czwartek, 04 wrzesień 2014 06:05

Konrad Stachnio: Czy KRDL stanie się drugimi Chinami?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kaesong  Konrad Stachnio

…Umieram, by znaleźć sposób na inwestowanie zarówno w Korei Północnej, jak i Birmie. Główne zmiany w tych dwóch krajach są jednymi z najbardziej ekscytujących rzeczy, które obecnie obserwuję... – mówi Jim Rogers w swojej książce Street Smarts: Adventures on the Road and in the Markets. Wbrew obawom zwłaszcza KRLD ma przed sobą potężne perspektywy, z których w Polsce mało kto zdaje sobie sprawę...

Może można byłoby uznać te słowa za zdania skończonego szaleńca, gdyby nie wypowiadał ich były współpracownik Georga Sorosa, pracujący z nim przy prowadzeniu funduszu Quantum Fund. Fundusz ten w okresie swojego działania wygenerował zwrot rzędu nie bagatela 4.200%. Pomimo opinii, że inwestorzy zagraniczni na każdym kroku borykają się w Korei Północnej z różnymi problemami, a kontrakty nie mają tam dużej wagi, Jim Rogers uważa, że i tak potencjalne zyski znacznie mogą przekroczyć poniesione ryzyko.

J. Rogers jako Amerykanin niemogący bezpośrednio uczestniczyć w północno-koreańskim rynku, mimo wszystko inwestuje w koreańskie monety i znaczki. Zagraniczni inwestorzy nie mogą inwestować tam za pomocą giełdy papierów wartościowych. Ten poststalinowski kraj brzydzi się bowiem tak imperialistycznym narzędziem spekulantów, jakim jest giełda. A gdyby nawet nie – byłoby dość problematycznym obsługiwać zagraniczne transakcje przy cyklicznym braku prądu.

Gdy myślimy o Korei Północnej, przychodzą nam od razu do głowy obozy koncentracyjne, bieda i koszmar stalinowskiej ultrakomuny. Innymi słowy wykapany kraj z książki „Rok 1984” Georga Orwella. Północna Korea wygląda jednak obecnie, jak Chiny trzydzieści lat wcześniej. Jest tak nierealnym miejscem, jak kraina z „Alicji z krainy czarów”. Istnieje jednak naprawdę. Choć ktoś, kto patrzyłby w nocy z satelity na ledwo oświetlony kawałek ziemi, mógłby w to nie uwierzyć. Elektrownie północnokoreańskie mają bowiem problem z dostarczaniem prądu, a oświetlenie państwa w nocy jest porównywalne z oświetleniem małego miasta w Korei Południowej. „Odradzam korzystanie z wind, zwłaszcza jeśli spieszymy się na samolot. Prądu może zabraknąć w każdej chwili. I zasada numer jeden: nigdy nie mów nic lekceważącego o Kim Dzong Ilu i Kim Ir Senie. Nie pytaj też, czy kraj ma już broń atomową" – mówi jeden z bywalców. Jeżeli nie przekonało nas to jeszcze do wakacji w Korei Północnej, to na pewno przekona nas danie ze smażonego psiego mięsa, podawane z papryką. Dla miłośników zaradnych kobiet też cos sie znajdzie: „Kobieta przede wszystkim walczy – chroni rannego żołnierza, stawia czoło stu wrogom a jednocześnie dokonuje przełomowych odkryć naukowych". Taki jest północnokoreański ideał.

Jak bardzo ten kraj nie byłby „atrakcyjny” pod względem wakacji, nie zapominajmy jednak o celu tego artykułu, jakim jest przedstawienie opcji inwestowania w nim. O Korei Północnej krążą różne pogłoski. Ponoć W 1974 roku utworzono w Partii Pracy Korei specjalną „izbę handlową”, nazywaną „pokojem 39”. Pierwotnie „pokój 39” zajmował się wyłącznie handlem północnokoreańskim i surowcami. Biuro to jest ponoć bezpośrednio podłączone do osobistego sekretariatu Kim Jong Ila oraz powiązane z organizacjami kryminalnymi w Tajwanie, Chinach, Japonii i prawdopodobnie w Europie Środkowej. Oficjalnie wciąż zajmuje się głównie eksportem surowców, takich jak cynk, płody rolne, złoto. Większość zysków „pokoju 39” generuje jednak przemyt narkotyków i produkcja fałszywych dewiz. Wartość dokonywanych przez KRLD operacji, związanych z handlem narkotykami, szacuje się na poziomie co najmniej 500 milionów USD a być może nawet 1 mld USD rocznie.

