piątek, 08 maj 2009 12:35

Mateusz Piskorski: Partnerstwo Wschodnie na zamówienie Waszyngtonu

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Mateusz Piskorski

Coraz częściej zdarza się, że rzekome polskie sukcesy na arenie międzynarodowej okazują się inicjatywami w istocie szkodliwymi, stojącymi w sprzeczności z polską racją stanu. W ubiegłym roku rząd Donalda Tuska przy pomocy prawicowego, neokonserwatywnego gabinetu rządzącego w Szwecji wylansował reklamowaną od miesięcy koncepcję Partnerstwa Wschodniego, zakładającą bezpośrednią ingerencję Unii Europejskiej w krajach postradzieckich, niejednokrotnie mało stabilnych politycznie i gospodarczo (Gruzja, Mołdawia) lub oddalonych o tysiące kilometrów od wschodnich granic UE (Azerbejdżan, Armenia).

Jak się okazuje, w praskim unijnym szczycie nie uczestniczyli nie tylko liderzy największych krajów Wspólnoty (Włoch, Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii), ale nawet prezydenci dwóch krajów, które projekt partnerstwa ma obejmować - Białorusi i Mołdawii.

Nic dziwnego, że dużą ostrożnością wykazała się w Pradze unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych i europejskiej polityki sąsiedztwa Benita Ferrero-Waldner, która podkreśliła, że wobec uznania przez UE za priorytetowe stosunków z Rosją, Unia nie zamierza osłabiać wpływów Moskwy na obszarze postradzieckim. Fiński premier Matti Vanhanen dodał zapobiegliwie, że program partnerstwa "w żadnym wypadku nie otwiera dyskusji o członkostwie i to jest bardzo ważne".

Próby przejęcia kontroli nad krajami byłego ZSRR dokonywane były na różne sposoby. Nie tak dawno byliśmy świadkami "kolorowych rewolucji" koordynowanych przez Waszyngton i jego sojuszników. Po kompromitacji usadowionych w ich wyniku u władzy ekip (przede wszystkim Juszczenki na Ukrainie i Saakaszwilego w Gruzji) zdecydowano się na nieco inna taktykę. Droga rewolucyjna zastąpiona została wysiłkami dyplomatycznymi. Nie zmieniło sie jednak jedno: rolę wykonawcy dyspozycji Waszyngtonu w zakresie planu otaczania Rosji pełni nieustannie kilka krajów europejskich. W tym gronie znaczące miejsce zajmuje Polska, co było szczególnie jaskrawo widoczne za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego oraz rządów PiS. Rząd PO realizuje te same cele zmodyfikowanymi metodami, próbując zaciągnąć Unię Europejską do geopolitycznej konfrontacji z Moskwą. W tym kontekście program Partnerstwa Wschodniego jawi się jako przedłużenie wykonania zlecenia dla kontrahenta zza oceanu. Osobliwością tego zlecenia jest jednak to, że wykonujemy je za darmo, a właściwie nawet do niego dopłacamy (600 mln euro na Partnerstwo Wschodnie pochodzić będzie z budżetu UE, a zatem także naszego). Tymczasem wszelkie próby kompleksowego uregulowania relacji Unii ze Wschodem muszą brać pod uwagę twarde geopolityczne warunki, a wśród nich przede wszystkim niepodważalny fakt, iż obszar ten stanowi bezpośrednią strefę interesów Federacji Rosyjskiej. Brak akceptacji realiów prowadzić może do uprawiania polityki z punktu widzenia racji stanu kontrproduktywnej. Niestety, znów celuje w tym polska dyplomacja...


Czytany 5679 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04