środa, 27 styczeń 2010 06:26

Immanuel Wallerstein: Jak postrzegać Chiny

Oceń ten artykuł
(1 głos)
alt  prof. Immanuel Wallerstein
Jeśli ktoś zada mieszkańcom całego świata pytanie o to, co myślą na temat Stanów Zjednoczonych jako państwa lub potęgi międzynarodowej, może liczyć na to, że uzyska jednoznaczne odpowiedzi. Każdy ma na ten temat zdanie - Północ i Południe, bogaci i biedni, mężczyźni i kobiety, prawicowcy i lewicowcy, młodzi i starzy. Opinie będą nadzwyczaj zróżnicowane - od skrajnie przychylnych po skrajnie wrogie. Ludzie jednak wiedzą, jak powinni myśleć o Stanach Zjednoczonych.
Przed trzydziestu laty można byłoby powiedzieć to samo o Chinach. Dziś już jednak nie. Wiele osób, być może nawet i większość, nie ma już pewności co powinni myśleć o Chinach jako państwie czy potędze międzynarodowej. Doprawdy, jest to zagadnienie niepewne i sporne. Sądzę, że warto dokonać przeglądu tematów, które poruszają ludzie mieszkający poza Chinami gdy dyskutują na temat Chin. Istnieją trzy takie zasadnicze tematy.

Pierwszy i zapewne najpowszechniejszy dylemat dotyczy tego, czy Chiny są państwem w zasadzie socjalistycznym, czy też w zasadzie kapitalistycznym. Oczywiście, Chiny głoszą, że są socjalistyczne. Nadal sprawuje tam władzę partia komunistyczna. Z drugiej strony, Chiny wydają się opierać funkcjonowanie swojej ekonomiki wewnętrznej, a bez żadnych wątpliwości swój udział w handlu światowym, na zasadach rynkowych.

Poglądy na światowej lewicy politycznej i światowej prawicy politycznej w żadnym razie nie są zbieżne w tej kwestii. Istnieją tacy, którzy twierdzą, że mechanizmy rynkowe są w istocie fasadą skrywającą dążenie rządu, mające na celu realizację historycznych prawidłowości ideologii marksizmu-leninizmu-maoizmu. Na prawicy politycznej jest jednak i wielu takich, którzy postrzegają Chiny jako państwo w procesie transformacji, której zwieńczeniem ma być pełna gospodarka wolnorynkowa; tym samym za fasadę uznają nie ekonomię, lecz ideologię.

To samo można powiedzieć o lewicy. Istnieją ci, którzy uznają, że Chiny nadal rządzone są w myśl tych samych socjalistycznych zasad i postrzegają funkcjonowanie mechanizmów rynkowych jako odwrót taktyczny lub fasadę. Są też na lewicy inni, z cynizmem spoglądający na dzisiejszą politykę Chin albo wręcz kompletnie pozbawieni złudzeń.

Kolejne kontrowersyjne zagadnienie dotyczy tego, czy Chiny nadal jeszcze należą do światowego Południa, czy też stały się częścią Północy. Trzydzieści lat temu nie było co do tego żadnych wątpliwości. Chiny uczestniczyły w konferencji afroazjatyckiej w Bandungu w 1955 roku i prezentowały się wszem i wobec jako bojowy rzecznik interesów Południa. Dziś jednak Chiny klasyfikuje się jako najsilniejsze z państw rozwijających się i druga najpotężniejsza gospodarka świata. Prasa światowa pisze o grupie G-2 (Stany Zjednoczone i Chiny), w ramach której w rezultacie dokona się podział świata. Jakże retoryka ta zmieniła się od lat sześćdziesiątych, gdy Chiny określały Stany Zjednoczone i Związek Radziecki jako dwa supermocarstwa, przeciwko którym wszyscy inni powinni zjednoczyć swe siły!

Tak na Południu, jak i na Północy jest więc wielu takich, którzy dziś postrzegają Chiny za zasadniczą część Północy. Są jednak inni (zarówno na Północy, jak i Południu), którzy nadal postrzegają Chiny jako najistotniejszego rzecznika Południa. W końcu znaczna część ludności Chin nadal żyje na dość niskim poziomie ekonomicznym.

W końcu, prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjne zagadnienie dotyczy tego, czy Chiny są czołową siłą antyimperialistyczną, czy też same są siłą imperialistyczną. Temat ten jest obiektem gorętszych dyskusji na Południu, niż na Północy. Wielu utrzymuje, że Chiny nadal odgrywają kluczową rolę w powstrzymywaniu imperializmu Stanów Zjednoczonych, który nadal ich zdaniem pozostaje czołową siłą imperialistyczną świata.

Co więcej, skazują oni na przykłady wsparcia gospodarczego Chin dla państw Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, które udzielane jest bez ograniczeń nakładanych zwykle przez podmioty europejskie i amerykańskie. Chińczycy, twierdzą oni, udzielają państwom Południa niezbędnej pomocy ekonomicznej, co ma być bezpośrednim przykładem współpracy socjalistycznej.

Są też na południu inni, którzy postrzegają chińską pomoc, jako sposób na zagwarantowanie sobie dostępu do kluczowych surowców w sposób, który niekoniecznie odpowiada potrzebom danych państw. Niektórych niepokoi też przepływ drobnych chińskich przedsiębiorstw handlowych do tych państw; zjawisko to postrzegane jest jako próba podważenia pozycji miejscowego handlu i rodzaj kolonizacji ekonomicznej.

Dzisiaj debata ta jest mglista, a linie podziału pozostają rozmyte. To nie może trwać zbyt długo. Prawdopodobnie w ciągu dziesięciu, a z pewnością w ciągu dwudziestu lat każdy ponownie będzie wiedział jak postrzegać Chiny. Zdania (za i przeciw) ponownie nabiorą jednoznaczności.

© Immanuel Wallerstein/Agence Global, tłum. Przemysław J. Sieradzan
Czytany 6145 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04