poniedziałek, 28 kwiecień 2014 06:02

Neil Clark: Kto porusza marionetkami?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

puppets  Neil Clark

Dlaczego ultranacjonaliści i grupy skrajnie prawicowe na Węgrzech są nieakceptowalne, a bardzo akceptowalne na Ukrainie? Dlaczego przejmowanie budynków rządowych na Ukrainie było dobre w styczniu, a jest złe w kwietniu? – i jeszcze kilka innych niewygodnych pytań w ramach podwójnych standardów...

Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Kilka tygodni temu mówiono nam na zachodzie, że przejmowanie budynków rządowych na Ukrainie było rzeczą dobrą. Nasi liderzy polityczni i komentatorzy medialni mówili, że jego sprawcy „demonstrowali za demokracją”.

Amerykański rząd ostrzegł władze ukraińskie przeciwko użyciu siły wobec tych „prodemokratycznych demonstrantów”, mimo że, jak pokazywały zdjęcia, niektórzy z nich byli neonazistami, rzucali koktajle Mołotowa i inne przedmioty na policję, rozbijali pomniki i podpalali budynki.

Teraz, kilka tygodni później, mówi się nam, że ludzie zajmujący budynki rządowe na Ukrainie nie są „prodemokratycznymi demonstrantami”, a „terrorystami” albo „bojówkarzami”.

Dlaczego przejmowanie budynków rządowych na Ukrainie było dobre w styczniu, a jest złe w kwietniu? Dlaczego władze używały siły przeciwko demonstrantom całkowicie nie do przyjęcia w styczniu, a do przyjęcia teraz?

Powtarzam: Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Demonstrantów antyrządowych na Ukrainie w czasie zimy odwiedziło kilku prominentnych polityków zachodnich, łącznie z amerykańskim senatorem Johnem McCainem i Victorią Nuland z Departamentu Stanu, która rozdawała ciastka (na zdjęciu). Ale w ostatnich tygodniach były ogromne demonstracje antyrządowe w wielu krajach Europy zachodniej, które nie dostały takiego wsparcia, ani ze strony takich postaci, ani elitarnych komentatorów zachodnich mediów. Demonstranci nie dostali też żadnych ciastek od oficjeli z amerykańskiego Departamentu Stanu.

Na pewno, gdyby tak popierali uliczne protesty antyrządowe w Europie, i uważali je za najprawdziwszą formę „demokracji”, McCain i Nuland pokazaliby solidarność z ulicznymi demonstrantami w Madrycie, Rzymie, Atenach i Paryżu? Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Kilka tygodni temu obejrzałem wywiad z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerry, kóry powiedział: „Nie najeżdża się na inny kraj pod fałszywym pretekstem, by upomnieć się o swoje interesy”. Ale przypominam sobie, że Ameryka zrobiła to właśnie więcej niż raz w ciągu ostatnich 20 lat.

Czy źle zapamiętałem opinię, że „Irak ma broń masowego rażenia”? Czy w 2002 i na początku 2003 śniło mi się, kiedy politycy i sługusy neokonów codziennie występowali w TV by powiedzieć nam, plebsowi, że musimy iść na wojnę z Irakiem bo zagrażał nam śmiertelny arsenał Saddama? Dlaczego demokratyczne głosowanie na Krymie o tym, czy dołączyć do Rosji, określa się gorszym niż brutalna, mordercza inwazja na Irak – inwazja która doprowadziła do śmierci około 1.000.000 ludzi? Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Bardzo poważnie wyglądający zachodni politycy i „eksperci” medialni mówili nam również, że referendum krymskie było nieważne, bo odbyło się pod „okupacją militarną”. Ale oglądałem pokazywane nam wybory w Afganistanie, pod okupacją militarną, które wiodący liderzy zachodni, tacy jak szef NATO Fogh Rasmussen chwalił jako „historyczny moment dla Afganistanu”, i wielki sukces „demokracji”. Dlaczego odrzucono krymskie głosowanie, a świętowano afgańskie? Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Kłopot mam też z Syrią. Mówiło się i nadal mówi, że radykalne islamskie grupy terrorystyczne stanowią największe zagrożenie dla naszego pokoju, bezpieczeństwa, i naszego „sposobu życia” na Zachodzie. Że Al-Kaidę i inne takie grupy trzeba zniszczyć: że musieliśmy toczyć z nimi nieustanną „wojnę z terrorem”. Ale w Syrii nasi liderzy stanęli po stronie takich radykalnych grup w wojnie ze świeckim rządem, który respektuje prawa mniejszości religijnych, łącznie z chrześcijanami.

