wtorek, 22 luty 2011 06:40

Łukasz Bardziński: Rewolucja czy rozbierany poker w Weimarze?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

poker  Łukasz Bardziński

Położenie geopolityczne Polski konfrontuje nasz kraj na linii Moskwa–Warszawa. Jeżeli mamy być uważani za silnego partnera, z którym należy się liczyć, powinniśmy być reprezentantem naprawdę silnej grupy. Geopolitycznie taka grupą jest dla nas obszar Europy Środkowo-Wschodniej, wraz z państwami bałtyckimi.

 

Ze zgrozą przeczytałem artykuł Łukasza Reszczyńskiego i Marcina Domagały – „Weimarska rewolucja”. Upatrywanie szansy na geopolityczny awans Polski w zaproszeniu Rosji do Trójkąta Weimarskiego, jest dla mnie, delikatnie mówiąc, nie zrozumiałe. Miałem nadzieję, że słowa prezydenta RP, jaśnieoświeconego hrabiego Komorowskiego to kolejny bon mot, do kolekcji. Niestety okazuje się, że poważni analitycy, na łamach portalu Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych potraktowali deklarację naszego specjalisty od dyplomacji, nie dość, że poważnie to jeszcze z entuzjazmem.

 

Na początku twierdzą, że Trójkąt Weimarski to twór tylko medialny, ale już pojawienie się w nim Rosji, sprawia, że to całkiem poważna inicjatywa. Mało tego - inicjatywa bardzo korzystna dla Polski. Czytam artykuł, silę się, jak mogę, by zrozumieć intencje autorów i nie potrafię tych korzyści dostrzec. Owszem Francja i Niemcy chętnie rozmawiają z Rosją i pewnie widzieliby ją we wspólnym trójkącie. Podkreślam trójkącie, nie kwadracie z Polską.

Autorzy ubolewają nad fatalnym wizerunkiem, jaki miała Polska w okresie, kiedy to rzekomo była nastawiona na konfrontację z Rosją. Szansą na poprawienie naszego wizerunku (właśnie Panowie wizerunku nie pozycji) ma być zaproszenie Rosji do wspólnych rozmów, przy trójkątnym stole z Francją i Niemcami, przy którym Polska pewnie będzie pełnić rolę kelnera.

Polską politykę wschodnią do 10 kwietnia określają, jako marazm, za to od chwili uścisku na linii Tusk–Putin widzą szansę na współpracę i pojednanie. Raport MAK i zamieszanie wokół niego ma być jedynie wypadkiem przy pracy.

Niestety zakładając dobre intencje autorów, ich komentarz można uznać, co najwyżej, za spis pobożnych życzeń. Realia geopolityczne są jednak zupełnie inne.

Przede wszystkim samo położenie geopolityczne konfrontuje nas na linii Moskwa–Warszawa. Jak długo na Kremlu będą funkcjonowały aspiracje neoimperialne (a wsłuchując się w kremlowskich politologów, nie można mieć wątpliwości, że jest to nurt w Moskwie dominujący), tak długo celem Rosji będzie posiadanie Polski w swojej strefie wpływów. Podkreślam w strefie wpływów, nie partnerskich relacji. Bo też nie jesteśmy na tyle silni, aby dla Rosji być partnerem takim jak Francja czy Niemcy. Jeżeli mamy być uważani za silnego partnera, z którym należy się liczyć, powinniśmy być reprezentantem naprawdę silnej grupy. Geopolitycznie taka grupą jest dla nas obszar Europy Środkowo-Wschodniej, wraz z państwami bałtyckimi. Jesteśmy regionalnym liderem tego regionu, mamy wspólnotę doświadczeń historycznych z tymi narodami i powinniśmy też bronić głownie ich interesów, bo nasze interesy są najbardziej zbieżne właśnie z krajami tego regionu, że wymienię tylko bezpieczeństwo energetyczne i potrzebę rozwoju gospodarczego.

