poniedziałek, 24 grudzień 2012 08:54

Mateusz Piskorski: Cztery godziny z Władimirem Putinem

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

putinwtvpgeopolityka  dr Mateusz Piskorski

20 grudnia w Moskwie odbyła się coroczna duża konferencja prasowa prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Na spotkaniu z dziennikarzami ponad tysiąca akredytowanych mediów, które trwało ponad cztery i pół godziny, rosyjski przywódca omówił także problemy związane z bieżącymi sprawami z zakresu polityki zagranicznej. Oczywiście zestaw problemów poruszonych w pytaniach i odpowiedziach jest w dużej mierze przypadkowy, jednak w pewnym stopniu zapewne odzwierciedla aktualną agendę polityki zagranicznej Rosji, w tym hierarchię ważności poszczególnych problemów.

Ochłodzenie relacji z Waszyngtonem

Po przyjęciu przez amerykański Senat tzw. prawa Magnickiego, które umożliwia objęcie sankcjami urzędników i przedstawicieli rosyjskich organów państwowych obwinionych przez władze USA o łamanie praw człowieka, doszło do zaostrzenia retoryki na linii Moskwa – Waszyngton. Prezydent, komentując treść wspomnianego prawa,  podkreślił, że nie ma nic przeciwko ograniczeniom dotyczącym posiadania kont bankowych i nieruchomości przez przedstawicieli rosyjskiej biurokracji za oceanem; sam zresztą wielokrotnie w ramach niedawno ogłoszonej kampanii antykorupcyjnej zwracał uwagę, iż transfer i ukrywanie kapitału stanowią dla Rosji duży problem. Jednocześnie jednak po raz kolejny wyraził oburzenie traktowaniem Moskwy jako państwa łamiącego prawa człowieka. „Czym się tak emocjonują nasi partnerzy w Stanach i amerykańscy ustawodawcy? Prawami człowieka w naszych więzieniach i zakładach karnych. To ważna sprawa, ale u nich też jest z tym mnóstwo problemów. Już o tym mówiłem – w Abu Ghraib i Guantanamo trzymają ludzi latami bez postawienia zarzutów. To się nie mieści w głowie. Przy czym nie tylko po prostu trzymają bez zarzutów, ale zakuwają tam więźniów w kajdany, jak w średniowieczu. Na terytorium własnego kraju zalegalizowali tortury. Możecie sobie wyobrazić, co by się stało, jeśli u nas miało by coś takiego miejsce? Dawno pożarli by nas w całości! Urządziliby bachanalia na całym świecie! A u nich wokół tego cicho, cisza. Przecież tyle razy obiecywano likwidację Guantanamo. I co? I więzienie nadal działa. Nie wiemy, może i tortury dalej stosują. A tak zwane tajne więzienia CIA. Ktoś poniósł odpowiedzialność? I jeszcze nam mówią, że my mamy jakieś problemy. No tak, dziękujemy, wiemy. Ale na tej podstawie uchwalać jakieś antyrosyjskie akty prawne – to już przekroczenie granic, którego przecież nie sprowokowaliśmy” – ocenił W. Putin.

Oskarżając władze amerykańskie o stosowanie podwójnych standardów w dziedzinie praw człowieka, zwrócił też uwagę na problemy związane z monitoringiem wyborów: „Oni, jak wiecie, do wielu stanów nie wpuszczają w ogóle międzynarodowych obserwatorów na wybory. Podoba się to wam? To u nich (…) Biuru Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka było powiedziane: ‘podejdziecie bliżej niż 300 metrów do lokalu wyborczego, to was aresztujemy’. A BIDiPCz uznało, że wszystko u nich było dobrze i demokratycznie. Podoba się to wam? Myślę, że nie”. Rosyjski prezydent ocenił w tym kontekście ograniczenia prawa do adopcji rosyjskich dzieci przez obywateli amerykańskich, rozpatrywane obecnie przez Dumę, uznając projekt za emocjonalny, ale w obecnej sytuacji uprawniony.

