poniedziałek, 30 listopad 2009 06:30

Jacek Kujawa: Aksamitni prowokatorzy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Jacek Kujawa Wraz ze zbliżaniem się daty wyborów prezydenckich na Ukrainie można zauważyć intensyfikację działalności organizacji pozarządowych, centrów strategicznych i agencji public relations. Tak jak i pięć lat temu, głównym źródłem ich finansowania są różnego rodzaju zachodnie fundacje, ambasady i „programy pomocowe".
Warto zauważyć, że w odróżnieniu od sytuacji z poprzednich wyborów związki prozachodnich sił politycznych ze sponsorami zza oceanu nie są już tak oczywiste, bezpośrednie i widoczne gołym okiem. Przez ostatnich pięć lat w pewnym stopniu zmianom uległy zarówno technologie sterowania procesami społeczno-politycznymi, jak i sposób, w jaki społeczeństwo ukraińskie postrzega rzeczywistość stosunków międzynarodowych. W celu zapobieżenia pojawieniu się powszechnego przekonania o otwartym sponsoringu pewnych inicjatyw politycznych przez amerykańskie fundacje, powołuje się do życia różnego rodzaju instytucje, think-tanki i organizacje niekomercyjne, nie mające bezpośredniego związku z centrum strategicznym, z którego ich działalność jest kierowana. Na ich czele stają sprawdzeni i godni zaufania ludzie, zazwyczaj wykształceni w Europie Zachodniej lub Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele państw Zachodu często zatrudniani są w tych instytucjach na pewien czas - oficjalnie odwiedzają je jako goście. Dzięki temu rozmaite, finansowane z Zachodu, projekty polityczne można przedstawiać jako programy międzynarodowej wymiany doświadczeń, „walki z korupcją", rozwoju społeczności lokalnych, wspierania społeczeństwa obywatelskiego itd.

Strategia ta jest na tyle skuteczna, że często odróżnienie projektu czysto wyborczego, nastawionego na osiągnięcie określonego celu politycznego od normalnej międzynarodowej organizacji pozarządowej nastręcza niemałych trudności. W przypadku instytucji naukowej rzeczywistym celem może być nie prowadzenie obiektywnych badań nad procesami społeczno-politycznymi, a działalność w interesach zagranicznych instytucji. Ten sam mechanizm dotyczy przedsięwzięć związanych ze statystyką, gromadzeniem danych i katalogowaniem informacji o ludności. Przykładem może być tu niedawna akcja nadawania nowych paszportów na terenach wiejskich, która odbywała się przy wsparciu finansowym ze strony USA. Po zakończeniu akcji nikt nie przedstawił rozliczenia finansowego, choć jest to powszechnie obowiązująca procedura w takich przypadkach. Zresztą Amerykanie z reguły skrupulatnie prowadzą księgowość, rozliczają się co do centa - ich niechęć do ujawnienia rozliczeń finansowych może budzić pewne podejrzenia.

W najbliższym okresie możemy spodziewać się kolejnej zakrojonej na szeroką skalę kampanii, mającej na celu okcydentalizację Ukrainy - znacznego wzmocnienia finansowych, kulturowych i politycznych wpływów euroatlantyckich w tym wschodnioeuropejskim państwie. Do tego celu już zostali wybrani odpowiedni specjaliści i organizacje. Dotychczasowe organizacje pozarządowe zajmujące się integracją europejską nadal będą intensywnie prowadzić swoją działalność; pojawią się także nowe instytucje i stowarzyszenia.

W zachodzących na naszych oczach procesach politycznych na Ukrainie istotną rolę może odegrać tzw. „Grupa Strategii Europejskiej". Na jej czele stoi jeden z aktywnych uczestników „pomarańczowej rewolucji" 2004 roku Dmitrij Potiechin, który z powodzeniem zaadaptował do warunków ukraińskiej rzeczywistości politycznej technologię flash mobów. Te wesołe młodzieżowe happeningi rozwijają się zgodnie z pewnym określonym z góry scenariuszem - w kontrolowany sposób przeradzają się z surrealistycznych mitingów w regularne akcje polityczne, nierzadko z użyciem przemocy (chuligaństwo, wandalizm, rzucanie kamieniami).

