznym. Z chińskiego punktu widzenia Bliski Wschód jest więc idealnym regionem - nie tylko ze względu na stosunkowo niewielką odległość geograficzną, ale również ze względu na relatywnie stabilną sytuację polityczną, dzięki czemu znacznie zyskuje na atrakcyjności w porównaniu z krajami Afryki (np. Sudanem – również jednym z chińskich partnerów) – bogatych w złoża, ale o kruchej polityce wewnętrznej. Dodatkowym atutem regionu jest niechęć państw wobec Stanów Zjednoczonych, co od razu stawia Chiny na uprzywilejowanej pozycji. Na dalszy plan schodzą kwestie moralne – dopóki polityka zagraniczna Państwa Środka będzie kształtowana przez przemysł energetyczny, nawet najbardziej radykalne reżimy arabskie mogą liczyć na chińskie poparcie.

Artykuł ukazał się na portalu alt

_________________________________________________________
[1] Dane Energy Information Administration (EIA), http://www.eia.gov/cabs/china/Full.html
[2] Wan X., China depending more on imported oil, http://www.chinadaily.com.cn/china/2010-01/20/content_9346446.htm
[3] Dane International Energy Agency, http://www.iea.org

Czytany 5184 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04