Według Władimira Putina, śmierć Siergieja Magnickiego w areszcie śledczym w 2009 roku stanowi wyłącznie pretekst dla wprowadzenia przez władze amerykańskie kolejnych antyrosyjskich działań, w tym noszących charakter sankcji. Sam przypadek śmierci aresztanta, rosyjski przywódca określił „tragicznym”, jednocześnie przypominając: „Czy w amerykańskich więzieniach ludzie nie umierają? Pełno ich umiera. I co? I teraz powinniśmy wokół tego rozkręcać aferę? A czy wiecie, ilu ludzi amerykańskie organy bezpieczeństwa zatrzymują na całym świecie, naruszając przy tym prawo wielu państw, by potem osadzać ich w amerykańskich aresztach i sądzić w Stanach? Czy to jest w porządku? Myślę, że nie. Już kiedyś o tym mówiłem: dlaczego jeden kraj przyznaje sobie prawo do działania swojego wymiaru sprawiedliwości na całym świecie? To podważenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego”.

Problemem w relacjach z Waszyngtonem pozostają tez projekty budowy systemu obrony przeciwrakietowej przez Amerykanów. Rosyjski prezydent przypomniał, że warunkiem uspokojenia obaw Rosji jest pisemna i wiążąca deklaracja mówiąc, iż instalacje nie są nie będą w żaden sposób wymierzone przeciwko Rosji. Cały projekt może ponadto, jego zdaniem, doprowadzić do zachwiania równowagi strategicznych rodzajów uzbrojenia. Równowaga ta jest natomiast, zgodnie z doktryną wzajemnego odstraszania, jednym z fundamentalnych sposobów zagwarantowania pokoju w skali globalnej. To właśnie dzięki niej, w przekonaniu Władimira Putina, udało się uniknąć groźniejszych konfliktów zbrojnych po II wojnie światowej. W związku z tym, jakiekolwiek naruszenie owej równowagi prowadzić musi do symetrycznych i zmierzających w kierunku odbudowania równowagi działań strony przeciwnej; rosyjski prezydent powiedział, że w przypadku dyskusji na temat systemu obrony przeciwrakietowej taką zapowiedź przekazał jeszcze Georgowi W. Bushowi.

Relacje z Gruzją: ślepa uliczka

Na pytanie gruzińskiej dziennikarki o możliwości zmiany stosunków rosyjsko-gruzińskich po niedawnych wyborach parlamentarnych w Gruzji, rosyjski prezydent stwierdził, że ciężko jest mówić o znalezieniu rozwiązań satysfakcjonujących czy choćby akceptowalnych dla obu stron, choć stosunki, przede wszystkim gospodarcze, pomiędzy oboma sąsiednimi krajami są dość istotne. Nowy rząd w Tbilisi, na którego czele stoi Bidzina Iwaniszwili, powołał niedawno specjalnego przedstawiciela ds. relacji z FR, ale – jak stwierdził prezydent – „Odpowiadamy tym samym, ale chciałbym też zwrócić Pani uwagę na problem wszystkim dobrze znany. Polega on na tym, że urzędujący prezydent pan Saakaszwili doprowadził do sytuacji przypominającej ślepą uliczkę – nie wiem, szczerze mówiąc, jak z niej wybrnąć. Rosja nie może zmienić swojej decyzji o uznaniu niepodległości Osetii Południowej i Abchazji, nie możemy tego zrobić pod żadnym pozorem. Natomiast Gruzja nie może wyrazić zgody na uznanie ich niepodległego statusu. Nie mam pojęcia, co w tej sprawie można zrobić”.

Władimir Putin zaznaczył, że gotów jest do spotkań i dialogu z Tbilisi, jednak wyłącznie w przypadku, gdy takie spotkania przyniosłyby jakieś konkretne rezultaty. Na pytanie gruzińskiego dziennikarza o możliwość spotkania z nowym premierem Iwaniszwilim rosyjski przywódca stwierdził: „Z Iwaniszwilim osobiście się nie znam. Miał on, o ile wiem, jakieś interesy w Federacji Rosyjskiej. Powtarzam: docierają na razie pozytywne sygnały. Jesteśmy gotowi na nie odpowiedzieć. Już odpowiadamy. Ale spotkania na takim poziomie powinny być dobrze przygotowane i przynosić pozytywne efekty. A póki co, nie wiem, co miałoby być przedmiotem takiego spotkania. Chociaż nie jesteśmy na takie propozycje zamknięci”.