Wydarzenia podczas ostatnich wyborów w Mołdawii reżyserował nie kto inny, jak właśnie Potiechin. To właśnie on doradzał prorumuńskiej opozycji, konstruował strategię jej działań przeciw Władimirowi Woroninowi. W tym celu przeprowadzono w Kijowie szereg specjalistycznych seminariów z zakresu technologii politycznych. Seminaria i treningi te odbywały się dokładnie według tego samego scenariusza, co podczas analogicznych wydarzeń w Gruzji i na Ukrainie; jak pamiętamy, strategia te po raz pierwszy znalazła swoje skuteczne zastosowanie w Serbii. Doświadczenie udanego eksperymentu przeniesiono na grunt gruziński; później serbscy i gruzińscy „weterani" wyszkolili działaczy ukraińskich w zakresie technologii przeprowadzania bezkrwawych przewrotów na szczytach władzy. Profesjonalni technologowie „kolorowych rewolucji" próbowali później bez większych sukcesów przeszkolić opozycjonistów w Rosji, Białorusi i innych państwach postradzieckich (warto odnotować jednak, że wydarzenia z Biszkeku i Ułan-Bator, które dokonały się nie bez wsparcia ze strony polskich i ukraińskich organizacji pozarządowych, mogą świadczyć o tym, iż wysiłki te bynajmniej nie były skazane na niepowodzenie). Warto podkreślić także aktywną rolę polskich organizacji pozarządowych (CASE, Fundacja Batorego) na Ukrainie, Mołdawii i państwach Zakaukazia.

Dmitrij Potiechin nigdy nie zabiegał o sławę, zakulisowa działalność w wypadku prowadzonych przez niego przedsięwzięć charakteryzuje się nieporównywalnie większą skutecznością. Oprócz sławetnej ukraińskiej organizacji młodzieżowej PORA, koordynował działalność grup „Za inicjatywę obywatelską" i „Znaju", nieustannie podróżując po państwach o niejednoznacznym statusie geopolitycznym, umiejętnie rozpalając rozruchy społeczne o charakterze jednoznacznie antyrosyjskim i proatlantyckim. Sam Potiechin twierdzi, że cała prowadzona przez niego działalność jest wyrazem walki o prawa człowieka i demokrację prowadzoną przez niego według technik i metod, których nauczył się podczas stażu w USA. Mówiąc innymi słowami, Potiechin regularnie odbywa tournee po byłych socjalistycznych republikach radzieckich, podczas którego uczy liberalnych aktywistów młodzieżowych technologii politycznych i technik prowadzenia walk ulicznych. Metody te wraz z upływem lat ulegały ewolucji - „rewolucyjne" technologie były modyfikowane wraz ze zmianami sytuacji politycznej na Ukrainie i w „centrum strategicznym" - Stanach Zjednoczonych. Można domniemywać, że nowa administracja amerykańska będzie oczekiwać nieco bardziej subtelnych metod walki politycznej, ale jednocześnie jej strategiczne cele w regionie pozostaną niezmienne.

Podczas wyborów parlamentarnych 2007 roku organizacje pozarządowe (np. „oddolna-studencka" inicjatywa o wdzięcznej nazwie „glosuj.pl" z powodzeniem zastosowały strategię wojen sieciowych w wersji złagodzonej i zmiękczonej. Podczas kampanii „Zmień kraj - idź na wybory", która w aspekcie estetycznym adresowana była do wielkomiejskiej liberalnej młodzieży studenckiej, w umiejętny sposób pod pozorem propagowania aktywności obywatelskiej wspierano Platformę Obywatelską. Wygrana opozycyjnych liberałów nie zmieniła w znaczącym stopniu polskiej sytuacji geopolitycznej. Polska pozostaje stabilnym bastionem atlantyzmu, a jednocześnie spełniła swoją rolę jako laboratorium doświadczalne subtelnych i wyrafinowanych technologii politycznych, które prawdopodobnie wkrótce zostaną zastosowane na Ukrainie.

W grudniu 2004 roku Dmitrij Potiechin podczas swojej wizyty w Gruzji zauważył, że doświadczenia gruzińskie nie tylko okazały się pomocne w procesie dochodzenia do władzy sił demokratycznych, ale także będą bezcenne na drodze do ostatecznego zwycięstwa demokracji w państwie. I istotnie, prezydent Wiktor Juszczenko okazał się wiernym uczniem Micheila Saakaszwili, a oblicze ukraińskiej „demokracji" coraz bardziej przypomina swój gruziński odpowiednik. Za głoszonymi przez „aksamitnych prowokatorów" wzniosłymi hasłami demokratyzacji, praw człowieka i społeczeństwa obywatelskiego kryją się w istocie wasalna postawa wobec hegemona zza Atlantyku, nacjonalizm, rusofobia, chaos i korupcja.


Czytany 6525 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04