Kiedy bomby Al-Kaidy i ich sojuszników wybuchają w Syrii i giną niewinni ludzie, nie ma żadnego potępienia ze strony naszych liderów: ich jedyne potępienie odnosiło się do świeckiego rządu syryjskiego, który zwalcza radykalnych islamistów, a który nasi liderzy i komentatorzy elitarnych mediów rozpaczliwie chcą obalić. Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Odrosły nam macki! „Obwiniają mnie za 11 IX – a teraz wspierają mnie w Syrii!”

Są jeszcze prawa gejów. Mówi się nam, że Rosja jest bardzo złym i zacofanym krajem, bo uchwaliła prawo przeciwko promowaniu homoseksualizmu wśród nieletnich. A nasi liderzy, którzy zbojkotowali Zimową Olimpiadę w Soczi z powodu tego prawa, odwiedzają kraje w Zatoce, gdzie homoseksualistów można wsadzać do więzienia, a nawet skazywać na karę śmierci, i czule obejmują ich władców, nie wspominając nawet o prawach gejów.

Z pewnością więzienie czy egzekucja gejów są dużo gorsze, niż prawo zakazujące promowania homoseksualizmu wśród nieletnich? Dlaczego, skoro naprawdę niepokoją ich prawa gejów, nasi liderzy atakują Rosję, a nie kraje wsadzające do więzienia czy dokonujące egzekucji gejów? Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Artykuły w wielu dziennikach mówią nam, że węgierska ultra nacjonalistyczna partia Jobbik jest bardzo zła, i że jej rosnące znaczenie stanowi wielki niepokój, mimo że nawet nie ma jej w rządzie, czy prawdopodobnie nie będzie. Ale neonaziści i ultra nacjonaliści zajmują stanowiska w nowym rządzie ukraińskim, który nasi liderzy na Zachodzie entuzjastycznie wspierają, a neonaziści i skrajna prawica odegrały kluczową rolę w obaleniu w lutym demokratycznie wybranego ukraińskiego rządu, „rewolucji” dopingowanej przez Zachód.

Dlaczego ultra nacjonaliści i grupy skrajnie prawicowe na Węgrzech są nieakceptowalne, a bardzo akceptowalne na Ukrainie? Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Mówi się nam, że Rosja jest agresywną, imperialistyczną potęgą, i że niepokój NATO to sprzeciw wobec rosyjskiego „zagrożenia”. Ale któregoś dnia spojrzałem na mapę i choć zobaczyłem wiele krajów położonych blisko (i graniczących z) Rosji, które były członkami NATO, kierowanego przez Amerykę sojuszu wojskowego, którego członkowie zbombardowali i zaatakowali wiele krajów w ostatnich 15 latach, ale nie widziałem żadnych krajów leżących blisko Ameryki, które są członkami rosyjskiego sojuszu militarnego, czy żadnych rosyjskich baz wojskowych czy rakiet ulokowanych w obcych krajach graniczących albo blisko Ameryki. Ale to Rosja, mówi się nam, jest „agresywna”.

Nie rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc?

Rosję, zagrożoną przez zwiększającą się liczbę baz amerykańskich i NATO, oskarża się o „agresywność”. Ale jak czułaby się Ameryka, gdyby otaczały ją rosyjskie i chińskie bazy?

Źródło: http://www.darkmoon.me/2014/who-are-the-puppet-masters-by-neil-clark/
Montechristo
Tłum. z j. ang. Ola Gordon
Republikacja za zgodą AlexJones.pl

Czytany 4419 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04