KRLD jednak otwiera się na świat. Na razie jest to bardzo pokraczny i powolny proces, bo jak można szybko otworzyć się na świat po latach życia w „stalinowskiej utopii”? Mogłoby to doprowadzić do „zwątpienia" w sensowność wyznawanej przez większość życia wiary w nieomylnego przywódcę. KRLD pomimo swojego wstecznictwa ma jednak wiele do zaoferowania. Dlatego właśnie amerykański „guru inwestowania” zwrócił swoją uwagę na to państwo. Zgodnie z jego doktryną „kupuj panikę i znienawidzone rynki", zwrócił się obecnie w kierunku zapomnianej Korei Północnej.

W momencie, gdy prawie nikt nie spostrzegł jeszcze okazji do inwestowania w tym kraju, może to być bardzo dobra okazja dla tych, którzy są w stanie zaryzykować. Choć może warto najpierw spojrzeć na minusy.

Drogi Korei Północnej są straszne. Porty i koleje są w rozsypce, a sieć energetyczna ledwie zipie. Decyzje rządzących mogą zastąpić umowy prawne" – mówi Scott Snyder. Pracownicy północnokoreańscy są tani i technicznie zdolni do pracy. Istnieją tam jednak spore rządowe przeszkody w inwestowaniu. Oprócz tego mamy problemy z prawami człowieka, jak również z arsenałem militarnym, który władze w Phenianie uważają za „gwaranta swojego pokoju”, w czym nie są osamotnione, patrząc chociażby na politykę USA i Izraela. Czynniki te mogą jednak skutecznie odciąć Północną Koreę od globalnego systemu finansowego.

W KRLD następuje bardzo twarde zderzenie wchodzącego powoli kapitalizmu z bryłą rozpadającej się komunistycznej dyktatury. Oznacza to, że klasie średniej, przedsiębiorcom żyje się całkiem dobrze, ale cały czas wisi nad nimi widmo aresztowania lub egzekucji. Zdecydowanie inną postawę posiada J. Rogers: „Azja ma potencjał, aby stać się największym regionem dobrobytu a Chiny, aby stać się kolejnym światowym hegemonem. Zjednoczona Korea będzie mieć 75 milionów silnej siły roboczej i dostęp do obfitych zasobów naturalnych, podczas otwarcia nowych i strategicznie istotnych portów mogłoby to ułatwić rosnący przepływ handlowy. Kolei transsyberyjska łącząca Seul z Europą może stać się w końcu rzeczywistością".

Obecnie tymi, którzy bardzo dużo inwestują w KRLD, są jej najwięksi wrogowie: Japonia i Korea Południowa, skupiając swoje środki w tamtejszym sektorze surowcowym oraz spożywczym. Zasoby mineralne KRLD wyceniane są na 6 trylionów USD. Chińskie firmy wydobywają tam żelazo, cynk, nikiel, złoto i inne minerały, w pełni wykorzystując ten opuszczony i bardzo tani rynek. Chińskie, południowokoreańskie i europejskie firmy zaczęły inwestować tam także w wydobycie miedzi oraz usługi internetowe, fabryki produkujące medykamenty i dżinsy.

Oprócz tego KRDL cały czas zachęca do inwestowania, tworząc swoje punkty obsługi zagranicznych inwestorów również zagranicą. Symptomem reform jest również stworzenie trzech stref ekonomicznych Rajin, Sinuju, Kaesong, w których zagraniczni inwestorzy nie płacą podatków, zatrudniając w zamian miejscowych Koreańczyków.

