niedziela, 25 wrzesień 2011 10:57

NATO przedłużyło mandat na pobyt w Libii bez zgody ONZ o kolejne 90 dni

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

NATOflag  ECAG

Przedłużenie mandatu NATO na pobyt w Libii odbyło się bez jakiegokolwiek pytania o zgodę ONZ lub jakichkolwiek organizacji międzynarodowych o podobnym charakterze. Dowódcy NATO uznali zapewne, że pytanie o zgodę ONZ jest „stratą czasu” - zauważa Igor Siletsky - analityk Center for Research on Globalization (Centrum Badań nad Globalizacją). Po co ta cała „biurokracja”, skoro wojna ponoć zbliża się do końca? - pyta specjalista.

Oficjalne raporty NATO donoszą, że zwolennicy Kaddafiego nie są w stanie stawić poważnego oporu oddziałom rebeliancki i NATO.

Jednak niezależni analitycy uważają, że prawdziwy powód przedłużenia przez NATO mandatu jest taki, że jest zbyt wcześnie, aby powiedzieć, że reżim Kaddafiego przeżywa ostatnie dni.

„Nie po raz pierwszy dowódcy NATO mówią, że libijska wojna zbliża się ku końcowi - by następnie zrobić coś, co pokazuje, że sytuacja jest dokładnie odwrotna” - twierdzi Siletsky.

Analityk rosyjski Veniamin Popov twierdzi, że „to już drugi raz, kiedy NATO przedłuża swój pobyt w Libii, to mówi wprost o tym, że Sojusz daleki jest od osiągnięcia swoich celów”. „Jest zbyt wcześnie aby powiedzieć, że reżim Kaddafiego jest już pokonany” - twierdzi Popov. „Jego zwolennicy wciąż stawiają zaciekły opór. W tym samy czasie brak zgody miedzy członkami Narodowej Rady Tymczasowej, uniemożliwia im pełne zwycięstwo.”

Większość analityków zgadza się co do tego, że NATO najprawdopodobniej pozostanie w Libii przez długi czas. Zwolennicy Kaddafiego, którzy mogą wydawać się słabi, mogą bardzo długo stawiać militarny opór. Przedłużająca się wojna w może zdestabilizować sytuację w krajach sąsiedzkich, podobnie jak było to w Afganistanie i w Iraku.

Materiał został przygotowany w ramach programu analitycznego ECAG – Libia 2011.

Źródło: http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=26736

Czytany 25574 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04