×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

poniedziałek, 19 lipiec 2010 07:44

Nikolas Gvosdev: Rosyjska polityka zagraniczna: co dalej?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt Nikolas Gvosdev

Kiedy 24 lipca prezydent Obama witał prezydenta Miedwiediewa w Białym Domu, powinien był zadać mu jedno, zasadnicze pytanie: czego chcesz?

 
W ostatnich kilku tygodniach brałem udział w licznych spotkaniach wysłuchując komentarzy na temat relacji amerykańsko-rosyjskich. Podczas nich konsekwentnie przewijało się jedno pytanie: jakie są cele Kremla?

Z pewnością wszyscy świadomi są tego, że rosyjscy przywódcy nie chcieliby dalszej ekspansji Sojuszu Północnoatlantyckiego na tereny byłego ZSRR. Jednak wiele kwestii na „liście życzeń” rosyjskich ekspertów pozostaje wyjątkowo niejasnymi. Rosja nie chce być wyłączona z tworzenia europejskiego systemu bezpieczeństwa, pragnąc odgrywać rolę przywódcy na międzynarodowych spotkaniach. Jednym słowem, Moskwa potrzebuje, aby odnoszono się do niej z respektem. Mój znajomy Paul Saunders uważa, że Rosja chce być kreatorem światowego porządku, a nie jedynie pozostawać w roli jego uczestnika.

Zrozumiałym jest, że Miedwiediew i premier Putin nie chcą by Rosja została poddana globalnemu  planowi światowego porządku  stworzonemu w Stanach Zjednoczonych, a także, co jest mniej oczywiste, że rosyjscy przywódcy zaproponują ustanowienie nowego ładu, centrując go względem własnego terytorium. Dlatego też Rosja nie zabrała decydującego głosu podczas spotkania G-20, w sprawie rozwiązań dotyczących głównych problemów współczesnego świata.

Tak więc co dalej? Rosjanie wciąż mówią o „decydującej roli” we współczesnym świecie, ale w co tak naprawdę są w stanie się zaangażować? To z pewnością pytanie, na które trudno będzie znaleźć odpowiedź. Obecnie członkostwo Rosji w klubie światowych mocarstw zostało przywrócone. Powstaje zatem pytanie, jaki rodzaj porządku światowego ten kraj będzie starał się kształtować? Zwłaszcza, że Moskwa z zadowoleniem przyjęłaby zmniejszenie siły Stanów Zjednoczonych i ich wpływów na świecie. Przykładowo rosyjscy eksperci, wciąż narzekają na amerykańską obecność w Azji Centralnej, ale czy Kreml chciałby przejąć ciężar stabilizacji Afganistanu? Czy wzrost wpływów Chin jest na rękę Rosji?

W ostatnich tygodniach rosyjski rząd zmienił swoje stanowisko na rzecz lepszej współpracy z Waszyngtonem. Nie wierzę jednak, aby zasadnicze pytanie znalazło w końcu odpowiedź. Wśród rosyjskiego establishmentu politycznego są tacy, którzy będą dążyli do ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi — to Ci, którzy pragną koncentracji i cementowania dobrych relacji z Europą. Istnieją jednak również i tacy, którzy zaangażowaliby Rosję w politykę na wschodzie i południu, bratając się ze wschodzącymi mocarstwami, aby tym samym zasadniczo zmienić postzimnowojenne status quo.

Wydaje się, że Miedwiediew powraca do wizji polityki zagranicznej, którą wspólnie z Putinem praktykował w pierwszych dniach swojej prezydentury – partnerstwo z Zachodem, a zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi. Na czym ona polega? Czytając między wierszami – bliższe kontakty gospodarcze, na początek uznanie rosyjskiej strefy wpływów w Eurazji, zdolności Rosji do modyfikacji amerykańskich planów dotyczących światowego bezpieczeństwa, rosyjsko-amerykańska współpraca pozbawiona nadrzędnej roli lidera ze strony Stanów Zjednoczonych. Wywiązanie się z tego zadania może być niezwykle trudne dla Obamy, biorąc pod uwagę żywotne interesy Stanów Zjednoczonych, jak również polityczne ograniczenia, którymi spętany jest każdy amerykański prezydent. Jeśli jednak jest to stan, który satysfakcjonowałby Kreml, mamy doskonałą podstawę do dalszego dialogu.

Rzeczywistość jest jednak taka, że Kreml nie zawsze mówi jednym głosem. Zwolennicy zacieśniania współpracy z Waszyngtonem stanowią przeciwwagę dla tych, którzy w silnej pozycji Stanów Zjednoczonych dostrzegają szansę na uzyskanie korzyści dla Rosji, nie wiążąc się tym samym zbyt blisko z amerykańską polityką. Wbrew powszechnemu stereotypowi nie ma „mistrzowskiego planu” prowadzenia rosyjskiej polityki zagranicznej. Istnieją za to konkurencyjne interesy i perspektywy, które są wypadkową nienaturalnej sytuacji „dwuwładztwa” rosyjskiego prezydenta i premiera.

 

Tłum. Łukasz Reszczyński. Tekst dzięki uprzejmości alt

Dr Nikolas Gvosdev jest wykładowcą zarządzania bezpieczeństwem narodowym w U.S. Naval War College. Jest częstym komentatorem amerykańskiej polityki zagranicznej i stosunków międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem Rosji, Eurazji oraz Bliskiego Wschodu.

 

Czytany 6665 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:15