czwartek, 08 marzec 2012 08:30

Jakub Gajda: Po drugiej stronie lustra: irański obraz świata w dobie wzrastającego napięcia

Oceń ten artykuł
(1 głos)

lustro  Jakub Gajda

Zachodnie naciski na Islamską Republikę Iranu zmierzają ku apogeum, a wojenna retoryka Stanów Zjednoczonych i Izraela, której źródło tkwi w irańskim programie atomowym, osiąga formy najostrzejsze z możliwych. Czas zaatakować Iran – bez ogródek zatytułował jeden ze swych artykułów dwumiesięcznik Foreign Affairs. Równolegle władze Izraela przestrzegły poprzez światowe media, że Iran niebawem wejdzie w tzw. „strefę odporności”, a następnie rozpocznie budowę bomby atomowej.

Tymczasem irańskie władze z żelazną konsekwencją powtarzają, że Iran jako sygnatariusz układu o nieproliferacji broni jądrowej oraz członek Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej ma prawo do pozyskania i rozwijania technologii nuklearnej dla celów pokojowych.Wciąż można mieć nadzieję na rozwiązanie dyplomatyczne, bo każda ze stron ma świadomość, że kroki militarne mogą nieść za sobą niewyobrażalne skutki. Mimo to, obustronne ruchy sił militarnych w regionie zdają się przypominać rozmieszczanie pionków na planszy przed rozpoczęciem gry.

 

Kształtowanie światopoglądu i wzajemna demonizacja

Militarne aspekty programu nuklearnego są głównym zarzutem wobec Iranu, jednak to głębiej zakorzenione konflikty natury ideologicznej i światopoglądowej między Islamską Republiką Iranu a Zachodem powodują wzrost napięcia. Należy też podkreślić, że zachodnia opinia publiczna nie zna prawdziwego oblicza Iranu, bo kraj ten pozostaje odizolowany. W dobie globalnego rozwoju turystyki do Iranu przyjeżdża znacznie mniej turystów z Zachodu niż na to zasługuje jego długa historia, bogata cywilizacja i warunki naturalne. Również irańsko-zachodnie kontakty biznesowe rozwijają się w cieniu sankcji i obostrzeń, są zatem zarezerwowane tylko dla najodważniejszych. Obecność Europejczyka na irańskiej ulicy, nawet w stołecznym Teheranie, nie jest czymś w pełni naturalnym. To poniekąd zasługa emitowanych przez media informacji na temat Iranu, które bardzo jednostronnie ukazują oblicze tego państwa. Przez niemal trzy dekady wszelkie informacje na temat łamania praw irańskich opozycjonistów i antyreżimowej inteligencji, wymierzania w Iranie kary śmierci oraz braku swobody obyczajowej były narzędziami piętnującymi islamski reżim, a jednocześnie kształtowały zachodnią opinię o obliczu tego kraju. Tymczasem Iran się zmienia. W aspekcie społeczno-obyczajowym można zaryzykować stwierdzenie, że w ostatnich latach nastąpiło delikatne rozluźnienie. Mimo postrzegania obecnych władz z prezydentem M. Ahmadineżadem na czele jako konserwatywnych, na płaszczyźnie obyczajowej wiąże się z nimi wiele zmian – nieraz wymuszonych przez postępowe społeczeństwo, lecz ostatecznie zaakceptowanych. Na drugim biegunie pozytywnych, z perspektywy europejskiej, przemian znajdziemy jednak problem z dostępem do informacji i portali społecznościowych. W Iranie, próba wejścia na niektóre serwisy internetowe kończy się przekierowaniem na stronę Peyvandha.ir, która zawiera indeks stron dozwolonych. W tej materii cenzura jest wszechobecna. Wydarzenia w kraju po reelekcji prezydenta M. Ahmadineżada w 2009 r., a następnie tzw. arabska wiosna ukazały potencjał Facebooka i Twittera. Portale społecznościowe to narzędzia do zrzeszania się, a nawet zainicjowania rewolucji, mogą być też doskonałymi narzędziami dla zewnętrznej manipulacji.Wobec ograniczenia bezpośrednich kontaktów z Zachodem, a także utrudnień w kontakcie za pomocą mediów elektronicznych, duża część irańskiego społeczeństwa wiedzę o świecie czerpie jedynie z rodzimego przekazu medialnego.

