Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 13 październik 2014 06:04

Leonid Sawin: Lobbing, jako najwyższa forma korupcji

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

lobby_kasa  Leonid Sawin

Lobbyści – to swego rodzaju narzędzie „miękkiej siły". Jeśli to konieczne, pojawia się także „twarda siła" w postaci armii, prywatnych firm wojskowych i służb bezpieczeństwa, które eliminują nieustępliwe rządy i prezydentów. John Perkins w swojej książce „Wyznania ekonomisty od brudnej roboty" doskonale opisał, w jaki sposób pracują tacy lobbyści. Nazywa ich „gospodarczymi zabójcami", których wspierają tak zwani „szakale" – ludzie ze służb specjalnych i najemnicy, w których gestii leży „ostateczna decyzja".

Jak pisze Susan George, honorowa prezydent pozarządowej organizacji ATTAC France, „praktyka lobbingu wzięła swoją nazwę od holu brytyjskiej Izby Gmin, gdzie ludzie ze szczególnymi interesami i często pełnymi kopertami czekali, żeby zaczepić w celu rozmowy wchodzących i wychodzących deputatów... Przez stulecia takich praktyk ci ludzie, których nikt nie wybierał, stali się sławnymi, całkowicie wtajemniczonymi w sprawy państwa i quasi-legalnymi działaczami. Ich biura zajmują całe dzielnice w Waszyngtonie (K Street) oraz dzielnicę UE w Brukseli. Są w stanie przejść przez „drzwi obrotowe" i, po zakończeniu kariery w polityce, lepiej niż ktokolwiek wiedzą, jak zmienić świadomość prawodawców. Przez lata udoskonalili swoje metody, płacąc więcej niż kiedykolwiek, i osiągnęli niesamowite wyniki. Lobbing się opłaca".

Technika lobbingu, zrodzona w Whitehall i londyńskich korytarzach rządowych, stała się szczególnie pożądaną w USA. Podstawą prawną dla działalności lobbystycznej w Ameryce jest pierwsza poprawka do Konstytucji, która gwarantuje prawo do swobody słowa i możliwość zwracania się bezpośrednio do kongresu. Poprawka ta była przyjęta w 1787 roku i do tej pory służy, jako usprawiedliwienie dla zaangażowania wielkich korporacji w procesy prawodawstwa.

W 1946 roku Stany Zjednoczone przyjęły prawo o lobbingu, w wyniku czego pojawiło się mnóstwo organizacji, zajmujących się tego rodzaju działalnością. Lobbystyczne grupy skupiają się w Waszyngtonie i w dużych strefach przemysłowych, np. w Kalifornii. Grupy takie posiadają także etniczne zabarwienie. W USA, np., istnieje silna proizraelska struktura AIPAC, z którą konkuruje formacja J Street – także proizraelska, ale w politycznym planie lewicowa, występująca przeciw konfrontacji z Iranem. W Stanach Zjednoczonych istnieją również proormiańskie lobby, antykubańskie lobby etc.

Badanie, przeprowadzone przez Sunlight Foundation, wykazało, że amerykańskie korporacje, które inwestują w lobbowanie, płacą proporcjonalnie niższe podatki, niż ci, którzy nie korzystają z usług lobbystów. W USA lobbyści zgłaszają się do rejestru kongresu i informują, kto i ile im płaci.

W Unii Europejskiej postanowiono poddać uproszczeniu ten rodzaj oficjalnej korupcji. Istnieje tam tylko „dobrowolna” rejestracja, co pozwala 15–20 tysiącom lobbystów odwiedzać oficjalne urzędy UE i codziennie omawiać swoje sprawy z przedstawicielem Komisji i europarlamentarzystami. Został odnotowany przypadek, kiedy kilku parlamentarzystów jednego z państw Wschodniej Europy zostało przyłapanych przez dziennikarzy brytyjskiego tabloidu na przyjmowaniu łapówki, w zamian za głosy. Materiały te zostały opublikowane w prasie.

Lobbyści – to swego rodzaju narzędzie „miękkiej siły". Jeśli to konieczne, pojawia się także „twarda siła" w postaci armii, prywatnych firm wojskowych i służb bezpieczeństwa, które eliminują nieustępliwe rządy i prezydentów. John Perkins w swojej książce „Wyznania ekonomisty od brudnej roboty" doskonale opisał, w jaki sposób pracują tacy lobbyści. Nazywa ich „gospodarczymi zabójcami", których wspierają tak zwani „szakale" – ludzie ze służb specjalnych i najemnicy, w których gestii leży „ostateczna decyzja".

