wtorek, 08 czerwiec 2010 07:18

Kornel Sawiński: Geopolityczne tło instalacji 'antyirańskich' Patriotów

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
alt Kornel Sawiński

24 maja media zakomunikowały o zainstalowaniu na terenie, oddalonego o 70 km od graniczącego z obwodem kaliningradzkim, Morąga amerykańskiej baterii rakiet przechwytujących „Patriot”, które obsługiwać ma 100 amerykańskich żołnierzy. Po 17 latach wraca więc fizyczna obecność na polskiej ziemi żołnierzy noszących inne niż polskie mundury. Spróbujmy przyjrzeć się jakie możliwe konsekwencje geopolityczne dla Polski, Europy i świata wynikają z tego faktu.

Wersja oficjalna mówi, że „Patrioty” w Polsce nakierowane są na neutralizowanie zagrożenia ze strony rakiet z Iranu czy Korei Północnej. Truizmem jest powiedzieć, że nikt łącznie z samymi siewcami tej wersji nie wierzy w jej prawdziwość. To co wcześniej mówili polscy politycy o jakimś tam zagrożeniu płynącym z mitycznego Teheranu, którego w Polsce nikt nigdy na oczy nie widział, nie ma żadnego znaczenia w obliczu faktu, pojawienia się kolejnej okazji by móc „przyłożyć ruskim”.

Jest niezaprzeczalnym faktem, że rozmieszczenie w Polsce „Patriotów” zagraża rosyjskiemu potencjałowi obronnemu. To ewidentne naruszenie stabilizacji w regionie. Geopolityczna konfrontacja atlantycko-eurazjatycka na terenie Europy wcale się nie skończyła, mimo wielu symbolicznych gestów, i atmosfery wielkiego ocieplenia i nowego otwarcia między Rosją a USA. Przykrym jest fakt, że po tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem, polscy politycy nadal kierują się nadal agresywną „doktryną Sikorskiego” sformułowaną w listopadzie 2008 roku.

Rosjanie mają historyczne powody by bać się lokalizacji wojsk innego supermocarstwa na terenie Polski, wystarczy przypomnieć sobie ile krucjat antyrosyjskich wyruszało z polskiej ziemi. Kompletnie głuchy na te argumenty jest minister Sikorski, wydając w tej sprawie oświadczenie co najmniej dziwne, że „Polska nie będzie przepraszać Rosji za rozmieszczenie na swoim terenie amerykańskich rakiet Patriot”.

Zdaniem znacznej większości analityków wojskowych cała ta inicjatywa z technicznego punktu widzenia ma „atrapowy charakter”. Owe atrapy doprowadzone nawet do pełnej gotowości bojowej nie są podobno w stanie obronić nawet jednego miasta wielkości Warszawy, co jednak nie przeszkadza naszemu Wielkiemu Bratu żądać za nie słonych opłat. Spróbujmy jednak obalić tezę o czysto atrapowym i nie mającym realnego militarnego znaczenia charakterze całego przedsięwzięcia.

George Friedman założyciel i dyrektor generalny Stratforu przewiduje w przyszłości rozpad Unii Europejskiej. W rzeczywistości postunijnej, którą naszkicował, kontynentalny hegemoniczny duopol polityczno-militarny reprezentować mają Niemcy i Rosja.

Friedman wieszczy w swoich koncepcjach radykalne uprzedmiotowienie Polski, eksploatowanej przez USA i postawionej w roli państwa frontowego. Polska miałaby znów stać się terenem walki kontynentalnego Behemota (Niemco-Rosji) z siłami atlantyckimi. To makabryczna wizja, powtórka z historii tyle, że w nowym wydaniu. Zdaniem Friedmana Patrioty w Polsce są pierwszym krokiem do „utylizacji” tego kraju w kontekście niechybnego starcia kontynentów w przyszłości. Amerykanie, jako skrajni realiści, nie mają stałych wrogów mają tylko stałe interesy. Polska po raz kolejny występuje tutaj jako narzędzie do realizacji tych interesów. Rosyjskie kierownictwo jest jakby uśpione retoryką „nowego otwarcia” w relacjach rosysjo-amerykańskich, i wydaje się, że mówiąc kolokwialnie „dało się nabrać” i przegrało tą partię rozgrywek geopolitycznych dopuszczając do zainstalowania systemu.

Równocześnie pojawiają się jednak informacje o rosyjskiej odpowiedzi na Patrioty w postaci przekazania Iranowi systemów obronnych S-300, co de facto uczyniłoby z tego kraju obszar trudny do zaatakowania, potrafiący się skutecznie obronić. Trudno jednak ocenić na ile są to prawdziwe informacje a w jakim stopniu posiadają charakter „dziennikarskiej kaczki”

To podbijanie bębenka nie powinno jednak w żaden sposób pozwolić rosyjskiemu kierownictwu na triumf iluzji w stosunku do USA i zwasalizowanej przez nich Polski.

Przy istniejącej w obecnej Rosji tendencji do reformowania (czyli mówiąc dosłownie ograniczania) wydatków na OPK (obronno promyszlennyi-kompleks - kompleksu przemysłowo obronnego) i sił zbrojnych Rosji, nastąpi w końcu moment, kiedy USA zrozumieją, że w przypadku bezpośredniej agresji na Rosję, nie zagrażają im symetryczne kroki odwetowe. Wtedy możliwość otwartej agresji staje się całkiem realna, takie są niestety prawidła geopolityki, prawidła stosunków między mocarstwami, trudno nie brać ich pod uwagę. Bogactwa Syberii, Dalekiego Wschodu i Północy działają na USA, ciągle jak przysłowiowa czerwona płachta na byka.

Warto przypomnieć sobie, że kiedy na początku sześćdziesiątych ZSRR rozmieścił rakiety w pobliżu terytorium USA, to reakcja ówczesnego prezydenta USA Johna Kennedy’ego była natychmiastowa, "adekwatna, i asymetryczna" — zaczął się "Kryzys Karaibski". Kiedy USA rozmieściły w pobliży granic Rosji rzeczone „Patrioty”, to reakcji prezydenta Rosji nie było żadnej (bodaj raz wspomniał o tej sprawie na spotkaniu z kierownictwem „Jednej Rosji”). To wszystko jest bardzo zastanawiające i niejasne również w kontekście informacji płynących z rosyjskiego MON-u o symetrycznym rozmieszczeniu rakiet typu „Iskander” w obwodzie kaliningradzkim i na Białorusi (będącej członkiem ODKB) jako odpowiedź na amerykańskie „Patrioty” na polskiej ziemi.

Jako Polacy-Słowianie mimo wszystko powinniśmy mieć nadzieję, że z rozmieszczenia rakiet „Patriot” na naszej ziemi nie będzie, jak ze strzelbą w sztukach Czechowa, która raz powieszona na ścianie w pierwszym akcie, wypala w akcie ostatnim.

Czytany 5280 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04