czwartek, 02 czerwiec 2011 07:04

Marcin Domagała: Polski gaz łupkowy - geopolityczna rewolucja?

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

gaz  Marcin Domagała

Współpraca polsko-amerykańska w kwestii wydobycia gazu łupkowego ze złóż polskich na zawsze może zmienić geopolityczną pozycję Polski. Jej owocna realizacja utrwali jednak i wzmocni satelicką pozycję Rzeczypospolitej względem mocarstwa zaoceanicznego, które nie raz już w przeszłości przedmiotowo traktowało Warszawę dla osiągnięcia własnych celów.

Ostatnia wizyta prezydenta USA Baracka Obamy w Polsce została potraktowana przez media, jako niebywały sukces. Okazuje się jednak, że jest to sukces tylko fasadowy, za którym kryje się chęć ostatecznego uczynienia z Polski terytorium wasalnego względem zarówno interesów Waszyngtonu, jak i wielkich transnarodowych koncernów wydobywczych. Tym samym może realnie zostać zaprzepaszczona ostatnia szansa uczynienia z Polski mocarstwa w skali nie tylko regionalnej, ale przede wszystkim państwa zdolnego suwerennie dyktować ceny nośników energii w Europie Środkowej.

Dążenie do liberalizacji rynku gazu w Polsce należy do kanonu najbardziej szkodliwych postępowań względem polskiej racji stanu. W dodatku zwolennicy takiego rozwiązania twierdzą, że dążą do złamania monopolu rosyjskich dostaw tego surowca. Cel, z punktu widzenia interesów państwa, jest wydaje się rzeczywiście chwalebny, gdyż wynegocjowany i podpisany w październiku 2010 r. kontrakt gazowy z Federacją Rosyjską jest nader niekorzystny dla Polski. Nie wolno jednak zapominać, że wina za ten stan nie leży po stronie rosyjskiej, lecz wyłącznie po stronie nieudolności polskich negocjatorów. Rosjanie bowiem skorzystali z nadarzającej się okazji, aby narzucić słabszemu partnerowi własne rozwiązania, które, co zrozumiałe, mają maksymalizować ich zyski. Z takiego podejścia polska strona negocjacyjna powinna była zdawać sobie sprawę. Prawdziwa skala polskiej mierności została jednak obnażona podczas ostatniej wizyty amerykańskiego prezydenta.

W całym kontekście sprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski nie wolno jednak zapominać o niezmiernie istotnym "handicapie gazowym". Mimo, że polsko-rosyjska umowa gazowa jest mało korzystna dla Warszawy, gdyż narzuca m.in. nader wysokie ceny gazowego surowca, to jednocześnie przynosi jedną, niezwykle istotną, korzyść. Jest nią czas. Dzięki niej bowiem Polska zyskała bezpieczeństwo dostaw, nośników energii, co pozwala jej już teraz opracowywać strategię pozyskiwania następnych źródeł na kolejne lata, m.in. w oparciu o potencjał i doświadczenia polskiej nauki.

Istnienie złóż gazu łupkowego w Polsce jest faktem znanym w kręgach specjalistycznych od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Dopiero jednak opracowanie efektywnych technologii jego wydobycia w USA, spowodowało światowy boom na poszukiwania tego gazu w pokładach łupkowych. Okazało się jednocześnie, że Polska jest największym dysponentem tych złóż na kontynencie europejskim, z zasobami ocenianymi nawet na blisko na 3 bln m3. W efekcie, od dłuższego czasu, dawała się zauważyć w Polsce cicha ekspansja takich tytanów wydobywczych, jak ExxonMobil, Chevron albo ConocoPhillips. Nie oznacza to jednak, że Polska pozostawała na tym polu bez żadnych osiągnięć i ruchów. Do poszukiwań złóż gazu łupkowego na terenie Polski przystąpiły też polskie przedsiębiorstwa, takie jak Lotos Petrobaltic, czy PGNiG. Ponadto od wielu lat na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, na Wydziale Wiertnictwa Nafty i Gazu prowadzone są owocne badania nad polską technologią jego wydobycia. Niestety, idące z tym w parze, katastrofalne niedofinansowanie polskiej nauki, zaowocowało w efekcie wątpliwą potrzebą szukania partnerów na jego wydobycie za oceanem. W dodatku brak wiary we własne możliwości otworzył drzwi amerykańskim korporacjom do rozpoczęcia kroków ekspansjonistycznych.

