czwartek, 20 styczeń 2011 09:17

Michał Jarocki: Kowboj na antypodach

Oceń ten artykuł
(1 głos)

colboj  Michał Jarocki

Zacieśnienie amerykańsko-australijskiej współpracy wojskowej ma na celu zrównoważenie rosnącej potęgi Chin. Od wielu dekad Australia jest jednym z najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych i wspiera Amerykanów na arenie międzynarodowej. Prezydent Barack Obama stara się jeszcze poszerzyć dotychczasowe wpływy Waszyngtonu w tej części świata. Geopolityka

Jednym z podstawowych wymogów skutecznej polityki międzynarodowej jest dialog. Pozwala on na utrzymanie zaufania między stronami oraz szybkie rozwiewanie wątpliwości. Przykładem takiego postępowania jest amerykańsko-australijskie forum ministerialne AUSMIN.

 

Wieloletni partner

Zapoczątkowane w 1985 roku, przez lata służyło wypracowywaniu wspólnych stanowisk oraz podejmowaniu prób rozwiązywania międzynarodowych problemów. Tegoroczne spotkanie 8 listopada 2010 roku w australijskim Melbourne okazało się nad wyraz owocne.

Minister spraw zagranicznych Australii Kevin Rudd oraz szef resortu obrony tego kraju Stephen Smith spotkali się z amerykańską sekretarz stanu USA Hillary Clinton i sekretarzem obrony Robertem Gatesem. Efektem było porozumienie o poszerzeniu współpracy bilateralnej, przejawiającej się głównie w zacieśnieniu stosunków wojskowych.

Wstępnym porozumieniem, podpisanym przez polityków, zajmą się teraz negocjatorzy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a efekty pracy dyplomatów zaaprobują parlamenty obu państw, australijsko-amerykańskie relacje militarne nabiorą dynamiki.

Od lat amerykańscy i australijscy żołnierze przeprowadzają wspólne manewry wojskowe, w których mają wypracować techniki współpracy bojowej na morzu, lądzie i w powietrzu. Amerykańskie okręty bojowe stacjonują w portach australijskiej marynarki wojennej.

Jeżeli nieoficjalnie informacje się potwierdzą, już wkrótce siły zbrojne USA będą mogły wykorzystywać także inne australijskie instalacje wojskowe: lotnisko i koszary w miejscowości Townsville, nowo budowaną bazę marynarki wojennej w Darwin, bazę morską na Garden Island czy tereny treningowe w Bradshaw.

USA będą też mogły składować amunicję, paliwo i inne materiały na terytorium sojusznika. Ma to umożliwić zaopatrywanie Floty Pacyfiku w surowce niezbędne do skutecznego operowania na morzu. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już niebawem Australia zmieni się w wielkie koszary oraz magazyny dla amerykańskich sił zbrojnych.

Poszerzona współpraca wojskowa pomiędzy sojusznikami przewiduje także wykorzystywanie australijskich stacji nasłuchowych oraz urządzeń monitorujących przestrzeń kosmiczną. Planowana jest budowa amerykańskiej bazy do śledzenia wrogich satelitów szpiegowskich, prawdopodobnie w zachodniej części kraju, gdzie obecnie znajduje się tajna australijska baza marynarki wojennej Harold E. Holt. Jeżeli uda się zrealizować również te plany, Australia stanie się czołowym sojusznikiem USA w walce o dominację w kosmosie.

Cień smoka

Waszyngton i Canberra zgodnie twierdzą, że wypracowywane porozumienie ma na celu poprawę bezpieczeństwa i stabilności w regionie Pacyfiku. Większe zdolności operacyjne amerykańskiej marynarki wojennej oraz współpraca dwóch bliskich sobie państw mają umożliwić szybkie i skuteczne reagowanie w sytuacjach kryzysowych oraz gaszenie tlących się „pożarów” politycznych.

Nie ulega jednak wątpliwości, iż podstawowym motywem amerykańsko-australijskiej współpracy jest rosnąca potęga militarna Chińskiej Republiki Ludowej. Rozbudowa chińskich sił powietrznych oraz marynarki wojennej sprawiły, że Pekin wyszedł na pozycję jednego z najbardziej wpływowych graczy na wodach Pacyfiku. Chińskie okręty są w stanie działać na o wiele większym obszarze niż jeszcze dekadę temu. Rosnące znaczenie Państwa Środka na arenie międzynarodowej pozwala podejrzewać, iż w najbliższej przyszłości wody Pacyfiku staną się jednym z głównych obszarów zainteresowania ChRL, a to nie jest po myśli USA.

Pekin stara się chronić własne interesy. Trasy wszystkich większych szlaków handlowych, którymi do kraju transportowane są niezbędne surowce energetyczne oraz inne dobra, łatwo mogą zostać zablokowane. Wystarczy, że Amerykanie wstrzymają ruch statków przez cieśninę Malakka, a Chiny będą odcięte od dostaw ropy, co spowoduje w niedługim czasie unieruchomienie chińskiej armii i duże ograniczenie jej zdolności bojowych.

Jest to jedno z zagrożeń, których obawia się Pekin. Rozbudowuje więc flotę wojenną oraz wysyła okręty w strategiczne punkty na oceanie, co Amerykanie odbierają jako przejaw dążenia do zdominowania Pacyfiku i starają się temu przeciwdziałać.

Jednym ze sposobów na powstrzymanie Chin jest właśnie bliższa współpraca z Australią. Jej zacieśnianiu służyła seria manewrów morskich przeprowadzonych w drugiej połowie 2010 roku z kilkoma państwami azjatyckimi. O ile ćwiczenia organizowane z Japonią lub Koreą Południową można jeszcze wytłumaczyć polityką strofowania północnokoreańskich władz, o tyle podobne, z jednostkami marynarki wojennej Wietnamu, były wyraźnym sygnałem, że USA chcą stworzyć koalicję państw przeciwnych chińskiej dominacji na Pacyfiku. Podobną wymowę ma seria umów podpisanych w tym roku z Indonezją czy Kambodżą. Porozumienia mają zapewnić Stanom Zjednoczonym współpracę wojskową i wywiadowczą, dzięki której łatwiejsze będzie monitorowanie chińskiej działalności w regionie.

W ostatnim czasie Waszyngton podjął decyzję o rozbudowie bazy marynarki wojennej na wyspie Guam. Ten skrawek lądu wydaje się lepszym miejscem dla stacjonowania sił zbrojnych, które mogłyby zostać użyte do obrony amerykańskich interesów.

W planach dowództwa jest między innymi wybudowanie na wyspie lotniska oraz bazy morskiej dla jednostek floty, która będzie mogła przyjmować napędzane atomowo lotniskowce. Armia zamierza wyciąć spory kawałek znajdującego się przy plaży lasu i zbudować tam strzelnicę dla marines. Gdy prace konstrukcyjne się zakończą, tysiące amerykańskich żołnierzy przeniosą się tam z japońskiej Okinawy. Zacieśnianie współpracy wojskowej USA z państwami regionu ma chronić interesy Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku. Ambicje Pekinu sięgają daleko poza obecnie kontrolowane akweny, co zwiastuje zaostrzenie się rywalizacji pomiędzy dwoma światowymi potęgami.


Artykuł ukazał się w numerze 1-2/2011 (727-728) tygodnika alt

fot. sxc.hu

Czytany 6148 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04