czwartek, 15 styczeń 2015 08:19

Ołeś Buzina: W Donbasie walczą miejscowi

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Ołeś Buzina

Oficjalne stanowisko władz [ukraińskich] narzuca pogląd, że w Donbasie przeciwko siłom zbrojnym Ukrainy i ochotniczym batalionom walczą głównie oddziały rosyjskiej armii. To wygodne dla kijowskich władców. Cały konflikt sprowadzony jest do zagrożenia zewnętrznego i tezy o „wojnie z Rosją”. A mieszkaniec Kijowa raczej nie ma możliwości, aby udać się do Doniecka czy Ługańska i sprawdzić czy tak jest faktycznie. Boi się tam pojechać nawet wielu dziennikarzy. Dlatego naświetlenie tematu wojny w kijowskiej prasie odbywa się tylko z jednej strony. Tej, która wygodna jest dla [Petra] Poroszenki i [Ołeksandra] Turczynowa.

Czy są w Donbasie wśród ludzi, którzy wzięli broń do ręki są obywatele Federacji Rosyjskiej? Oczywiście, że są! Głupotą byłoby negować ten fakt. Są tam obecni i Czeczeni, i Osetyńczycy, tzw. urlopowicze (żołnierze rosyjscy przyjeżdżający powalczyć na miesiąc lub dwa), oraz Kozacy z Donu i Kubania. Siły zbrojne „DRL” i „ŁRL” tworzyły się niewątpliwie przy aktywnym udziale instruktorów z Rosji. Mimo wszystko pozwolę sobie stwierdzić, że główną masę tych, których w Kijowie nazywają bądź „bojownikami” Donbasu, bądź „separatystami”, bądź – znacznie rzadziej – „powstańcami”, stanowią miejscowi mieszkańcy. Na jakiej podstawie tak twierdzę?

Między „DRL”, „ŁRL” a Kijowem ciągle odbywa się wymiana jeńców. Rzecz dotyczy setek ludzi. Często słyszycie, żeby wymieniali obywateli Federacji Rosyjskiej na obywateli Ukrainy? Był 25 sierpnia taki epizod, kiedy na miejsce postoju ukraińskich oddziałów zajechało dziesięciu rosyjskich desantowców 331. Pułku 98. Dywizji wojsk wewnętrznych, których po sześciu dniach odprawiono do Rosji. Nawet bez wymiany. W pozostałych przypadkach wymieniają żołnierzy i oficerów wojsk ukraińskich na MIESZKAŃCÓW DONBASU, którzy uznali po Majdanie, że im z pozostałą Ukrainą nie po drodze i wstąpili do różnych formacji zbrojnych republik donieckiej i ługańskiej.  

Skład poszczególnych partii jeńców podczas wymiany pokazuje faktyczne proporcje miejscowych i przybyszów wśród donieckich opołczeńców. Piszę to słowo bez żadnych cudzysłowów. Przecież opołczeniec („ополченец”) według słownikowej definicji to były cywil, który wziął broń do ręki przeciw temu, kogo uważa za swojego wroga. Ukraińskim politykom oraz najbardziej nawet zaangażowanym dziennikarzom wypada po prostu uznać ten fakt. To elementarna analiza, panowie. Bez tego problemu Donbasu nigdy nie uda się rozwiązać.

Oficerowie ukraińskich służb specjalnych otwarcie już przyznają ten fakt, w odróżnieniu od prasy. Mnie po prostu poraził świeży wywiad generała Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyla Wowka, w który wprost stwierdził: „Na początku działań zbrojnych za DRL i ŁRL było tam 80 proc. mieszkańców”. Zostało to powiedziane otwarcie i uczciwie. Zapewne dlatego, że W. Wowk i jego koledzy mają do czynienia z realiami, a nie bajkami. Oni dostrzegają problemy, których nasze społeczeństwo i przygniatająca większość dziennikarzy usiłuje nie zauważać.

To przede wszystkim konflikt wewnętrzny. Wojna domowa wewnątrz Ukrainy. Siły zewnętrzne grają w nim drugoplanową rolę. Zachód pomaga Kijowowi, Moskwa – Donieckowi. Dopóki my, obywatele Ukrainy, nie przestaniemy widzieć w sobie nawzajem wrogów – ten konflikt nie zostanie rozwiązany.

Tłum. Jacek C. Kamiński
Autor jest znanym ukraińskim pisarzem historycznym i dziennikarzem, redaktorem naczelnym najbardziej poczytnego na Ukrainie dziennika „Siegodnia”.
Fot. pomalu.ru
Tekst ukazał się 14.01.2015 r. na portalu segodnya.ua.
Źródło: http://www.komitet-ukrainski.pl/index.php/ct-menu-item-38/80-aktualnosci/115-w-donbasie-walcza-miejscowi

Czytany 6365 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 15 styczeń 2015 08:30