Stany Zjednoczone – pięknym za nadobne

Islamska Republika Iranu jest w percepcji amerykańskich i zachodnich mediów reżimem, w którego istocie i funkcjonowaniu nie odnajduje się absolutnie żadnych pozytywnych aspektów. Całkiem podobnie Stany Zjednoczone przedstawiane są przez media irańskie. Powszechnie znane jest sformułowanie używane przez ajatollaha Chomeiniego – „Wielki Szatan”, jak również teoria o wszechogarniającym amerykańskim imperializmie i konieczności budowy świata wielobiegunowego – gorliwie propagowana przez prezydenta M. Ahmadineżada. Na wzór zachodniej – negatywnej propagandy wobec Iranu, irańskie media ukazują Stany Zjednoczone jako agresywne państwo szerzące niesprawiedliwość i zepsucie. Irańskie serwisy poświęcają zdecydowanie więcej miejsca doniesieniom o przejawach niesprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych niż środki masowego przekazu innych państw. W informacjach emitowanych przez „irańską tubę” – Press TV – podkreśla się, że rdzenni mieszkańcy Ameryki są nadal marginalizowani i wyniszczani alkoholem przez rząd Stanów Zjednoczonych, czarnoskórzy obywatele to ofiary wzrastającego bezrobocia, a brutalność policji w poszczególnych stanach sięga zenitu. Abstrahując od rozważań na temat skali i prawdziwości takich doniesień, należy przyznać, że informacji tego rodzaju raczej próżno jest szukać w mainstreamowych mediach zachodnich. Irański przekaz jawi się zatem jako interesujące źródło do studiowania ciemnej strony współczesnych Stanów Zjednoczonych. Choć w sferze obyczajowej współczesnych Irańczyków często można zauważyć daleko idącą skłonność do naśladowania zachodniego stylu życia, co już kilkadziesiąt lat temu zostało zawarte w perskim terminie gharbzadegi, to można też odnieść wrażenie, że duża część społeczeństwa – nie tylko zwolenników obecnego ustroju – zgadza się z prezentowaną przez rodzime media wizją Stanów Zjednoczonych jako imperialisty i zagrożenia dla Iranu. Podobnie postrzegana jest Wielka Brytania. Irańskie środki przekazu piętnują dwulicowość, interesowność i negatywną rolę tego państwa w stosunkach międzynarodowych, nawiązując przy tym m.in. do kryzysów takich jak libijski czy też wydarzeń w Demokratycznej Republice Kongo. W zeszłym roku Press TV bardzo krytycznie relacjonowała również protesty i zamieszki, które wybuchły w Wielkiej Brytanii. Irańskie media są krytyczne wobec głównych aktorów z Zachodu, jak media amerykańskie i brytyjskie wobec Iranu. Oczywiście siła rażenia przekazu w przestrzeni globalnej znacząco się różni. Jednak na Zachodzie podejmuje się kroki zmierzające do ograniczenia propagandowego zasięgu Press TV. Świadczą o tym chociażby depesze dyplomatyczne opublikowane przez WikiLeaks, gdzie mowa jest o działaniach Wielkiej Brytanii na rzecz ograniczenia działań irańskiej stacji. Stąd też, prawdopodobnie, wzięły się bieżące problemy Press TV i cofnięcie licencji na nadawanie w Wielkiej Brytanii przez regulatora mediów – Ofcom. Kanał i jego oficjalny serwis internetowy w ostatnich miesiącach kilkukrotnie padały ofiarami ataków hakerów wiązanych ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią oraz Izraelem.

