wtorek, 22 grudzień 2009 08:12

Karolina Skrzypik: Przyszłość OBWE a stanowisko Rosji

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt alt Karolina Skrzypik

Hannah Arendt, niemiecka teoretyk polityki napisała, że „główną przyczyną nieustannych wojen nie jest ani ukryte pragnienie śmierci, typowe dla ludzkiego gatunku, ani nieusuwalny instynkt agresji, ani wreszcie poważne zagrożenie ekonomiczne i społeczne związane z rozbrojeniem, lecz prosty fakt, że na politycznej scenie nie pojawił się żaden substytut wojny, który mógłby odegrać rolę najwyższego arbitra w stosunkach zagranicznych.”  
Przytoczony cytat odnosi się przede wszystkim do skuteczności działania instytucji międzynarodowych. Znamienne jest, że jego autorka zmarła w 1975 roku, tym samym, w którym podpisany został Akt Końcowy w Helsinkach. Dziś już także wiadomo, że zdanie sprzed ponad trzydziestu lat nie straciło nic ze swojej aktualności.
 
 
Uznanie OBWE za porozumienie regionalne w rozumieniu VIIII rozdziału Karty Narodów Zjednoczonych miało uwydatnić jej znaczenie w mozaice instrumentów do utrzymania bezpieczeństwa w Europie, jednak czy wśród nich jest ciągle dla niej miejsce? Zaangażowanie organizacji w budowę bezpieczeństwa w regionie jest niezaprzeczalne, jednak w  obliczu pogłębiającej się integracji w ramach UE czy rozszerzenia NATO oraz braku spójnego wyobrażenia co do jej przyszłości coraz częściej pojawiają się pytania o sens jej dalszego istnienia i kontynuowania procesu instytucjonalizacji zapoczątkowanej jeszcze w ramach KBWE. Ostatnim wymownym dokumentem było przyjęcie w 1999 roku na szczycie w Stambule Karty Bezpieczeństwa Europejskiego, gdzie zatwierdzono kompleksowy charakter OBWE w stosunku do innych struktur. Specyficzny rodzaj podmiotowości międzynarodowej oraz brak środków przymusu, przez niektórych uznawane jest jako oznaka słabości tej organizacji, nie stanęły jednak na przeszkodzie do wypracowania zasad samozobowiązania się państw i stworzenia niepowtarzalnej areny do prowadzenia dialogu, w którym jawnie uczestniczyły przecież dwa rywalizujące ze sobą bloki,  zdolne nawet do wypracowania wspólnych narzędzi działania, standardów postępowania i utrwalania zasad normalizujących wzajemne stosunki. Do dziś system KBWE/OBWE oceniany jest jako najszersze i najbardziej uniwersalne forum odziedziczone po zimnej wojnie, lecz jednocześnie traktowane raczej jako instrument „pomocniczy” w budowaniu stabilizacji w Europie. Tak więc skoro dodatkowy czy nadal niezbędny?
 
 
W próbie odpowiedzi na pytanie odnośnie oceny skuteczności działania organizacji i jej ewentualnego, dalszego kierunku rozwoju warto przyjrzeć się stanowisku Federacji Rosyjskiej, której partykularne interesy są w tej strukturze mocno ograniczone zasadą konsensusu. Warto podkreślić, że system KBWE/OBWE od początku istnienia charakteryzował się zorientowaniem na mechanizmy dyplomatyczne i nigdy nie aspirował do przekształcenia się w sojusz wojskowy. Nie powstał jako odpowiedź na działanie państwa „trzeciego” i nie kierował się zasadą stopniowego „dopraszania” kolejnych członków, a miał na celu regulację stosunków pomiędzy państwami-stronami. Dla krajów Europy Środkowej i Wschodniej aktywny udział w KBWE/OBWE stał się jednym z czynników warunkujących ich perspektywy wejścia do struktur europejskich i euroatlantyckich i to integracja  z nimi była dla tych państw kluczowa. Z kolei,  jeszcze w latach dziewięćdziesiątych Rosja miała na celu oparcie architektury bezpieczeństwa w Europie na hierarchii, w której OBWE miała odgrywać rolę organizacji nadrzędnej w stosunku do wszystkich pozostałych. Obecnie ta koncepcja jest praktycznie wykluczona. Zmienił się też stopień poparcia Federacji Rosyjskiej dla  działań organizacji. Kilka takich przejawów to między innymi zablokowanie udziału OBWE w procesie politycznego uregulowania konfliktu w Czeczenii czy Republice Mołdawii. Drażliwą kwestię stanowi też podpisanie przez Władimira Putina 13 lipca 2007 roku dekretu o wstrzymaniu realizacji Traktatu CFE. Ponadto, już w końcu stycznia 2005 roku ówczesny prezydent, zapytany o stosunek Rosji do procesu z Helsinek odpowiedział, że „mandat OBWE się wyczerpuje.Organizacja ta zajmuje się od kilku lat głównie mieszaniem się w nasze sprawy wewnętrzne. Nie zamierzamy na dłuższą metę wspierać takiej ewolucji. Znacznie poważniej traktujemy współpracę z NATO”.
 
