sobota, 18 luty 2012 08:57

Jakub Bizoń: Gazem łup... po oczach

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

 gas   Jakub Bizoń

Informacja o zasobach gazu łupkowego na terenie Polski pojawiła się niczym największe odkrycie XXI wieku. Tymczasem zasoby tego surowca są nam znane od lat 70. ubiegłego stulecia. Obecnie zapadła cisza medialna na ten temat, a w tej ciszy zrodziły się umowy koncesyjne, których treści wywołują szok i przerażenie.

 

W latach 60. i 70. przeprowadzono badania złóż gazu łupkowego na terenie Polski. Ponieważ w tamtejszych realiach politycznych Polska musiała nabywać gaz od bratniego ZSRR, mapy określające miejsca i ilość występowania gazu trafiły do szuflady.

W 2007 r. przypomniano sobie o nich i Główny Geolog Kraju udał się z nimi do Wielkiej Brytanii w celu przedstawienia ich zagranicznym koncernom. Co dziwne nie pokazano ich w pierwszej kolejności rodzimemu PGNiG, lecz od razu wywieziono za granicę, by tam szukać inwestorów. Jako powód takiego działania podano, że tylko firmy amerykańskie posiadają sprzęt i technologię potrzebną do szczelinowania. Tymczasem urządzenie takie zostało opatentowane w Polsce już w 1976 r. Obecnie firmy amerykańskie „szukają” gazu, doskonale znając, na podstawie polskich map, jego położenie. Co ciekawe podwykonawcami tych firm, dokonujących próbnych odwiertów, są polskie przedsiębiorstwa takie,  jak chociażby Nafta Piła.

Szok 1: Bilans kwotowy zysków i potencjalnych strat

Firmy amerykańskie wydały 30 milionów złotych na uzyskanie informacji geologicznej. Obecnie informacje te stały się przedmiotem handlu i ich wartość wycenia się na 300-400 milionów złotych.

Polska za kwotę 30 milionów PLN zezwoliła zatem na prowadzenie prac na ok. 300 działkach, podczas gdy Rumunia za zgodę na wykonanie odwiertów na 30 placach zainkasowała także 30 milionów, ale euro..

Szok 2: Polska już nie jest właścicielem gazu łupkowego

Zapisy umowy koncesyjnej stanowią, że firma nabywająca koncesję na wydobycie gazu staje się automatycznie właścicielem całości potencjalnych złóż na koncesyjnej powierzchni swej działalności. Tym sposobem cały „polski gaz” został już sprzedany i nie można od dziś używać w ogóle określenia „polski gaz łupkowy”, gdyż Polska już nie jest jego właścicielem. Co szokujące, koncerny wydobywcze nie mają obowiązku sprzedawać go Polsce, więc nic nie stoi na przeszkodzie by „nasz” gaz powędrował do innych państw.

Szok 3: Swoboda w zanieczyszczaniu wód

Do procesu szczelinowania, czyli wydobycia gazu, potrzeba ogromnej ilości wody, która następnie, z domieszką substancji szkodliwych dla środowiska, jest wysysana na powierzchnię. Problem polega na tym, że koncerny wydobywcze w Polsce uzyskały wodę za darmo! Tym samym nie muszą montować wodomierzy, a to wykluczy możliwość sprawdzenia, ile ścieków zostało wypompowanych na powierzchnię i co się z nimi stało. „Kontrola” ścieków będzie się opierać na danych, przekazanych przez koncern, bez możliwości jakiejkolwiek weryfikacji tych danych. W tym miejscu policzmy, ile każdego z nas kosztuje woda i ścieki, by uświadomić sobie, jaki prezent, w postaci darmowej wody, uzyskały koncerny wydobywcze.

Szok 4: Ludzie głosu nie mają

W lipcu 2011 r. zmieniło się prawo regulujące kwestie wydobycia gazu łupkowego. Obecnie samorządy nie mają prawa głosu i nie mogą nie wyrazić zgody na prace wydobywcze na własnym terenie. Koncerny otrzymały absolutną swobodę działania i nikt nie może im czegokolwiek zabronić. Obywatele i mieszkańcy zostali odsunięci od procesu koncesyjnego jako strona i nie mogą mieć wpływu ani na przyznawanie koncesji, ani na wydobycie na terenach ich zamieszkania.

Szok 5: Koncerny mogą każdego wywłaszczyć

Nowa ustawa przewiduje, że koncern ma prawo dokonać wywłaszczenia w ramach tzw. celu publicznego. Ustawa przewiduje tym samym, że firma może żądać wykupu ziemi, którą uzna za niezbędna do wydobycia. Mieszkańcy tej ziemi muszą ją sprzedać po cenie rynkowej. Problem polega na tym, że cena ta nie będzie obejmowała potencjalnych złóż, a zatem jej realna wartość zostanie rażąco obniżona i za taką kwotę koncern ją kupi.

Szok 6: Kto pierwszy ten lepszy

Wszystkie koncesje zostały przyznane drogą bez przetargową, na zasadzie, kto się zgłosił, ten koncesję otrzymał.

Wszystkie te szokujące przykłady pozwalają stwierdzić, że cisza, w jakiej koncesje zostały przyznane i w jakiej powstały nowe ustawy, to cisza przed burzą, która, prędzej czy później miejmy nadzieję, rozpęta się wokół tej sprawy. Polska pozbyła się swych złóż za bezcen, w sposób urągający wszelkim standardom zawierania umów publicznych, przy jednoczesnym odebraniu obywatelom prawa głosu w kwestiach ich ziemi. Pozostaje mieć nadzieję, że obywatele wkrótce przetrą oczy po uderzeniu gazem, który już nawet nie jest nasz…

Inne ciekawe analizy polecamy na blogu autora  button_75x75_invest_blog

Gazem łup… po oczach
Czytany 4667 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04