Bliski Wschód z perspektywy jednego z głównych aktorów

Oficjalnie jedynym rządem na świecie, względem którego władze Islamskiej Republiki Iranu nie wykazują otwartej postawy, jest rząd „reżimu syjonistycznego”, czyli Izraela. Takie założenie determinuje politykę względem Iranu w perspektywie globalnej. W regionie Bliskiego Wschodu stawia z kolei władze Iranu w roli głównego orędownika sprawy palestyńskiej, co rząd i media starają się podkreślać zwłaszcza w dobie narastającego napięcia.  Trwające od początku 2011 r. przemiany w świecie arabskim, inaczej niż gdziekolwiek indziej, postrzegane są w Iranie. Rok temu Europa zastanawiała się, czy prodemokratyczna fala rewolucyjna rozleje się również na Iran. Tymczasem w Iranie rewolucja egipska, od samego początku określana była mianem „odpowiedzi na irańskie wezwanie do rewolucji islamskiej z 1979 r.”. Choć taka interpretacja wydawała się być abstrakcyjna i spotkała się z ekspercką ignorancją, to jednak  wyniki zeszłorocznych wyborów w Egipcie, w których zwyciężyły ugrupowania blisko związane z ideologią islamu, dają wiele do myślenia. Oczywiście rzeczywistość irańska, jak i szyicki charakter wyznawanego w Iranie islamu, znacząco różnią się od egipskich realiów, więc „eksport idei irańskiej rewolucji islamskiej” to w tym kontekście niekoniecznie trafne sformułowanie. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że słuszność interpretacji światowych wydarzeń przez pryzmat ideologii irańskiej i zachodniej może czasem leżeć gdzieś pośrodku. W niektórych wypadkach uzyskać można pełniejszy obraz współczesnego świata – co szczególnie wydaje się sprawdzać w kontekście Bliskiego Wschodu. Podobnie daje do myślenia, szeroko komentowana w Iranie, sytuacja w Bahrajnie – na przykładzie tej „zapomnianej rewolucji” irańskie media propagują pogląd o interesownej postawie Europy i Stanów Zjednoczonych wobec przemian społecznych w świecie arabskim. W sondzie umieszczonej kilka tygodni temu w anglojęzycznym serwisie internetowym Press TV, pojawiło się pytanie: Dlaczego sytuacja w Bahrajnie jest ignorowana przez Zachód, podczas gdy obalenie M. Kaddafiego było europejskim priorytetem, a obecnie wiele czasu poświęca się wsparciu antyrządowego powstania w Syrii. Należy tutaj nadmienić, że ewentualny przewrót w Syrii to z kolei pierwszy krok do zapędzenia Iranu do narożnika i pozbawienia go kluczowego sojusznika. W interesie Iranu jest również emisja wszelkich doniesień o destabilizacji i protestach na terytorium Arabii Saudyjskiej (o czym Zachód milczy). Królestwo postrzegane jest jako główny rywal Iranu do roli ideologicznego przywódcy w świecie muzułmańskim.Bariera między Zachodem oraz Iranem w stale rośnie, a częściowo wynika ze wzajemnej demonizacji na tle konfliktu interesów politycznych. Nawet jeśli w najbliższych miesiącach uda się powstrzymać konflikt zbrojny, różnice światopoglądowe między Iranem a Zachodem, bez obustronnej zmiany nastawienia i wypracowania szeregu kompromisów, mogą się dalej pogłębiać. Jeśli nie zostaną podjęte kroki zmierzające do współpracy również w innych dziedzinach niż irański program nuklearny, kwestia poważnego konfliktu zapewne tylko odciągnie się w czasie.

fot. Dreamstime.com

Tekst jest Stanowiskiem Pułaskiego altz dnia 23 grudnia 2012 r.

Czytany 5351 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04