czwartek, 10 luty 2011 11:53

Nowa oś czy kontekstualny przypadek?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

weimarpis  dr Mateusz Piskorski

7 lutego w Pałacu Wilanowskim prezydent Bronisław Komorowski, reaktywując po kilkuletnim okresie uśpienia dialog w ramach forum nazwanego niegdyś Trójkątem Weimarskim, uczynił istotny krok nie tylko w kierunku uzdrowienia relacji Polski z dwoma czołowymi państwami Unii Europejskiej. Po raz pierwszy od wielu lat udowodnił też, że nasz kraj może występować w charakterze inicjatora strategicznego dialogu i pomysłodawcy jego nowego formatu. Za samą inicjatywę prezydentowi (nie zapominając o jego doradcach, w tym m.in. prof. Romanie Kuźniarze) należą się już wyrazy uznania. Zastanówmy się jednak nad jej możliwymi konsekwencjami, rozważając różne możliwe scenariusze.

Treść propozycji

Wypowiedź prezydenta Komorowskiego na temat ewentualnego udziału prezydenta Federacji Rosyjskiej w spotkaniu Trójkąta Weimarskiego była odpowiedzią na tak sformułowane pytanie dziennikarzy. Nie stanowiła zatem propozycji rozszerzenia formuły dialogu i współpracy do formatu czterokątnego, a jedynie dopuszczenie do zaproszenia na istniejące już forum w charakterze gościa przywódcy kraju pozaunijnego. Dodajmy, że takie precedensy miały już miejsce w odniesieniu do przywódców innych państw poradzieckich. Dotyczyły wszakże jedynie ministrów spraw zagranicznych, a nie głów państw. Wypowiedzi prezydenta należy zatem nadać odpowiednią rangę, ani jej nie przeceniając, ani też jednak nie bagatelizując. Jej realne znaczenie zweryfikują dopiero kolejne kroki, a właściwie odpowiedź na pytanie, czy będzie ona miała jakiekolwiek polityczne następstwa.

Czy tylko bilateralnie?

Pojawia się w wielu miejscach tendencja do znamiennego ograniczania inicjatywy prezydenta Komorowskiego wyłącznie do ram relacji polsko-rosyjskich, a czasem wręcz traktowania jego inicjatywy jako manifestu sformułowanego z myślą o rozwoju stosunków na linii Warszawa-Moskwa. Przy takiej interpretacji:

a) zakładamy, zgodnie zresztą z prawdą, że dotychczasowe relacje polsko-rosyjskie były co najmniej dalekie od poprawnych; i

b) że prezydent Komorowski jest gotów na dokonanie próby przełomu na tym kierunku.

Myśl taką wyraził, co warto podkreślić, także prezydent Nicholas Sarkozy, który stwierdził, iż z zadowoleniem odnotowuje, „że prezydent Komorowski chce doprowadzić do pogłębienia współpracy między Polską a Rosją. To zgodnie z tym, o czym rozmawialiśmy z panią kanclerz Merkel” [1].

Wypowiedź prezydenta Komorowskiego przy takiej interpretacji miałaby zatem wyłącznie kontekstualny charakter i wiązałaby się z celami polskiej polityki zagranicznej na Wschodzie. Nie poszło by za nią w ślad zinstytucjonalizowanie dialogu czterech państw, a wyłącznie pewna poprawa relacji bilateralnych Polski z każdym z nich (odnotujmy, że propozycja prezydenta spotkała się ze szczególnie przychylnym przyjęciem francuskiego przywódcy). Może poza Berlinem, który chyba jednak woli dotychczasowy format swych stosunków z Rosją, stojąc na gruncie bilateralizmu. Milczenie kanclerz Merkel, nie tylko w porównaniu z entuzjazmem prezydenta Sarkozy’ego, mogło zatem nie wynikać wyłącznie z sennej i pochmurnej aury na warszawskim Wilanowie.

Oś Paryż-Berlin-Warszawa-Moskwa?