Jako przykład przenikania się interesów biznesu, polityki i działań wojennych można przytoczyć Ahmeda Szalabi – przywódcę tak zwanego Narodowego Kongresu Iraku, który w 1998 roku zdołał przedstawić w amerykańskim kongresie Ustawę o wyzwoleniu Iraku, a następnie umiejętnie lobbował rząd USA, dążąc do obalenia Saddama Husajna. Do procesu przyłączyła się lobbystyczna kompania Black, Kelly, Scruggs & Healey (BKSH) – spółka zależną od Burson-Marsteller i narzędzie PR Partii Republikańskiej. Na pierwszym miejscu w całej tej działalności stały sprawy z kręgów wojskowo-przemysłowych oraz interesy przedsiębiorstw naftowych w USA. Jednocześnie, A. Szalabi nawiązał kontakty z Patriotyczną Unią Kurdystanu Jalala Talabaniego i Demokratyczną Partią Kurdystanu Massouda Barzaniego. W końcu rozegrano spektakl z proszkiem do prania w probówce, który został uznany za broń chemiczną Saddama Husajna. Sytuacja ta stała się zapalnikiem do rozpoczęcia działań wojennych. Wraz z upływem czasu ich skutki wydają się dla świata coraz bardziej dotkliwe.

Kiedy w grę wchodzą ogromne pieniądze, Amerykanie są w stanie pracować nawet na szkodę swoich sojuszników. Niedawno w dziennikarskim śledztwie „New York Times” przedstawiony interesujące informacje o tym, jak niektóre kraje wykorzystują chciwość amerykańskich polityków w swoich własnych interesach. Przytoczono przykład, jak wiceprezes i dyrektor programów polityki zagranicznej w Brookings Institution, Martin Indyk, odpowiedzialny za prowadzenie rozmów izraelsko-palestyńskich (a raczej za ich brak) otrzymał od rządu Kataru czek na 14,8 miliona dolarów, by pomyślnie sfinalizować „misję"!

Jest jeszcze inny, na pierwszy rzut oka paradoksalny, przypadek. Jeden lobbysta z kręgu znanych polityków USA zajmuje się działalnością w interesie Kataru, inny natomiast uważa za swój obowiązek walkę z nim. Oczywiście w zamian za określone honorarium. Ten emerytowany generał, Jack Keane, pomimo podeszłego wieku, radzi sobie z obsługą wielu klientów. Jest on jednocześnie specjalnym doradcą prywatnej kompanii wojskowej Academi, członkiem zarządu największego producenta czołgów i samolotów General Dynamics, partnerem inwestycyjnej firmy SCP Partners, zajmującej się zamówieniami w dziedzinie obronności, analitykiem wojskowym w telewizji Fox, a także dyrektorem własnej firmy konsultingowej GSI LLC. J. Keane lubi mówić w mediach o tym, jak Katar wspiera uzbrojenie islamskich grup terrorystycznych na Bliskim Wschodzie. Jednak według dziennikarzy z Nation, źródłem tego typu wypowiedzi jest fakt, że największym partnerem PMC Academi na Bliskim Wschodzie są Zjednoczone Emiraty Arabskie – rywal Kataru.

Można przytaczać przykłady tego, jak Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z NATO przekupują polityków i ekspertów z innych krajów. W szczególności, gdy robi się to w celu promowania interesów NATO przez Radę Atlantycką, która od 2008 roku otrzymuje fundusze z 25 państw – członków NATO. Przedstawicielstwa Rady Atlantyckiej znajdują się także w krajach, które nie są członkami NATO, takich jak Czarnogóra i Ukraina. Petro Poroszenko, prosząc o wojskowe wsparcie dla Ukrainy, podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych w dniach 18–19 września, wystąpił nie tylko w Kongresie, ale również przed Radą Atlantycką. Różnorodne programy Rady Atlantyckiej obejmują wszystkie regiony świata i skupiają się na wielu populacjach. Priorytetem w ich działaniu jest praca z młodzieżą i szkolenie nowych przywódców – motoru przyszłych „rewolucji".

Lobbing... – to ta sama korupcja, ale w granicach prawa. Tego typu działalność może być uznawana za najwyższą formą korupcji.

tłum. Jolanta Pilawa
Tekst pochodz i z portalu Geopolitika.ru
Fot. www.technobuffalo.com
Czytany 7578 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04