Organizacja posądzana jest głównie o nadmierne koncentrowanie się na wymiarze ludzkim, kosztem bezpieczeństwa i aspektów ekonomicznych oraz o kierowanie swoich wysiłków głównie na obszar byłego bloku wschodniego, nie szanując przy tym zasady nieingerencji w sprawy wewnętrzne państwa. Rodzi to jednak pewien paradoks, gdyż jednocześnie przeczy założeniem przyjętym przez państwa członkowskie w Moskwie w 1991 odnośnie tego, że zagadnienia związane z prawami człowieka nie należą do ich sfery wewnętrznej. Ostatnio głośnym echem w Rosji odbiło się także przyjęcie przez Zgromadzenie Parlamentarne OBWE rezolucji o „Zjednoczeniu podzielonej Europy”, w której to podkreślono, że na przestrzeni XX wieku kraje europejskie doświadczyły ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości z rąk dwóch reżimów: nazistowskiego i stalinowskiego oraz zgłoszenie postulatu negującego postępowanie dążące do wybielania i fałszowania historii.  Kolejną kwestię sporną stanowi budżetowanie poszczególnych organów organizacji. Przede wszystkim duże niezadowolenie Rosja wykazuje w stosunku do finansowania Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka, które będąc ciałem eksperckim, w dużej mierze opłacane jest z dobrowolnych środków pozabudżetowych, kierowanych często przez kraje zachodnie na projekty związane z szerzeniem demokracji i budową społeczeństwa obywatelskiego głównie na obszarze byłego bloku wschodniego.
 
 
W 2007 roku Moskwa wysunęła projekt uchwalenia statutu dla OBWE, akcentując tym samym chęć nadania jej charakteru formalno-prawnego. Dokument ten w swoich 26 artykułach pomija kwestię misji w terenie, które są  notabene jedną z istotniejszych form działalności OBWE, nie traktuje także o instytucjach ludzkiego wymiaru takich jak stanowisko Wysokiego Komisarza ds. Mniejszości Narodowych czy BIDiPCz, a z kolei nawiązuje na przykład do Trybunału o Koncyliacji i Arbitrażu, którego działalność nie ma praktycznie większego znaczenia. Ponadto, pojawiła się propozycja przekształcenia OBWE w „mini-ONZ”, w oparciu o ścisłą hierarchię, w której nadrzędne byłyby organy rządowe. Taka wizja jawnie dąży do faworyzującego niektórych sposobu podejmowania decyzji. Przeciwne temu są przede wszystkim Stany Zjednoczone, gdyż zaproponowane zmiany mogłyby negatywnie wpłynąć na elastyczny charakter podejmowanych działań i zdolności organizacji do doraźnego reagowania. Między innymi te rozbieżności sprawiają, że współpraca na forum OBWE sprowadza się póki co do faktu, że wobec braku powszechnego konsensusu między uczestnika wykluczone jest uzgodnienie wspólnej deklaracji politycznej, która umożliwiłaby realną ocenę współpracy, stan wypełniania zobowiązań i wytyczenie dalszej linii rozwoju. Taka sytuacja może prowadzić do postępującej marginalizacji organizacji. Duża rozbieżność zdań co do przyszłości OBWE uniemożliwia zatem przeprowadzenie reformy, która wydaje się być w niedługim czasie konieczna.  Czy istnieje zatem jakieś antidotum?
 
 
Bez wątpienia OBWE cieszy się autorytetem jako skuteczny propagator koncepcji bezpieczeństwa opartej na wartościach, których gwarantem ma być silne społeczeństwo obywatelskie. Faktem jest, że utrzymanie bezpieczeństwa w regionie za pomocą taktyki antykryzysowej wypracowanej w ramach tej organizacji mimo, że nie jest spektakularne i nie wzbudza powszechnego zainteresowania, z pewnością stanowi skuteczny zabieg w stabilizowaniu sytuacji wszędzie tam, gdzie skomplikowane położenie społeczno-polityczne uniemożliwia interwencją na szeroką skalę, a jednocześnie wymaga subtelnego zaangażowania „na miejscu”. Jednak te działania są wciąż za mało widoczne i doceniane. Postępującej marginalizacji OBWE można by zapewne uniknąć poprzez angażowanie jej do problemów pojawiających się także na zachodzie Europy, gdyż odżywające tu lokalne nacjonalizmy prędzej czy później wymagać będą interwencji, a potencjał i doświadczenie OBWE mógłby spełnić tu niezwykle ważną rolę. Bez wątpienia organizacja w dalszym ciągu powinna dążyć do wypełniania funkcji powierzonych jej w myśl postanowień Karty NZ, związanych z dyplomacją prewencyjną, utrzymaniem, tworzeniem i budowaniem pokoju po konflikcie w wewnętrznie zróżnicowanym regionie. Jej skuteczność należałoby jednak rozwijać w ramach wzmacniania jej jako pierwszej instancji podejmowania zagrożeń i wyzwań, przy jednoczesnym wzmacnianiu współpracy z innymi instytucjami międzynarodowymi, które potrafią używać silniejszych argumentów.
 
 
Przed organizacjami międzynarodowymi do spraw bezpieczeństwa stoją obecnie bardzo duże wyzwania. Po pierwsze, współczesny świat charakteryzuje się dynamicznie zmieniającą się sytuacją międzynarodową i stale pogłębiającymi się korelacjami oraz pojawianiem się nowych typów zagrożeń. Po drugie, poważną przeszkodę znacznie wpływającą na stabilizację środowiska międzynarodowego stanowi fakt nakładania się kompetencji poszczególnych instytucji co wynika z niedokładnej przejrzystości ram ich działania.  Do tego dochodzą kwestie związane z możliwościami finansowania, wyposażeniem w odpowiednie instrumenty, poziomem biurokratyzacji, charakterem podejmowanych decyzji, możliwościami stosowania sankcji czy poziomem zaufania ich uczestników do wypełniania powierzonych zadań. Te czynniki determinują efektywność działania każdej struktury. Pytanie jednak, czy dodatkowy brak wystarczających zapasów wspólnej woli politycznej państw członkowskich nie będzie w przypadku OBWE przysłowiowym gwoździem do jej trumny?
 
Artykuł pochodzi ze strony Miesięcznika Stosunki Międzynarodowe
redagowanego przez Instytut Badań nad Strosunkami Międzynarodowymi.
Czytany 7181 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 20:20