wtorek, 20 marzec 2012 08:37

Mirosław Jankowiak: W relacjach Mińska z Unią Europejską znów powiało chłodem

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

icicle


  dr Mirosław Jankowiak

27 lutego 2012 roku Rada UE podjęła decyzję o rozszerzeniu sankcji wobec Białorusi. Reakcja Mińska była natychmiastowa – tamtejsze władze zażądały opuszczenia ich kraju przez ambasadorów RP i UE a swojego ambasadora w Warszawie, Wiktara Hajsionka oraz ambasadora w Brukseli, wezwały na konsultacje.

Od dłuższego czasu obserwowano na Białorusi wzmożoną politykę represji wobec opozycji i społeczeństwa - stało się to szczególnie widoczne po wyborach prezydenckich w grudniu 2010 roku. W tym czasie w białoruskich mediach nasiliła się także propaganda skierowana przeciwko Europie Zachodniej, głównie Polsce. Bruksela po krótkiej przerwie ponownie zadecydowała o rozszerzeniu sankcji wobec reżimu Łukaszenki. Na listę osób z zakazem wjazdu do UE wpisano kolejnych 21 osób (łącznie jest już na niej 231 obywateli Białorusi). Uderzono także w finansową elitę powiązaną z prezydentem Łukaszenką (konta bankowe niektórych osób i firm zostały zamrożone już wcześniej). Sankcjami nie został objęty jednak jeden z ważniejszych oligarchów białoruskich – Jury Czyż, prowadzący interesy w branży energetycznej, handlu i rolnictwie, a ściśle związany z Łukaszenką (holding Triple). Protest Słowenii (wspólne inwestycje warte ponad 150 mln euro) oraz wątpliwości Łotwy spowodowały, że znalazł się on poza listą osób niepożądanych w UE. Odpowiedź Mińska była natychmiastowa i przewidywalna. Po wojnie „o ambasadorów” białoruskie MSZ zapowiedziało wprowadzenie zakazu wjazdu dla tych osób, które aktywnie przyczyniły się do sankcji wobec Białorusi oraz podjęcie zdecydowanych kroków „w razie dalszych nacisków na Republikę Białoruś”. Rzecznik prasowy MSZ, Andrej Sawinych, zapowiedział jednocześnie, że Mińsk jest gotów do „dialogu, współdziałania i współpracy z UE na zasadach równości i wzajemnego szacunku…”.

 

Powodów zdecydowanej reakcji Łukaszenki należy szukać tak w sytuacji wewnętrznej Białorusi, jak i sytuacji na arenie międzynarodowej. Na wrzesień br. zaplanowane są wybory parlamentarne i prezydent wykorzysta zapewne konflikt z Brukselą i Warszawą do skonsolidowania wokół siebie sił politycznych oraz sporej części białoruskiego społeczeństwa. Ponadto A. Łukaszenka zdążył się już porozumieć z Władimirem Putinem, który 4 marca 2012 został wybrany na prezydenta Rosji. Mińsk liczy na korzyści finansowe ze strony Rosjan w zamian za promoskiewski kurs swojej polityki. Świadczy o tym fakt, że 20 lutego br. prezydent Białorusi nie tylko skrytykował politykę sankcji UE wobec jego kraju, ale zapowiedział, że w razie wrogiej polityki Brukseli odpowie z całą stanowczością, posuwając się nawet do blokady tranzytowej towarów transportowanych przez jego kraj. Cztery dni później D. Miedwiediew i A. Łukaszenka wydali wspólne oświadczenie, w którym odnoszą się krytycznie wobec polityki sankcji USA i UE wobec Mińska, ale jednocześnie zachęcają też do dialogu.

Prezydent Białorusi liczył też na brak jedności państw unijnych, wychodząc z założenia, że część z nich zainteresowana jest bardziej procesem demokratyzacji (jak Polska), a część tylko współpracą gospodarczą. Umożliwiłoby to przy promoskiewskim kursie Mińska prowadzić współpracę gospodarczą z Zachodem (w 2011 roku eksport Białorusi do krajów UE wyniósł prawie 16 mld USD). Bruksela jednomyślnie podjęła jednak decyzję o wycofaniu wszystkich swoich 16 ambasadorów z Mińska. Reakcja Mińska pokazała, że w tym momencie Warszawa jest największym wrogiem Białorusi, co może doprowadzić do jeszcze większego pogorszenia nienajlepszych już relacji między Polską a Białorusią. Od maja 2010 roku, kiedy Henryk Litwin opuścił placówkę (objął funkcję podsekretarza stanu w polskim MSZ) aż do lutego 2011 Polska nie miała swojego ambasadora. A obecny Ambasador RP w Mińsku, Leszek Szerepka pełni swoją funkcję nieco ponad rok, od 20 lutego 2011 roku do 28 lutego br., kiedy powrócił do Warszawy na konsultacje Oznacza to ponowne zdegradowanie relacji dwustronnych, którym nie pomaga także propaganda w mediach białoruskich (jak antypolski film „Lekcja polskiego” z ambasadorem RP w roli głównej i oskarżanie o przekazywanie za pośrednictwem ambasady RP w Mińsku pieniędzy dla białoruskiej opozycji).

Wydarzenia ostatnich dni pokazują, że tylko stanowcza i jednomyślna polityka wszystkich członków UE wobec Mińska może przynieść wymierne korzyści. Wymuszenie na Mińsku łagodniejszej polityki wobec pozycji i przeprowadzenia pewnych procesów demokratycznych będzie możliwe tylko przy zdecydowanym nacisku ekonomicznym na Łukaszenkę. Sankcje powinny jednak uderzać przede wszystkim we władze białoruskie, a nie zwykłych ludzi, szczególnie w ostatnim czasie, kiedy kryzys bardzo dotknął obywateli tego kraju. Pomysłem wartym rozważenia wydaje się np. jednostronne zniesienie opłat wizowych dla obywateli Białorusi, nieobjętych zakazem wjazdu do UE, co pokazałoby Białorusinom absurdalność polityki ich władz.

Tekst jest Stanowiskiem Pułaskiego altz dnia 9 marca 2012 r.

Fot. sxc.hu

Czytany 4970 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Mirosław Jankowiak