Ze względu na wielkie zacofanie przemysłu, KRDL nie będzie raczej konkurentem dla Japonii lub Chin a raczej dostawcą półproduktów, surowców, części zamiennych, tanich środków lokomocji czy produktów przemysłu lekkiego. Jeżeli chodzi o sytuację na linii Chiny-KRLD, Państwo Środka dostarcza rocznie około 1,3 tys. ton ropy naftowej, 2,5 tys. ton węgla i 500 ton ziarna. Połowa z tych produktów jest wysyłana jako dary a połowa idzie tam za pół ceny. Żywnościowa i paliwowa pomoc Chin stanowi 1/4 całego chińskiego eksportu do Korei Północnej. W ten sposób chińczycy dają „przeżyć" zacofanej gospodarce, aby móc ją kontrolować i eksploatować. Jest to dla nich i tak bardziej komfortowe, niż widmo załamania gospodarczego KRDL i napływ tysięcy imigrantów do Chin.

„Staram się odnaleźć niektóre z chińskich firm, które tam inwestują. Wkładają tam dużo pieniędzy. Jest tam teraz czarny rynek a Rosjanie właśnie otworzyli linię kolejową. Jestem bardziej uparty jeśli chodzi o Korę Północną niż Birmę po prostu dlatego, że jest tańsza" – podkreśla J.  Rogers. Jeden z zagranicznych przedsiębiorców wyznaje, że płaci pracownikom z Korei Północnej 1/5 tego, co dostają zatrudnieni u niego pracownicy z Korei Południowej, a pracę tych pierwszych wycenia na 60% produktywności tych drugich. Jednak mimo tego ich miesięczna pensja wynosi zalewie 160 dolarów USD.

Istnieją różne sposoby inwestowania w KRDL. Możemy to zrobić za pomocą znaczków, monet, kupić akcje spółek tam inwestujących lub obligacje Korei Północnej. Londyńska giełda Exotix obsługuje te papiery. Jednak minimalna wartość transakcji to 5 milionów USD. „Istnieje bardzo niewiele inwestycji takich, jak te. Obligacje Korei Północnej są bardzo tanie, ich cena może rosnąć jako oznaka poprawy stosunków międzynarodowych. Są też łatwiejsze w handlu niż kredyty bazowe" – powiedział Andrew Chappell, szef rynków wschodzących na giełdzie Exotix w Londynie.

„Inwestorzy mają powody do przechowywania tych papierów, a nawet na powiększanie ich liczby" – powiedział Dong Yong Sueng, członek zespołu bezpieczeństwa gospodarczego w Samsung Economic Research Institute w Seulu. Mają nadzieję, że rząd Korei Południowej będzie w stanie przejąć długi północnokoreańskie i spłacić je, jeśli państwo komunistyczne upadłoby lub zmieniłby się reżim. Jednym z symptomów zmian jest przyjecie przez KRLD dziesięcioletniego planu rozwoju gospodarczego, który obejmuje dwanaście kluczowych sektorów gospodarki, w tym budowę dróg, torów kolejowych, zakładów przemysłowych...

Rosja

Współpraca na linii Rosja-KRLD też układa się dość obiecująco. Przykładem może być tutaj zbudowanie 54 km torów kolejowych pomiędzy syberyjskim miastem Khasan (Kraj Primorski) a koreańskim Rajinem, w którym Moskwa będzie wspierać prace nad modernizacją portu. Dodatkowo Rosja i KRDL podpisali umowę na zbudowanie drogi lądowej, łączącej obydwa państwa. Reprezentanci Korei na spotkaniu z delegatami Rosji, które odbyło się 3 marca 2014 r. wyrazili gotowość do stworzenia warunków dogodnych dla działania firm rosyjskich. Rozmowy dotyczyły takich tematów, jak uproszczona procedura wydawania wiz wielokrotnego wjazdu, zapewnienie łączności komórkowej i Internetu, czy gwarancja ochrony inwestycji.

Chiny

Chiny od wielu lat prowadzą eksploatację północnokoreańskich złóż mineralnych. Wartość tego importu od kilku lat znacznie wzrasta i według oficjalnych danych w 2010 wyniosła 860 mln USD. Obecnie ponad połowę towarów, sprowadzanych z KRLD do Chin stanowią surowce kopalne. Złoża mineralne w tym kraju są uważane za jedne z największych na świecie.