Jeszcze w 2009 roku twierdziłem, że Polskę stać na strategiczne partnerstwo z Rosją, wskazując jednocześnie, że wzmocniłoby ono wydatnie pozycję Warszawy w UE [2]. Od roku 2003 następowała tymczasem budowa osi Paryż-Berlin-Moskwa wzmacniana przez jednolity stosunek przywódców tych krajów do ówczesnego gospodarza Białego Domu George’a W. Busha. Nie było tam miejsca na Warszawę, odgrywającą – jak stwierdziłem gdzie indziej – rolę agenta wpływów USA w Europie. Jak słusznie zauważa prof. Alfred Grosser, „Trójkąt Weimarski został zmiażdżony przez oś Paryż-Berlin-Moskwa. Schroeder i Chirac wyraźnie wstawili w nawias Polskę, żeby mieć jak najkorzystniejsze relacje z Rosją” [3]. Od tego czasu zaszły głębokie zmiany polityczne w każdym z omawianych tutaj państw. Nastąpiło przywrócenie możliwości, które jeszcze niedawno wydawały się bezpowrotnie utracone. „Wszystkie te działania, które pozwolą zrozumieć, że zimna wojna się skończyła, będą odbierane pozytywnie” – podkreślił prezydent Sarkozy w reakcji na koncepcję uzupełnienia dyskusji o głos rosyjski [4]. To chyba najbardziej lapidarna ocena zmian w polskiej polityce zewnętrznej, które powoli następują.

Obóz atlantycki w Polsce na propozycję prezydenta Komorowskiego zareagował w sposób łatwy do przewidzenia, tym bardziej, że jego najzagorzalsi protagoniści zasiadają dziś w ławach opozycji. „Wygląda to tak, jakby Francja, Niemcy i Rosja dogadywały się ze sobą, a Polska była do tego grona dołączana. Widać, że to forum nie służy wypracowaniu wspólnej polityki, tylko informowaniu Polaków o podjętych decyzjach” stwierdził Karol Karski (PiS) [5]. W tej wypowiedzi jest nieco racji, przy czym nastąpiło chronologiczne przeinaczenie: wymienione trzy kraje „dogadywały” się do tej pory ponad naszymi głowami, a propozycja nowego formatu Trójkąta ma, jak się nietrudno domyśleć, tę sytuację niebezpieczną dla nas właśnie zmienić. Niegdysiejszy klubowy kolega jej autora Paweł Zalewski (PO) również daleki był od uchwycenia istoty naszych problemów, gdy stwierdził, iż polską politykę zagraniczną charakteryzowało „aktywne prowadzenie polityki wschodniej, dzięki czemu możliwe będzie otwarcie na Moskwę” [6]. Dotychczasowy aktywizm na tym polu, często sprowadzający się do politycznego wmieszatel’stwa raczej przynosił nam zamknięcie wrót Kremla niż jakiekolwiek pole do konstruktywnego dialogu. I od tej polityki, będącej spuścizną zdeformowanej koncepcji jagiellońskiej Polska musiałaby się w sposób jednoznaczny i zdecydowany odciąć, odzyskując zaufanie partnerów.

Pozostaje liczyć na to, że zaplecze intelektualne i eksperckie prezydenta Komorowskiego pójdzie za ciosem, proponując nie tylko rozpoczęcie, ale także instytucjonalizację dialogu na linii Paryż-Berlin-Warszawa-Moskwa. Prawdopodobnie taka konfiguracja stanowi jedną z nielicznych potencjalnie dróg wyjścia z dróg wiodących do marginalizacji naszego kraju na arenie międzynarodowej. Panie prezydencie, trzymamy za słowo, ale trzymamy też kciuki!

fot. prezydent.gov.pl


Inne teksty w tym temacie:

Łukasz Reszczyński, Marcin Domagała: Weimarska rewolucja?

Czy powstanie "czworokąt weimarski"? Na pytania ECAG odpowiada prezydencki doradca prof. Roman Kuźniar

_______________________________________
1 B.T. Wieliński, Trójkąt Weimarski w Warszawie: Słodko o Rosji, kwaśno o euro, „Gazeta Wyborcza”, 8.II.2011.
2 http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/Warszawa-Moskwa-szansa-na-stra,2,ID388611011,n.
3 Oś Chirac-Schroeder-Putin zmiażdżyła Trójkąt Weimarski. Stąd problem Gazociągu Północnego, „Polska. The Times”, 6.II.2011.
4 http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wiadomosci/art,1653,trojkat-weimarski-funkcjonuje-na-wielu-poziomach.html.
5 W. Lorenz, Trójkąt Weimarski pójdzie na Wschód, „Życie Warszawy”, 8.II.2011.
6 Rozmowa z P. Zalewskim, „Sygnały Dnia”, Polskie Radio Program 1, 8.II.2011.

Czytany 6947 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04