czwartek, 17 marzec 2011 08:47

Marcin Toboła: Walka o (nowy) Egipt

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

egiptdemons autor Marcin Toboła

Na kilka dni przed zaplanowanym na 19 marca referendum w sprawie zmiany konstytucji egipskiej, uchwalonej a następnie przyjętej w referendum w 1971 roku, sytuacja nie jest bynajmniej klarowna. Można rzec nawet, że poziom jej komplikacji wzrasta. Podczas gdy płomień rewolucji „25 stycznia”, w której czynny udział brali zarówno muzułmanie, jak i chrześcijanie, powoli gaśnie, do głosu zaczynają dochodzić dawne konflikty i różnego rodzaju partykularyzmy.

Równocześnie z pracami powołanej ad hoc komisji legislacyjnej, której zadaniem jest opracowanie poprawek ustawy zasadniczej, dochodzi do scen przemocy na tle religijnym. We wtorek 8 marca, chrześcijańscy Koptowie starli się na ulicach Kairu ze zwolennikami salafizmu. Ci pierwsi wyszli na ulicę w proteście przeciwko niedawnym aktom agresji dokonywanym przez muzułmańskich przestępców, którzy ostatnio spalili kościół w Sul. Koptowie domagali się osądzenia winnych oraz natychmiastowego wydania decyzji zezwalającej na jego odbudowę (decyzję ostatecznie wydano 13 marca). Salafici z kolei wystąpili z żądaniami uwolnienia kilku kobiet, rzekomo nawróconych wcześniej na islam, a więzionych ich zdaniem w koptyjskich klasztorach.

Owi muzułmanie, których zebrało się tego dnia około pięciuset, reprezentują jeden z najbardziej skrajnych ruchów w łonie islamu. Ideologicznie zbliża się on do saudyjskiego wahhabizmu ze względu na postulowany powrót do „religii przodków” (arab. salaf – przodek, l.mn. aslaf) oraz oczyszczenie islamu z „nowinek” (arab. bida, l.mn. abda'). Z ideologii tej czerpie obficie większość ekstremistycznych ugrupowań muzułmańskich, z Al-Qa'idą na czele. Co ciekawe, jedną z najbardziej znienawidzonych przez nich „nowinką”, czy też herezją, jest demokracja, której przeciwstawia się kalifat rządzony prawem boskim. Natomiast najlepszym modelem stosunków islamu z innymi religiami, jest według nich „konstytucja Umara”, oznaczająca dla nie-muzułmanów trzy drogi albo islam, albo płacenie specjalnego podatku – dżizji, albo śmierć. Jest więc zrozumiałe, że salafici byli pozbawieni prawa do udziału w życiu publicznym przez poprzedni reżim, bądź co bądź formalnie demokratyczny. Co więcej, byli oni prześladowani przez aparat bezpieczeństwa, który oskarża się zresztą o bezprawne zatrzymania, stosowanie tortur a nawet skrytobójcze mordy, w tym na niewinnych.

Niejasna polityka władz i tajne dokumenty

Niemniej jednak stosunek poprzednich władz do ekstremistów w ostatniej dekadzie był co najmniej niejednoznaczny. Z jednej strony wspomniane zatrzymania i brutalne represje stosowane przeciwko wszystkim podejrzewanym o terroryzm, czego najlepszym przykładem były masowe aresztowania w 2004 roku po zamachach w Szarm El-Szejch, z drugiej brak zdecydowanej reakcji na przemoc stosowaną wobec chrześcijan przez muzułmańską większość, gdy niejednokrotnie odmawiano nawet wszczęcia śledztwa w sprawach o zabójstwo.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż w ostatnich tygodniach upubliczniono sensacyjne dokumenty, rzekomo pochodzące z archiwów egipskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Dość powiedzieć, że ich rozpowszechnienie nastąpiło, mówiąc delikatnie, w sposób odbiegający od standardów ochrony informacji poufnych – na ulicach można było spotkać handlarzy oferujących pliki dokumentów po 30 funtów egipskich, na co ostro reagowała Najwyższa Rada Sił Zbrojnych sprawująca tymczasowo władzę.

Jeszcze ciekawsza jest treść owych dokumentów, z których największym powodzeniem cieszą się w Internecie dwa. Pierwszy dotyczy udziału Gamala Mubaraka, syna odsuniętego od władzy prezydenta, w wspomnianym wyżej zamachu w nadmorskim kurorcie. Drugi natomiast wiąże się ze sprawą Wafy Kostantin, jednej z domniemanych konwertytek, przetrzymywanych według salafitów przez Koptów. Z lektury pierwszego wynika, że namaszczony przez byłego prezydenta na swojego następcę, Gamal wiedział o planowanym zamachu, a co więcej współpracował z zamachowcami i wydawał im instrukcje. Celem zaś miał być jego biznesowy rywal, z którym walczył o udziały z zysków z dostaw egipskiego gazu do Izraela. Drugi zaś mówi o tym, że służby bezpieczeństwa współpracowały z wysokimi rangą duchownymi kościoła koptyjskiego, a nawet ugięły się przed naciskami z ich strony, ostatecznie przekazując kobietę władzom kościelnym. Ponadto miały posiadać informację o oficjalnej konwersji wspomnianej chrześcijanki na islam, od czego według ortodoksji tej religii nie ma odwrotu. Dokumenty, których autentyczność jest jednak mocno wątpliwa, gdyż na prezentowanych kartach brakuje oficjalnych pieczęci, podpisów a nawet dat (sic!), już wywołały oburzenie wśród wielu zwykłych Egipcjan, zrzucając jednocześnie lwią część odpowiedzialności za szerzenie konfliktów w społeczeństwie na elity rządzące i aparat bezpieczeństwa.

