czwartek, 12 kwiecień 2012 10:03

Jakub Bizoń: Czy po roku smoka nastąpi rok chaosu?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

snake  Jakub Bizoń

Na tle obecnej sytuacji – zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i geopolitycznym – w której znajdują się Europa i Stany Zjednoczone, można domniemywać, że trwający 2012 r. będzie okresem „spotkań ostatniej szansy”, a także „rokiem zaciskania pasa”. Prognozy na rok 2013 jawią się już o wiele gorzej...

W kalendarzu chińskim rok 2012 jest rokiem smoka. Rok smoka jest synonimem szczęścia i powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym, ale tuż po nim nadchodzi rok węża – który nie wróży niczego dobrego. Rok 2012 to kolejna data utożsamiana z końcem świata, wydaje się jednak, że tym razem nie będzie to koniec a początek, początek raczej nie ciekawych wydarzeń na świecie, jakie może przynieść 2013 r.

 

Europa

Grecja – przez wiele miesięcy media epatowały informacjami na temat stanu gospodarki i zadłużenia tego państwa. Obecnie zapadła w mediach cisza, po tym, gdy Ateny otrzymały pożyczkę w wysokości 130 miliardów euro. Ta olbrzymia kwota ma pomóc w wyjściu z gospodarczej zapaści. Problem polega jednak na tym, że w greckim skarbcu nie pozostał już ani jeden cent z tej kwoty. Całość została przekazana na konta wierzycieli greckich – co ciekawe głównie banków i firm państwowych. Wierzyciele prywatni zostali zmuszeni do anulowania dłużnikowi 53% należności. W przeciwnym wypadku nie otrzymaliby nic. Tym sposobem banki i zależne od polityków przedsiębiorstwa odzyskały swe należności, lokowane w stanie wysokiego ryzyka, natomiast prywatne firmy, jak i sama Grecja, niemal w 100% poniosły ciężar tej „pomocy”.

Obecnie rząd Lukasa Papademosa próbował zmusić społeczeństwo do drakońskich oszczędności, czego skutkiem są coraz bardziej rewolucyjne nastroje. To m.in. w ich efekcie grecki premier złożył 11 kwietnia wniosek do prezydenta Karolosa Papouliasa wniosek z dymisją własnego fabinetu i rozwiązanie parlamentu w celu przeprowadzenia nowych wyborów. W wymiarze zaś społecznym niedawny samobójca – 77-letni emeryt – to tyko symbol tego, co obecnie dzieje się w tym południowobałkańskim kraju. Tylko w ciągu dwóch ostatnich lat liczba samobójstw zwiększyła się tam o 40%, a w Internecie zaczynają pojawiać się głosy nawołujące do powstania z bronią w ręku przeciwko państwu.

Nikt poważnie nie wierzy, by Grecja była w stanie sprostać obciążeniom finansowym, nałożonym przez „europejski establishment”. Stąd też scenariusz wybuchu ogólnonarodowego buntu wydaje się niestety bardzo prawdopodobny i może nastąpić w ciągu kilku, może kilkunastu miesięcy.

Portugalia, Hiszpania, Włochy

Gdy głosy na temat Grecji przycichły, niemal natychmiast przypomniano sobie, że problemy tego państwa nie były odosobnione. W podobnej sytuacji znalazła się przecież się Hiszpania, czy Włochy. Portugalia zdążyła nawet zyskać „zaszczytne” miano „Grecji bis”. O ile problemy greckie wielu próbowało niewybrednie zrzucać na barki greckiej rozrzutności, braku gospodarności czy nawet lenistwa, o tyle w przypadku problemów w Portugalii czy Hiszpanii już nie jest tak łatwo wskazać „fałszywego ojca kryzysu”.

W Hiszpanii zaś mamy do czynienia z największym bezrobociem w krajach UE, sięgającym 24% ogółu siły roboczej, a w dodatku przekraczającym poziom 50% wśród ludzi do 25 roku życia. Pojawiła się również deflacja. Sprzedawcy są bowiem zmuszeni obniżać ceny z powodu braku klientów. Te działania jednak nie mogą przynieść efektów, gdyż 22% Hiszpanów już żyje na granicy ubóstwa.

Brak środków do życia przejawił się w Portugalii w postaci dość nieciekawego zjawiska. Szacuje się, że kryzys finansowy zmusił Portugalczyków do sprzedaży posiadanych pamiątek i wyrobów ze złota i srebra. Tylko w 2011 r. Portugalczycy pozbyli się ok. 14 ton złota – często w postaci rodzinnych pamiątek, których wartość sentymentalna jest dużo większa od wartości samego kruszcu. Tym sposobem powstały sztabki, które następnie trafiły do banków całego świata…

Zarówno w Hiszpanii jak i w Portugali rządy próbują poradzić sobie z kłopotami wprowadzając cięcia w… służbie zdrowia i oświacie.