Tradycja niemyślenia perspektywicznego, w ramach polskiej racji stanu, obrosła we współczesnej  Polsce niestety długą tradycją. Marnej jakości elity dyplomatyczne, kształcone nieraz za amerykańskie pieniądze, nie starały się myśleć nigdy o Polsce, jako o potencjalnym mocarstwie. Wręcz przeciwnie. Nader łatwo zaakceptowały amerykański dyktat polityczny, wskutek którego Polska stała się „koniem trojańskim” USA w Europie, uwiarygodniając w dodatku amerykańskie. destrukcyjne dla światowego balansu sił, inwazje w bliskim sąsiedztwie unijnym. Przedmiotowa pozycja Polski unicestwiła ponadto też zdolność do myślenia w kategoriach wieloprzestrzennej suwerenności geopolitycznej. W efekcie ucięte zostało jakiekolwiek planowanie, co gorsza nawet nie w skutek działalności prewencyjnej, ale mentalnej. W rezultacie Warszawa już dawno przestała myśleć w kategoriach długofalowych, w miejsce krótkotrwałych i niestabilnych działań obliczonych na niedługi okres czteroletniej kadencji parlamentu. Skutkiem takiego podejścia jest chęć likwidacji dominującej pozycji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa na rzecz uwolnienia handlu gazem – w tym, pozyskanym w przyszłości ze złóż łupkowych. Takie podejście przyniesie olbrzymie zyski, ale wyłącznie koncernom międzynarodowym i globalnym ośrodkom siły. Tym samym doświadczenia i badania polskich naukowców nie będą służyły w celu budowy narodowego programu na rzecz wydobycia gazu łupkowego, mimo, że czas opracowania i efektywnego wdrożenia polskiej, autorskiej technologii zająłby najwyżej od 5 do 10 lat. Aktywne wsparcie, płynące z polskiego budżetu w postaci wzmożonego wysiłku finansowego zostałoby z wielką nawiązką pokryte w niedługim czasie od momentu rozpoczęcia wydobycia.

Tymczasem potencjalny scenariusz, zakładający rozpoczęcie eksploatacji, realizowanej w przeważającej mierze przez polskie (tzn. pod kontrolą państwa) firmy wydobywcze z powodzeniem pozwoliłoby dyktować ceny i narzucać polską wizję polityczną, realizując tym samym wzrost polskiej pozycji geopolitycznej w regionie. Warto przypomnieć, że właśnie w ten sposób Federacja Rosyjska z powodzeniem realizuje własne interesy oraz buduje własne strefy wpływów, dodatkowo pomnażając przychody nie tylko z podatków, ale także z bezpośrednich zysków ze sprzedaży samego surowca. Niestety, Warszawa obecnie za bezcen dąży do oddania tego jedynego, pozostającego w jej realnym zasięgu, geopolitycznego narzędzia w zamian za rzekomo tańszy gaz, wdrażając tym samym liberalną doktrynę przepływu kapitału - de facto pod dyktat najsilniejszych graczy.

Warto tutaj, z całą mocą podkreślić, że we właściwie pojmowanym polskim interesie geopolitycznym nie leży nadawanie koncesji na wydobycie gazu ze złóż łupkowych na rzecz przedsiębiorstw zagranicznych. Obecnie tylko 27 koncesji, na 86 przyznanych ogółem, jest realizowanych przez firmy polskie. Ich ekspansja powinna zakończyć się wraz z wygaśnięciem koncesji na poszukiwania. Koncesji na wydobycie gazu nie wolno nadawać niemalże automatycznie każdemu znalazcy. Decyzja o tym powinna być decyzją o charakterze nie tyle politycznym, co przede wszystkim twardej i długofalowej doktryny geopolitycznej, która zagwarantuje wzrost znaczenia Polski na scenie europejskiej i nie tylko.

Oczywiście taka sytuacja oznaczać może radykalne pogorszenie relacji z USA, a prawdopodobnie także z Komisją Europejską. Niezmierne ważnym jest jednak tym kontekście nie tyle chociażby acquis communautaire, ale suwerenne prawo do zarządzania własnymi złożami surowców naturalnych. Takie podejście może zaowocować nawet krótkotrwałym konfliktem w ramach samej UE. Jednakże taki właśnie konflikt o imponderabilia będzie ważył o przyszłości i pozycji Rzeczypospolitej w ramach samej Unii Europejskiej i nie tylko. Pomoże także Warszawie wyzwolić się z pozycji peryferyjnej na rzecz rozpoczęcia długiego marszu w kierunku centrum. Do podjęcia takiej decyzji potrzebna jest jednak odwaga elit, która w efekcie może zaowocować uczynieniem z naszego kraju zauważalnego ośrodka siły.

Czytany 5853 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04