niedziela, 16 maj 2010 13:56

Jan Engelgard: Nie przeciągajmy struny

Oceń ten artykuł
(1 głos)
alt  Jan Engelgard W stosunkach polsko-rosyjskich powiały nowe wiatry – rusofobia stała się niemodna, nawet Jarosław Kaczyński ogłosił pojednawcze posłanie do Rosjan. Deklaracji jest sporo, ale na razie dotyczą one prawie wyłącznie kwestii historycznych, a konkretnie Katynia.
I w tym widzę główne niebezpieczeństwo ponownego ugrzęźnięcia w sporach nie mających zasadniczego znaczenia. Jeśli przez następne miesiące i lata znowu na plan pierwszy będzie wysuwany Katyń, to do niczego dobrego nie dojdziemy. Owszem, padły ważne deklaracje ze strony rosyjskiej i trzeba oczekiwać od niej wypełnienia ich treścią, jednak nie można ograniczać się tylko do tego, nie można też wysuwać nowych żądań i przesuwania ich granicy na nowe pola. A tak może być – oto polscy eurodeputowani z uporem dążą do uznania przez Parlament Europejski zbrodni katyńskiej za ludobójstwo (ramię w ramię niezbyt politycznie rozważni Marek Migalski z PiS i taki sam „pistolet” z PO Sławomir Nitras). Po co? Jasno cel wyznaczył Migalski – żeby była podstawa prawna do wystąpienia do Rosji o odszkodowania.

Tymczasem nawet bardzo propolscy i wrodzy Kremlowi działacze rosyjskiego „Memoriału” uważają, że to jest droga donikąd. Jeden z nich, Aleksander Pamiatnych, pisze: „Uważam, że możliwy jest kompromis nawet w kwalifikacji prawnej tej zbrodni. Wystarczy przyjąć, że nie było to ludobójstwo (moim zdaniem, żaden obiektywny prawnik nie udowodni tutaj ludobójstwa), ale zbrodnia wojenna, też nie podlegającą przedawnieniu. Tak czy inaczej, osądzić nie ma już kogo – wszyscy zbrodniarze nie żyją” („Rosja i Katyń”, Warszawa 2010, s. 16-17). Rosyjscy działacze „Memoriału” uważają też, że dążenie do prawnej „rehabilitacji” ofiar też jest pozbawione sensu, bo to jest kategoria prawna z okresu Chruszczowa, kiedy było to konieczne, by żyjące ofiary Stalina lub ich rodziny mogły normalnie egzystować. Dzisiaj taka „rehabilitacja” nikomu nie jest potrzebna. Warto się tym opiniom przysłuchać, tymczasem wielu u nas ma nadal pokusę grania Katyniem, używaniem go do celów bieżącej polityki. To obrzydliwe zjawisko, mimo tylu nauczek, nadal w Polsce  występuje.

Polska jako kraj musi szybko określić pola współpracy z Rosją, gospodarczej, politycznej i kulturalnej. Polska musi też ostatecznie odłożyć ad acta dotychczasową politykę wschodnią, bo ona po prostu zbankrutowała, i to doszczętnie. Nikt nie chce tego głośno powiedzieć, choć wszyscy o tym dobrze wiedzą. W stosunkach z Rosją potrzebny jest odważny krok naprzód, np. w kwestii wspólnych przedsięwzięć w energetyce (tymczasem eurodeputowany z PO Bogusław Sonik z jakimś perwersyjnym uporem przygotowuje kolejny projekt uchwały Parlamentu Europejskiego przeciwko Gazociągowi Północnemu, który jest już w budowie!) . To pilne, bo to my bardziej straciliśmy więcej na „zimnej wojnie” z Rosją niż ona. I to nam powinno bardziej zależeć na zmianie tej sytuacji.
 

Artykuł ukazała się na stronach alt
Czytany 6146 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04