sobota, 03 grudzień 2011 07:28

Jakub Bizoń: Kto się boi złota?

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

zloto  Jakub Bizoń

Złoto – metal, który od wieków stanowił najbezpieczniejszy sposób lokowania kapitału i chronił jego posiadaczy przed zawieruchami, kryzysami, czy w końcu przed wojnami. Pieniądz papierowy - umowny środek płatności, który jest oparty na wspólnym przekonaniu, że jest wart tyle, ile zer wydrukowano na kawałku papieru. Dziś wydaje się, że mamy do czynienia ze swoistą próbą walki z każdym, kto opiera swe działania na złocie.

Libia - nie tak dawno zamordowany niedawno przywódca Libii Muammar Kaddafi próbował stworzyć w regionie nową walutę - złoty dinar. Starał się przekonać inne kraje afrykańskie, eksportujące ropę do Europy i USA, by żądały zapłaty w jedynej wartościowej rzeczy – złocie. Na ostatnim zjeździe Unii Afrykańskiej, na którym Kaddafi był obecny, jego pomysł zyskał ogólną aprobatę. Pozostały tylko do omówienia kwestie techniczne dla fizycznego stworzenia i wprowadzenia w obieg złotego dinara. Reakcja świata zachodu była błyskawiczna. Kaddafi, który nie wiele wcześniej był całowany po rękach przez Berlusconiego, w jednej chwili stał się wrogiem nr 1. Libia została zaatakowana przez NATO, a z próby wprowadzenia złotego dinara zostały "nici".

Wenezuela - w międzyczasie, gdy NATO było zaabsorbowane bombardowaniem Libii, prezydent Wenezueli Hugo Chavez poprosił banki brytyjskie, w których Wenezuela ma zdeponowane złoto o jego wydanie. Odpowiedziano mu, że banki mogą mu wydać tylko ok. 20% wenezuelskich rezerw złota, gdyż na chwilę obecną więcej nie mają. Chavez żądał jednak wydania całego złota. Nie wiele później dało się słyszeć głosy zza Oceanu, że rewolucja afrykańska może się przenieść na kontynent południowo-amerykański. Zdaniem wielu analityków jest bardzo możliwe, że ogarnie właśnie takie kraje, jak Wenezuela. Kiedy Chavez zrezygnował z nacisków na wydanie złota – mowa o rewolucji ucichła.

Europa – na „starym kontynencie”, a konkretnie we Francji i w Szwajcarii wprowadzono obostrzenia dotyczące zakupu złota. We Francji wprowadzono zakaz jego zakupu za gotówkę, w Szwajcarii z kolei wprowadzono limit jednorazowego zakupu do kwoty 15 000 euro. Mamy zatem do czynienia z próbą inwigilacji każdego nabywcy złota we Francji i próbą ograniczenia jego wielkości nabywczej w Szwajcarii. Oba kraje tłumaczyły te zmiany obawą, iż złoto może służyć do finansowania terrorystów. A zatem każdy, kto kupuje dla siebie złoto, jest automatycznie podejrzany o wspieranie terroryzmu i z pewnością odpowiednie służby od razu się nim interesują.

Z drugiej strony mamy do czynienia z prawdziwą walką o przetrwanie waluty papierowej. Dolar nie tylko walczy z euro o miano waluty światowej, ale każdy z dwóch emitentów z osobna walczy ze świadomością osób, które w coraz większej liczbie tracą do tych walut zaufanie. Ci, którzy drukują dolary w tempie przewyższającym ich możliwości spalenia, jednocześnie zachęcają nas do trzymania swoich ciężko zarobionych pieniędzy w bankach.

Argentyna - pewnego dnia Argentyńczycy chcąc wypłacić z banku swe pieniądze, dowiedzieli się, że nie mogą tego zrobić, gdyż ich pieniędzy chwilowo nie ma... Ale... otrzymali bony – na kwotę zdeponowaną w banku, które mogli zrealizować po 30 dniach. Przez ten czas rząd wykorzystał oszczędności swych rodaków i tak napędził hiperinflację, że gdy otrzymali w końcu swoje oszczędności (wypłacane notabene w ratach), były one już niemal nic nie warte.

To tylko kilka przykładów, które pokazują, że ten kto próbuje się bronić marnie kończy. Tutaj nie chodzi o to, by zachwalać inwestycję w złoto (choć w czasach kryzysu trudno szukać lepszej), ale o pytanie, dlaczego od pewnego czasu ten kto zabezpiecza się złotem, staje się wrogiem nr 1? Skąd taka obawa wielu przed wzrostem znaczenia złota? Jakie rezerwy tego metalu posiadają państwowe skarbce?

Prym wiezie USA z 8.133 ton złota ale... większość tego zasobu jest zdeponowana w Fort Knox. Warto zatem przypomnieć słynną aferę z wolframem, z którego – jak się okazało – były wykonane sztabki "złota", zakupione przez rząd Chin, a pochodzące właśnie z Fortu Knox. Nie wiadomo dokładnie, jak afera została rozwiązana, ale fakt podrobionych sztabek pozostaje faktem. Kolejne spekulacje na temat rzeczywistych rezerw złota USA potęguje fakt, że audytu potwierdzającego ich ilość w tym amerykańskim skarbcu nie przeprowadzano od 40 lat. Wygląda na to, jak gdyby kolejni prezydenci USA nie chcieli otwierać puszki Pandory. Mówi się, że Fort Knox jest pusty - znajdują się tam podrobione wolframowe sztaby - a złoto zostało zużyte jeszcze za kadencji prezydenta Richarda Nixona – głównie na pokrycie działań USA w Wietnamie. Jeśli spekulacje te są choć w pewnym stopniu prawdziwe, to nie potrzeba więcej, aby wiedzieć, jak bardzo USA obawiają się wzrostu wartości złota, a jeszcze bardziej – wszelkich prób oparcia pieniądza na parytecie złota. Kolejne pozycje w tym względzie zajmują Niemcy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Włochy.

Co ciekawe – najwięksi wierzyciele obligacji USA – Chiny, lokują 2/3 swych rezerw w dolarach, posiadając tylko nieco ponad 1 tys. ton złota, odpowiadający poziomowi 1,6% rezerw walutowych. Nie dawno pojawiły się pogłoski, że Państwo Środka jest na etapie zakupu 20 tys. ton złota, co stanowi produkcję światową wszystkich kopalń w okresie 8 lat. Zabezpieczenie się Chin przed spadkiem wartości dolara jest zrozumiałe i z pewnością zwiększenie ich rezerw żółtego metalu, to kwestia bliskiej przyszłości.

Atmosfera wokół tego metalu staje się dziwnie zagęszczać. Czy pewnego dnia ktoś zapuka i do nas prosząc o zwrot złota? Wątpliwe, by do tego doszło, ale widać, że wielu osobom zależy, by nabywanie złota maksymalnie utrudnić.

Tekst zamieszczony rónież na blogu autora Invest-Blog.pl

Czytany 6745 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04