I taka polityka wschodnia była realizowana między innymi przez Lecha Kaczyńskiego, a Partnerstwo Wschodnie, było elementem tej polityki. Że do realizacji partnerstwa można mieć zarzuty to już inna kwestia. Ogromnym sukcesem w polityce wschodniej było natomiast, jak określają to autorzy tekstu, „bezkrytyczne poparcie dla Tibilisi w sierpniowym konflikcie z Rosją w 2008 roku”. To bezkrytyczne poparcie było emanacją siły Polski i jej regionalnych przyjaciół, była to prezentacja siły, z którą należy się liczyć, i wobec której Rosja musiała czuć respekt. Z tego też powodu, nie dziwię się, że dla autorów 10 kwietnia 2010 i śmierć Lecha Kaczyńskiego czynią przełom w relacjach z Rosją. Niestety nie jest to przełom pozytywny dla nas.

O postawie Polskich władz podczas wojny w Gruzji padło wiele bardzo przychylnych komentarzy wśród dyplomatów wielu zachodnich państw, czego nie można powiedzieć o polskiej polityce wobec Rosji po 10 kwietnia. Wraz ze śmiercią polskiego prezydenta skończyła się pewna epoka w naszym regionie. Nie ma już lidera na tym obszarze, chyba że regionalnego przywództwa podejmą się Węgrzy pod wodzą Victora Orbana. Polska posmoleńska straciła sporo ze swojej energii, w imię nowej polityki wschodniej i pojednania z Rosją. Przystaje na wszelkie warunki stawiane przez Moskwę. Uścisk Putina tak rozkochał Tuska w Moskwie, że ten bezkrytycznie oddał śledztwo w ręce Rosjan. Czy gotów był poświęcić nasze bezpieczeństwo energetyczne w imię dobrych relacji, przed czym próbowała go powstrzymać - o ironio – Unia Europejska? Dopiero wyniki śledztwa rosyjskiego sprawiły, że Tusk się przebudził, zdecydowanie za późno i nie wiadomo, czy w interesie państwa, czy swoim, bo każdy zdrowomyślący, czytając raport MAK (pomijając jego wiarygodność), powinien zdać sobie sprawę, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie odpowiedzialnej za rządowego Tupolewa.

Zatem, zapraszając Moskwę do Trójkąta Weimarskiego hrabia Komorowski owszem dokonuje rewolucji, ale jest to rewolucja niezwykle szkodliwa i destrukcyjna dla naszej pozycji geopolitycznej i marginalizująca naszą rolę.

Ostatni szczyt Trójkąta Weimarskiego można porównać do gry w karty. Polska zasiadła do stolika wiedząc, że ma najsłabsze rozdanie. Co więc robi, aby poprawić swoją sytuację? Zaprasza do gry czwartego gracza, o którym wie, że trzyma w swojej talii choćby asa gazowego i od dawna ma skłonność do mrugania nawzajem do siebie z pozostałymi graczami. Względem nas natomiast oferuje bezemocjonalną minę pokerzysty i przytulenie od czasu do czasu.

Czy tak się gra w karty, aby wygrać?

Raczej nie. Co najwyżej jest to zachowanie hrabiego ze sporą fantazją, który w imię dobrej zabawy i pozostania duszą towarzystwa, po przegraniu rodowych sreber, na szalę rzuca resztę swojego majątku. Problem w tym, że nasz hrabia nie gra swoim majątkiem, a naszym dobrem wspólnym.

fot. sxc.hu

Inna analiza, dotycząca szczytu Trójkąta Weimarskiego znajduje się TUTAJ. W tej sprawie wypowiedział się też dla ECAG doradca prezydenta RP ds. międzynarodowych prof. Roman Kuźniar. Przeczytaj również: Trójkąt Weimarski z perspektywy geopolitycznej Ukrainy oraz Kwadrat Weimarski.

Czytany 6560 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 20:28