Ukraina poza Unią Celną?

18 grudnia miało dojść do wizyty prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza w Moskwie, podczas której zamierzano na poziomie głów państw przedyskutować kwestie związane z możliwym udziałem Kijowa w Unii Celnej, obejmującej obecnie Rosję, Białoruś i Kazachstan. W ostatniej chwili spotkanie zostało odwołane, co wzbudziło falę spekulacji na temat wahań ukraińskich władz, w szczególności w kontekście zbliżającego się szczytu Unia Europejska – Ukraina oraz procesu negocjacji układu stowarzyszeniowego z UE. Władimir Putin dość kategorycznie zaznaczył, że na obecnym etapie trudno mówić o udziale południowo-zachodniego sąsiada Federacji Rosyjskiej w tym projekcie integracyjnym, jednak następstwa odizolowania Ukrainy od przestrzeni gospodarczej UC mogą być katastrofalne dla jej kondycji ekonomicznej. „Nie ma mowy o wstąpieniu Ukrainy do Unii Celnej. Żebyśmy mogli o nim mówić, z oficjalnym wnioskiem w tej sprawie powinny się zwrócić władze Ukrainy. A takiego wniosku nie ma” – podkreślał rosyjski prezydent. Następnie zwrócił uwagę na spadające znaczenie Ukrainy jako państwa tranzytowego dla transportu eksportowanego przez Rosję gazu i ropy, co zresztą – jak zaznaczył – dotyczy również innych państw tranzytowych. „’Gazprom’ intensywnie rozwija swoją infrastrukturę, uniezależnia się od możliwości tranzytowych naszych sąsiadów, docierając na rynki swoich tradycyjnych kontrahentów. Jak wiecie, zakończyliśmy już budowę ‘Gazociągu Północnego’ po dnie Morza Bałtyckiego, transportując przez niego już teraz 55 mld m3 gazu. Działa już też ‘Gazociąg Błękitny’ pod dnie Morza Czarnego do Turcji. Obecnie negocjujemy z tureckimi przyjaciółmi – właśnie niedawno wróciłem z Turcji – budowę dodatkowych instalacji, które pozwoliłyby na zwiększenie przepływu gazu, jakim oni są zainteresowani. Teraz to jest 16 mld m3 gazu, ale rozmawiamy na temat zwiększenia tej objętości. Rozpoczęliśmy budowę ‘Gazociągu Południowego’ pod dnie Morza Czarnego. To kolejne 63 mld m3 gazu. Myślę, że nasi ukraińscy partnerzy popełnili w pewnym momencie bardzo duży, wręcz fundamentalny błąd” – mówił rosyjski prezydent, wyrażając jednocześnie nadzieję, że w najbliższych latach współpraca obu państw w dziedzinie energetyki odbywać się będzie bez większych zakłóceń, co ułatwić powinna kompromisowa postawa Gazpromu w negocjacjach.

Konflikt w Syrii

Odpowiadając na pytanie o uzasadnienie stanowiska Rosji w sprawie konfliktu syryjskiego, a przede wszystkim wobec postulowanej rezygnacji z urzędu głowy państwa przez Baszara al-Asada, prezydent Putin, przywołał jako przykład usunięcia od władzy dotychczas ją sprawujących elit przypadek libijski i sytuację w tym kraju po obaleniu płk Muammara Kadafiego w 2011 roku. Mówiąc o Libii, rosyjski przywódca zauważył, że „państwo to ulega rozpadowi. Trwają konflikty etniczne, klanowe i plemienne. Więcej – doszło do tragedii, jaką było zabójstwo ambasadora Stanów Zjednoczonych. Takie są skutki przeprowadzonych działań? Pytali mnie o błędy, a czyż to nie był błąd? Chcielibyście, żebyśmy takie błędy powtarzali stale w innych państwach?”. Jednocześnie prezydent stwierdził, że Rosja nie ma na Bliskim Wschodzie strategicznych interesów, przede wszystkim tych o charakterze gospodarczym, a jej relacje z władzami syryjskimi nie były tu wyjątkiem: „Czyżbyśmy mieli tam jakieś wyjątkowe relacje gospodarcze? Nie. A może pan Asad nie wyjeżdżał z Moskwy w czasie swej prezydentury? Nie, częściej bywał w Paryżu i innych stolicach europejskich, niż u nas. Opowiadamy się za tym, by znaleźć takie rozwiązanie problemu, które uchroni region i ten kraj od rozpadu i niekończącej się wojny domowej”. Władimir Putin przestrzegł, że zwycięstwo obecnej syryjskiej opozycji doprowadzić może do kontynuacji konfliktu, w którym prześladowaniom będą podlegać niezwiązane z nią mniejszości i grupy wyznaniowe.