Chiny od wielu lat eksploatują KRDL, obecnie około połowę towarów sprowadzanych z KRDL do Chin stanowią surowce kopalne. W ciągu 11 lat wartość obrotów między Chinami a KRDL zwiększyła się dziesięciokrotnie z 500 mln USD w 2000 r. do 5,6 mld USD w 2011 r. Natomiast udział całości międzynarodowej wymiany na linii KRDL-Chiny z 20% w roku 2000 wzrósł do 89% w roku 2011.

Inne kraje

Europejskie przedsiębiorstwa wykorzystują tani sektor IT w Korei Północnej do projektowania stron internetowych, oprogramowania dla administracji, telefonów komórkowych i gier komputerowych. Europejskie studia filmowe wykorzystują KRDL również do outsourcingu ilustracji kreskówek.

Joint ventures w Korei Północnej pochodzą z Azji, Europy, Oceanii i Ameryki Północnej, ale chińskie firmy są dominującymi inwestorami. Europejskie firmy joint venture, skupiające się głównie na finansach i technologii, pochodzą z Włoch, Wielkiej Brytanii, Holandii i Niemiec. Oprócz tego mamy jeszcze firmy tajskie i egipskie, które zajmują się zarządzaniem siecią telefoniczną i usługami mobilnego Internetu.

Rokowania

Jednym z pytań, jakie należy sobie zadać, brzmi: jak to możliwe, że tak niepraktyczny moloch z prehistoryczną ideologią jest w stanie funkcjonować w warunkach obecnego świata? Odpowiedz jest prosta: Chiny. Nie pozwalają one „umrzeć” Korei Północnej ponieważ nie chcą napływu 20 mln imigrantów. Koszt utrzymania takiej liczby osób znacznie przekroczyłby 2 mld USD przekazywane na rzecz KRDL co roku przez Chiny.

Kolejną przyczyną jest „gang komunistycznych old boyów”, którzy, gdyby nawet jakimś cudem Kim Dzong Un umarł, przejęliby najprawdopodobniej władze i dalej trzymali komunistyczną rękę na wszystkim.

Po trzecie w Korei Płn. nie znane jest pojecie opozycji. Nie ma „Sołnieżycenów” ani żadnego centrum opozycyjnego, które mogłoby wprowadzić zmiany.

Otwarcie Korei Północnej na świat idzie w parze ze współgraniem z Chinami, co doprowadzi do jeszcze większego uzależnienia się tego państwa od Pekinu. Natomiast osłabienie napięć zbrojeniowych mogłoby popchnąć KDRL w kierunku napływu w większej ilości kapitału zagranicznego.

Zbudowanie stref ekonomicznych i zachęcanie inwestorów do działań w nich jest powtarzaniem scenariusza chińskiego sprzed 30 lat. Droga ta pozwoliła Chinom na zdobycie zagranicznego kapitału i inwestycji technologicznych. Kapitał ten wspomógł szybki ekonomiczny rozwój Państwa Środka. Czy tak się stanie w wypadku Korei Płn.?

Czas pokaże. Na pewno za takim scenariuszem przemawia fakt, że jej sąsiadem są szybko rozwijające się Chiny, które swój rozwój przeniosą najprawdopodobniej na Koreę Północną. Natomiast więzy gospodarcze między Koreami południową i północną oraz ich wzajemne rynki zbytu też mogą przyczynić sie do takiego biegu wydarzeń.

Nie podlega jednak wątpliwości, że Korea Północna jest wielkim niewykorzystanym potencjałem z niedoinwestowanymi bogatymi zasobami mineralnymi, należącymi do jednych z największych na świecie, wykwalifikowaną tanią siła roboczą, z klasą średnią, borykającą się z problemem pustych półek, która może być w stanie zaoferować atrakcyjny rynek zbytu dla napływających z zewnątrz towarów konsumpcyjnych.


Czytany 5174 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04