Z taką wizją świata koresponduje idealnie oficjalne oświadczenie Bractwa Muzułmańskiego, fundamentalistycznej organizacji pełniącej w zachodnich mediach rolę dyżurnego straszaka, które de facto jest mocno podzielone wewnętrznie i od lat koncentruje się na działalności charytatywnej. Nie jest jednak wykluczone, że Bractwo realizuje pokojową strategię, starając się tylko naprawić swój medialny wizerunek. Otóż, na winnych tej napiętej sytuacji wskazują oni promubarakowe „gangi”, które ich zdaniem chcą wzniecić niepokoje społeczne, klasowe oraz religijne i wykorzystać je na swoją korzyść, kierując się zasadą „dziel i rządź”. W dalszej części oświadczenia organizacja wzywa do „przezwyciężenia interesów partykularnych na rzecz dobra ogółu” oraz „kierowania się rozumem”.

Trzeba jednocześnie zauważyć, że ugrupowanie unika od dawna sformułowania klarownego programu politycznego. Pewne jest jedynie uznanie przez nich za niepodważalnego prymatu prawa muzułmańskiego nad prawem świeckim, co potwierdza w nieco złagodzonej wersji art. 2 konstytucji Republiki Egiptu z 1971 r.

Nowa konstytucja

Tymczasem projekt zmian w konstytucji również budzi wiele kontrowersji wśród różnych grup i w licznych aspektach. Po pierwsze, istnieje spór o charakter poprawek. Najbardziej bezkompromisowi zwolennicy reform, domagają się całkowitej rewizji ustawy zasadniczej, która de iure nie obowiązuje po przejęciu władzy przez wojskowych. Apelują oni o uchwalenie tymczasowego aktu prawnego, mającego pozostać w mocy do uchwalenia nowej konstytucji przez specjalną komisję. Z drugiej strony, zwolennicy zmian zaproponowanych przez obecną Komisję Legislacyjną (w jej skład wchodzi członek Bractwa Muzułmańskiego, Sobhi Saleh), dążą do jak najszybszych wyborów prezydenckich i parlamentarnych, a dopiero potem do ewentualnej zmiany konstytucji.

Nie jest celem niniejszej publikacji szczegółowa analiza wszystkich poprawek. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że głosy wzywające do zmiany art. 2 konstytucji z 1971 roku, zostały przynajmniej na razie, niestety zmarginalizowane. Artykuł ten mówi m.in., że: „religią państwa jest islam”. Dlatego brak jego zmiany, na której zależy przede wszystkim członkom mniejszości religijnych, ale również liberalnym muzułmanom, w sposób jaskrawy kłóci się z ideałami „świeckiego państwa demokratycznego”, często przywoływanymi w mediach przy okazji transmisji z Placu Tahrir.

Spośród innych zmian, skreśleń i dodatków zaproponowanych przez Komisję, na uwagę zasługują przede wszystkim te ograniczające kompetencje prezydenta w zakresie ogłaszania stanu wyjątkowego, skrócenie jego kadencji z 6 do 4 lat i ograniczenie do jednej możliwej jego reelekcji; również te dające grupie 30 tys. obywateli prawo do zgłaszania swojego kandydata na prezydenta i poddające wybory kontroli sądowniczej. Wymowne jest również skreślenie art. 179 dotyczącego walki z terroryzmem.

Niepewna przyszłość

Wydaje się, że szanse na szybką stabilizację w kraju są niewielkie. Co gorsza, zmiany nie idą w oczekiwanym przez Zachód kierunku, a koncentrują się na walce z ludźmi reprezentującymi znienawidzony reżim Mubaraka i kosmetycznych zabiegach legislacyjnych. Nie wiele zmieni raczej zaplanowane na 19 marca, a więc na najbliższą sobotę, referendum. Pozytywny jego wynik wcale nie gwarantuje uchwalenia nowej konstytucji, a w dodatku stwarza wiele nowych problemów. Wynik negatywny natomiast, spowoduje utrzymanie statusu quo, co oznacza dalszy paraliż instytucji państwowych i konieczność zmiany strategii Najwyższej Rady Sił Zbrojnych.

Czy zwycięży wizja nowego, nowoczesnego Egiptu, czy wróci „stare”? Walka trwa, a jej wynik zna chyba tylko Pan Bóg. Jak mówią Egipcjanie – „Allahu a'lam” - „Bóg jeden wie”.

Tekst ukazał się również na stronie politykawschodnia.pl

Czytany 5835 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04