Jeśli w powyższą sytuacją zestawimy bezrobocie i propozycje wydłużenia wieku przejścia na emeryturę, który to pomysł stał się główną receptą europejskich technokratów, to tym samym w Europie zaczyna coraz głośniej tykać bomba z opóźnionym zapłonem. Ładunek ten niewątpliwie wybuchnie. Pozostaje tylko pytanie: kiedy?

Polska

Reforma emerytalna, umowy śmieciowe, bezrobocie – to wystarczające powody, by wśród wielu polskich obywateli pojawiło się wrzenie. 2012 rok, to rok Mistrzostw Europy, dzięki którym wielu Polaków, choć na chwilę, zapomni o kłopotach. Rządzącym zaś pozwoli dać igrzyska, podczas których hasło „Chleba!” odejdzie na dalszy plan. Można jednak być niemal pewnym, że ostatni gwizdek na boisku, będzie sygnałem do rozpoczęcia gwizdu tysięcy strajkujących z niemal wszystkich związków zawodowych w Polsce. Obecnej koalicji może być trudno znieść tak ogłuszający dźwięk, co może przełożyć się w efekcie na rozpisanie wcześniejszych wyborów – właśnie w roku węża.

USA kontra reszta świata

Kryzys nie omija Stanów Zjednoczonych. Polityka fiskalna za oceanem jednak jest diametralnie inna od stosowanej w Europie. O ile w Unii Europejskiej stosuje się politykę zaciskania pasa i oszczędności, o tyle za oceanem wybiera się sposób „zadrukowania dolarami kryzysu”. USA mogą sobie, póki co, pozwolić na takie działanie, gdyż dolar jest światową walutą i na każdą jego wydrukowaną ilość znajdują się chętni, by ją pożyczyć. Istnieją jednak przesłanki wskazujące szybki kres tej idylli.

W lipcu 2012 r. wejdzie w życie embargo na irańską ropę, nałożone wspólnie przez USA i państwa unijne. Problem w tym, że Teheran już dziś zakręca energetyczne kurki m.in. Grecji, dla której takie postępowanie może to okazać się dodatkowym ciosem – jednym z wielu, przekładających się na końcowy nokaut. Równocześnie Iran zawarł porozumienie z Chinami i Indiami, zgodnie z którym zwiększy do nich dostawy nośników energii, a transakcje będę się odbywać w złocie. Nad przebiegiem tego procesu będzie czuwał Bank Turcji. Tym sposobem dwóch największych importerów ropy i jednocześnie kraje o dużych, wciąż rosnących rezerwach złota, dają sygnał innym, co do kierunku, jaką można podążać – kierunku złota, a nie dolara. Jeśli drogę taką obierze więcej państw, może to oznaczać początek końca dolara jako waluty rezerwowej świata i poważny problem dla zwolenników „drukowania” jako sposobu na stymulowanie gospodarki.

Równocześnie z problemami fiskalnymi, przed Waszyngtonem stawiane są coraz cięższe zadania na polu geopolitycznym. Teheran, który jawnie uderzył w dolara, a zatem bezpośrednio w „amerykańskie serce”, zdaje się posiadać zbyt silnych sprzymierzeńców w postaci Chin i Rosji. Oznacza to, że bezkarne „przywołanie Iranu do porządku”, jak miało to miejsce w przypadku Iraku czy Libii, które także postanowiły odejść od transakcji finansowych rozliczanych w „zielonym papierku”, nie jest już takie proste i oczywiste.

Rok 2013

Na tle obecnej sytuacji – zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i geopolitycznym – w której znajdują się Europa i Stany Zjednoczone, można domniemywać, że trwający 2012 r. będzie okresem „spotkań ostatniej szansy”, a także „rokiem zaciskania pasa”. Wiele wskazuje na to, że dzisiejsze sposoby radzenia sobie z kryzysem, które w UE przejawiają się głównie w postaci reform uderzających w społeczeństwo, spowodują, że rok węża przyniesie szereg wydarzeń, które mogą zmienić otaczającą rzeczywistość. By do tego nie doszło, potrzeba byłoby diametralnej zmiany w postrzeganiu kryzysu, jak i dróg wyjścia z niego, tak by nie społeczeństwa, ale odpowiedzialne podmioty ponosiły jego skutki.

Obecnie nie widać jednak nawet próby takiego myślenia, nie mówiąc już o działaniu. To jest prosta drogą wiodąca do klimatu, z jakim węże są utożsamiane – klimatu mrocznego i złowieszczego.

Inne ciekawe analizy polecamy na blogu autora button_75x75_invest_blog

Czytany 6246 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04