Przy okazji omawiania relacji rosyjsko-amerykańskich, Władimir Putin po raz kolejny wypowiedział się przeciwko interwencjonizmowi militarnemu USA, tym razem przywołując przykład Iraku. „Jak mawiają – przyszedłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Powiesili Saddama, ale kraj się przecież rozpada. Kurdystan w praktyce funkcjonuje już jako samodzielny podmiot. Ile ofiar pochłonął już cały konflikt? Pewnie już znacznie więcej niż w ciągu całych rządów Saddama Husajna. Ciężko mi powiedzieć, czy zastosowano odpowiednie środki dla rozwiązania ‘problemu Husajna’. Ale sądzę, że takie środki są co najmniej sporne” – podkreślił.

Smoleński cień

Korespondenci TVN zadali rosyjskiemu prezydentowi pytanie o zwrot wraku samolotu Tu-154M leżącego na lotnisku w Smoleńsku. Prezydent, powtarzając wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa z ostatnich dni, oznajmił, że nie może mieszać się w działania Komitetu Śledczego w tej sprawie, jednak jednocześnie zadeklarował, że zada w tej kwestii jego przedstawicielom pytanie. W tym kontekście działania i komentarze (przede wszystkim na Twitterze) szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego nabierają niezbyt poważnego wymiaru – deklaracja Władimira Putina stanowiąca, jak wspomniano, powtórzenie słów ministra Ławrowa, prezentowana jest przez niego jako jeden z elementów sukcesu misji, której się podjął odbywając kilka dni wcześniej wizytę w Moskwie i dyskutując o wraku samolotu z Catherine Ashton przed szczytem UE-Rosja.

Chiński wektor

Na pytanie korespondenta chińskiej agencji Xinhua o relacje rosyjsko-chińskie, Władimir Putin stwierdził: „Stosunki Rosji z Chinami znajdują się na bardzo wysokim poziomie, powiedziałbym, że na bezprecedensowym poziomie zaufania i współpracy. Poziom naszego współdziałania na arenie politycznej jest taki, jakiego nigdy wcześniej nie mieliśmy. Koordynujemy nasze wysiłki w podstawowych sprawach związanych z sytuacją międzynarodową. I bez wątpienia relacje pomiędzy Federacją Rosyjską a Chińską Republiką Ludową stanowią jeden z ważniejszych czynników w sprawach globalnych”. Poza współpracą polityczną, rosyjski prezydent zwrócił uwagę na szereg wspólnych projektów gospodarczych i inwestycyjnych, szczególnie w sferze zaawansowanych technologii. Zadeklarował też, że rosyjski Daleki Wschód jest otwarty na inwestycje podmiotów chińskich.

Tradycyjne, odbywające się przed końcem roku spotkania rosyjskiego prezydenta z dziennikarzami, oczywiście, poświęcone są przede wszystkim omówieniu sytuacji wewnętrznej. Stąd zdecydowana większość padających z sali pytań dotyczyła rosyjskiej polityki społecznej i ekonomicznej, a także bardzo nieraz konkretnych problemów poszczególnych regionów – podmiotów Federacji Rosyjskiej. Omówienie tych kwestii wykracza jednak poza ramy niniejszego skrótowego tekstu.

Czytany 5477 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04